|
|
Banjo-Kazooie: Nuts & Bolt
|
|
Autor:
Farmah
Opublikowano:
16 lipca 2008
Odsłon:
2050
»Skomentuj...
|
|
|
Uaaaaa, autentycznie ziewać mi się zachciewa, kiedy słyszę o kolejnym z kolei FPP na konsolę Microsoftu. Przesyt tym gatunkiem zaczyna mnie powoli irytować, toteż wyraziłem głęboką dezaprobatę owym faktem przewracając oczami. Na (nie)szczęście mamy Rare. Problem angielskiego dewelopera jest jednak taki, że od 2002 roku (wykupienie 51% udziałów przez giganta z Redmond) firma nie może odnaleźć wysokiej formy sprzed lat. Perfect Dark Zero był okropny - grę posłałem do wszystkich diabłów zaliczając 4 levele. Kameo o dziwo takim badziewiem nie było i jedyne, do czego mógłbym się przyczepić to do lekko nadpleśniałej grafiki. Pinaty nudziły się po rozmnożeniu 6 włochatych robaków i za bezskutecznym uganianiem się za latającym "słoniobąkiem", więc nie będę o nich wspominał. Kredyt zaufania jednak dla Rare mam spory i szczerze się ucieszyłem widząc kilka miesięcy temu pierwsze screeny z nadchodzącego Banjo-Kazooie: Nuts & Bolts.
"Nie ma kosmitów, broni przypominającej stary odkurzacz babci, ani dwumetrowych osiłków ze śmiesznym wyrazem twarzy" - pomyślałem. Miast tego mamy Niedźwiedzia Banjo o aparycji kudłatego Pudziana, któremu towarzyszy pierzaste straszydło Kazooie. Niedźwiedź jak niedźwiedź, ubrany w żółte szorty, czarny pasek, na grzbiecie taszczący niebieski plecak ze swoim skrzydlatym przyjacielem. Ot standard. O historii zbytnio nie ma co strzępić jęzora, wszak w takich grach odgrywa ona marginalną rolę. Wystarczy Ci info, że akcja dzieje się 8 lat po wydarzeniach z Banjoo-Tooie, gdzie z przebrzydłą Gruntildą stoczymy bój o Spiral Mountain w serii zdziwaczałych gier i wyzwań. Nad "zawodami" czuwać będzie Lord of Games - główny autor całej tej szopki. Oko przymknąłbym nawet gdyby nasza rola sprowadzała się do przejścia 10 światów w celu kupna ręczników papierowych z biedronki. Liczy się przede wszystkim fun, zbieranie tokenów i... jazda przeróżnymi wehikułami przy okazji rozprawiając się z elementem kryminogennym (przynajmniej mam taką nadzieję). Właśnie tak, seria od 2000 roku ewoluowała - standardowych elementów platformowych ma być tutaj 20%, resztę stanowić będą szaleńcze wojaże. Co więcej wygląd/rodzaj pojazdów będzie ograniczony jedynie przez naszą wyobraźnię, a to dlatego, że zabawimy się w domorosłych mechaników i sami rzeczony wynalazek zbudujemy (pojazdy/łodzie/samoloty).
Mumbo Jumbo, stary znajomy z poprzednich części widząc rodaków wyjeżdżających do Irlandii postanowił wspierać rodzimą gospodarkę i otworzył warsztat. Tutaj damy upust naszym chorym dizajnerskim wymysłom. Kilka dużych kwadratowych klocków i mamy nadwozie, dorzucimy do tego bak, koła, garść śrubek, sprężynę i możemy konkurować z chińskimi odpowiednikami, które w testach NCAP otrzymują magiczną 1 gwiazdkę. Części, z których będziemy składać nasz pojazd ma być w brud - twórcy przebąkiwali coś o tym, jakoby zabrakło nam włosów na klacie do policzenia wszystkich komponentów (ponad 1000). Jak wieść gminna niesie, oraz jak logika nakazuje, na samym początku będziemy mieć jedynie dostęp do ograniczonej ilości popierdółek. Dostęp do większej ilości będziemy mieć wraz ze zwiększającym się growym progresem. Gdy już osiągniesz mistrzowski poziom w zmyślnym sklecaniu elementów, gotowym pojazdem będziesz mógł zarzucić na XBL, co by kolegom zza oceanu burgery z zazdrości zzieleniały. Oczywiście czymś na wzór skrzyżowanego stołu bilardowego z wózkiem z hipermarketu również możesz się pochwalić - masz pełną swobodę. Acz nie licz wówczas na uznanie i poklask wśród graczy. Może być, co najwyżej kupa śmiechu podczas sieciowych rozgrywek, które gra ma oferować (leaderboard included). Gotowy projekt kolegi można również wykorzystać do jakiegoś zadania podczas łupania w solo game, gdzie np. nie możemy poradzić sobie z jakimś konkretnym "czelendżem".
Niektórzy pewnikiem zapałają świętym oburzeniem, na w/w doniesienia, jakoby lwia część gameplayu miała stanowić rozbijanie się pływająco-latająco-jeżdzących pojazdami. Jednak, gdy uzmysłowisz sobie, jak ogromny teren czeka do eksploracji, - jak mniemam - zmienisz nastawienie o 180 stopni. Zrobienie sobie pieszej pielgrzymki po Showdown Town to najlepszy sposób na gigantyczne odciski na kciukach. Nadmienić warto, że właśnie ta miejscówka będzie głównym światem-hubem w grze, z którego przemieszczać będziemy się w dalsze zakamarki Spiral Mountain. Samych wyzwań ma być ponad 200, Ken Lobb Creative Director z Microsoft Game Studios twierdzi natomiast, że strzeliłby przysłowiowego karpia widząc osobę zaliczającą grę w mniej niż 20 godzin. Robi wrażenie prawda? Z głównego świata-huba nie będziemy mogli sobie ot tak, pojechać, gdzie poniesie nas wiatr wyobraźni, bowiem ograniczać nas będzie growy progres. Za słaby silnik, kiepskie koła w naszym wynalazku? Nie pozostaje nic innego jak przetrzebienie dostępnych lokacji, celem odnalezienia interesujących nas części, odblokowując tym samym kolejną lokację. Musu skrupulatnego kolekcjonowania "apgrejdowalnych" części oczywiście nie ma. Najdzie Cię ochota na stroszenie pawich piórek i chwalenia się wszystkimi możliwymi bajerami? Ok, ale możesz również zaliczyć główny wątek olewając zaglądanie w każdy zakamarek wsypy.
Graficznie na trailerach oraz screenach gra nie powoduje wypadnięcie choćby jeden gałki z oczodołu. Owszem jest ładnie, połacie terenu są sporawych rozmiarów jednak nie liczyłbym na sytuacje, w których postawisz sobie pytanie "to nowe animowane przygody Misia Yogi czy gra?" Ten patent zadziałałby jedynie z babcią kolegi, która swego czasu wzięła intro z Apocalypse (na Amige 500) za film sensacyjny. Jest kolorowo, płynnie i śmiesznie, zupełnie jak w Viva Pinata. W sumie nic dziwnego, bowiem Banjo-Kazooie: Nuts & Bolts korzysta z podrasowanego engine'u graficznego, na którym hulał cyfrowy ogródek Pinat. Powrót starych znajomych oraz miejscówek winien rozpalić w sercach fanów sentymentalny płomień, który otworzy zarazem im portfele hue hue;) Zabawę pojazdami uważam za dobrze obrany kierunek, wszak nie ma nic gorszego niż wałkowanie tych samych schematów przez "naście" lat. Zatwardziali fanatycy Rare (piszę o tych za czasów N64) zapewne obrzucą mnie za te słowa obierkami. Czy słusznie? Przekonamy się za kilka miesięcy. Premiera - listopad 2008. Stay tuned.
Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
|
Halk
21 lipca 2008,
19:45
Nuts & Bolts może na zapowiedzi prezentuje się całkiem fajnie, ale mam jedno zastrzeżenie... to nie jest Banjo-Kazooie do ciężkiej cholery! Gry z tej serii zawsze opierały się na bieganiu, skakaniu, zbieraniu świecidełek i przede wszystkim KORZYSTANIEM Z RUCHÓW KAZOOIE, a ta gra dla fana starych Banjo z N64 jest jak potwarz z opluciem :\
tomek
5 sierpnia 2008,
21:16
Nie mogę się doczekać
Zoli
11 sierpnia 2008,
16:12
Koniecznie muszę w to zagrać 
Dodaj swój komentarz
|