|
|
Burnout 3: Takedown
|
|
Autor:
linc
Opublikowano:
12 sierpnia 2004
Odsłon:
1613
»Skomentuj...
|
|
|
Gra pt. "Burnout" ujrzała światło dzienne w 2001 roku i wywołała niemałe zamieszanie w światku gier komputerowych. Niezwykle szybka, elastyczna pozycja oferowała ogromne doznania w sferze gameplayu. Rok póˇniej wydano sequel, pt. "Point of Impact". Nie powielał on znanego schematu dodania nowych tras i samochodów, lecz wprowadzał nowe, ciekawe rozwiązania. W niektórych sferach zyskał także miano kultowego. Czas jednak leci i oto mamy rok 2004, na którego wrzesień (posiłkując się serwisem www.gamershell.com) zapowiedziana jest trzecia odsłona gry. O niej to w krótkiej zapowiedzi.
Na podstawie licznych trailerów wypuszczanych przez Critterion możemy dopatrzeć się rewolucji. O ile różnice pomiędzy częścią pierwszą a drugą mogłyby wydawać Ci się duże, będziesz zachwycony tym, co autorzy zdołali wrzucić do kolejnej, trzeciej już części serii. Wspomina się o ok. 70 samochodach, uczestniczących w grze, co niezmiernie cieszy, wspominając poprzednie wydania. Ilość tras także ma być znacznie zwiększona, a ich długość umiejętnie dopasowana do szybkości jej pokonywania. Bo jeśli o szybkości mowa, to jest ona nieporównanie większa niż w częściach poprzednich, oczywiście, gdy wliczymy w to dopalacz. Widać zamiłowanie twórców do jej zwiększania wraz z kolejnymi odsłonami gry.
Wspomniane tryby nie odbiegają od tego, co widzieliśmy wcześniej, są jednak uzupełnione o nowe pomysły. Są to: pojedynczy wyścig, rozgrywki pucharowe (w których będziemy odkrywali nowe pojazdy, trasy itp.) i 7 dodatkowych (tu m.in. Burning Lap - walka z czasem przy stałym, pełnym poziomie dopalacza i Elimination - czyli taki rodzaj knockout'u - ostatni na mecie odpada i tak do wyłonienia zwycięzcy). Następną rzeczą, jaka może zaskoczyć starego weterana serii, to umieszczony w podtytyle "Takedown". Oznacza on nic innego, jak rywalizację pomiędzy pojazdami gracza i przeciwników. Spychanie, manewrowanie pomiędzy nimi będą na porządku dziennym. Cieszy to niezmiernie, bo w poprzednich odsłonach sterowani przez konsolę oponenci nie wykazywali większych chęci do rywalizacji na tym polu.
Na osobny akapit zasługuje wizualizacja uszkodzeń. Stoi ona na najwyższym poziomie i w chwili obecnej nie ma sobie równych. Obie poprzednie części razem wzięte nie pieszczą oczu tak, jak nadchodząca część trzecia. Samochód przy zderzeniu z innym pojazdem uzyskuje ogromne wgniecenie w karoserii, zaś iskry zakrywają znaczną część ekranu. Akcja powoli zwalnia, ukazując akcję z najbardziej widowiskowego miejsca. Oba odskakują od siebie w różne strony, zależne od kierunku ich jazdy. Często też można wystrzelić w górę niczym torpeda i obrócić się przy tym kilka razy w powietrzu zachaczając za jakąś reklamę. Zawsze upatrywano siłę Burnouta w szybkości i destrukcji pojazdów, lecz efekt uzyskany w tej części przeszedł najśmielsze oczekiwania.
Teraz co nieco o grafice. Jest rewelacyjna. Żywe, ostre jak żyleta tekstury zdobią samochody, jak i świat je otaczający. Można tu znaleˇć takie efekty jak bump mapping i motion blur, które stoją na naprawdę przyzwoitym poziomie. Rozdzielczość wydaje się być trochę podciągnięta, lecz mogła by być jeszcze wyższa. Pojazdy wykonane są nadzwyczaj starannie, co stanowi niejako novum serii (jeśli przypominając sobie część poprzednią, lub tym bardziej jedynkę). ¦wiatło pobłyskuje na ich karoserii, zaś cienie płynnie pokrywają każdy kawałek samochodu przy wjeˇdzie chociażby do tunelu. Efekciarstwo tego tytułu jest ogromne, czego przykładem mogą być wytwarzane snopy iskier, gdy znajdziemy się zbyt blisko krawędzi toru. Może i w takiej sytuacji trudno kierować, lecz wizualizacja tego zdarzenia nam to w pełni wynagradza. Na pochwałę zasługuje także zaprojektowany świat, który urzeka nas bogactwem detali. Cieszą zróżnicowane i dopieszczone plansze. Przyjdzie nam jeˇdzić nie tylko po zamkniętych odstępach leśnych, lecz także pełnych budynków terenach zurbanizowanych. Są one na tyle dobrze przemyślane i długie, że z pewnością nie będą się nudziły nawet przy dłuższym obcowaniu z grą. Przy tak dużej szybkości, towarzyszącej wyścigowi, twórcy mogliby położyć mniejszy nacisk na ten element, jednak chcąc dopracować swoją grę do granic możliwości - uraczyli nas przepięknymi krajobrazami, świecącymi billboardami i wieloma detalami, które będziemy mogli zaobserwować dopiero wtedy, gdy zmniejszymy prędkość lub puścimy klawisz "A" (odpowiedzialny, tak jak w poprzednich częściach, za dopalacz). Gdy już jesteśmy przy wspomnianym dodatku, warto wspomnieć o jego aranżacji graficznej. Ta wygląda o wiele lepiej w stosunku do prequeli i oferuje częściowe rozmycie ekranu, jednakże nie na całym tle, lecz po jego bokach. I to wszystko hula niezmiennie w 60 fps'ach!
Co do muzyki, to wiadomo na jej temat niewiele. Skoro jednak patronat nad grą objęła EA, można być pewnym, iż będą to lepsze linie melodyczne, niż to miało miejsce wcześniej. Same dˇwięki są poprawne i podtrzymują zwariowany charakter gry.
Nie można nie wspomnieć o grze przez internet, która będzie dostępna dla sześciu osób poprzez serwery Xbox Live! Microsoft już zapowiada nowe pojazdy, które będziemy mogli ściągnąć po premierze gry. Szkoda tylko, że w Polsce nie ma odpowiednich warunków co do takiego rodzaju rozrywki.
Wykupienie Criterionu z rąk Acclaimu (którzy teraz skoncentrowali swe siły na podobnej pozycji - Juiced) bardzo pomogło grze. Nie od dziś wiadomo, iż gry EA nastawione są na widowiskowość i jakość. Doskonale widać to na wypuszczonych trailerach, prezentujący Burnouta 3 z kilku ujęć. Spoglądając właśnie na nie, trudno nie odnieść wrażenia, że oto przed nami rysuje się przyszły król wyścigów arcade.
|
Nie napisano jeszcze żadnego komentarza. Bądź pierwszy!
Dodaj swój komentarz
|