Plugastwo wylewające się z zatęchłych kątów i mrok wdzierający się w umysły nieskalanych. Oddani słudzy spełniający każdą, nawet najbardziej perwersyjną, zachciankę. Strach i przerażenie. Ofiary z dziewic mające na celu powstrzymać nieokiełznane i destrukcyjne zapędy. Jeżeli na dźwięk tych słów rozpłynąłeś się niczym niewinni wieśniacy w kwasie siarkowym, to trafiłeś wręcz wybornie.

Overlord miał w założeniu spełniać rolę satyry na fantasy. Umówmy się, że normalni ludzie mają już serdecznie dość bogobojnych, praworządnych herosów walczących w imię uciemiężonych i maluśkich. Na tyle dość, że niektórzy bardziej zawzięci antyfani piszą eseje o tym, co zrobiliby z tymi wszystkimi lalusiami, gdyby tylko mogli ich dorwać na chwilkę. Rozkoszujecie się we wszystkich triumfach ciemności, a na słowo „Witelon” reagujecie z chorym podekscytowaniem? Jeżeli tak, to właśnie dla was Codemasters stworzyło omawianą pozycję. Od teraz, od tej chwili, będziecie mogli przenieść swoje fantazje na ekran telewizora. Ze wszystkimi drobnymi niuansami. Czyste zło.
Savior of the Tower Heart!

Jako początkujący Władca Ciemności (bo właśnie taka postać zostanie opętana przez gracza) nie będziemy mieli zbyt wielu możliwości. Ot, otrzymamy, pełniącą rolę siedziby, zdewastowaną wieżę i kilku ślepo zapatrzonych poddanych. Sami przyznacie, że nijak się ma to do potęgi umiłowanych czarnych charakterów. Ale bez obaw. Wraz z postępem w grze nasze możliwości stają się coraz większe. Odkrywamy zapomniane komnaty, odbijamy skradzione przedmioty i, co najważniejsze, zyskujemy swoją nałożnicę. Autorzy świetnie rozplanowali nagrody, którymi zostaje obdarowany gracz, dlatego przez całą rozgrywkę ukazują się nowe horyzonty. Przy przechodzeniu Overlorda naszła mnie pewna konkluzja. Tak naprawdę rozwój gier uwidocznił się w customizacji postaci i otoczenia. Obecnie w każdym tytule możemy dowolnie zmieniać wygląd bohaterów oraz ważniejszych dla nich miejsc. Akurat w tym wypadku urzeczywistnia się to w postaci kuźni oraz portalu, w którym nabędziemy akcesoria zmieniające wystrój głównej lokalizacji. Swoją drogą - nie martwcie się ograniczeniami, plugawe istoty, począwszy od połowy gry będziecie mogli działać cuda.
Beyond good and evil...
Wbrew pozorom Overlord nie jest nastawiony wyłącznie na demoniczny styl rozgrywki. Każdy gracz zaczyna z czystym kontem i wyłącznie od niego zależy jak poprowadzi swoją postać. Oczywiście główne wątki fabularne są z góry narzucone, ale często będziemy poddawani wyborom pokroju "uratować ostatnią elfią niewiastę czy zgarnąć tony złota". Oprócz głównych zadań podczas zabawy natrafimy na masę sidequestów, które zazwyczaj dostosowane są do charakteru rozgrywającego. Miłym dodatkiem jest na bieżąco modyfikowany wygląd Ovelorda świadczący o mroczności jego duszy. Otoczenie również reaguje na nasze złe uczynki. Warto jednak pamiętać, że droga w mrok jest jednostronna. Przeistoczenie się w tyrana jest dość łatwe, ale później już nie ma odwrotu...
Ruler of the Stealth Army!
Siłą wykonawczą naszych podłych czynów są wierne swemu panu gobliny. Podczas zabawy w zdobywanie świata pod opiekę gracza zostaną oddane ich cztery podstawowe rodzaje. Brązowoskóre to prawie perfekcyjni wojownicy, zgoła nadający się na mięso armatnie. Czerwone, pokryte płomieniami, doskonale sprawują się w ramach zastępów łuczników, mogą również gasić ogień. Istoty obdarzone zielonkawym licem nie muszą lękać się trujących oparów, a także wyśmienicie radzą sobie w rolach skrytobójców. I wreszcie niebieskie, mieszkające w wodnych krainach, to urodzeni pływacy obdarzeni umiejętnością wskrzeszania współtowarzyszy. Jak sami widzicie, kluczem do sukcesu jest ich odpowiednie wykorzystywanie i wzajemna współpraca. Zwłaszcza, że nie służą oni wyłącznie do uciemiężania głupców, którzy śmieli stanąć nam na drodze. Dzięki pomocy goblinów będziemy mogli rozwiązać wiele łamigłówek broniących dostępu do dalszych części królestwa. Niestety, ilość sługusów, których możemy przyzwać, jest ograniczona i sukcesywnie zwiększa się wraz z wzrostem naszej potęgi.
Merciful Quietener of the Grumbling Stomachs!
Ale tytułowy pomiot szatana, Overlord, również nie jest w ciemię bity. W razie nieudolności poddanych potrafi wziąć sprawy w swoje ręce, w czym pomoże mu twarda stal i czarna magia. Typów uzbrojenia nie ma zbyt dużo, gdyż do wyboru jest jedynie miecz, topór i buława. We wcześniej wspomnianej kuźni możemy nadawać im różne aury oraz wykuwać od podstaw z lepszych materiałów. Podobnie jest z naszym pancerzem, z tym wyjątkiem, że uroki rzucane na broń szkodzą przeciwnikom, natomiast te, którymi obdarzymy zbroję, mają ochronną siłę. Sam system wykuwania przedmiotów jest banalnie prosty. Tworzymy je z mieszkanki złota oraz dusz goblinów. Nietrudno się domyśleć, że każdy rodzaj istot nadaje kawałkowi stali, durium bądź arcanium, odmienne właściwości. Im więcej poświęcimy wiernych nam istot, tym będą one silniejsze, ale nie warto się w tym zatracać. Ich oddanie jest znacznie bardziej wartościowe niż najmisterniejszy przedmiot.

Podczas walki możemy się również wspomagać tajemniczą energią rodzącą się w głębi umysłu Overlorda. Wśród zaklęć natrafimy na siejącą spustoszenie ognistą kulę, wprowadzający poddanych w bitewny szał Berserk, spowalniające wszelkie plugastwo oko meduzy oraz ochronną, wstrętnie niebiańską sferę. Każdy czar jest wielostopniowy i z biegiem czasu staje się coraz potężniejszy.
Desacrator of the Sacred Grove!
Kraina, którą obejmiemy swoim wszechwspaniałym panowaniem, jest na tyle odmienna, iż zasługuje na oddzielny akapit. Napotkamy w niej różne dziwne stworzenia, znane zwykłym śmiertelnikom wyłącznie z baśni. Nie zabrakło żadnej z osławionych magicznych ras. Będziemy mieli przyjemność wyrzynać grubaśne niziołki, ścinać głowy zadumanym elfom, pozbawiać przyrodzenia gburowate krasnoludy oraz pastwić się nad resztą form życia, które akurat nie przypadną nam do gustu. Wszystko to w cudownych plenerach rodem z bełkotliwych, skandynawskich mitów. Na szczęście z otoczeniem też możemy się rozprawić, co znacznie przybliży je do preferencji ciemności.

Niestety, podczas wojowania odniosłem wrażenie, że walczę jako zły z jeszcze gorszymi. Brakowało mi niewinnych istot, których krew ociekałaby na mojej zbroi. Winić za to należy twórców krainy, którzy zapewne chcieli skierować swój produkt w szersze grono młodych adeptów o czarnych duszach. Moim zdaniem do roli władców ciemności powinno się ich przygotowywać od najmłodszych lat, za dawnych czasów nikt by się z nimi nie patyczkował.
Scion of Darkness!
No dobrze, powiecie, ale jak to wszystko wygląda? Otóż nie ukrywam, że wygodniej jest się skupić na merytorycznych stronach Overlorda. Co prawda gra nie jest szpetna niczym nieskalane blizną niewieście lico, ale z pewnością nie należy do czołówki. Z czystym sumieniem mogę zaryzykować stwierdzenie, że poprzednia generacja uciągnęła by tę pozycję. Cóż, pastelowe kolory i antyaliasing w obecnych czasach nie wystarczy, by doprowadzić do wypieków na twarzy rozochoconych graczy. Z nieopisaną złością przyznaję, że licząca sobie ponad półtora roku elfia księżniczka Kameo jest bardziej urodziwa. Ale przecież najwięksi z mrocznych zastępów nie grzeszyli olśniewającym pięknem… Z dźwiękiem jest zgoła inaczej. Przez cały czas towarzyszy nam nastrojowa muzyka zapowiadająca rychłą zgubę. Sama postać Upadłego Księcia nie ma czasu na takie błahostki, jak rozmowa ze śmiertelnikami, ale jego podwładni nie potrafią utrzymać języka za zębami choćby przez chwilę. Przez cały czas jesteśmy karmieni przezabawnymi komentarzami ze strony doradcy, błazna oraz innych postaci na które padł nasz zaszczytny cień. Co dziwniejsze, ani razy nie naszła mnie ochota, by komukolwiek wyrwać wijące się narządy mowy.
Purger of the Perverted Paladin!
Overlord nie jest może pozycją wybitną. Jego majestatyczne, szatańskie oblicze szpecą nieliczne rysy. Niby czysta plastyka pokroju niewyrośniętego rożka, ale rzucająca się w oczy. Czasem też uważny obserwator natrafi na ślady robactwa krzątającego się między zbutwiałymi szatami. Jednak tym, co wyróżnia tę pozycję na tle innych produktów jest wyrafinowana oryginalność. Na jednym kopycie można wyliczyć gry, które dawały możliwość zakosztowania ciemnej drogi. Oczywiście były wyjątki pokroju Fable czy KotOR-a, ale powiedzmy sobie szczerze - tam rozgrywka jest nastawiona na jasną stronę mocy. Dlatego, pomimo niedoskonałości, z kamiennym sercem mogę polecić ten tytuł. Każdemu, kto ulegnie pokusie, zaoferuje tuziny spowitych nieprzeniknioną mgłą godzin. Pamiętajcie tylko, że nietrudno zatracić się w sobie. Po ukończeniu krucjaty świat może być zupełnie inny. Czarny z domieszką czerwieni.
|
Zalety:
- klimat, jaki roztacza wokół siebie
Mroczny Władca
- rozbudowany customing postaci oraz Ciemnej Wieży
- dubbing
- długość rozgrywki
|
Wady:
- nie grzeszy pięknością
- ani bezbłędnością - masa robactwa
|
|
| Ocena
ogólna |
|
7.5
|
| Grafika
|
|
7.5
|
| Dźwięk
|
|
8.5
|
| Grywalność
|
Online
Offline |
4.5
10
|
| Żywotność
|
Online
Offline |
6
9
|
|