Wydana w 2004 roku przez Electronic Arts Los Angeles gra Lord of The Rings: The Battle for Middle Earth szybko zdobyła uznanie wśród posiadaczy komputerów osobistych. Trudno było się temu dziwić. Po ogromnym sukcesie „Powrotu Króla”, apetyt na nowe gry, bazujące na trylogii Tolkiena, gwałtownie wzrósł. Tak więc EA wpadło na pomysł zrobienia kolejnej gry, która jednak znacznie różniłaby się od swych poprzedniczek. W efekcie dostaliśmy solidnego i wciągającego RTS-a.
Wydany w 2006 roku sequel na PC oraz X360 stał się godną kontynuacją wojen w Śródziemiu. Niestety gra nie jest wolna od wad, a wersje na obie platformy nieco się różnią. Jednak o tym później. Na początku warto wspomnieć o samej fabule, która nie jest, jak w poprzedniej części, bezpośrednio związana z filmem. Akcja gry przenosi gracza w północne tereny krainy, gdzie złowrogie siły Saurona (Mordor, Isengard i armie goblinów) toczą bitwy z sojuszem wojsk Elfów, Krasnoludów oraz Ludzi Zachodu (Gondor i Rohan). Wszystko to dzieje się w czasie gdy bohaterowie opowieści Tolkiena – Frodo i Sam – zmierzają do Mordoru. Tym samym twórcy dają nam możliwość rozegrania zdarzeń nie zawartych w filmowej trylogii, co może być dużą zaletą dla fanów „Władcy Pierścieni”.
Kampanię możemy przejść dwoma stronami (dobro i zło), gdzie czeka nas 15 scenariuszy dla każdej ze stron konfliktu. Przyjdzie nam zatem obronić Rivendell przed hordą goblinów, uwolnić górskie trolle, przeprowadzić desant flotą Mordoru oraz wiele innych, zapierających dech w piersiach, przygód. Tytuł daje nam także możliwość zagrania w skirmishu. Niestety nie dla dwóch graczy, a jedynie single player. Wybieramy ilość graczy (maksymalnie 4 łącznie z nami), mapę (Helmowy Jar, Minas Tirith, Minas Morgul, Shire…), ilość początkowych surowców, złota oraz rodzaj armii. Dzięki usłudze Xbox Live! mamy szansę stanąć do walki z całym światem, co oczywiście przedłuża żywotność tytułu.
We wszystkich opisanych powyżej rodzajach rozgrywki, sam sposób gry nie zmienia się. Na samym początku posiadamy duży ratusz, coś w rodzaju centrum dowodzenia. Stamtąd możemy produkować robotników, bohaterów oraz dokonywać bardzo przydatnych modernizacji, o których za chwilę. Najistotniejszymi chyba jednostkami w RTS jest wojsko, aby móc ich rekrutować, potrzebne nam będą koszary. Do wyboru, dla przykładu mamy zwykłe koszary dla piechoty, koszary łuczników, kuszników oraz koszary kawalerii lub siedlisko trolli, pająków. Gdy już się na jakiś zdecydujemy, nasz robotnik przystępuje do działania. W niektórych misjach w kampanii, czy w pojedynczej grze, będą potrzebne maszyny oblężnicze (taran, katapulta, balista). Takowe znajdziemy oczywiście w warsztacie. Twórcy gry dali nam także możliwość wybudowania stoczni, z których wyruszą nasze ogromne statki bojowe i mniejsze transportowe. Tak jak w poprzedniej części, tak i w tej możemy wyprodukować bohatera; do wyboru jest kilku dla każdej ze strony. Są o tyle istotni, iż w bitwie poprawiają skuteczność walki innych naszych oddziałów tym samym poprawiając morale. Oni sami natomiast są niebywale wytrzymali, a po dłuższym czasie zdobywają kolejne levele, stając się dużym zagrożeniem dla naszego przeciwnika. Każdy z nich posiada charakterystyczną dla siebie moc. Gandalf przywołuje siły błyskawic, a Nazgul na przykład swoim kakofonicznym piskiem doprowadza nieprzyjaciół do ucieczki. Niestety każda produkcja jednostki pociąga za sobą koszt limitu populacji. W tym wypadku budujemy farmy, które zwiększą nam ten limit. Oczywiście nie możemy robić tego bez końca. Na mapie maksymalnie możemy posiadać 1000 jednostek. Jednak niektóre z nich, takie jak bohater czy maszyna oblężnicza, zajmują nie 1, a na przykład 25 punktów populacji. Stanowi to pewne utrudnienie, lecz na pewno nie przeszkadza cieszyć się ogromem gry. Warto zaznaczyć, że wojsko produkujemy w postaci oddziałów, co pozytywnie wpływa na szybkość tworzenia armii. Często, aby ochronić nasz dorobek przed najeźdźcami, nie wystarczą sami żołnierze. W takim przypadku możemy łatwo wybudować mury obronne oraz umocnić je wieżami strażniczymi. Teraz czas opowiedzieć trochę o naszych „magicznych zdolnościach”. Podczas każdego konfliktu zbrojnego zdobywamy punkty doświadczenia, za które odblokowujemy swego rodzaju runy, pozwalające nam użyć magicznych mocy. Dzięki temu możemy na przykład nasłać na wrogów grad strzał, armię nieumarłych, jazdę konną Rohirrimów oraz wzmocnić odporność naszych wojaków. Możliwości jest naprawdę dużo. Każdy budynek możemy ulepszyć, poprzez zwiększenie lvl (oczywiście nie za darmo). Dzięki temu jednostki wyprodukowane z danego, ulepszonego budynku możemy także zmodernizować. Łucznicy dostają ogniste strzały, a żołnierze na przykład lepszy oręż i pancerz.
Zapewne wielu z was zastanawia się jak w to u licha gra się na padzie? Sprawa jest o tyle ciekawa, że od kiedy gram w strategie na konsolach, nie widziałem do tej pory tak łatwego, a zarazem tak sprawnego systemu sterowania. Pośrodku ekranu znajduje się nieruchomy celownik, którym możemy zaznaczyć dany obiekt po wskazaniu nim jednostki lub budynku i wciśnięciu „A”. Trzymając przyciśnięty „RT” wysuwa nam się pasek opcji dla obiektu, w którym możemy na przykład wydać polecenie zbudowania budowli, zaznaczyć całą naszą armię lub przejść do menu mocy. Z walką jest podobnie. Celujemy we wrogie jednostki lub budynki, po czym naciskamy „A” pod czerwonym celownikiem. Za pomocą prawej gałki analogowej możemy przybliżyć, lub oddalić, widok kamery. Ogólnie, granie na padzie nie jest trudne. Po kilkunastu minutach zdążamy się przyzwyczaić, a wtedy precyzyjne granie nie stanowi problemu.
Teraz przejdę do technicznej strony gry. Wizualnie, tytuł prezentuje się bardzo ładnie. Tekstury zostały wykonane starannie, a całe środowisko przypomina świat przedstawiony w filmach. Na 32” HDTV grafika wygląda lepiej niż na monitorach komputerowych, a sama rozgrywka nabiera większego rozmachu. Na ekranie widzimy dosłownie tysiące zbrojnych oblegających Helmowy Jar – widok przypomina sceny z trylogii Petera Jacksona. Nie inaczej jest z dźwiękiem. Głos Gandalfa czy nawet zwykłych żołnierzy jest bardzo realistyczny. Wrażenia z gry potęguje oryginalna muzyka z filmu, która fantastycznie oddaje nastrój panujący w grze.
Podsumowując: Lord of The Rings: The Battle for Middle Earth II jest dobrą strategią, przeznaczoną głównie dla wielbicieli tego gatunku. Jednak, niestety, jak to w konwersjach bywa, ma swoje wady, których nie doświadczymy w pecetowej wersji. Nie możemy na przykład stworzyć własnego bohatera. Do tego podczas grania odczułem brak większej interakcji, w odróżnieniu od wersji na PC. Pomimo tego na konsoli pogramy przez Xbox Live!, która to usługa przedłuży znacznie żywot rozrywki. Grafika i dźwięk stoją na wysokim poziomie, a sterowanie jest bardzo proste i nie powinno odstraszyć konsolowca. Grę polecam osobom lubiącym ten gatunek, a także tym, którzy lubią sobie poeksperymentować.
|
Zalety:
- łatwe sterowanie
- dużo możliwości
- przyzwoita grafika i dźwięk
- Xbox Live!
|
Wady:
- braki w konsolowej wersji
- po dłuższym czasie nużąca
- niekiedy: problemy z SI przeciwników
|
|
| Ocena
ogólna |
|
7
|
| Grafika
|
|
7
|
| Dźwięk
|
|
8.5
|
| Grywalność
|
Online
Offline |
8
7
|
| Żywotność
|
Online
Offline |
8
7
|
|
Zobacz:
» The Lord of The Rings: Battle for Middle Earth II w Bazie Gier
» Jak oceniamy gry?