Przemysł kinowy i telewizyjny coraz częściej wiąże się z growym. Zaobserwować to możemy nie tylko na przykładzie opisywanego właśnie Spidermana czy mającego w tej chwili premierę za wielką wodą Aliens vs Predator, lecz także na mniej popularnych tytułach, jak Alias czy 100 bullets (obie bazują na serialach telewizyjnych). Czy się z tego cieszyć, czy też nie? Z jednej strony - tak. Przyjdzie nam bowiem okazja pokierowania bohaterem, z którym możemy się utożsamiać na dużym bądˇ małym ekranie i wspólne przeżywanie przygód, o jakich nie śniło się ich filmowym twórcom. Za drugiej zaś, straszą, obecne do dziś, niewykorzystane licencje, których jedynym plusem jest obecność magicznego napisu w tytule gry. Nie będę wymieniał, które zaliczają się do takiej kategorii, dementuję tym samym fakt, iż miałoby się to odnosić do prequela Spidermana, który jednak grą wybitną nie był. Tym razem jednak jest już dużo lepiej... Kto jeszcze nie miał okazji spotkać się z papierowym, bądˇ filmowym odzwierciedleniem Spidermana, spieszę z wyjaśnieniami odnośnie historii. W grze wcielamy się w Petera Parkera, z pozoru zwykłego nastolatka ze swoimi radościami i zmartwieniami. Z pozoru tylko, bowiem pod nazwą tytułowego bohatera. wymierza sprawiedliwość na terenie swojego miasta. Wplątany w skryte uczucie do Mary Jane Watson przyjdzie mu zdecydować, kim jest naprawdę. I Twoim zadaniem będzie mu w tym pomóc. Gra zasadniczo bazuje na swoim filmowym odpowiedniku (dotyczy to jej głównych celów), lecz tak jak w części poprzedniej, postanowiono dodać wiele innych postaci, uatrakcyjniające grę i czyniącą ją rozbudowaną wersją kinowego hitu. . Zabawa przebiega bardzo ciekawie. W odróżnieniu od poprzedniczki, można by powiedzieć, że jest to mała rewolucja. Tym razem przyjdzie nam nie tylko beztrosko fruwać w powietrzu za pomocą sieci, lecz także zejść na dół i podziwiać tętniące życiem miasto! I to nie byle jakie, bo wzorem chociażby serii GTA, ujrzymy całą jej strukturę: ludzi chodzących flegmatycznie po chodniku, zajętych swoimi sprawami oraz pojazdy, jeżdżące według obowiązujących przepisów. Ich wykonanie, co prawda, nie jest mistrzostwem świata (takie obiekty były umieszczane w grach już kilka lat temu), lecz są to tylko postacie poboczne, nie mające związku z fabułą gry. Te bowiem są już wykonane o niebo lepiej (nie będę oryginalny, jeśli powiem, że prym wiedzie tu główny bohater) i są bogate w szczegóły. Umiejętności pajęczarza to wielki popis wirtuozerii autorów gry. Wycisnęli naprawdę wiele z silnika gry, czyniąc naszego giętkiego bohatera bardzo zręcznym i mobilnym. Nie tylko potrafi się przemieszczać, wypuszczając sieć czy też przylepiać do ścian, lecz także wiele innych, ciekawych rzeczy. Na początku jest ich wprawdzie niewiele, lecz z czasem uzyskamy możliwość biegania po ścianach, wykonywania salt w powietrzu czy zawisania na dwóch pajęczynach. Połączenie tego wszystkiego wygląda naprawdę wspaniale: wypuszczamy sieć i przy największym wychyleniu puszczamy się jej. Będąc blisko budynku, biegniemy pod kątem w górę. Gdy czujemy, iż nasza postać długo przy takim wysiłku nie wytrzyma, odbijamy się od niego, robiąc efektowny obrót w powietrzu i lądujemy na dachu sąsiedniego wieżowca. Szybkim sprintem biegniemy przed siebie i przeskakujemy dalej. Ugięcie się przy upadku głównego bohatera i jego dalsze przemieszczanie wygląda identycznie jak to, co dane nam było zobaczyć w kinowej wersji części pierwszej. Zabawa jest na tyle przednia, że często zdarzało mi się rezygnować z udziału w głównej linii fabularnej właśnie na rzecz wspomnianych akrobacji. Każdy musi to zobaczyć. A to przecież dopiero początek, bo nie doszliśmy do części nierozerwalnie związanej z nabywanymi umiejętnościami, czyli z walką. Potyczki, jakie ujrzymy na ekranie telewizora, należą do bardzo spektakularnych i nie odstają wiele od tego, co napisałem wyżej. Najczęściej mamy do pokonania niskiej klasy oprychów, uzbrojonych co najwyżej w broń automatyczną. Nie prezentują tym samym wielkiego zagrożenia, lecz trzeba uważać, bo niewiele potrzeba, by uśmiercić naszego bohatera. Także więc gdy do walki już dojdzie, na przykład wskutek przyjęcia jakiejś losowej misji, na minimapie dostępnej cały czas pojawią się czerwone kropki. To nasi przeciwnicy. W takiej sytuacji szybko podbiegamy do nich i wciskamy klawisz odpowiedzialny za atak, jeśli zaś nabyliśmy jakiś combos, to nic nie stoi na przeszkodzie użyć go właśnie teraz. Dzięki trzycyfrowym kombinacjom ciosów może dojść nawet do tego, iż nasz wróg zostanie na pewien czas sparaliżowany, co umożliwi nam wyprowadzenie następnego ataku. Gdy go zadajemy, gra na chwilę zamiera w bezruchu, co przypomina trochę stare bijatyki 2d, znane z automatów (np. King of Fighters). Jeśli więc już walczymy, to czemu nie wykorzystać do tego naszych pajęczych zdolności? Treyarch przewidziało i to i umieściło w grze możliwość wypuszczania sieci, którą można zadać ból w przeróżny sposób, przykładowo niech będzie to złapanie przeciwnika, rozhuśtanie go i wypuszczenie, by ten z impetem upadł na ziemię. Można również przyciągnąć przeciwnika do siebie, co także da nam okazję do ponownego ataku. W każdym momencie, naszemu bohaterowi służy pomocą jego pajęczy zmysł. Ostrzega o niebezpieczeństwie, co odbija się na jego nietykalności, jeśli tylko w odpowiednim momencie wciśniemy odpowiedni klawisz. Przy walce wręcz będą to przeróżne salta i uniki na boki, zaś przy strzelaninie będziemy mogli ujrzeć sceny, które przypominać mogą te z Matrixa. Jeśli chcemy, to możemy także uaktywnić spowolnienie czasu, które po pewnym czasie samo się wyłączy. Wszystko dookoła rozjaśnia się, zaś kontury zaczynają na siebie nachodzić. Naprawdę fajny efekt, którego po pewnym czasie mamy dość, bo razi w oczy. Poruszając się po mieście, często na mapie zaznaczone będziym mieli różne dodatkowe ikonki, które symbolizować będą misje, na które możemy się udać, lub też nie. Przyjmujemy ją, rozmawiając z postacią wzywającą pomocy. Chwilę potem rozbrzmiewa zachęcająca do akcji muzyka i gra nabiera tempa. Będziemy mieli do czynienia z porwaniem torebki, uwolnieniem więˇniów i pokonaniu porywaczy (zdarzyć się też może, że jeden z nich będzie chciał uciec, co otworzy przed nami kolejną część misji), uratowaniu człowieka zawiśniętego na skraju budynku, przewiezienie rannego do szpiala oraz własną obroną przed rozwścieczonymi napastnikami. Nieraz do tego wszystkiego jest wyznaczony czas, w jakim ma być dane zadanie wykonane. Smutne jest to, że na tym wszystkim kończy się lista dostępnych zadań dodatkowych. Sytuację ratują umieszczone tu i ówdzie, latające w powietrzu, obręcze. Mogą one oznaczać np. to, że wspieliśmy się wyjątkowo wysoko, odkryliśmy sekretne miejsce lub uzyskaliśmy możność wzięcia udziału w swego rodzaju wyścigu. Wtedy to będziemy musieli zaliczyć umieszczone po całym mieście bramki w określonym czasie, posługując się do tego odpowiednią akrobatyką. Na początku jest jeszcze łatwo, kiedy mamy go pod dostatkiem, a trasa wyścigu nie jest zbyt skomplikowana. Póˇniej zaczynają się trudności, kiedy np. punkt kontrolny będzie umieszczony obok latarni miejskiej, na której musimy obowiązkowo wykonać obrót. Dzięki takim dodatkom, gra jest urozmaicona i szybko się nie nudzi, zaś zebranie wszystkich punktów może zająć naprawdę wiele czasu. Co do grafiki, to mam mieszane uczucia. Przede wszystkim od razu rzuca się w oczy kontrast pomiędzy elementami lepiej wykonanymi, niż inne. Te drugie zazwyczaj zaopatrzone są w rozmazane tekstury, które z bliska nie wyglądają najlepiej. Tak jak wspomniałem wcześniej, postacie niezależne także nie są zasobne w szczegóły i można o nich powiedzieć to samo, co o otoczeniu. Dzięki temu całą planszę oglądamy swobodnie, która z czasem pięknie przechodzi z dnia w noc, ze wszystkimi tego konsekwencjami (światła). Architektura miasta pozwala wspiąć się na wysokie budynki z których póˇniej możemy oglądać wspaniałą panoramę miasta. Uczucie nieważkości potęgowane jest tym, że podczas spadania, obraz lekko się rozmazuje. Wszystko chodzi bardzo płynnie, praktycznie nie ma mowy, by animacja choć chrupnęła. Mi osobiście zdarzyło się to tylko raz i trwało dosłownie chwilę. Dodatkowe upiększacze typu efektu flary czy też pocisków wyznaczających sobie powoli tor lotu w trybie bullet time są obecne, także w tej sferze również nie można powiedzieć nic złego. Unosząc się w powietrzu, z pewnością da się zauważyć podbitą rozdzielczość i nieco ˇle dobraną kolorystykę miasta, dzięki czemu nieraz zwyczajnie można się zgubić, przelatując pomiędzy budynkami (tu z pomocą przychodzi mapa, która efektownie robi najazd na naszego bohatera). Przyglądając się bliżej wypuszczanej przez Spidermana sieci, można zauważyć, z jaką dokładnością oddano nawet najdrobniejsze szczegóły. To nie jest już prosta linia, podpięta do jakiejś ściany, lecz skomplikowany, postrzępiony obiekt, który sam w sobie urzeka. Efekty dˇwiękowe nie zawodzą. Wszystkie strzały, krzyki brzmią tak, jak powinny. By jeszcze bardziej zbliżyć grę do filmu, do poszczególnych postaci podkładają głosy prawdziwi aktorzy. Muzyka jest także bardzo dobra i klimatyczna, zależna od sytuacji. Zasadniczo podczas wolnej od zadań wędrówki towarzyszyć nam będzie spokojny, wolny podkład lub będzie on zagłuszony przez dˇwięki miasta (głosy ludzi i samochodów budują klimat zapracowanej metropolii, skutecznie zresztą). Diametralnie zmieni się to, gdy przyjmiemy zadanie. Szybkie brzmienia wręcz wymuszają na nas większe tempo i zaangażowanie. Podsumowując to wszystko, muszę powiedzieć, że Spiderman 2 to naprawdę porządny kawał softu. Ludzie z Treyarch pogodzili filmowe korzenie z gry i zaimplementowali naprawdę ciekawe rozwiązania. Dzięki temu wszystkiemu, aż błędem byłoby choć nie spojrzeć na ten tytuł. Posiada dobrą grafikę i dˇwięk, a grywalność jest tak wysoka, że aż trudno oderwać się od konsoli. Z pewnością nie będzie to tytuł, o którym się szybko zapomni... Polecam!
|