Gdy w październiku 2002 roku świat ujrzał Xbox Live, niewiele osób oczekiwało czegoś innego niż odpowiedzi Microsoftu na Network Adaptor Sony. Szybko jednak okazało się, kto od kogo powinien się uczyć. Xbox Live w chwili premiery oferowało możliwości, których nie posiadały nawet gry na PC (przystosowanego przecież do działania w Sieci od wielu lat): jeden nick wykorzystywany we wszystkich grach, zunifikowana lista znajomych a nawet ustandaryzowany protokół do rozmów głosowych (dotychczas każda gra używała własnego). Programiści giganta z Redmond przez całe życie pierwszej konsoli usprawniali usługę sieciową, jednak nikt nie spodziewał się tego, co miało dopiero nadejść. Nikt bowiem nie przypuszczał, że jedna firma może dokonać dwóch przewrotów na tym samym polu. Microsoft tego dokonał.
Wraz z premierą Xboksa 360 otrzymaliśmy zupełnie odświeżone Xbox Live. Lista nowości jest imponująca – poczynając od rozdzielenia subskrypcji na srebrną (darmową, ale bardzo ograniczoną) oraz złotą (płatną), poprzez Achievementy do wykonania w każdej grze oraz gamercard zawierający wiele informacji o graczu (jego avatar, liczba zdobytych punktów, reputacja i inne) na możliwości pobierania dem gier kończąc. Wersja demonstracyjna gry wydaje się być genialnym pomysłem: raz że można w demo po prostu grać (gdy narzeka się na brak nowych tytułów), dwa daje ono jako taki pogląd na grę, dzięki czemu można ocenić, czy dany tytuł wart jest zakupu. Właśnie – czy daje? Jak dema wypełniają to drugie zadanie?
Aby się o tym przekonać, przeprowadziłem wywiady środowiskowe z moimi redakcyjnymi kolegami – ziooleckiem i el ZAXem. Zadałem im serię pytań, by na podstawie odpowiedzi – zupełnie bezstronnie – odpowiedzieć na nurtujące zapewne część z was pytanie.
Wpierw rozkazałem mym wiernym podd... redakcyjnym kolegom wybrać grę, którą mieli okazję sprawdzić w wersji zarówno demonstracyjnej jak i finalnej. Ich wybór padł na:
- Top Spin 2 (el ZAX)
- Full Auto (el ZAX)
- Crackdown (ziooleck)
- Battlefield 2 (ziooleck)
Następnie chciałem dowiedzieć się, jakie były ich odczucia względem danego tytułu jeszcze przed zagraniem w demo. We wszystkich przypadkach kierowała nimi ciekawość: chcieli wiedzieć, czy gra jest tak dobra jak prezentuje ją twórca albo czy spełnia pokładane przez nich oczekiwania. Czy i jak te odczucia zmieniły się po sięgnięciu po wersję demonstracyjną?
Top Spin 2
<Minio> gdybyś miał oceniać, w jakim stopniu demo zaważyło na decyzji o kupieniu pełnej wersji?
<el_zax> cóż, była to sytuacja trochę dziwna - bo niby demko
nie napalało jakoś specjalnie na grę, ot, okazało się, że nie zapowiada
się żadna rewelacja, a jedynie dobra czy nawet przeciętna (!) gra
<el_zax> ale mimo tego chciałem koniecznie zagrać w pełną wersję
<el_zax> żeby poczuć, czy mimo 'takiej-sobie' grafiki gameplay pokaże klasę
<Minio> czyli w Twoim odczuciu demo to bardziej zniechęcało niż zachęcało?
<el_zax> tak, po demie można było ocenić jedynie grafikę, oraz małą cząstkę gameplayu
Full Auto
<el_zax> można powiedzieć, że dostałem to, czego oczekiwałem. Demo było dobre i narobiło mi
jeszcze większego smaka na pełną wersję :)
Crackdown
<ziooleck> nie jest to zła gra, ale po prostu nie przypadła mi do gustu
Battlefield 2
<ziooleck> na pierwszy rzut odpychające (jestem miłośnikiem tej gry na PC,
która diametralnie odbiega od tego co wkładamy do czytnika konsoli)
<ziooleck> ale dałem mu druga szanse
<ziooleck> co zaowocowało kupnem pełnej wersji gry
<ziooleck> (przy okazji pragnę pozdrowić pacanów ze świata gier, których
bym nadział na pal własnymi rękoma)
Ostatnią częścią mego misternego planu było sprawdzenie, czy i jak odczucia powstałe po zagraniu w demo zmieniły się po włożeniu do czytnika konsoli lśniącej i pachnącej nowością płyty z pełną wersję gry.
Top Spin 2
<el_zax> IMO dobra gra. Nie rewelacyjna, ale też zdecydowanie powyżej średniej.
Wszystko dzięki trybom, których nie dało się sprawdzić w demie,
czyli Kariera i Xbox Live.
<Minio> czyli, ogólnie, demo było jedynie okrojone z głównych trybów (co oczywiste). Dawało dobry wgląd na produkt finalny
<el_zax> pod względem rozgrywki – tak
Full Auto
<el_zax> pełną wersje również uważam za udaną. Co prawda,
obiektywnie patrząc, też jest to średniak 'na 7', ale ma dokładnie to,
czego się spodziewałem po demie - dużej dynamiki w czasie jazdy, ciśnienie, fun :)
Crackdown
<ziooleck> przeleżała kilka dni pod TV
<ziooleck> po czym pewnego wieczoru dałem jej szanse
<ziooleck> i wsiąkłem na dobry tydzień ; ]
<Minio> czy demo dobrze oddawało to, co zobaczyłeś w pełnej wersji?
<ziooleck> nie
<ziooleck> demo w ogóle nie zachęcało do gry
<ziooleck> podejrzewam, ze powodem tego było jego ograniczenie
<ziooleck> Crackdown z natury nie ogranicza gracza, gdyż takie są założenia tej gry
<ziooleck> czyli główny jego atut został wycięty z demka
Battlefield 2
<Minio> po zagraniu w pełną wersję stwierdziłeś, że warto było wydać xxx PLN?
<ziooleck> jak najbardziej:)
<Minio> czyli demo w pierwszym podejściu było średnie, ale po pewnym czasie okazało się całkiem niezłe
<Minio> zupełnie jak produkt finalny :)
<Minio> dobrze mowie?
<ziooleck> zgadza się
Jak widać, efekt jest zaskakujący – aż połowa dem nie zachęcała do kupna pełnej wersji! Spowodowane to było wycięciem najmiodniejszych elementów produktu finalnego.
Jest to pierwszy wniosek, jednak nie oznacza to, że jest prawidłowy. Nim jednak uzasadnię tę tezę, przytoczę jeszcze pewne fragmenty rozmów. Chciałem wiedzieć coś o grach, zagranie w dema których wybiło z głowy pomysł kupna pełnej wersji.
<ziooleck> np. demko FIFY 2006 (edycji mistrzostw świata)
<ziooleck> wtedy był straszny boom na piłkę nożną
<ziooleck> a była to jedyna rozsądna gra piłkarska na x36
<ziooleck> która nie zbierała wcale złych ocen
<ziooleck> niestety, ściągnąłem demko i kupiłem PES5 na starego X-a ;]
<el_zax> Call of Duty 2, ale nie wiem czy to dobry przykład
<el_zax> ta gra nie zainteresowała mnie ogólnie ze względu na tematykę II Wojny Światowej,
a nie ze względu na słabą grafikę czy gameplay (które to były wyśmienite)
<Minio> czyli nastawiony byłeś sceptycznie i ponownie - demo nie zmieniło Twojego stosunku do gry
<el_zax> no tak
Szczęśliwie ziooleck mógł powiedzieć mi nawet kilka słów o grze, w której pełną wersję grał pomimo, że demo nie przypadło mu do gustu. Niestety w demo grał na konsoli, a w pełną na PC, jednak ogólne różnice nie są przecież aż tak znaczące.
<ziooleck> ja bym to określił tak
<ziooleck> wyskobudżetowy średniak
<ziooleck> wiesz jak jest- zajebista licencja, niezła grafa
<ziooleck> widać, ze została w ten produkt włożona kasa
<ziooleck> ale zabrakło albo czasu albo umiejętności
<Minio> czyli demo - w ogólnym rozrachunku poprawnie - przekazało Ci
obraz produktu finalnego i - szczęśliwie - wybiło z głowy myśl
wydawania pieniędzy, tak?
<ziooleck> tak
Teraz dopiero można sformułować wnioski, które brzmiały „aż połowa dem nie zachęcała do kupna pełnej wersji !" gdy ostatni raz się nimi zajmowałem.
Jak pisałem wcześniej, spowodowane to jest wycięciem najmiodniejszych elementów gry. Dlaczego jednak oczekiwać od dema, że je zaoferuje? Przecież gdyby w takim demie Crackdown dostępne było całe miasto, jak wpłynęłoby to na sprzedaż finalnego produktu? Jestem pewien, że część osób stwierdziłaby, że nie widzi powodu do kupienia pełnej wersji.
Podobnie z Top Spin – gdyby demo oferowało tryb kariery lub sieciowy, właściwszą nazwą byłoby „beta" a nie „demo".
Dlatego grając w demo należy brać pod uwagę jedynie pewne elementy gry – grafikę, efekty dźwiękowe, sterowanie czy gameplay. Osądzając grę na tych podstawach można mieć – całkiem poprawny – obraz pełnej wersji. Gdy jednak na podstawie tych elementów zechce oceniać się całość gry, dojdzie się do podobnych wniosków co ziooleck:
<Minio> czyli, podsumowując, dema na XL dobrze oddają to, co można zobaczyć
w produkcie finalnym (wyjątkiem Crackdown)
<ziooleck> sęk w tym
<ziooleck> ze to są wnioski, które podpowiada logika
<ziooleck> ale jest cos... co mówi jednak, ze nie tak to powinno działać
<Minio> możesz rozwinąć?
<ziooleck> ogólnie demo powinno zachęcić do kupna gry
<ziooleck> takie jest założenie twórców
<ziooleck> powinno oddawać ja jak najlepiej
<ziooleck> ba, nawet w pewien sposób oszukiwać odbiorce i tuszować niedociągnięcia
<ziooleck> niestety, demka zamieszczone na XBL zazwyczaj prezentują gry gorszymi niż są
w rzeczywistości
<Minio> większość, w które grałeś?
<ziooleck> tak
Myślę, że właśnie to jest odpowiedź na pytanie zadane na samym początku: dema zamieszczone na Xbox Live Marketplace dobrze oddają samą mechanikę gry i elementy, które nie wpływają wyjątkowo na ocenę gry. Dlatego po zagraniu w demo należy wziąć pod uwagę, że pełna wersja jest (nie)znacznie lepsza i wtedy dopiero osądzać, czy warto wydać pieniądze. Konstatując więc, jeżeli demo przypadło Ci do gustu, powinieneś rozważyć kupno pełnej wersji. Jeżeli nie, jednak gra w zapowiedziach prezentuje się zachęcająco – spróbuj pożyczyć grę lub kupić używaną. Jeżeli jednak demo w ogóle Ci się nie spodobało, najlepiej zapomnij o istnieniu gry – najprawdopodobniej nie pożałujesz.