XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Playtesty »

FaceBreaker

Autor: miki77    Opublikowano: 7 sierpnia 2008    Odsłon: 1975    »Skomentuj...

Kojarzycie serię Fight Night Round? Wszystkie trzy części wprowadziły growe wersje boksu w zupełnie nowy wymiar. Sterowanie prawą gałkę analogową na padzie, bardzo dobra grafika, znani zawodnicy… Te i wiele innych aspektów pozwoliły wymienionej produkcji stać się murowanym hitem. Jej twórcy postanowili jednak spojrzeć na dyscyplinę Endrju Gołoty z trochę innej perspektywy. Usłyszeli o Ready 2 Rumble i zwołali szybkę naradę. Tak swój żywot mógł rozpocząć FaceBreaker – boks w humorystycznej, kreskówkowej oprawie. Tytuł zapowiada się interesująco, więc gdy tylko jego wersja demonstracyjna została wrzucona na Rynek Xbox Live!, od razu ruszyłem włączyć konsolę…

Na początku wita nas intro prezentujące logo nowej marki spod szyldu Elektronic Arts – Freestyle. Znaczek rozbija wyłaniający się z głębi wielki osiłek, odpowiednik polskiego Pudziana. Szybko wypełniamy polecenie PRESS START i wreszcie pojawia się wyczekiwane, nieźle zaprojektowane menu. Sprawdzamy pierwszą dostępną w demie opcję, czyli FIGHT!! Wita nas ekran wyboru postaci, na którym widnieje trójka odblokowanych wojów – facet po czterdziestce, Ice, platynowłosa laseczka Sparrow i spasły nindżas Steve, który powinien raczej występować w sumo. Każdy zawodnik posiada również dwa rodzaje stroju. Nie zdziwiłbym się, gdyby EA Sports dostarczało nam nowych wdzianek przez zakupywanie ich na Rynku za wymyślne kwoty. Na szarym końcu widać szary portret oznaczony jako Created Boxers, jednak o tym opowiem w dalszej części playtestu. Wypatrujemy naszego ulubieńca i zaznaczymy dogodny nam poziom trudności (Easy, Medium, Hard i dostępny jedynie w pełnej wersji Ridiculous) lub trenujemy nasze zdolności w trybie Practice. Pozostało jeszcze jedno zadanie – dobór stosownej areny. W wersji testowej otrzymujemy je tylko dwie: Traillerpark i Cave. Kliknięcie i pojawiają się krótkie cut-scenki prezentujące postacie, a także obrazkowe prezentacje układu sterowania. Trzyminutowa runda to niezbyt dużo (choć można ją powtarzać w nieskończoność), ale pozwala ona na sprawdzenie głównych elementów rozgrywki. Pierwszy krok w stronę oponenta i jest się pewnym, że to nie wymieniany na początku Fight Night Round. Tamta seria była nastawiona na realizm, co jednocześnie oznacza dość powolną, w pewnym sensie trochę strategiczną, rozgrywkę. FaceBreaker dostarcza z kolei szybkie tempo i konieczność klepania przycisków niczym w hardkorowej mordoklepce. Jak dla mnie super, choć nie każdy polubi taką formułę. W każdym razie zaczęliśmy walkę. Warto zapamiętać, iż najważniejsze przyciski to X (cios górny), A (cios dolny), B (odepchnięcie wroga), prawy trigger (blok) i w końcu Y, czyli efektowny atak specjalny (tu zwany breakerem), stosowny do wybranego lewym analogiem kierunku. Grafika w rozgrywce prezentuje się przyzwoicie. Komiksowy wygląd postaci niektórym przypominać będzie zapewne sieciowego shootera Team Fortress 2, wchodzącego w skład zestawu The Orange Box, czy też niedawno wydaną Fifę Street 3. Areny także wyglądają nieźle, również pod kątem humorystycznym. Na przykład w tle Traillerpark będziemy mogli zobaczyć między innymi wóz campingowy opleciony starymi lampkami choinkowymi i znak informujący o zagrożeniu tornadem. Dźwięki wypadają bez zarzutów – do wszelakich „Hajaaaaa” i „Łaaaaaa” nie mam zastrzeżeń. Niestety, licznik czasowy szybko dochodzi do zera i po ukończeniu rundy naszym oczom ukazuje się stosowne info w rodzaju „Dziękujemy za grę”, zapewniające o wspaniałości wersji finalnej.

Powracamy do menu. Czas wypróbować kolejny odblokowany tryb czyli głośno zapowiadaną przez twórców fabrykę bokserów. Po jego wybraniu, pojawiają się ramki z czterema opcjami. Showroom pozwala na oglądanie stworzonych zawodników, zaś Upload i Download, to kolejno ich udostępnianie i pobieranie przy pomocy Live! Nas jednak interesuje opcja na samej górze, czyli Create. Klikamy przycisk A na padzie i przygotowujemy się do dokonania jeszcze jednego wyboru. Możemy pobrać swoje zdjęcie po przesłaniu go na stronę Elektroników lub też cyknąć fotkę przy użyciu kamerki Xbox Live! Vision. Jeśli chcemy jednak zabawić się edytorem szybko, to mamy okazję wybrać jedną z dwóch próbnych twarzy – Kim Kardashian i samego szefa EA Sports, czyli Piotrusia Moore’a. Wreszcie dostajemy w łapska tytułową fabrykę. Pierwszy krok to dobór rodzaju ciała jednego z zawodników dostępnych w grze. Dla przykładu bierzemy grubasa Steve’a i jedziemy dalej. Wyboru imienia i nazwiska chyba nie trzeba opisywać, więc czas na upiększenie stroju zawodnika. Mamy do dyspozycji kilkanaście ich wzorów, w tym klasyczne paski, ale także łaty lub kwiaty. Później kolejno wybieramy muskulaturę, fryzurę, brodę i wąsy, brwi, boczny zarost, a także kolor oczu. Dla największych fanatyków edycji stworzono mnóstwo tabelek i suwaków z odcieniami skóry nastawionymi na dany kolor, kształtem podbródka itp. Zapisujemy postać i możemy ją wypróbować w walce.

Ostatni „tryb” w demie to Extra, czyli wszelakie ustawienia i dodatki. Mamy tu klasyki jak choćby „How to Play”, „Controls”, czy konfigurację głosu i kalibrację obrazu. Możemy też sprawdzić pierwsze utworki z soundtracku. OST to w szczególności piosenki rockowe, zaś oto lista tych dostępnych w demie:

    • Dropkick Murphys – The Warrior’s Code;
    • Fort Knox Five & Mustafa Akbar - The Spirit of 75;
    • Wolfmother – Woman (Mstrkrft Remix);
    • From First to Last – Worlds Away.

Na koniec EA zostawiło nam dział z tutorialami, czyli filmami instruktażowymi. Wersja próbna niestety oferuje tylko dwa. Pierwszy prezentuje wykorzystywanie fabryki wojowników (warto go obejrzeć jeśli macie zamiar skorzystać z kamerki Live! Vision), z kolei następny przedstawia używanie opcji Upload i Download Boxers. Obydwa materiały są zrobione w dość śmieszny sposób, w szczególności dzięki dobremu lektorowi. Do menusów musimy wrócić jeszcze raz. Tym razem pozostaje nam już tylko wyjść do dashboardu, czyli po prostu klikamy A po zaznaczaniu QUIT.

Nastał czas na podsumowanie dzisiejszego playtestu. FaceBreaker zapowiada się wyśmienicie… znaczy nie, chwila, pomyliłem się. FaceBreaker zapowiada się wyśmienicie i średnio zarazem. Zależy to od gracza, co mu się bardziej podoba – w produkcji EA Sports Freestyle, nie uświadczy on przecież znanej z Fight Night Round powolnej i trochę strategicznej rozgrywki ani wykonywania ciosów prawą gałką analogową. Tu się liczy szybkość i zwinne palce do torturowania przycisków. ŁamaczTwarzy to nie poważny tytuł poparty mocną licencją, tylko boks w komiksowych, śmiesznych klimatach z, dodającymi całości miodu, świetnie zaprojektowanymi wojownikami. Produkt dla lubiących nieustanną akcję? Jasne. Dla hardkorowców? Z pewnością. Dla fanatyków FNR? Już niekoniecznie. W takim przypadku trzeba mieć umysł otworzony na nowości, podobnie jak podczas przejścia z pecetowej Cywilizacji na konsolowe Revolution. Jeśli ktoś tak nie potrafi, niech odejmie od oceny wstępnej dwa oczka. Jednak osoby, które emanują zainteresowaniem FaceBreakerem, niech czekają na wrześniową premierę.


Zalety:
  • komiksowa oprawa;
  • ciekawie zaprojektowani bokserzy;
  • edytor zawodników;
  • ogólnie pojęty humor;
  • szybka akcja…
Wady:
  • … która nie każdemu przypadnie do gustu;
  • dla niektórych brak strategicznej rozgrywki i konieczność mashowania przycisków;
  • niedzielni gracze mogą mieć na początku trochę problemów.

Wstępna ocena: 8.5


Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier



Komentarze Dodaj komentarz»

MAx 8 sierpnia 2008, 18:01


Gra faktycznie jest bardzo dobra, ale 200 zł ? Bez przesady - za fight nighta mogę tyle dać ale za komiksową parodie która znudzi się po kilku godzinach ? Ja na to nie ide :)



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot