XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Recenzje »

Colin McRae: DIRT

Autor: ziooleck    Opublikowano: 28 czerwca 2007    Odsłon: 3593    »Skomentuj...

Prędzej czy później wszystkie serie gier poddawane są zmianom. I nie chodzi tu o delikatny face lifting, mający na celu wygładzić zmarszczki powstałe pod wpływem czasu, a całkowitą rewolucje. Spowodowane jest to zjawiskami, jakie zachodzą na dość obszernym rynku gier: coraz większa konkurencja, znudzeni weterani i tabuny nowych graczy szukających doznań na miarę XXI wieku. Czasem jednak zmiany zostają wymuszone przez wydawcę bądź inną kluczową postać związaną z danym projektem. Analogiczna sytuacja miała miejsce w przypadku flagowej serii wśród gier traktujących o rajdach samochodowych. Wraz z sezonem '07 Latający Szkot wycofał się ze standardowych wyścigów WRC, na rzecz znacznie mniej humanitarnych CORR. Jego decyzja nie mogła pozostać bez odzewu we wszystkich produktach firmowanych nazwiskiem McRae, a przede wszystkim w grach. Właśnie dlatego, po dwóch latach przerwy, w łapska dostaliśmy całkowicie odmienionego Colina McRae o kuszącym podtytule DiRT. Jednak czy zerwanie z wieloletnią tradycją wyszło mu na dobre?

„Smooth and stady. I’m Mr Smooth and you’re Mr Stady”

Menu w większości pozycji jest pierwszą rzeczą, której przychodzi stawić nam czoła. Zazwyczaj nie jest ono specjalnie atrakcyjne, jednak to, co uświadczymy w DiRT’cie zasługuje na chwile uwagi. Ciężko to zobrazować, ale tak przyjemną „paletę dań” widziałem wieki temu, o ile w ogóle. Każda zakładka jest na swoim miejscu i bez trudu można zlokalizować opcje, których szukamy. Sam design jest bardzo oryginalny i już na wstępie podkreśla, że mamy przyjemność z tytułem nietuzinkowym.
Do dyspozycji oddano nam trzy podstawowe tryby – niezastąpioną karierę, mistrzostwa oraz pojedyncze wyścigi. Zawartość dwóch ostatnich jest uzależniona od postępu w karierze, więc na początku nie oferują zbyt wiele. Na uwagę zasługuje fakt, że w rajdach z sekcji dowolnych wyścigów można wszystko ustawić według własnego widzimisię. Mamy ochotę ścigać się po pustynnych bezdrożach zmoczonych ulewnymi deszczami? Nic łatwiejszego, wystarczy kliknąć na odpowiednią zakładkę. Niby nic niezwykłego, ale cieszy. Sama kariera została ułożona w pomysłową piramidę. Puchary z wyższych poziomów są coraz bardziej wymagające i skomplikowane, oferują także większe sumy za ich wygranie. I tu następuje kolejny szok- liczba zmagań jest wprost niewiarygodna! Mało tego, ich różnorodność niczym nie ustępuje ilości. Colin McRae DiRT to chyba jedyna pozycja, która oferuje wszystkie możliwe rodzaje zmagań czterokołowych pojazdów po nieutwardzonych nawierzchniach. Od zwykłego rally przez bardziej wyszukane crossover, aż po takie perełki jak T2 czy T4. Dla siedzących w temacie dodam tylko, że nie zapomniano nawet o takich dziwolągach jak Climb Hill Big Rug (czyli jazda bez trzymanki kilkutonowym ciągnikiem).

Za zdobyte fundusze możemy nabywać kolejne pojazdy oraz wykupywać licencje sponsorów. Jest to o tyle istotne, że teamy mają różnie skalibrowane ustawienia, i co za tym idzie, ten sam samochód w barwach Shella prowadzi się inaczej niż w wersji Subaru America. Szkoda tylko, że przed zakupem nie bardzo wiadomo, czego można się spodziewać. Wózki zostały podzielone na różne kategorie, po kilka sztuk w każdej. Podczas rozgrywki pośmigamy kultową Imprezą, bardziej stylowymi Renault czy Mitsubishi, sklepanymi z byle czego pickupami oraz takimi wynalazkami, jak wyścigowe Kamazy. Razem jest 46 bryczek, co nie należy do imponujących liczb, ale mimo tego zasługuje na uznanie. W połączeniu z różnymi wariantami otrzymujemy 182 zwarte i gotowe do jazdy maszyny. Sweet.

„Let’s go! One hundred right 6 over jump…”

Opis modelu jazdy można zawrzeć w trzech słowach - miód, cud i orzeszki. Oczywiście pod względem realizmu nie pretenduje do miana najlepszego, jaki narodził się na konsoli Microsoftu, ale bez problemu utorował sobie drogę na zaszczytne drugie miejsce. Każdy pojazd, za sterami którego usiądziemy, specyficznie reaguje na poczynania kierowcy i rodzaj podłoża. Oczywistym jest, że inaczej prowadzi się malutkiego buggy, a inaczej kilkutonowego kolosa. Ale co powiecie na takie smaczki jak starte opony, delikatnie obniżony prześwit czy brak wspomagania kierownicy? Wszystkie te czynniki diametralnie oddziaływają na zdolności manewrowe samochodów i przekładają się na ich osiągi. Duże znaczenie mają także gatunki nawierzchni, na których rozgrywa się wyścig. Bardzo często trasa składa się z kilku jej rodzajów i trzeba borykać się z problemem optimum ustawień, które zaaplikujemy w warsztacie. A te dotyczą praktycznie każdej ważnej części wchodzącej w skład zawieszenia i silnika. Możliwości jest sporo, jednak do wszystkich zmian należy podchodzić z odpowiednią wiedzą i przygotowaniem. Początkujący gracz bardzo łatwo może coś sknocić i przez to zauważalnie pogorszyć swoje wyniki. W parze z modelem jazdy idzie zaawansowany silnik fizyczny odpowiadający za zniszczenia i uszkodzenia powstałe podczas rajdu. Pomijam całkiem niezłą wizualizację tychże, która momentami bije FM2. Istotniejszym zagadnieniem jest to, co dzieje się pod karoserią. A tam da się zepsuć sporo. Prędzej czy później gracz będzie musiał stawić czoła takim urazom jak urwane koła, zerwane resory, zatarta skrzynia biegów, przegrzany silnik czy wyciek z chłodnicy. Jedne od razu dyskwalifikują uczestnika z zawodów (tzw. Terminal Damage), z innymi można próbować dotrzeć do linii mety. Pytanie tylko, czy jest sens borykać się ze skrzywioną ośką w sytuacji, w której liczą się setne sekundy…

„… Sixty right three cut, fourty right five to left two…”

Wiele osób zainteresowanych najnowszą odsłoną Colina zapewne pamięta przepiękne screeny prezentowane przez Codemasters na łamach stron internetowych. Fotorealistyczne krajobrazy, pieczołowicie wykonane modele samochodów i, co najważniejsze, niesamowicie oddane efekty nieczystości towarzyszących rajdom. Kurz wydobywający się spod kół czy błoto obklejające karoserię u obserwatorów wywoływały uznanie. Na ile te wspaniałości zostały oddane w finalnej wersji gry? Śmiało można powiedzieć, że dopisało wszystko z wyjątkiem przysłowiowego „brudu”. Tumany kurzu uwiecznione na screenach nijak mają się do tego, co widzimy podczas gry. Podobnie jest z błotem, które w starciu z tym, czego dokonała ekipa Evolution (chłopaki od Motorstorma) nie ma najmniejszych szans. Nie wiem, czy spowodowane jest to zbyt słabą mocą obecnych konsol (ha, ha, ha), brakiem umiejętności czy niewystarczającą ilością czasu, ale właśnie na tym aspekcie gry zawiodłem się najbardziej. Gdy machniemy ręką na tę niedoskonałość naszym oczom ukaże się przepiękne otoczenie i maksymalnie dopieszczone samochody. Przepych detali może bez większych problemów doprowadzić do opadu szczęki (wprost proporcjonalnie do zmiany stanu innych narządów). Wystarczy wspomnieć o OS-ach rozgrywających się wśród kenijskich lasów bądź klifowych wybrzeży Katalonii. Miłym smaczkiem jest widok z wnętrza pojazdu, który bez wątpienia polepsza wrażenia płynące z zabawy.

Od strony dźwiękowej nie można nowemu Colinowi niczego zarzucić. Terkot wyścigowych silników brzmi bardzo przekonywująco i w niektórych momentach potrafi przyprawić o ciarki na plecach. Podobnie jak w poprzednich częściach lektor pełniący rolę pilota sprawuje się wyśmienicie. Co prawda został pozbawiony szkockiego akcentu, ale dalej jego „one hundred left four CUT!” ma fachowy wydźwięk. Bardziej melodyjne odgłosy zeszły na epizodyczny plan. Niby coś tam brzęczy w menu i podczas powtórek, ale wątpię, żeby ktoś przywiązywał do tego większą uwagę. Ot, zwykłe, proste kawałki. Wisienki na szczycie ciasteczka zakosztują wyłącznie ci, którzy posiadają pod swoją strzechą systemy kina domowego. To, co wydobywa się z głośników miażdży. Nawet tak błahe rzeczy jak zrywana przez tył samochodu taśma znakująca ma swoje miejsce w przestrzeni i z zamkniętymi oczami można wskazać, z którym kołem miała przyjemność. Mało?

„… Three hundred over jump… and jump… left one and finish.”

Z czystym sumieniem można stwierdzić, że Colin McRae DiRT to najlepsza gra rajdowa w dziejach konsol. Niesłychanie rozbudowana, przemyślana, okraszona nieocenioną licencją, dopracowana praktycznie pod każdym względem. Żadna z klas, w których będziemy się ścigać, nie została potraktowana po macoszemu i każda odpowiednio podnosi adrenalinę. Model jazdy także nie pozostawia wiele do życzenia i mimo tego, że ustępuje temu z Forzy, to przynosi wiele satysfakcji. Od strony wizualnej jest to z pewnością pierwsza liga. W niektórych momentach grafika po prostu miażdży. Wszystkie te elementy w zestawieniu ze znikomą ilością bugów (osobiście nie uświadczyłem żadnego) i obszernością dają mieszankę, która przykuje do telewizora prawdziwego fana czterech kółek na długie godziny. O ile zdoła oderwać się od Forzy Motorsport 2…

Zalety:
  • model jazdy
  • fotorealistyczna grafika
  • rozbudowanie
Wady:
  • slaby kurz i bloto
Ocena ogólna 9
Grafika 9.5
Dźwięk 9
Grywalność Online
Offline
8
9.5
Żywotność Online
Offline
8
9.5

Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry



Komentarze Dodaj komentarz»

dmx 28 czerwca 2007, 22:07


nie no z tym modelem jazdy to przesadziłeś bo niektóre wozy np peugeot 307 nie da się prowadzić niektóre wozy są za bardzo wrazliwe na nacisk i nie mozna ich wyczuć owszem są jednak wyjatki np subaru impreza 06 lub mitsubishi evo IX do ich modelu jazdy nie można się przyczepić


nowmar 29 czerwca 2007, 13:19


Do dmx: Peugeot 307 i Citroen C4 to klasa WRC a Subaru i Evo IX to enki, potrenuj troszkę a przekonasz się co lepiej śmiga. Jest jeszcze stary model Imprezy WRX, ten jest w starej specyfikacji A-grupowej (jakieś 220HP) więc będzie jeszcze "spokojniejszy" w prowadzeniu. Ogólnie rzecz biorąc to model jazdy jest mocno uproszczony, daleko mu do Richard Burns Rally, ale w stosunku do poprzednich części Colina to masakrujący skok naprzód. Na pochwałę zasługuje też fizyka pojazdu, auto reaguje na każdą nierówność, koleiny, odciążenia, itp. Na to czekałem, brawo Codemasters !!!


dmx 29 czerwca 2007, 15:11


nowmar --> co z tego że to wrx samochody tak nie reagują i się tak nie prowadzą bo praktycznie nie dałoby się takich prowadzić , większość osób wytyka model jazdy że w niektórych wozach jest poprostu okropny poczytaj sobie recenzje chociazby na gamespot , team xbox czy ign


ziooleck 29 czerwca 2007, 18:24


Mi sie model jazdy zajebiscie spodobal. Spedzilem z ta gra juz dobre 40 h i mam ochote na wiecej. Ale recka to rzecz subiektywna, kwestia gustu :)


MELON 1 lipca 2007, 23:44


Nie wsponiano o jednej bardzo istotnej rzeczy. Otoz cala gra, wygladajac oczywiscie wysmienicie, niestety nie chodzi super plynnie i widac te braki podczas rozgrywki. Brak 60 klatek jest widoczny i to zaliczylbym do najwiekszej wady gry.


kuboss 2 lipca 2007, 1:32


szczegolnie gdy sie spojrzy do tylu na inne samochody...


budzik 2 lipca 2007, 11:49


ja wiem nie widzialem nic u mnie zeby sie cielo a z tym kurzem to masakra jak dostalem rower na komunie to bardziej nim kurzylem :) heh no i pod kolami sie nic nie ugniata mometami wyglada to jak by samochod lecial nad ziemia reszta spoko model jazdy nie jest zly za pare dni bedzie kierownica to pewnie bedzie sie gralo calkiem inaczej w colina i i w forze :) pozdraiam


ziooleck 2 lipca 2007, 17:51


Mhm, przez 100% gry grałem z włączonym widokiem w wewnątrz pojazdu, może dlatego dosłownie ani razu nie doświadczyłem żadnego ścinania, skakania etc. Strange...


MELON 2 lipca 2007, 23:57


To nie jest, ze gra tnie, sprawa polega na tym, ze nie ma totalnej i idealnej plynnosci i widac to szczegolnie wczasie jazdy z widokiem z zewnatrz. Przyzjyj sie wtedy na niebo w czasie ostrych zakretow i zobaczysz delikatne migotanie obrazu, czego absolutnie nie doswiadczysz w Forza 2 :)


Kangoor 20 września 2007, 14:39


Żenada ....najpierw niech wypuszcza jakiegos patcha co by gra chodzila na gorszych kartach graficznych a nie tylko na najlepszych...juz nie robia gier dla ludzi tylko dla kasy i tyle!


johnek 22 października 2007, 12:28


czy ktoś wie jak grac w colina na dwa playery na jednej konsoli??


hubert 4 listopada 2007, 17:41


ja właśnie skonczyłem cała gre, wszystko jest w porządku pozatym ze na widoku zewnatrz momentami przelatuje jakis pasek na ekranie na pierwszy rzut oka nie jjest to zbyt zauwazalne, ale pozniej bardzo to denerwuje!szczegolnie widac to na oesach w australii;/ myslałem ze to wina tv albo rozdzielczosci ale na zwykłych telewizorze tez tak sie dzieje...


hubert 4 listopada 2007, 18:14


[rzezroczyste poziome paski wystepujace czasami widoczne przez sekunde, cos podobnego do migotania obrazu tak jakby był niestabilmny obraz szczegolnie rajd australii?? czy ktos ma jeszcze takie problem??!! bo nie wiem czy to gra juz taka jest czy to np. wada konsoli kabla itp. napewno nie jest to zwiazane z tv bo grałem na zwykłym hd 42 cale w roznych rozdziałkach 1080i i 720p,


yatsec 18 grudnia 2007, 11:01


u mnie tez migocze. konieczna chyba bedzie jakas lata bo czasem nie da sie grac.



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot