|
|
Grand Theft Auto IV
|
|
Autor:
Say
Opublikowano:
13 marca 2008
Odsłon:
4172
»Skomentuj...
|
|
|
Chyba wszyscy się ze mną zgodzicie, że GTA IV jest jednym z najgorętszych i najbardziej wyczekiwanych hitów, jakimi uraczy nas nadchodząca wiosna. Na ten tytuł z zapartym tchem wyczekują zarówno posiadacze konsol, chcący jak najszybciej umieścić w swoich maszynach płytkę z grą i popykać w to cudo, jak i PeCetowcy, którzy z zaciśniętymi kciukami i poobgryzanymi z nerwów paznokciami oczekują na jakiekolwiek informacje i zapowiedzi na temat wersji na blaszaki. Chodzą co prawda po sieci pewne plotki, jakoby wersja PieCowa miała pojawić się już w październiku, ale owe plotki nie pochodzą z pewnego źródła; zresztą podarujmy przemowę o wersji na blaszaki, w końcu to zapowiedź „Czwórki” w wersji na konsolę Billa, wróćmy więc do konkretów. Ze względu na to, że premiera gry zbliża się już coraz większymi krokami, postanowiłem napisać tekst traktujący o tej grze. Wielu z was pewnie w tym momencie popuka się w czoło i powie coś w stylu: „Koleś! Czemu teraz, tak na ostatnią chwilę? Przecież dla gry jest już praktycznie za pięć dwunasta…”. Bowiem „zapowiedź” uważam w tym przypadku za zbyt wygórowane słowo — w końcu każdy z was na pewno już liznął co nieco niusów o tej grze i wie o niej mnóstwo rzeczy — więc swój tekst nazwałbym raczej „podsumowaniem wszelkich dotychczasowych informacji”. Zaś tych pojawia się ostatnimi czasy całkiem sporo ze względu na to, że recenzenci ze znanych zagranicznych serwisów (np. Kotaku, IGN, Gamespot) mieli już szansę zagrać w najnowszą z części serii i co chwila karmią nas coraz ciekawszymi rewelacjami na temat gry. Dodam także, że owi recenzenci grający w grę jednogłośnie przyznali, że najnowsze dziecko panów z R* będzie najlepszą częścią serii, i od siebie dali grze wyjątkowo pochlebne recenzje.
Jak wiadomo czwarta część z serii „Grand Theft Auto” będzie rozgrywać się ponownie w Liberty City — mieście którego ulice przyszło nam już przemierzać w aż czterech odsłonach serii (GTA I, GTA 3, GTA: Liberty City Stories oraz gościnnie w GTA San Andreas). Miasto Wolności ponownie ma być wzorowane na Nowym Jorku, tyle że dopiero w tej części słowo „odwzorowane” będzie najbardziej prawidłowe i nabierze zupełnie nowego znaczenia. Twórcy gry bowiem postawili sobie za cel stworzenie największej metropolii, jaka powstała kiedykolwiek w historii gier komputerowych; która będzie zarazem wiernym wirtualnym odpowiednikiem miasta, na którym się wzorują. Tak więc w wyniku ich działań dostaliśmy miasto, które swoją wielkością przypominać ma cały stan, jaki mogliśmy zwiedzić w poprzedniku — San Andreas. Miasto podzielone zostało na pięć dzielnic stworzonych z prawdziwym rozmachem, różniących się od tych nowojorskich jedynie nazwami — cała reszta w zamierzeniach jest dokładną kalką miasta, wraz z układem ulic, stylami architektonicznymi i innymi charakterystycznymi dla „Wielkiego Jabłka” budynkami i miejscówkami, takimi jak Statue of Happines (odpowiednik Statuy Wolności), Central Park czy Times Square. I tak przyjdzie nam zwiedzić Broker (wirtualny odpowiednik Brooklynu), Algonquin (Manhattan), Dukes (Queens), Bohan (Bronx) oraz Alderney (New Jersey). Zabrakło jedynie Staten Island, która twórcom wydała się zbyt mało atrakcyjną i niewartą umieszczenia w grze. Warto dodać, że Staten Island pojawiła się już w GTA 3 i LCS, gdzie zwała się Stauton Island (druga wyspa dostępna w grze). Należy także powiedzieć, że, podobnie jak w przypadku poprzednich odsłon cyklu, tak i tutaj dostęp do poszczególnych lokacji uzyskamy wraz z postępem w grze. W tej odsłonie twórcy wpadli na pomysł zagrożenia terrorystycznego, przez które w mieście wprowadzono stan wyjątkowy, i do poruszania się pomiędzy dzielnicami wymagane są odpowiednie przepustki. Oczywiście można przepłynąć obszary naokoło, ale jest to równoznaczne z pięcioma gwiazdeczkami Wanted Level. Ze względu na chęć dopracowania przez twórców samej metropolii, zrezygnowano z terenów pozamiejskich. Warto także dodać, że akcja gry dzieje się w czasach aktualnych – czyli w roku 2008.
Kim jest główny bohater? Po afroamerykańskim gangsta oraz amerykańcu w hawajskiej koszuli przyjdzie nam wcielić się w obywatela pochodzącego z Europy Wschodniej, a konkretnie z rejonu Bałkan. Jest nim niejaki Nikolai „Niko” Bellic — serbski imigrant, dresiarz i menel, były żołnierz i gangster z burzliwą przeszłością — który wyłącznie na podstawie zwiastunów został z miejsca uznany za najlepszego grywalnego bohatera z całej serii.
Scenariusz fabularny jest kolejnym oczkiem w głowie ekipy Rockstar North. Już od dość dawna znana jest zapowiedź twórców, jakoby fabularnie i klimatycznie GTA IV miałoby być najlepsze z całego cyklu, doszczętnie przy tym zmiatając linie fabularne znane z Vice City i San Andreas. Otóż Niko, pragnąc uwolnić się od swojej przeszłości, postanawia przekonać się na własnej skórze, czym tak naprawdę jest owy „Amerykański Sen”. Decyzję tę oparł na listach od swojego kuzyna Romana, w których opisywał on jak to mu się dostanie powodzi w Liberty City: że zgarnia grube kokosy na swojej pracy, że jest posiadaczem ogromnej posiadłości, że ma cztery żony i jeździ ekskluzywnymi furami. Niestety rzeczywistość okazała się zgoła inna, na swoje nieszczęście Niko zbyt późno się o tym przekonał. Bowiem Romek sporo naściemniał w swoich listach do kuzyna. Zamiast posiadłości jest skromna i brudna kawalerka, nie ma żadnych czterech żon, tylko właśnie opuściła go dziewczyna, jeździ rozwalającym się gruchotem oraz finansowo powodzi mu się nie lepiej niż w rodzinnym kraju. Kraina okazji, jaką była dla Nika Ameryka, stała się jeszcze gorszym bagnem niż jego nędzny żywot w Serbii, ponieważ wraz z Romanem wplątują się w długi i zostają wciągnięci do kryminalnego podziemia przez grupę krętaczy, złodziei i socjopatów. Próbują także dorwać kolesia, który przyczynił się do spieprzenia życia Nikolaia w Serbii, i który na dodatek tutaj także nie próżnuje i ciągle zatruwa im życie. Bohaterowie odkrywają, że rzeczywistość bardzo różni się od snu w mieście, które uwielbia pieniądze i status, a jest niebem dla tych, którzy je posiadają i ciągłym koszmarem dla tych, którzy ich nie mają.
Jak widać, twórcy podchodzą do historii przedstawionej w grze z ogromnym profesjonalizmem. Misje będą trudniejsze i bardziej urozmaicone; co ciekawe, w grze będzie występowała ogromna liczba cut-scenek i nie zawsze będą one związane bezpośrednio z misjami. Żeby było ciekawiej, główny bohater będzie menelem od początku do samego końca gry. Nie będzie tu czegoś takiego, jak zarabianie kwot kończących się pięcioma zerami za jedno niezbyt trudne zadanie. Wypłaty otrzymywać będziemy tylko za niektóre zlecenia — za większość zadań nie będziemy dostawać żadnego wynagrodzenia. Tak więc Nikolai nie będzie mieć łatwego życia. Podoba mi się ten pomysł — rzygać mi się chciało jak w San Andreas, zaczynając od zera, stałem się miliarderem mającym w garści mnóstwo dochodowych nieruchomości w całym stanie. Realizm przede wszystkim; punkt dla Rockstar. Wiadomo także, że nie będzie tu możliwości kupowania nieruchomości. Wiąże się to także z tym, że nie będzie możliwe wchodzenie do wszystkich dostępnych w grze budynków; ale za to będziemy mogli odwiedzić bary, siłownie, sklepy, kluby, domostwa, czy nawet kręgielnie.
Co do eksploracji miasta, to twórcom z całą pewnością spodobał się tłum znany z Assassin's Creed, bowiem tutaj także pojawi się podobny patent. Miasto zamieszkiwać będzie dobre kilkanaście (kilkadziesiąt?) tysięcy osób, które nie będą tylko i wyłącznie drewnianymi ludkami chodzącymi w tę i z powrotem, jak w poprzednich częściach cyklu, tylko posiadać będą rozbudowany zakres czynności. Wiadomo także, że ilość przechodniów zależy od dzielnicy, w której się znajdujemy. Przechadzając się po ulicach napotkamy ludzi gadających przez telefony komórkowe ze znajomymi, robiących zakupy, plotkujących między sobą, czytających gazetki na ławce w parku, idących do znienawidzonej przez siebie pracy itp. Programiści z R* chwalą się, że nagrano ponad kilka tysięcy dialogów dla przechodniów, więc z całą pewnością nie będziemy ciągle słuchać do znudzenia tych samych, powtarzających się co chwilę, zdanek. Ciekawostką jest także to, że posiadać będą oni o wiele bardziej poprawione SI — przykładowo kiedy ktoś mający przy sobie komórkę zobaczy nas z bronią w ręku, od razu zadzwoni na policję; podobnie będzie także w przypadku pościgów — jeżeli przechodnie nas zauważą, to z całą pewnością uprzejmie doniosą władzom, w którą stronę nawialiśmy. Policja ma także być o wiele bardziej „inteligentniejsza”, i według zapowiedzi ucieczki nie będą już takie proste jak przedtem. Dziady będą skutecznie blokować drogi oraz wysłać coraz liczniejsze patrole, przeczesujące dokładnie boczne uliczki; więc, jak widać, schowanie się za kontenerem śmieci nie wystarczy na zgubienie „ogona”.
Rozbudowano także ruchy i możliwości głównego bohatera. Niko, poza tym że będzie posiadać wszystkie znane z poprzednich części umiejętności (np. bieganie i pływanie), będzie mógł także wspinać się po słupach, latarniach, drzewach, siatkach itp. Będziemy mogli także wyważać drzwi za pomocą kopniaka, a nawet wybijać ręką szyby w samochodach (to właśnie w ten sposób będziemy się do nich włamywać). Pojawi się także sposobność do korzystania z osłon podczas walki, tak jak to było w Gears of War. Gracz otrzymuje możliwość prowadzenia ognia zaporowego (obrona uniemożliwiająca przeciwnikowi wychylenie się zza osłony), wolnego ognia (bez celowania, byleby narobić huku) oraz ognia "ślepego" (poprzez wychylanie jedynie broni zza osłony). Ciekawostką jest też to, że, podobnie jak w CoD4, będziemy mogli zabić wroga znajdującego się za cienką ścianą; ba! w imię totalnej demolki oddano nam możliwość całkowitego rozwalenia niektórych ścian. Rozbudowany zostanie także system walki wręcz. Wedle zapowiedzi, część ta ma być najbrutalniejszą z całej serii. Niko jest mistrzem Krav Magi (wojskowa sztuka walki, która powstała w Izraelu), a jako że praktycznie nie ma ona żadnych ograniczeń i najważniejsza jest w niej efektywność, zapowiada się nadzwyczaj ciekawie. Poza umiejętnością blokowania ciosów, Niko dostanie możliwość tworzenia kombosów podobnych trochę do tych, jakie pojawiły się w grze Bully (wywalenie z dyńki itp.). Fajnym patentem jest także to, że naszego przeciwnika możemy zabić nawet jednym celnie zadanym ciosem. Do naszej dyspozycji zostanie oddany również telefon komórkowy, który będzie spełniać o wiele ważniejszą rolę niż w poprzednich odsłonach.
Będzie on służył jako mapa miasta, dziennik, będziemy mogli sprawdzać stan naszego konta bankowego (w końcu żyjemy w XXI wieku, to właśnie na konto będziemy dostawać kasę za niektóre zadania; wszak Niko to nowoczesny chłopiec), organizer, Internet, kontakty (zamiast jeździć do bossów po zadania, możemy po prostu do nich zadzwonić). Ciekawostką jest także fakt, że możemy zadzwonić na policję lub straż pożarną, wzywając ich na domniemane miejsce „wypadku”. Poprzez komórkę będziemy mogli włączać tryb multiplayer, który po raz pierwszy pojawi się w serii GTA; co prawda posiadacze PSP mieli już swoje multi w LCS i VCS, ale nie były one tak rozbudowane jak tutaj, i w końcu multi w swojej pełnej krasie zadebiutuje na „większych” konsolach. Poza misjami i minigierkami w trybie co-op, dostaniemy także tryb deathmatch czy wyścigi po mieście.
Kwestię posiadania broni także mocno urealniono. Możecie wyrzucić z pamięci bohatera mającego w swej kieszeni po kilkanaście rodzajów broni, w tym np. bazookę. Jedyne co nosimy cały czas przy sobie, to pistolet; całą resztę arsenału będziemy przechowywać w bagażnikach swoich samochodów — ciekawe, nie? Nie pojawią się także, znane z poprzednich części, sklepy Ammu-Nation. W końcu Niko nie dość, że jest nielegalnym imigrantem i nie posiada obywatelstwa, nie ma także pozwolenia na posiadanie broni — tak więc zmuszeni jesteśmy zaopatrywać się w nią na czarnym rynku. Naszym pośrednikiem będzie niejaki Little Jacob, dobry przyjaciel Romana, i to właśnie u niego będziemy kupować „towar”. Jeśli podczas misji zabraknie nam naboi, to nic nie stoi na przeszkodzie, by po niego zadzwonić i poprosić o dowiezienie większej ilości amunicji.
Najbardziej lubianym przez wielu z was elementem charakterystycznym dla serii zapewne było korzystanie z pojazdów. Nie wyda się dziwne, że także i w tej części mocno dopracowano ten element. Co prawda ilość rodzajów pojazdów będzie zdecydowanie mniejsza niż w SA, ale wszystkie z nich mają mieć o wiele bardziej dopracowany model jazdy i oferować nam większą różnorodność. Do naszej dyspozycji oddano samochody, motory, łodzie oraz helikoptery. Pojazdy, w zależności od swojej klasy, będą miały pewne ograniczenia w prędkości; odczuwać będziemy także różnice w ich prowadzeniu. Jak już wcześniej wspomniałem, do samochodów włamywać się będziemy poprzez wybijanie szyb. Te droższe samochody posiadać będą system GPS, który, tak jak w Test Drive Unlimited, będzie kierować nas do celu, wybierając przy tym najkrótszą możliwą drogę. A będzie co przemierzać, bo w grze każda ulica będzie miała swoją nazwę. Podczas jazdy samochodem będziemy mogli cieszyć się nowym widokiem — z deski rozdzielczej. Pojawi się także możliwość strzelania z pistoletów i rzucania granatami siedząc w wozie; wygodne rozwiązanie — zawsze wkurzało mnie to, że można strzelać tylko i wyłącznie z karabinów maszynowych.
Jako że seria zawsze miała świetne i wpadającą w ucho ścieżkę dźwiękową, twórcy i w tym aspekcie nie zamierzają porzucać tradycji. Wrzucili oni ponad 14 stacji radiowych, przy czym dwie mają być całkowicie po rusku; wiadomo także, że jedną prowadzić będzie znany z poprzednich odsłon Lazlow. Ciekawe jest także to, że kiedy wysiądziemy z samochodu, będziemy dalej słyszeć grające w nim radio; tak samo miewa się to w przypadku przejeżdżających bryczek i motorów — również będziemy słyszeć grające w nich radia. Pomiędzy dzielnicami Liberty City „na skróty” poruszać się będziemy za pomocą pociągów, metra, kolejek górskich oraz, po raz pierwszy w historii serii — taksówek. Będąc w takiej taksówce wpierw wybieramy sobie na mapie miasta miejsce, gdzie chcemy dojechać, zaś potem, jakby z oczu bohatera, obserwujemy przez szybę przewijające się ulice miasta. W taksówce będą taksometry, które, tak jak w rzeczywistości, co przejechany kilometr naliczają nam sumkę jaką mamy zapłacić za przejazd. Możemy także popędzać taksówkarza, by ten jechał możliwie najkrótszą drogą oraz przyśpieszał podczas jazdy lub, jeśli kogoś to nudzi, całkowicie pominąć tę sekwencję klikając na padzie odpowiedni przycisk.
Oczywiście to nie koniec zapowiedzianych ciekawostek. Przykładowo podczas kraksy samochodem możemy wypaść przez przednią szybę. W grze pojawić się ma o wiele mniej niż w poprzednich odsłonach warsztatów Pay'n'Spray — będą od siebie bardziej oddalone, a usługi serwisu będą teraz o wiele droższe. Kiedy trafimy do szpitala możemy wykupić zdobytą przez nas broń; niestety nie odzyskamy jej jak zgarną nas pały — zwyczajnie nam ją zarekwirują jako nielegalnie posiadaną broń. Ponownie będziemy mogli zmieniać swoje ubrania oraz jeść w fast-foodach i restauracjach, chodzić na siłownię, nie wspominając już o chodzeniu na randki. Niestety, dla miłośników statystyk CJ-a mam niemiłą wiadomość — takowe w „Czwórce” się nie pojawią. Niko nie będzie mógł zdobyć ani dodatkowej tkanki tłuszczowej ani masy mięśniowej. Analizując filmiki, którymi obsypują nas ostatnimi czasy twórcy, można między innymi dostrzec, że pozostali bohaterowie również zmieniają swoje ciuchy, przejazdy przez mosty są płatne, oraz nawet to, że podczas jazdy motorem trzeba założyć kask. Pojawić ma się także sporo minigierek, w tym między innymi kręgle, rzutki czy doskonale znane fanom SA automaty i bilard. Aby móc odstresować się po misjach, dano nam możliwość pójścia na browara lub na „kielona”, przy czym Bellic może się upić; zresztą, jak widać po filmikach, nie tylko on. Recenzenci znanych zagranicznych serwisów chwalą animację i ogólny „wygląd” głównego bohatera podczas bycia hmm… „wesołym”?
Tak więc gra zapowiada się naprawdę wyśmienicie: twórcy postawili na realizm i to moim zdaniem wyjdzie im zdecydowanie na dobre. Przedstawione filmiki prezentujące postacie i cut-scenki, jakie spotkamy w grze, trzymają naprawdę wysokipoziom; widać że gra będzie maksymalnie naszpikowana akcją, oraz że twórcy podeszli z humorem do tworzenia swych postaci (Roman i Vlad po prostu rządzą! Filmiki z nimi rozłożyły mnie totalnie na łopatki). Nie wiadomo póki co nic na temat pojawienia się postaci z poprzednich odsłon. Niestety, dla tych, co nie chcą czekać na europejską premierę i zamierzają kupić amerykańską wersję pod koniec kwietnia, mam niezbyt miłą wiadomość. Wersje NTSC i PAL pozbawione są statusu Region Free, czyli obydwie wersje dostosowane będą pod swe regiony i chodzić będą tylko i wyłącznie na adekwatnych konsolach (NTSC na amerykańskich, PAL na europejskich). Tak więc do szybkiego zobaczenia w Mieście Wolności. Tym bardziej, że premiera gry w wersji amerykańskiej już za półtora miesiąca — czyli pod koniec kwietnia.
Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
|
buch
3 kwietnia 2008,
10:51
„całą resztę arsenału będziemy przechowywać w bagażnikach swoich samochodów — ciekawe, nie?”
Nie, nieciekawe. Już dawno Rockstar zdementował te plotki.
„Poprzez komórkę będziemy mogli włączać tryb multiplayer, który po raz pierwszy pojawi się w serii GTA; co prawda posiadacze PSP mieli już swoje multi w LCS i VCS”
Multiplayer już był w GTA2.
A LCS i VCS oferują tylko granie z kumplami z konsolą (nie ma trybu online).
Say
3 kwietnia 2008,
19:14
1) Nie zdementowano tego, recenzenci z zagranicznych serwisów, którzy już pykali w grę jednakowo pisali, że cięższą broń przechowujemy w bagażniku, normalnie ze sobą nosimy tylko pistolet i jedną z wybranych przez siebie broni zabraną z bagażnika. Fakt ten utwierdza jeden z trailerów gry, na którym pojawia się broń wyjmowana przez jednego z bohaterów z bagażnika. Patent ten jest dla mnie ciekawy, bo tylko podnosi realizm całej rozgrywki... 2) Możliwe, że multi było w dwójce, więc mogłem ten fakt przeoczyć, wszak ten z "Czwórki" będzie o wiele bardziej rozbudowany niż jakikolwiek wcześniej z serii, szesnaście trybów do czegoś zobowiązuje. Możliwość gry przez dwie konsole także nazywane jest multi, w końcu gra wieloosobowa nie koniecznie oznacza wyłącznie tryb online. W handheldach, multi zazwyczaj oznacza możliwość gry z kumplem, bądź kumpelą poprzez dwie konsole...
buch
3 kwietnia 2008,
20:44
Masz rację, z tym bagażnikiem zmyliła mnie zapowiedź w PSX Extreme. Sama zapowiedź najlepsza ze wszystkich w internecie z polskich serwisów. Pozdry.
mikus
3 kwietnia 2008,
20:52
nie do konca prawda jest tu na[isana ale ogolnie fajna zapowiedz....
mikus
3 kwietnia 2008,
20:53
no najlepsza zapowiedz.....
Kamils2
4 kwietnia 2008,
22:31
jeszcze jak bys dal troche shotow bo bokach tak jak ja w arcie GTAIV - informacje na http://gtaog.eu to by byl llooz
Say
5 kwietnia 2008,
11:02
Niestety wrzucanie screenów na stronę nie jest zależne ode mnie. Wszystkie teksty na XS-a wrzucają albo Minio albo El Zax i to do nich należy decyzja w tej sprawie, moją działką jest pisanie tekstów :)
Spec
19 kwietnia 2008,
23:31
wkurza mnie to wszystko: jezeli tworcy postawili na realizm,to dlaczego jest tu napisane,ze bedzie mozna chodzic na silownie a za chwile: nie zyskamy tkanki mięśniowej". 2-przeciez kupowanie posiadłości nie jest nierealne albo chociaz zatrzymanie sie w hotelu za marne grosze ktore Niko ma zarabiac i 3 (najwazniejsze): "Niko od początku i do końca zostanie menelem"-jezeli tak to jaki sens ma cala rozgrywka oprocz tego ze Niko ma pomoc Romkowi wydostac sie z klopotow z bandziorami i innymi oprychami go nekającymi? przeciezwątek finansowy rowniez ma tutaj cel,bo Roman jest zadłuzony po uszy! Za wiele tu sprzeczności wiec nie bede tu nic czytal. ide na download. NARA
Say
20 kwietnia 2008,
16:26
@Spec - jak ja uwielbiam takie komentarze, zastanów się wpierw, a dopiero potem pisz... 1 - Można chodzić na siłownię i ćwiczyć, ale tkanki mięśniowej po kilkunastu/dziesięciu minutach treningu sobie nie zwiększysz, tak jak w życiu, trzeba trochę więcej czasu, by zaobserwować jakieś efekty, a akcja nowego GTA raczej nie będzie się toczyć w przeciągu kilku miesięcy... 2 - Kupowanie posiadłości może i jest realne, ale biorąc pod uwagę, że Niko do bogatych nie należy, jest nielegalnym emigrantem (co się wiąże z brakiem dowodu osobistego) oraz wraz z kuzynem mają spore długi, które spłaca poprzez wykonywania misji dla różnych mafijnych bossów, więc kasa nie idzie do niego, tylko na konto tych, którym Roman wisi kasę, kupowanie wszystkich budynków po kolei kompletnie by nie pasowało pod fabułę... A odnośnie samej fabuły to podałem ogólniki, bo w grę jeszcze jak większość osób nie grałem i nie mam pojęcia jak będzie to wyglądać, podałem to co do tej pory było wiadomo. Ale temat długów można mocno wyeksploatować, panom z Rockstar udało się wycisnąć z tego blisko 100 godzin gry. 3 - Tutaj także się mylisz... Wątek finansowy może i odgrywa ważną rolę, ale za wykonywanie większości zadań kasę nie otrzymujemy bezpośrednio my, tylko ci, u których zadłużył się Roman, więc sytuacja finansowa Nika za wiele się nie poprawi do samego końca gry... Więc stąd pytanie gdzie tu widzisz sprzeczności?
gorn19
29 kwietnia 2008,
12:33
buahaha Specu ile ty masz lat? Zamiast czytania zapki o grze, ktorej ograniczen wiekowych z cala pewnoscia nie spelniasz, moze lepiej odrobilbys zadanko z przyrody, bo jeszcze banke dostaniesz :) To wlasnie przez takie dzieci sa najazdy na gry, ze sa szkodliwe i zle dla psychy ludzi...
buch
12 maja 2008,
19:20
No i mówiłem, kurfa, nie ma bagażnika do broni!
Dodaj swój komentarz
|