Niektóre zagadnienia w połączeniu ze sobą stanowią mieszankę niezwykle wybuchową. Co powiecie na uniwersum, w którym świat pozagrobowy styka się ze współczesnym Nowym Jorkiem, a główny bohater jest siostrzeńcem jednego z największych szefów podziemia? Do tego dochodzą jego paranormalne umiejętności oraz demoniczne moce, które zawładnęły ciałem nieszczęśnika. Nie wiem jak bardzo było posunięte szaleństwo autorów serii komiksów, ale to właśnie na bazie ich pomysłów powstało The Darkness, najnowsza gra od Starbreeze Studios.
Jackie Estacado wychował się w podmiejskim sierocińcu. W wieku trzech lat został przygarnięty przez wujka, który od tego czasu sprawował nad nim pieczę. Kilka lat później Jackie wykonał swoje pierwsze zlecenie i stał się hitmanem swojego opiekuna. Sami widzicie że postać, którą pokierujecie, nie miał łatwego dzieciństwa. Później było jeszcze gorzej. W dniu dwudziestych pierwszych urodzin Jacek dowiedział się, że nad jego rodziną od wielu wieków ciąży klątwa tytułowej Ciemności. Dzięki niej może sprawować władzę nad mrocznymi mocami kosztem własnej zdrowej psychiki. W tym miejscu każdy, kto skusi się na powyższy tytuł, zacznie swoją przygodę. Fabuła została napisana przez profesjonalistów i stanowi kawał niezłej roboty. Naszpikowano ją licznymi zwrotami akcji, których praktycznie nie da się przewidzieć aż do ostatniej chwili. Poza tym Jacka naprawdę można polubić. A to już wiele, biorąc pod uwagę zestawienie herosów z współczesnych growych produkcji.
Osoba śledząca fazy produkcji tytułu bez wątpienia zaliczyłaby The Darkness do grona rasowych strzelanin z kamerą umieszczoną w oczach bohatera. I nie pomyliłaby się, choć autorzy postanowili urozmaicić swoje dzieło o kilka nowatorskich rozwiązań. Niedługo po rozpoczęciu rozgrywki zyskuje się zdolności wybiegające poza możliwości zwykłego człowieka. Od tego czasu pod naszą opieką znajdują się znane z prezentacji paszczo-macki. To właśnie dzięki nim możemy urzeczywistniać różne chore akcje, takie jak wyrywanie serc przeciwników, wpełzanie w trudne do eksploracji miejsca, dokonywanie szybkich zabiegów punkcji jelitowej czy kreowanie mini czarnej dziury wchłaniającej większość przedmiotów będących w jej zasięgu. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jeden mały haczyk. Dostęp do nich uzyskujemy wyłącznie w zaciemnionych placówkach. Co za tym idzie, przez cały czas musimy sobie takie tworzyć, niszcząc oświetlające je halogeny, świece i inne żarówki. Uwierzcie mi, jest to naprawdę frustrujące i potrafi skutecznie uprzykrzyć życie. Na szczęście po kilku godzinach zabawy z pomocą przychodzi macka, która samoistnie wyszukuje jarzące się punkty i z powodzeniem sprowadza ja na ciemną stronę. Istnieje również inne rozwiązanie. W specjalnych miejscach (a jest ich dość sporo) możemy przyzywać swoistą odmianę goblinów, Darklingi. Są ich cztery rodzaje i każdy ma za zadanie wykonywać inne czynności. Spotkamy wśród nich bersekera, typa od ciężkich karabinów maszynowych, wybuchowego kamikaze i, uwaga, doktorka tłuczącego lampki. Nie sprawujemy nad nimi żadnej kontroli, ale w niektórych momentach mogą okazać się niezbędni. Szkoda tylko, że nie do końca dopracowano ich SI. No cóż, może za kilka generacji...
Sama rozgrywka jest minimalnie spowolniona, co nadaje jej charakterystycznego klimatu. Osoby, które miały styczność z Chronicles of Riddick: Escape from Butcher Bay, bez pudła rozpoznają typowy, dostojny styl jaki cechuje produkty spod szyldu Starbreeze. Oczywiście wychodzi to The Darkness na dobre, pod warunkiem, że gracz zaakceptuje trochę mozolną pracę kamery (którą de facto można ustawić w opcjach, ale podczas większej czułości w ogóle się nie sprawdza).
Od strony technicznej Ciemność prezentuje naprawdę wysoki poziom. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wszechobecny bump mapping i real mapping. Tekstury otoczenia wykonano bardzo starannie, jednak trochę razi ich „odblask” znany bardzo dobrze miłośnikom Halo. Cieszy niezwykłe przywiązanie do szczegółów, które wręcz wylewają się z ekranu. Każda miejscówka ma swój niepowtarzalny feeling, co z pewnością napawa developerów dumą. Wystarczy dodać, że nawet każda budka telefoniczna ma unikalny detal, nie wspominając o graffiti zdobiącym ściany wirtualnego Nowego Yorku. Nic dziwnego, skoro do ich projektowania oraz wykonania zatrudniono prawdziwych artystów, którzy przez dwa dni przelewali swoje wizje na specjalnie przygotowaną ścianę. Kolejną rzeczą, którą należy zaliczyć The Darkness na plus, to niezwykle realistyczne twarze postaci. I nie chodzi tu o ich animacje, która czasem kuleje. Ich piękno tkwi w genialnie oddanej skórze, zabrudzeniach oraz oczach. Efekt jest wprost powalający i na długo zostaje w pamięci.
Udźwiękowienie gry nie powala, jednak zostało wykonane solidnie i nie budzi wielkich zastrzeżeń. Dubbing jest przyjemny i naturalny. Czuć, że aktorzy wczuli się w swoją profesję i dali z siebie wiele (w końcu to pozycja wysokobudżetowa, hehe). Muzyka również zdaje się być na swoim miejscu, chociaż czasem miałem ochotę na mocniejszy, metalowy podkład, który zaostrzyłby eliminacje przeciwników. W zestawieniu najgorzej wypadają dźwięki otoczenia. Po prostu nie wyróżniają się niczym szczególnym, ot, gdzieś tam przejedzie pociąg, w innym miejscu usłyszymy krzyki i strzały (w tym własne). Jedyna rzecz, która zasługuje na uznanie, to odgłosy syren policyjnych. Wierzcie bądź nie, ale ciężko było mi rozróżnić czy rozbrzmiewają za oknem czy u mnie w pokoju. Oczywiście jest to zasługa odpowiedniej jakości głośników, ale wszyscy ich posiadacze będą zadowoleni.
Na zakończenie miałem zamiar przekonywać o oryginalności i niszowości The Darkness. W końcu na pierwszy rzut oka skierowana jest raczej do miłośników serii komiksów traktujących o klątwie rodziny Estacado. Jednak po głębszym zastanowieniu i kilkunastu dodatkowych minutach spędzonych nad konsolą mogę z czystym sumieniem polecić ten tytuł każdemu, kto pragnie przeżyć mroczną, dojrzałą historię osadzoną w delikatnie fantastycznych realiach. To właśnie ona stanowi siłę napędową rozgrywki i bez problemu potrafi przykuć na kilkanaście godzin do telewizora. Wisienką na szczycie tortu są liczne bonusy w postaci filmów, artworków oraz, uwaga, cyfrowych wersji komiksów. Jestem prawie pewien, że po zaprzyjaźnieniu się z głównym bohaterem sięgniecie do papierowych wydań...
|
Zalety:
- ciekawa, trzymająca się kupy fabuła
- charyzmatyczny główny bohater
- zapadające w pamięć "momenty"
- mimo kilku niedoskonałości – grafika
|
Wady:
- sporadyczne bugi
- hacząca animacja
- wujek Jackie'go. Geez, jak można mieć taką mordę
|
|
| Ocena
ogólna |
|
7.5
|
| Grafika
|
|
8.5
|
| Dźwięk
|
|
7
|
| Grywalność
|
Online
Offline |
6.5
7.5
|
| Żywotność
|
Online
Offline |
6
8
|
|
Zobacz:
» The Darkness w Bazie Gier
» Jak oceniamy gry?