Moto GP w sezonie 2007 przyniosło kolejne, znaczące zmiany. Najważniejsza,
budząca wiele kontrowersji, polega na ograniczeniu pojemności silników
motocykli w klasie Grand Prix (z 960 ccm do 800). Oprócz tego zostały
wprowadzone znacznie bardziej rygorystyczne kontrole maszyn i riderów, na co
niektóre teamy zareagowały z oburzeniem („że co?! Że niby my oszukujemy?!”).
By „ochłodzić” trochę sytuacje i uatrakcyjnić sam turniej, zaakceptowano
świeżo wybudowany obiekt w Katarze, który od tego roku właśnie służy za
najdroższą na świecie patelnię do pieczenia motocyklistów i tłumów
obserwatorów.
Jeżeli nie wiecie do czego biję - Katar raczej nie leży na Syberii, a sam tor został rozplanowany praktycznie pośrodku pustyni. Sami widzicie, całkiem sporo innowacji jak na jeden raz. Czy aby jednak wystarczająco wiele, by pokusić się o wydanie nowej gry?
Zeszłoroczna edycja Moto GP (dostępna wyłącznie na
Xboxa 360) okazała się pozycją udaną i wśród znawców tematu dorobiła się
statusu najlepszego symulatora jazdy na motocyklu, jaki zagościł w świecie
elektronicznej rozgrywki. Co za tym idzie, była to jedna z najbardziej
nieprzystępnych dla niedzielnego gracza gier traktujących o sportach
motorowych. Nie ma się czemu dziwić, śmiganie na dwóch kołkach z 180 KM pod
tyłkiem (to poważny tekst, bez skojarzeń proszę ;) do łatwych nie należy.
Panowie z Climax zdali sobie z tego sprawę (a raczej z tego, że na grze
niszowej zarabia się mniej) i postanowili ułatwić drogę początkującym. Od
teraz motocykle mają wybaczać więcej błędów, co przekłada się na bardziej
dynamiczną jazdę. Nie ukrywam, że mi osobiście nie podoba się ten pomysł, ale
zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. Pocieszającą nowiną jest brak zmian w
sterowaniu dwukołowcem.

Dalej każdy ze spustów będzie odpowiedzialny osobno za przedni i tylny hamulec, natomiast manetkę gazu uświadczymy pod prawą gałką analogową. W poprzedniej części rozwiązanie to sprawdzało się wyśmienicie, więc i teraz nie może być inaczej. Zapewne niektórym marzy się jeszcze sprzęgło, ale na to będziemy musieli poczekać…
Głównym członem Moto GP był zawsze tryb kariery, w którym wykreowany przez
nas gracz zmagał się z innymi zawodnikami na torach całego świata. W tej
materii nie zauważymy żadnych zmian. Z racji pełnej licencji zostaną
uwzględnione wszystkie zmiany, o których wspominałem na początku tekstu. Ale
jeden tor i zmniejszona pojemność to oczywiście nie wszystko, co czeka na
domorosłych naśladowców Valentino.

Developerzy obiecują znacznie bardziej rozbudowane
opcje customingu motocyklistów i ich maszyn. Już w zeszłorocznej wersji
mogliśmy zmienić praktycznie wszystko, ale teraz zakres przedsięwzięcia
przejdzie nasze najśmielsze oczekiwania. Zmiana grafik, strojów, kasków,
butów, rękawic, wreszcie owiewek motocykli, dosłownie wszystkiego. Nie
zapomniano także o mniej wymagającym, ale zapewniającym podobną ilość doznań
Extreme Mode. Niestety, w tym roku ciągle nie będzie on licencjonowany (a
szkoda, z wielką chęcią polatałbym po ekranie ceberką bądź legendarną wręcz
Hayabusą), jednak postanowiono to wynagrodzić w inny sposób. Od trzeciej
części mogliśmy w miarę rozwoju umiejętności (i przypływu gotówki z wygranych
wyścigów) kupować nowe przecinaki i tunować je za pomocą specjalnych,
zadedykowanych paczek. Teraz, w ramach hasła „więcej, ładniej, lepiej”,
zostanie zaoferowana graczom masa dodatkowych podzespołów, bez narzucanych z
góry ograniczeń. A teraz najlepsze – części w połączeniu z pojazdami tworzą
ponad milion kombinacji. Milion! Tego chyba nikt się nie spodziewał. Nie
spodziewano się także zmian w rozgrywkach online. A te nastąpią, i owszem.
Pokaźną liczbę wariacji zabawy ma zasilić swoista odmiana motoryzacyjnego „pay
pal” (wtajemniczonym na dźwięk tych słów zapewne tętno weszło na wyższe
obroty). Co kryje się pod tą tajemniczą nazwą?

Otóż stawką wyścigu są maszyny pokonanych rywali. Albo strata własnej, kwestia umiejętności i opanowania gracza. Czy warto postawić wszystko na jedną kartę? To już zależy od was, ale już dziś mogę zapewnić o jednym - będą zgrzyty i przekleństwa rzucane w headset, oj będą…
Od strony technicznej Moto GP 2007 zapowiada się
jako solidna, fachowa robota. Nienaganna grafika, która rozpali ekrany graczy,
zostanie podana na tacy pod nazwą 60 fps. Nie jest to najgorsze osiągnięcie,
zwłaszcza w zestawieniu z ponad stutysięczną, w pełni trójwymiarową publiką.
Dobrze przeczytaliście, wasze poczynania będzie obserwować kilkadziesiąt
tysięcy widzów. Warto dodać, że każdy z nich zostanie obdarzony indywidualnym
algorytmem odpowiedzialnym za jego reakcje. I tak oto ci bardziej żywiołowi
rzucą pod wasze koła race, pomachają flagą na widok sukcesów idola bądź wyrażą
zniesmaczenie w razie jego niepowodzeń.

Dla równowagi część gapiów odda się tak skomplikowanym i ciekawym zajęciom jak spacer po przedpolu obiektów, spożywanie pokarmów czy jazda samochodem. Miłym dodatkiem będzie możliwość obserwacji replayów z kamer umieszczonych na trybunach (czyt. z oczu oglądających). Ot, taki nikomu nie potrzebny, ale poprawiający odbiór detal. Nie zapomniano także o samych zawodnikach. Ich wachlarz animacji zostanie znacznie rozbudowany, zwłaszcza o te, które uaktywniają się wtedy, gdy coś pójdzie nie tak. Sami nie raz widzieliście jaką dynamiką i spustoszeniem charakteryzuje się upadek przy prędkości przekraczającej grubo sto kilometrów na godzinę. Niestety, ten element w serii zawsze kulał, ale bądźmy dobrej myśli.
Każda gra z motocyklami w tle ma olbrzymi
potencjał. Zwłaszcza taka, której pień opiera się na rozpoznawalnej, budzącej
szybsze bicie serca licencji.
O tym, że Moto GP zalicza się do takich gier, przekonaliśmy się już kilkakrotnie. Zapewne tym razem nie będzie inaczej i otrzymamy kawał porządnego softu. Pytanie tylko kiedy wybitna, elitarna seria przerodzi się w mainstreamowy taśmociąg ze ścigaczami w tle. Odpowiedź powinna nadejść wraz ze zmierzchem sezonu, pod koniec września. Do tego czasu proponuje odkurzyć zalegające w garażach sprzęty i cieszyć się piękną pogodą. Tylko drogom przydałby się mały lifting…
Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier