Kiedyś miałem gitarę. Tak, pamiętam te chwile. Dobre zagranie „wlazł kotek na płotek..” było dla mnie nie lada wyzwaniem. Każde szarpnięcie struny porównywalne było z piskiem paznokci szorowanych po szkolnej tablicy. Mimo krytyki kolegów, szantaży rodziców, kilku wyrwanych strun, parłem do przodu. Nie minął tydzień i moje „parcie” się skończyło. Gitarę rzuciłem w kąt, stwierdzając że aż tak utalentowany to nie jestem. Jedyne co pozostaje takim jak ja, to maniakalne słuchanie rockowych kapel, moszowanie włosami i trzepanie się w pogo na koncertach.
Activision wyszło naprzeciw tak „utalentowanym” gitarzystom jak ja, wydając tytuł, który nawet w maniaku techno zaszczepi, typowego dla rocka, „szatana”. Latające meble, wyjące głośniki, porozrzucane puszki, hektolitry potu, rock n' roll i Ty – stojący na środku gracz, który zwinnymi ruchami palców odgrywa najznamienitsze kawałki wszech czasów.
Sequel najlepszej gry muzycznej na PS2 trafia w podrasowanej wersji, dostosowanej do dzisiejszych standardów, na konsolę Microsoftu. Guitar Hero II jest spełnieniem marzeń dla tych, którzy w domowym zaciszu chcą dać czadu. Proste jak drut zasady są kartą przetargową w walce o klienta – gracza. Przy okazji zbliżającej się premiery Rock Band należy nieco przybliżyć graczom „dziadka”, tytuł, który zapoczątkował boom na gry muzyczne w oprawie next-genowej.
Dzięki staraniom Harmonix, znanej grupy deweloperskiej, możemy zarzynać konsolę i palić głośniki, bawiąc się przy tym całkiem przednio. Chłopaki trafili w dziesiątkę. Wykorzystali swe doświadczenie na polu gier muzycznych (należy wiedzieć, że są odpowiedzialni za Amplitude oraz Frequency) tworząc Guitar Hero, który z dnia na dzień cieszy się coraz większym powodzeniem.
Żeby w pełni cieszyć się z szarpania należy wydać kilka stówek. Dlaczego aż taką kwotę? Do każdego egzemplarza z grą dołączony jest specjalny kontroler – gitara. W wersji na X'a wzorowany na słynnym Gibsonie Explorerze (charakterystyczny kształt). Zaczepiamy pasek, obklejamy wiosło dostępnymi naklejkami, chwytamy gryf i budzimy podziw samego szatana, odgrywając niezapomniane hity. Konstrukcja kontrolera jest niezła. Sześć przycisków na gryfie – odróżnić można po kolorze, plastikowe coś, robiące za strunę oraz wajcha, za pomocą której można modulować dźwięki. Do tego dochodzą standardowe przyciski: start, select, guide button i tajemnicze wejście na wtyczkę do kabla typu „skrętka” (RJ-45). Spekuluje się, że okaże się ono przydatne przy okazji premiery trzeciej części GH, gdzie prócz gitary dostaniemy tzw. „efekt” (uruchamiany poprzez nadepnięcie na niego). Autorzy pomyśleli. Wykonanie samego wiosła stoi na przyzwoitym poziomie. Dobrej jakości plastik, pasek na ramię oraz przyciski, których nie trafi szlag podczas całonocnej libacji. Narzekać można nieco na wagę – gitara jest stanowczo za lekka. Na pocieszenie dodam, że Explorer leży w łapie dużo lepiej, niż następca, który znajduje się w opakowaniu z Rock Band.
Po wrzuceniu płytki pojawia się intro przedstawiające bogów gitary w karykaturalnej, rysunkowej formie. Menu główne oferuje dwa główne typy rozgrywki: kariera i quick play, w którym dla zabawy można rozegrać kilka utworków. Tryb treningowy pozwoli przystosować się nowicjuszom do nowego wymiaru zabawy przy konsoli. Do tego dochodzą opcje, tabela wyników Xbox Live oraz extrasy. Wszelkie dodatkowe materiały znajdują się właśnie tam.
Normalny gracz oleje wszystko i zacznie zabawę od głównego trybu. Rozpoczynając karierę gwiazdy rocka, należy wpierw określić swój wygląd, wybierając jedną z dostępnych mord. Pozostaje nadać nazwę swego zespołu, wybrać poziom trudności i zacząć masterowanie pierwszych piosenek w obleśnych spelunach. Jak to w życiu bywa, nie od razu Rzym zbudowano, dlatego też za swe koncerty nie otrzymamy zbyt wygórowanego wynagrodzenia. Tourne to nie bułka z masłem. Publika okrzyknie cię drugim Hendrixem, lub po prostu zwyzywa za nieudany występ. Im lepiej grasz, tym więcej kasy zgarniasz za koncerty – prosta zasada. Trudniejsze okazuje się samo granie. Utrzymanie właściwego tempa, odpowiednio szybkie naciskanie „strun”, tudzież ich mashowanie to kwintesencja hardkoru, szczególnie na wysokich poziomach trudności. Nie ma zmiłuj. Zabójcza prędkość piosenki wymusza na palcach gracza umiejętności kamasutry, czy jogi ;). Jeśli nie dajesz rady – przegrywasz. Drzwi do panteonu gwiazd rocka zatrzaskują się z hukiem po kolejnych nieudanych koncertach. Sprawa wygląda inaczej jeśli właściwie wystukujemy rytm, nie gubimy się, wykonujemy solówki, wtedy właśnie jesteśmy nagradzani punktami. Jeżeli combo nie jest przerwane, punkty mnożone są przez 2,4,6. Dzięki bezbłędnej grze nabijemy wskaźnik power up, który umożliwi uruchomienie trybu, gdzie noty liczone są podwójnie! Dopalacz uruchamiamy pociągając gryfem w górę tak, jak robią to prawdziwe gwiazdy heavy metalu. Bladoniebieska aura towarzyszy przez kilka ładnych sekund, by wrócić do poprzedniego stanu. Trzeba uważać na ilość popełnionych błędów. Notoryczne omijanie kolejnych nut powoduje utratę statusu „rock”, co w rezultacie kończy się napisem „game over”. Zabawa prosta, jak zawiązanie węzła marynarskiego typu kotwiczny.
Szaleć w trybie kariery można odgrywając jedną z ponad 72 piosenek! Liczba utworów miażdży. Dodatkowo, dzięki opcji kupowania dodatków, można zaopatrzyć się w kolejne 20, już mniej znanych, piosenek. W większości wypadków mamy do czynienia z coverami. Przyczyną są pieniądze i sprawy czysto techniczne. Zaproszenie do studia słynnych kapel i nagranie każdego sampla stanowiłoby problem. Piosenki podzielone są na osiem sekcji. Zabawę rozpoczynamy od najlżejszych, przechodząc przez nieco bardziej wymagających, na totalnie odjechanych kończąc. Fani Iron Maiden, Black Sabbath, Rage Against The Machine, Danzing, Nirvany i wielu innych poczują się ugodzeni w punkt G. Muzyczna orgia, orgazm melomana. Harmonix zrobiło to, czego japońskie gry taneczne nie mogły zaoferować. Udostępnienie znanych każdemu hiciorów są argumentem „za”, gdy mam wybierać między Dance Dance Revolution a GHII.
Brak trybu on-line to poważna bolączka gry. By cieszyć się multiplayerem potrzeba dwóch gitar w jednym miejscu. Autorzy rzucili kilka całkiem ciekawych trybów, które miałem okazje wypróbować już rok temu podczas lipskich targów. W trybie kooperacji gracze walczą o to, by zagrać jak najlepiej kawałek; gitara elektryczna i bas to droga do sukcesu. Dwóch graczy wybiera na czym chce grać. Niebo ciekawszym rozwiązaniem jest Face-Off, czyli pojedynek. Gracze dają z siebie wszystko, by zdominować rywala i skompromitować na oczach koleżanek. Opcja Pro Face-Off zostaje odblokowana dopiero po ukończeniu tytułu na wyższym poziomie trudności. Taka już dola gier muzycznych – najlepsza zabawa rozpoczyna się w gronie przyjaciół, z dwoma kontrolerami.
Guitar Hero nie tylko cieszy ucho, ale i oko. Pastelowe barwy, lekki blur, masa migoczących światełek i epilepsja murowana. Znajdująca się na drugim planie scena, kapela i skandująca publika robią niezły efekt. Wszystko skonwertowane z PS2, odpowiednio usprawnione i podrzucone do jakości HD. Postaci fachowo wymiatają na gitarze. Niszczą, miotają, palą i wyrzucają wysoko w powietrze swe instrumenty (nie, nie te instrumenty!) dając wyraz swej pasji. Palce rockmanów latają po gryfie, odwzorowując ruchy gracza. Diabeł tkwi w szczegółach. Jakość dźwięku również podniesiono do standardu, jaki oferuje Xbox 360. Każdy, kto posiada zestaw kina domowego, będzie w piekło wzięty. Z tyłu publika, z przodu wokal, a po bokach nasze brzdękanie. Harmonix nie pokpiło sprawy, oj nie!
Dla tych, którzy z uporem maniaka twierdzą, że 90 kawałków do zagrania to za mało, jest pewne światełko w tunelu. Za 500 punktów zakupić można zestaw 3 piosenek. Dla polskiego posiadacza XBL jest to chyba lekkie przegięcie. Jednak wielu tym, którzy na dobre zrośli się z kontrolerem, żadna kwota nie będzie stanowić bariery, by cieszyć się ukochaną grą.
Przyjemny tytuł na wiele godzin ostrego grania. Dostosowany do wymogów dzisiejszego gracza port stanowi świetną alternatywę dla podstarzałych już gier tanecznych. Fani gitary i maniacy metalu z przyjemnością sięgną po Guitar Hero... jeśli zdołają uzbierać grubo ponad 300 zł. Wymasterowanie gry zajmie przeciętnemu graczowi kilka ładnych miesięcy. Dorzucić do tego porcję iście diabelskich Osiągnięć i kolejne pół roku gracz ma z głowy. Nieograniczone pokłady grywalności optymistycznie nastrajają mniej zamożnych graczy. Zamiast kupować dwa tytuły, które skończysz w 10 godzin, zainwestuj w Guitar Hero II! Żal przecież nie zagrać w jeden z najlepszych tytułów dedykowanych na konsolę Microsoftu.
Pełna tracklista:
1. Opening Licks
Motley Crue - Shout at the Devil
Danzig - Mother
Cheap Trick - Surrender
Wolfmother - Woman
Spinal Tap - Tonight I'm Gonna Rock You Tonight
2. Amp-Warmers
Kiss - Strutter
Nirvana - Heart-Shaped Box
Police - Message in a Bottle
Van Halen - You Really Got Me
Kansas - Carry on Wayward Son
3. String-Snappers
Foo Fighters - Monkey Wrench
Alice in Chains - Them Bones
Iggy Pop and the Stooges - Search and Destroy
Pretenders - Tattooed Love Boys
Black Sabbath - War Pigs
4. Thrash and Burn
Warrant - Cherry Pie
Butthole Surfers - Who Was in My Room Last Night
Mathew Sweet - Girlfriend
Rolling Stones - Can't You Hear Me Knockin'
Guns N' Roses - Sweet Child O' Mine
5. Return of the Shred
Rage Against the Machine - Killing in the Name Of
Primus - John the Fisherman
Sword - Freya
Thin Lizzy - Bad Reputation
Aerosmith - Last Child
6. Relentless Riffs
Heart - Crazy on You
Stone Temple Pilots - Tripping on a Hole in a Paper Heart
Stray Cats - Rock This Town
Allman Brothers - Jessica
Jane's Addiction - Stop
7. Furious Fretwork
Anthrax - Madhouse
Living End - Carry Me Home
Lamb of God - Laid to Rest
Reverend Horton Heat - Psychobilly Freakout
Rush - YYZ
8. Face-Melters
Avenged Sevenfold - Beast and the Harlot
Suicidal Tendencies - Institutionalized
Dick Dale - Misirlou
Megadeth - Hangar 18
Lynyrd Skynyrd - Free Bird
|
Zalety:
- grywalność
- ilość piosenek
- klimat
- kontroler
|
Wady:
- w większości wypadków to tylko covery piosenek
- cena dodatków do zassania
- brak online
|
|
| Ocena
ogólna |
|
9
|
| Grafika
|
|
7
|
| Dźwięk
|
|
9
|
| Grywalność
|
Online
Offline |
-
10
|
| Żywotność
|
Online
Offline |
-
10
|
|
Zobacz:
» Guitar Hero II w Bazie Gier
» Jak oceniamy gry?