Po wieloletniej praktyce związanej z muzycznymi tytułami, Harmonix postanowiło wcielić w życie swój najstarszy, a zarazem najambitniejszy projekt – Rock Band. W założeniach ma on zrewolucjonizować wszelkie party games, a zarazem rozbudzać w młodych i trochę starszych graczach zamiłowanie do aktywnego słuchania muzyki (czyt. grania i śpiewania). Nasuwa się tylko jedno pytanie – jak może przekonać do siebie pozycja tego typu, w tłumie współczesnych, konsolowych killerów? Nie jak, a czym…
Na ideę swoistego symulatora rockowej kapeli twórcy wpadli gdy byli raczkującą jeszcze grupą muzycznych fanatyków. Mimo innowacyjności pomysł został szybko porzucony ze względu na zbyt małą liczbę osób, w których mogłaby wzbudzić zainteresowanie. Jednak czasy się zmieniają. Po ogromnym sukcesie obydwu części Guitar Hero wrócono to upchanych na dnie szuflad prospektów i rozpoczęto prace nad największą i najbardziej zaawansowaną grą muzyczną w historii.
Konwencja Rock Band jest prosta. Jeżeli kontrolery w formie gitary i mikrofonu zaskarbiły sobie zastępy fanów, to dlaczego by nie wydać gry, która łączyłaby je pod jednym dachem? Co więcej, szyld jest na tyle obszerny, że z powodzeniem zmieści się pod nim jeszcze narzędzie dla perkusistów i czterostrunowa (a raczej czteroprzyciskowa) gitara basowa. Gra na każdym z instrumentów ma zupełnie odmienną charakterystykę, dlatego tak naprawdę na jednej płycie otrzymamy cztery pozycje. Oczywistym jest, że rozgrywka w każdej z nich będzie przebiegać inaczej. W wypadku wyboru ulubionego instrumentu, wzorem Guitar Hero, skupimy się na oddzielnej sekwencji dźwiękowej, resztą zajmie się przysłowiowy komputer. Więcej szczegółów na temat zabawy na razie nie ujawniono. Wiadomo tylko, że wymiatanie na gitarze ma być znacznie bardziej rozbudowane niż to, które zaproponuje nam GH III. Ciężko powiedzieć, czy to dobra, czy zła nowina, ale liczę na intuicje deweloperów.
Kawałki zawarte w Rock Band mają oscylować wokół ciężkiego brzmienia. Autorzy zapowiadają, że w ich licznym zbiorze natrafimy na pełną gitarową paletę utworów, od klasycznego rocka przez punk i alternative, aż po szlachetniejsze odmiany metalu. W pozyskiwaniu licencji pomaga patronujące nad projektem MTV, które zachęca artystów do współpracy. Dzięki temu można bez obaw spoglądać w stronę nadchodzącego soundtracku. Już OST-y z wcześniejszych dzieł Harmonix robiły niemałe wrażenie, a warto zauważyć, że nad ich listą pracowano bez pomocy zewnętrznych koncernów. Niestety, pomimo tego, że była wcześniej zapowiadana, nie będzie możliwości importu własnych piosenek. Tłumaczono to staranną selekcją oraz obróbką. Dzięki temu każdy członek zespołu natrafi na fragmenty, które pozwolą mu się wykazać. Ogromny plus za to, że o tym pomyślano. Nie ma nic gorszego niż dwugodzinna batalia o najbardziej wyróżniający się instrument i, w wypadku przegrania potyczki, nieuchronna nuda.
Same kontrolery będą wyglądać znacznie bardziej profesjonalnie. Na razie zaprezentowano wyłącznie gitarę elektryczną, która wywołuje spore wrażenie. Twórcy, specjalnie dla potrzeb gry, podpisali umowę z Fender (legendarna już firma lutnicza), na mocy której mogą wykorzystać aparycję kultowego Stratocastera. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to zwiększona liczba przycisków – z pięciu do dziesięciu. Jak łatwo się domyślić, te umieszczone na najniższych progach będą wykorzystywane przy solówkach. Podczas oglądania pierwszych zdjęć pochodzących z prezentacji tego cacuszka odniosłem wrażenie, że wiosło jest znacznie większe od swoich poprzedników, co również zasługuje na pochwałę. Nie zapomniano także o fanach Guitar Hero. Jeżeli koło waszej konsoli stoi nowiutka gitarka z xboxowej wersji, to możecie spać spokojnie - będzie w 100% kompatybilna. W najbliższym czasie ma również zostać ujawniony zestaw pełniący rolę perkusji. Jeden z szefów projektu prywatnie gra na tym instrumencie, dlatego cała ekipa przykłada specjalną uwagę do bębnów. Właśnie z tego powodu bez wahania można porzucić wizję znanych z GameCube bongosów. Wszyscy miłośnicy pałeczek mają dostać coś znacznie bardziej ambitnego. Nie raz wspominano o talerzach i pedałach, ale są to informacje niepotwierdzone. Jedno jest pewne - na pewno nikt nie będzie zawiedziony.
Tym, co ma uczynić z Rock Band prawdziwą rewolucję, jest wyjątkowo rozbudowany tryb online. Dzięki niemu wirtualni muzycy z całego świata będą mogli zakładać integracyjne kapele i udowadniać swój kunszt innym. Zastanawia mnie tylko, jak zostanie rozwiązany problem lagów, ale widocznie i to można bezproblemowo obejść. Szumnie zapowiedziano rewolucję i dziwnym trafem się składa, że w stu procentach wierzę tym słowom. Raz na jakiś czas, za pośrednictwem sieci, mają zostać udostępnione nowe tryby zabawy oraz dodatkowe utwory (podobno liczone w setkach). Pewnie za tę przyjemność przyjdzie nam zapłacić, ale powiedzmy sobie szczerze, napaleni gracze płacą za gorsze rzeczy.
Wszyscy związani z grami audiofile oczekują końcówki tego roku z prawdziwym podnieceniem. Wtedy to ich rozśpiewane konsole pochłoną swoje wersje Rock Band, a zirytowani sąsiedzi zaczną dobijać się do drzwi. Do tego czasu warto podszkolić swoje umiejętności oraz podrasować wytrzymałość współlokatorów na niekoniecznie melodyjne dźwięki. Do tych niecnych planów polecam wykorzystać ostatnie wydanie Guitar Hero bądź, dla bardziej zawziętych, prawdziwego elektryka. Nim nadejdzie listopad będziecie wdepywać fuzę niczym Rychu z reklamy…
Zobacz:
» Burnout Paradise w Bazie Gier