XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Recenzje »

Unreal Championship

Autor: linc    Opublikowano: 11 sierpnia 2004    Odsłon: 1699    »Skomentuj...
I nadeszła ta chwila, kiedy posiadacze Xbox'ów mogą cieszyć się posiadaniem jednej z najlepszych gier sieciowych na PC, czyli Unreal Championschip (nazwa lekko zmieniona z Unreal Tournament 2003). Jej sukces na komputerach osobistych nie powinien nikogo szokować, jest to wszakże gra bardzo udana i ciesząca się do tej pory niesłabnącą popularnością. Epic Megagames ponownie udowodniło, że umie robić gry. Port owego tytułu na konsolę Xbox, wykonany przez Digital Extremes, stanął przed bardzo ważnym zadaniem: utrzymać dobre imię tytułu na nowej platformie. Czy mu się to udało? Odpowiedzi szukajcie w recenzji.

Ponownie rozpoczęto turniej Unreal, na którym przyjdzie nam dowieść swego refleksu i zmysłu taktycznego. Tym razem jednak przyjdzie nam sterować innymi, niż poprzednio, postaciami. Odpowiednie grupy ludzi (lub i nie - mamy tu bowiem także obcych i roboty) zostały podzielone na frakcje, które swoją reprezentację wystawiły do rozgrywki o miano najlepszego. Nie jest to tylko kosmetyczny zabieg, bowiem przynależność do danej organizacji oznacza odmienne charakterystyki, a także ulubioną broń, którą nasza postać posługuje się lepiej od innych (rzecz jasna można tą opcję wyłączyć, wchodząc do odpowiedniego menu). Każda rasa ma także swoje unikalne zdolności, często nieosiągalne dla reszty, lub niedostępne na początku rozgrywki. Może to być większa ładowność amunicji, więcej życia lub dodatkowy bonus podczas podnoszenia adrenaliny. Zbliża to nieco grę w stronę rozgrywki taktycznej, lecz pozwoli nam dobrać postać wedle własnego upodobania.

Broń, którą przyjdzie nam eksterminować, jest w zasadzie ulepszoną wersją tego, co wcześniej mogli uświadczyć posiadacze PC i PS2 (czyli Unreal Tournament, bo tylko na te maszynki ta gra została wydana). Za podstawowy oręż służyć nam będzie Assault Rifle, który jest niczym innym, jak karabinkiem, dodatkowo zaopatrzonym w wyrzutnię granatów (dodatkową, ciekawą kwestią odnośnie broni jest fakt, iż każda z nich posiada dwa tryby strzału, co niejako podwaja nam ich ilość). Dalej mamy takie bronie, jak np. Flak Cannon, pełniący rolę śrutówki, mogącej także wystrzelić skondensowany pocisk o wielkiej sile, Link Gun, będący przeróbką Plasma Rifle z ostatnich zawodów (strzela zielonymi pociskami, bądˇ wysyła zabójczy promień tego samego koloru - osobiście moja ulubiona), Lighting Gun (ta snajperka, dopalona "Damage Multiplier", sieje ogromne spustoszenie, pomimo swej niskostrzelności) i Rocket Launcher, czyli po prostu wyrzutnia rakiet (w drugim trybie ognia, może wystrzelić do trzech rakiet). Wszystkich sztuk jest razem dwanaście, i choć nie każdą da się walczyć (np. Ball Launcher, służący do "strzelania bramek" w trybie Bombing Run), to jest w czym wybierać, zważywszy na to, iż ich siła została wyważona w ten sposób, że każda jest zabójcza w rękach doświadczonego gracza.

Podczas rozgrywki spotkamy się nie tylko ze znajdˇkami, uzupełniającymi nasze życie czy pancerz, lecz także innymi, które owocują zgoła innym efektem. Prym wiedzie tu wspomniana wcześniej adrenalina, po której uzbieraniu 100 punktów, będziemy mogli wstukać jeden z kodów, co zaowocuje np. niewidzialnością, regeneracją, zwiększonymi obrażeniami czy zwinnością. Znaleˇć możemy także fioletowy emblemat unoszący się w powietrzu - jest to Damage Multiplier, który znacząco zwiększa siłę strzałów aktualnie używanej broni. Dzięki tej dopałce. trwającej 30 sekund, najczęściej wystarczy tylko jedna rakieta, by pozbawić życia naszego przeciwnika.

Areny, na których dojdzie do walk, są przemyślane i wykonane na bardzo satysfakcjonującym poziomie. Zostaniemy wrzuceni nie tylo na otwarte przestrzenie, lecz także zamknięte. Wszystkie wykonane w futurystycznym stylu, co chwila łączą się z motywami z różnych epok (Egipt, średniowiecze itp.). Może to i dziwne połączenie, ale nie można planszom zarzucić braku widowiskowości. Z pozoru opuszczone stacje kosmiczne, bazy wojskowe i pochodne tych obu to nie jedyne miejsca, gdzie przyjdzie nam trafić. Czeka nas także wędrówka przez dżunglę, pola wypełnione lawą i pustynię. Różnorodność plansz robi wrażenie. Wszystkie genialnie oddają wielopoziomowość i wypełnione są różnymi elementami dodatkowymi (ogień, lawa, kwas), z którymi bliższy kontakt może być dla naszej postaci niekoniecznie dobry. Od ogólnego postrzegania aren odbiega trochę ich ilość - zaledwie 29 sztuk umiejętnie pogrupowanych na kategorie (jeśli chodzi o deathmatch to mamy do wyboru zaledwie 10 map) i ilość graczy.

Gra dla jednego gracza, z początku ciekawa, po pewnym czasie zaczyna nudzić. Sytuacji nie ratują urozmaicone tryby gry, począwszy od standardowych - deathmatch i team dm, przechodząc przez survival (pojedynek 1 na 1) i ctf (walka polegająca na przeciwnika i przyniesieniu jej do własnej), kończąc na double domination (za zajmowanie określonych miejsc na mapie, dostajemy punkty potrzebne do zwycięstwa) i bombing run (w losowym miejscu na mapie pojawia się piłka, którą należy umieścić w "bramce" drużyny przeciwnej). Zabawa z botami jest przednia, biorąc pod uwagę konfigurowanie ich zdolności bojowych. Na najniższym poziomie nie prezentują wyszukanej strategii, która ogranicza się jedynie do biegu na wprost przeciwnika, jednocześnie oddając kilka strzałów z aktualnie posiadanej broni. Kłopoty zaczynają się dwa oczka wyżej, kiedy to nasi przeciwnicy powoli uczą się naszej taktyki, wiedzą dokładnie o lokalizacji danego przedmiotu na mapie czy też obdarzeni zostają o wiele lepszym refleksem. Najwyższy poziom (Godlike) polecam praktycznie tylko hardcore'owcom, bo niewprawiony gracz długo tam nie pożyje. Boty strafe'ują, skaczą i robią wszystko tak szybko, że aby ich pokonać, trzeba będzie dłuższego treningu. Szkoda tylko, że jeśli chodzi o inteligencję przeciwnika, ograniczono się zaledwie do czterech poziomów. Podczas rozgrywek drużynowych, możemy wydawac naszym podopiecznym rozkazy, nie odbiegające za bardzo od standardów. Mamy tu więc podstawowe: "atakujcie przeciwnika" oraz "brońcie bazy". Jeśli nie chcemy zajmować się dowodzeniem, wydajemy odpowiedni rozkaz (w grze funkcjonuje pod nazwą "Freelance"), dzięki któremu nasi sprzymierzeńcy automatycznie dopasują własne zajęcia do odpowiedniej sytuacji. Sama rozgrywka przebiega poprawnie i daje satysfakcję, lecz jednocześnie stanowi jedynie namiastkę tego, co przyjdzie nam zobaczyć w trybach gry dla wielu graczy.

Multiplayer jest niezaprzeczalnie silną stroną tej pozycji. Produkt Epic Megagames ma nam do zaoferowania grę do czterech osób w split-screenie i do szesnastu przez System Link i Xbox Live!. Mało to czy dużo, musicie odpowiedzieć sobie sami, ale moim zdaniem jest to liczba zadowalająca. Przy tak szybkiej akcji, którą oferuje najnowszy Unreal, nie będzie ani jednej chwili na szukanie przeciwników. Spędziłem trochę czasu grając przez XbConnect i wrażenia są naprawdę pozytywne. Cała gra idzie szybko i płynnie - sama akcja, jeszcze lepsza niż w trybie dla jednego gracza. Nic, tylko polecić.

Aby dodatkowo urozmaicić rozgrywkę, autorzy zawarli w grze tzw. mutatory. Są to opcje, wprowadzające dodatkowe zasady do gry, które możemy zahaczyć przed przystąpieniem do rozgrywki. I tak możemy sprecyzować, jaką bronią mogą posługiwać się gracze (spośród wszystkich wybieramy jedną określoną), czy Link Gun może leczyć postacie z naszej drużyny, czy też zadając obrażenia przeciwnikowi, sami uzyskujemy dzięki temu leczenie. Mutatorów jest o wiele więcej i bardzo wydłużają czas gry, czyniąc ją nieraz bardzo śmieszną (jeden z nich powoduje rośnięcie głowy wraz ze zdobywaniem kolejnych fragów:). W tym temacie duży plus.

Silnik Unreala jest bardzo wydajny, co można zauważyć już na starcie. Plansze mają tekstury charakterystyczne tylko dla siebie i się nie powtarzają - warto też dodać, iż wszystkie są bardzo wysokiej jakości. Nie żałowano szczegółów podczas przyozdabiania je w detale. O grze świateł także nie można powiedzieć nic złego. Wrażenie robią wielkie generatory w stacjach kosmicznych, rozświetlające wszystko wokoło. O cieniach można powiedzieć tyle, że są, ale do poziomu Splinter Cell jeszcze im daleko. Inne efekty typu ogień, kwas itp. to ta sama, dobra robota. Na postacie nie poskąpiono polygonów i dzięki temu nie tylko wyglądają, ale i poruszają się prawidłowo. Od razu można rozpoznać, z kim walczymy. Najlepiej prezentują się chyba występujący w swych ogromnych zbrojach Juggernauci, choć jest to moja subiektywna opinia.

Efekty dˇwiękowe są wysokiej jakości. Wszelkie odgłosy (kwestie wypowiadane przez boty, wystrzały, wybuchy itp.) brzmią tak, jak powinny brzmieć i wkomponowywują się w niepowtarzalny klimat Unreala. Jeśli chodzi o muzykę, to uraczeni zostaniemy mocnymi brzmieniami, nieraz tylko zmienionymi na techno.

Czas na wady. Najgorszą z nich jest to, że gra po prostu się tnie! Nie dość, że nie da się praktycznie grać w cztery osoby przez Split screen, to bardzo często jesteśmy świadkami gubienia klatek przy rozgrywce jednoosobowej! Jak panowie z Digital Extremes mogli pokpić tak ważną dla konsol sprawę, jak framerate? Wyjściowa liczba plansz mogłaby być większa (nowe można ściągać przez Xbox Live!, ale tą kwestię przemilczę). Brakuje także bardzo cenionego trybu Assault, którego nie ma także w pecetowej wersji, a który był w prequelu. Wydłużyłoby to długość gry, a z pewnością uatrakcyjniło potyczki nie tylko wieloosobowe, lecz także z botami. Gdy już jesteśmy przy nich, to zdecydowanie przydałoby się więcej poleceń - dostępne cztery można wstukać szybko, lecz trochę finezji w doborze taktyki też by się przydało.

Unreal Championschip, pomimu kilku rażących błędów, to naprawdę dobra pozycja, przeznaczona bardziej do gry wieloosobowej. Znajdziemy tu praktycznie wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od czystej, hardcore'owej strzelaniny: grafika wspaniała, muzyka podgrzewająca tempo akcji zaś szybkość nie pozostawiająca złudzeń co do tego, co to za gra. Pozycja Epic Megagames i Digital Extremes jest klasą samą dla siebie, a już w drodze druga część.



Komentarze Dodaj komentarz»

sopla 18 lipca 2008, 15:10


kupiłem tę grę (uruchamiam na X360) i za nic nei wiem jak włączyć split screen, pomoże ktoś? :)



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot