„War, war never changes...” — te słowa wypowiedziane przez Rona Perlmana we wprowadzeniach do Falloutów zna chyba każdy szanujący się fan gier komputerowych. Ponieważ posiadaczom konsol X360 i Playstation 3 przyjdzie przekonać się, czymże jest i czego dotyczy tematyka Fallouta — serii gier uważanych za jedną z najlepszych sag RPG jakie kiedykolwiek ujrzały światło dzienne na komputerach osobistych — to postaram się wam co nieco przybliżyć tę serię oraz opisać ten naprawdę ciekawie zapowiadający się tytuł, jakim z całą pewnością jest Fallout 3. Prócz Fable 2 i Too Human to właśnie ta gra uchodzi za jeden z najbardziej oczekiwanych tytułów RPG tego roku, więc pora zaznajomić się trochę z tą nadchodzącą produkcją.
Ponieważ duża ilość z was może nie być zbytnio obeznana z tematyką gry, postaram się wam ją pokrótce przybliżyć. Wszystkie trzy części wchodzące w skład sagi Fallouta (Fallout, Fallout 2 oraz strategia czasu rzeczywistego — Fallout Tactics) opowiadają historię stworzonego przez nas bohatera żyjącego w totalnie zniszczonej przez wojnę atomową Ameryce Północnej. Świat gry przypomina nieco postapokaliptyczną wizję świata pokazaną w filmie z Melem Gibsonem pt. „Mad Max 2” i „Mad Max: Pod Kopułą Gromu”. Zresztą to właśnie na tych dwóch filmach wzorowali się twórcy tworząc swoje wiekopomne dzieła. Najważniejszymi i najciekawszymi elementami tej gry były: jej postapokaliptyczny klimat, czarny humor i eksploracja świata — każdym dostępnym mieście zawsze znalazło się coś do roboty dla naszego bohatera.
Mimo, że pierwsza część gry wyszła blisko dekadę temu, do dziś cieszy się ogromnym zainteresowaniem i kultem wśród posiadaczy pecetów. Dlatego wiadomość o tworzeniu trzeciej części Fallouta została bardzo kontrowersyjnie odebrana przez fanów serii. Stało się to głównie ze względu na zmianę developera gry. Ze świętej pamięci Black Isle Studios prawa do marki przeszły w posiadanie studia Bethesda Softworks, twórców serii The Elder Scrolls (Daggerfall, Morrowind czy Oblivion), a jak wiadomo ich gry mają z tematyką postnuklearną tyle wspólnego co Test Drive Unlimited ze strzelanką... Ale za to fakt, że za grę odpowiadają twórcy Obliviona czy Morrowinda, powinien was ucieszyć ze względu na to, że efekty ich pracy zostały już docenione przez posiadaczy kompjutrów i obu Xboxów.
Po zaprezentowanym teaserze (intrze do gry?) widać, że obietnice twórców o podtrzymania klimatu serii, czyli najważniejszego elementu Fallouta, dzięki któremu wzniósł się zresztą na wyżyny wśród RPG-ów, nie są słowami rzucanymi na wiatr. Pora na drobną ciekawostkę: muzyka jaką możemy usłyszeć w tym filmiku („I Don't Want to Set the World on Fire") miała pojawić się pierwotnie już w pierwszej części gry, ale ze względu na problemy z licencją na owy utwór twórcy zdecydowali się na inną piosenkę tego samego wykonawcy — „Mayhem”. Sam ten fakt pokazuje, że Bethesda traktuje swój projekt bardzo poważnie. Na dodatek powiem jeszcze, że amerykańska firma zatrudniła Rona Perlmana do nagrania kolejnego wprowadzenia do gry, które ma być wygenerowane na silniku gry — tak samo zresztą jak inne występujące w grze cut-scenki. W poprzednich częściach wszystkie filmiki były renderowane, mi się ten pomysł podoba.
Teraz przejdźmy do samej gry. Po przedstawionych screenach, które prezentują się bardzo okazale, widać, że to już nie jest nasz stary dobry Fallout. Twórcy zrezygnowali ze standardowego w serii widoku izometrycznego na rzecz kamery w widoku z trzeciej osoby, podobnej do tej którą możemy zobaczyć w grze Gears of War lub Resident Evil 4 (główny bohater znajduje się w lewym rogu ekranu), lub widokiem FPP do wyboru, co wiąże się ze zmianą praktycznie wszystkiego, co znaliśmy w tej grze: od systemu walki na eksploracji świata kończąc. Pojawić ma się także możliwość oddalenia kamery i podniesienia jej do góry, by przypominała widok izometryczny, ale niestety nie będzie wyglądać to tak samo jak w „jedynce” czy „dwójce”. F3 hula na mocno podrasowanym silniku Gamebryo (to na nim stworzono Obliviona oraz Gothica 3), grafika prezentuje się naprawdę pięknie i tutaj się rodzą kolejne obawy. Po pierwsze — kompletna zmiana mechaniki gry w stosunku do części poprzednich, po drugie — „oblivionizacja” naszego Fallouta (po screenach widać, że twórcy zastosowali dużo rozwiązań znanych z Obliviona, co osobiście mi się nie podoba; nigdy nie lubiłem Obliviona, w przeciwieństwie do Morrowinda), ale do oceny gry poczekam do ujrzenia gameplaya lub momentu kiedy sam zagram w tę produkcję. Osobiście wkurza mnie to, że ludzie komentują jaka ta gra jest zła, bo jest w 3D a nie w 2D jak poprzednie części, że screeny w ogóle nie przypominają tego „czegoś” co miały Fallouty, że zła kamera, że zły system walki, że brakuje im klimatu itp. Jak widać trudno wszystkim dogodzić. Postęp technologiczny w grach idzie mocno do przodu i w natłoku wydawanych coraz bardziej podobnych do siebie produkcji, by móc się jakoś wyróżnić, trzeba postawić na mnóstwo nowych rozwiązań. Zważając chociażby na fakt, że dzięki temu przybędzie dużo nowych graczy, zachęconych właśnie pomysłami autorów. Twórcy naprawdę się starają, a ten kto ocenia grę wyłącznie po screenach i własnych przekonaniach, jest w moim mniemaniu zwykłym frajerem. Dlaczego? Bo powiedzcie mi, jak można oceniać grę zanim została jeszcze wydana? Osobiście nie pochwalam ludzi, którzy z góry skazują grę na porażkę, wolę wpierw poczekać na pierwsze recenzje gry i wtedy wydać swój pierwszy osąd. Ale ku pociesze malkontentów śpieszę z nowiną, że Brian Fargo, pomysłodawca Fallouta, wraz ze swym studiem inXile Entertainment pracuje nad Wasteland 2, sequelem gry która była jedną z inspiracji dla Black Isle — twórców pierwszego Fallouta. Wracając do dzieła Bethesdy, to na ostatnich targach Games Convention gra została zaprezentowana na zamkniętym pokazie i ci szczęśliwcy, którzy widzieli 15 minut z gry na własne oczy, byli pod wielkim wrażeniem i mam nadzieję, że ze mną będzie to samo kiedy Fallout 3 wpadnie w moje chciwe łapki; że będę pod cholernie wielkim wrażeniem grając w tę grę. Warto także dodać, że grę prezentowano w wersji na X360.
Akcja trzeciego Fallouta rozpoczyna się około 80 lat po wydarzeniach, których świadkami byliśmy w drugiej części. Przenosimy się na Wschodnie Wybrzeże Ameryki w okolice totalnie zdewastowanego po wojnie atomowej Waszyngtonu zwanego teraz Capital Wasteland (Stolica Pustkowia). Przygodę zaczynamy, podobnie jak w części pierwszej, w schronie przeciwatomowym, zwanym w grze Vaultem (Kryptą), oznaczonym numerkiem 101. Od czasu kiedy ludzkość się tam zadekowała, czyli dobrych kilkudziesięciu lat, schron ten nie został ani razu otwarty. Naszego głównego bohatera tworzymy w moim zdaniem bardzo ciekawy i zarazem innowacyjny sposób. Otóż jesteśmy w szpitalu w trakcie porodu, nasz ojciec z zasłoniętą maską twarzą oczekuje na poród żony. My się rodzimy, nasza matka umiera, zaś ojciec poddaje się badaniom DNA, którego wyniki zostają pokazane na komputerze. Na ekranie owego komputera możemy wybrać sobie wygląd naszego gieroja za kilkanaście lat. Po wybraniu wyglądu, tatusiek zdejmuje maskę przy czym okazuje się bardzo podobny do osoby, którą stworzyliśmy na ekranie. Naszemu „big daddyemu” głosu użyczył znany aktor Liam Neeson (Qui-Gon z pierwszej części sagi Gwiezdnych Wojen). Programiści z Bethesdy wpadli na pomysł, by ojciec głównego bohatera, ewentualnie bohaterki, miał ten sam model twarzy co on(a), tylko postarzony o kilkadziesiąt lat, i w trakcie upływu lat jego twarz będzie się coraz bardziej starzeć. Teraz przychodzi pora na krótki tutorial wprowadzający nas w główną mechanikę gry. Twórcy zastosowali tu patent znany z gry Fable — podobnie tak jak w niej wstęp do gry toczy się przez kilkanaście lat. Wpierw zaznajamiamy się z najważniejszym elementem gry, czyli ze sterowaniem postacią, którego uczymy się jako mały brzdąc stawiający swe pierwsze kroczki. Później przychodzi moment wyboru perków, czyli naszych zdolności. Uczymy się ich poprzez czytanie książek, będąc w wieku około 8 lat. Umiejętności zdobywamy wykonując odpowiednie zadanka dla naszego ojca; tak samo ma się sprawa z walką, której nauczymy się na strzelnicy. W wieku 16 lat przechodzimy tzw. G.O.A.T — test dojrzałości, będący również testem osobowości naszego bohatera. Nagrodą za jego zdanie jest PipBoy — dobrze znane fanom poprzednich części urządzenie zapinane na dłoni. Z całą pewnością wspomoże was w trakcie eksploracji Stolicy Pustkowia. Służy ono jako nawigator, rozbudowany dziennik, notatnik, licznik Geigera (miernik promieniowania) czy nawet radio — twórcy zakupili bowiem licencje na mnóstwo kawałków z lat 50 i 60-tych, więc będzie co posłuchać... Poza tym wszystkim w PipBoyu znajdziemy także statystyki naszego bohatera. Tutorial kończy się w momencie osiągnięcia przez bohatera 19 lat — to właśnie wtedy tak naprawdę zacznie się nasza prawdziwa przygoda...
Fabuła w tej grze póki co jest trzymana w głębokiej tajemnicy, wiadomo o niej praktycznie niewiele. Otóż pewnego pięknego dnia, jakiś czas po osiągnięciu wieku 19 lat przez głównego bohatera, nasz ojczulek w nieznany sposób opuszcza szczelnie zamkniętą kryptę wychodząc na powierzchnię i przepada przy tym bez śladu. Nasz hiroł postanawia go odnaleźć i uratować, ale wpierw musi znaleźć sposób na opuszczenie Vaulta; w końcu jednak znajdujemy wyjście i oto naszym oczom, z wolna przywykającym do nigdy niewidzianego światła słonecznego, ukazuje się świat, a raczej to, co z niego zostało po nuklearnej zagładzie… Teren gry ma być mniejszy niż Oblivionie, ale za to będzie bardziej dopracowany, różnorodny i szczegółowy. Jak pamiętacie, w Oblivionie przez prawie cały czas wędrowaliśmy po lasach — tereny pozamiejskie w większości opierały się na tych samych modelach. W nowym Falloucie ma się to mocno zmienić. Według Pete’a Hinesa z Bethesdy powierzchnia Capital Wasteland ma być ok. 50-80% wielkości prowincji Cyrodil, więc w przypadku tej gry mniej wcale nie musi znaczyć gorzej. Podobnie ma się mieć sprawa NPC-ów — ma być ich także o wiele mniej, bo tylko ok. 200-tu, ale w końcu Fallout pokazuje Stany Zjednoczone zniszczone wojną nuklearną, więc i małą ilość bohaterów niezależnych da się uzasadnić... Rozmowy z nimi odbywają się na zasadzie tej znanej z „Obka”, czyli poprzez zbliżenie na twarz rozmówcy i wybieranie odpowiednich kwestii dialogowych poniżej. Postacie mają bardzo rozbudowaną mimikę twarzy, która wedle zapowiedzi ma być co najmniej tak dobra jak w Mass Effect. Bohaterowie niezależni są także wyposażeni w znany z poprzedniej gry Bethesdy „Radiant AI”, który generuje różne zachowania i czynności, jakimi będą zajmować się NPCe w przeciągu całego tygodnia. Jak już tak porównuję grę do Obliviona, to wspomnę także o różnicach pomiędzy tymi produkcjami. Nie będzie tu level-scallingu postaci — i dobrze, to był w moim mniemaniu najgłupszy pomysł na jaki można było wpaść. L-S polegał na tym, że wszyscy przeciwnicy dostosowywali się do poziomu głównego bohatera, tak więc mając 50 level mogliśmy z łatwością zostać ubici przez zwykłego szczura… Wiadome jest także, że nie będziemy podróżować samotnie — pojawią się towarzysze, których możemy do siebie przyłączyć. Niestety nie wiadomo czy będą to pełnoprawni członkowie drużyny, czy tylko wynajęci na pewien czas najemnicy. Zabraknie też trybu szybkiej podróży — zamiast niego pojawi się możliwość podróżowania „na skróty” do odległych dzielnic Waszyngtonu za pomocą kanałów w rozbudowanej sieci metra. Oczywiście trasę przemierzamy na piechotę, ponieważ metra nie działają, ale jest to jednak pewien skrót :)
Pierwszym miastem jakie napotkamy w grze jest Megaton, którego główne elementy konstrukcyjne stanowią wraki pojazdów i maszyn, z których korzystano nim rozpoczęła się wojna. Swoją „architekturą” przypominać ma znane z pierwszego Fallouta miasteczko Junktown. Nazwa Megaton wzięła się od niewypału, który znajduje się dokładnie w centrum tej mieściny. Ogromna bombka atomowa, poza tym że stanowi centralny punkt miasta, jest także obiektem kultu mieszkańców — niezłego bożka sobie znaleźli, nie ma co! Co prawda, za wiele nie ujawniono odnośnie zadań jakie przyjdzie nam wykonać, ale ujawniono, że będziemy mogli zmienić „obiekt” kultu mieszkańców Megatonu, czyli innymi słowy ową bombkę uzbroić, a potem wysadzić. Trochę to bezsensowne, aby podczas poszukiwań ojca bawić się w sapera i wysadzać w powietrze miasta, ale właśnie na tym polegają gry RPG — na jak największej swobodzie w kwestii wyborów. Jeżeli podejmiemy się próby zrównania Megaton z ziemią, „wyznawcy” oczywiście nie poddadzą się bez walki, ale opracowany przez twórców system walki będzie jak najbardziej po naszej stronie.
Znana z pierwszych dwóch Falloutów walka turowa oparta na systemie SPECIAL (nazwa wzięła się od atrybutów jakie można było rozwijać w grze, czyli: Strength - Siła, Perception - Percepcja, Endurance - Wytrzymałość, Charisma - Charyzma, Intelligence - Inteligencja, Agility - Zręczność, Luck - Szczęście) została zamieniona na dwa systemy walki do wyboru: na taki jaki znamy ze standardowych strzelanek lub system VATS będącego mieszanką turówki i strzelanki FPS, w którym, podobnie jak w SPECIAL-u, możemy przeznaczyć punkty akcji na atak w naszego przeciwnika. Odbywa się to na zasadzie wyboru miejsca w które chcemy go zaatakować. Oko? Głowa? Brzuch? Kolana? — proszę bardzo, ty tu wybierasz. Wszystkie te miejsca mają swoje statystki pokazujące, które z nich będzie nam najłatwiej trafić i który jest najsłabszym punktem oponenta. Każdy trafiony strzał zaowocuje przybliżeniem kamery i krwawą animacją na zwolnieniu. Podczas walki z kilkoma przeciwnikami system ten ma wyglądać bardzo widowiskowo. Celując w odpowiednie punkty możemy naszego wroga oślepić, wytrącić mu broń z ręki, odstrzelić głowę czy sprawić, by nie mógł się podnieść z ziemi. Poza wrogiem, również otoczenie cierpi od zadawanych przez nas obrażeń — wyrywane przez kule dziury mają znajdować się dokładnie tam, gdzie powinny, z dokładnością co do piksela. Wyjątek ma stanowić kilka wybranych obiektów, na przykład wraki samochodów, które wciąż mają resztki paliwa pod maską i gdy strzelimy w ich bak, z całą pewnością wybuchną. Niestety nie możemy spodziewać się tu rozbudowanej fizyki — oficjalnie zapowiedziano, że nie będzie czegoś takiego jak destrukcja otoczenia (np. niszczenie budynków). Tych, którym do głowy przyjdzie pomysł na pozbawienie męskości przeciwników płci mniej pięknej informuję, że podczas walki w VATS-ie nie możemy celować w ich genitalia — zostało to ocenzurowane.
Co nie znaczy, że gra nie będzie tak dorosła jak części poprzednie. Twórcy obiecują że ta sprawa będzie się miała tak jak w poprzednim Falloucie: czyli będą przekleństwa, chodzenie do burdelu itp. Ciekawi mnie czy będzie możliwe, tak jak w dwójce, załatwienie większości dylematów trapiących naszą bohaterkę (oczywiście gdy gramy kobietą) poprzez łóżko... A tych dylematów ma być sporo, oj bardzo sporo. Poza tym ma pojawić się także znany z poprzednich części system reputacji (punkty karmy, w zależności od naszych poczynań ludzie będą inaczej nas postrzegać). Obecny ma być także wątek znanego z Fallout Tactics „Bractwa Stali”, które ma być jedną z kilku gildii do których możemy się przyłączyć i awansować w jej szeregach. Bractwo to toczyło ciągłe wojny z supermutantami, które również i tutaj opanowały niektóre dystrykty Waszyngtonu. W grze ma pojawić się także czarny humor znany z poprzednich części. Napotkamy tu na przykład znajdującego się na stacji metra robota-kontrolera, który bez chwili wahania zastrzelił dwójkę mutantów chcących skorzystać z kanałów metra bez płacenia. Podoba mi się to; wciąż mam w pamięci zadania z poprzednich części typu wysadź wychodek i zdobądź ukryty w nim zegarek, polowanie na hakera czy liczne nawiązania do Monty Pythona i Świętego Graala, głównie w postaci Rycerzy poszukujących Świętego Granatu Ręcznego czy postaci na moście zadającej trzy nietypowe pytania…
Według twórców przejście głównego wątku w grze ma nam zająć koło 20 godzin, więc razem z zadaniami pobocznymi możemy liczyć na 25-30 godzin rozgrywki. To trochę krótko jak na grę RPG, ale ponieważ gra ma mieć od 9 do 12 zakończeń, pewnym jest, że będziemy próbować ją przejść na pewno więcej niż jeden raz.... No i chęć zdobycia Osiągnięć do poszerzenia swego gamescore’a także podniesie żywotność pozycji.
Czy Fallout 3 będzie kiszką czy prawdziwym hitem i godnym następcą serii, przyjdzie się nam dowiedzieć w drugiej połowie tego roku. Twórcy mają naprawdę trudne zadanie, poprzeczka ustawiona przez poprzednie części jest zawieszona bardzo wysoko, a póki co tylko niewielu firmom udał się zabieg reaktywacji znanych serii. Gra, poza wyjściem na komputery osobiste, zostanie wydana także na konsolach Xbox 360 i Playstation 3. Warto tutaj zaznaczyć, że w Polsce ma zostać wydana w całkowicie (dialogi i napisy) spolszczonej wersji językowej za sprawą Cenegi. Istnieje niemałe prawdopodobieństwo, że również wersję na X360 spotka ten los. Tak, więc do szybkiego zobaczenia w Stolicy Pustkowia. Farewell, wytrwali czytelnicy.
Plusy:
- Piękna i szczegółowa grafika.
- Ciekawe pomysły autorów.
- System VATS
- Ożywienie legendy jaką jest Fallout.
- Obietnice twórców o utrzymaniu klimatu znanego z serii, póki co nie są słowami rzucanymi na wiatr.
Obawy:
- Ambicje mogą przerosnąć twórców.
- Za dużo elementów z Obliviona.
- To już nie jest ten sam Fallout.
Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier