W niektórych aspektach proces tworzenia gier kilkanaście/kilkadziesiąt lat temu był zdecydowanie lepszy od dzisiejszego. Weźmy na przykład głównych bohaterów. W dzisiejszych czasach potrzeba nawet kilku tygodni, żeby wymyślić jego dobry projekt. A kiedyś? Kiedyś wystarczał tylko przypadek, by wynaleźć naprawdę interesującego herosa. Udowodnił to między innymi znany zapewne większości naszych czytelników Toru Iwatani. Japończyk ten wpadł na pomysł stworzenie bohatera poprzez… wycięcie z pizzy małego fragmentu. Tak powstał Pac-Man (w Kraju Kwitnącej Wiśni najpierw Pakku-Man, a później Puck Man), żółta „prawie-kulka”, lubiana do dnia dzisiejszego. Maskotki, zabawki, breloczki i inne pierdoły – to wciąż można znaleźć w krajach najbardziej „cywilizowanych”, jak choćby USA czy KKW właśnie. O tym, że „Pakkuś” jest wciąż popularny, niech świadczą też coraz częściej wydawane „rimejki” tejże produkcji. Nowym domem dla żółtego stworka stała się w szczególności konsola Xbox 360, a dokładniej usługa Live! Arcade. Jak dotąd na XBLA pojawiło się kilka tytułów bazujących na przygodach tworu Iwataniego – mamy między innymi wersję klasyczną, jak również odpowiednik dla pań, czyli Ms. Pac-Man. Najciekawszym jednak ze wszystkich produktów, jest Championship Edition. Nad tytułem tym pracował sam mistrz Toru, więc o jakość nie powinniśmy się martwić. Ale czy gra wciąż bawi tak jak kilkanaście lat temu? Dalsza część recenzji powinna wszystko wyjaśnić.
Na wszelki wypadek przypomnę zasady obowiązujące od samego początku życia Pac-Mana. Gra polega na zjadaniu kulek (a także owoców) i uciekaniu przed czterema kolorowymi stworami: Blinkym, Pinkym, Inkym i Clydem. W niektórych miejscach planszy znajdują się także specjalne, duże koła, które pozwalające na chwilowe niszczenie nieprzyjaciół, odradzających się jednak po kilku sekundach. Oprócz tego Championship Edition trochę się różni. Po pierwsze, nie mamy tu klasycznego podziału na poziomy, ponieważ zastąpiono go różnorodnymi trybami. W każdym z nich musimy przetrwać przez daną ilość minut (5 lub 10), przy okazji zbierając jak najwięcej punktów. Mamy tu między innymi „normalny” Championship Mode, jak również kilka wariacji, w tym bardzo szybki Extra Mode 1 i ogarnięty ciemnościami Challenge Mode 2. Rozgrywka co chwilę nas zaskakuje poprzez podzielenie planszy na dwie połowy. Każda z części zmienia się gdy tylko opróżnimy ją ze wszystkich kulek i zjemy owoc po przeciwnej stronie ekranu. Na dodatek nasi przeciwnicy wciąż stają się coraz szybsi (zresztą tak jak i nasz bohater), więc musimy mieć się na baczności.
Niby grafika w takich tytułach nie jest najważniejsza, ale co nieco trzeba o niej powiedzieć. Seria powróciła do drugiego wymiaru i to trzeba zaliczyć „in plus”. Dotychczasowe próby przeniesienia przygód Pac-Mana w 3D były – powiedzmy sobie szczerze – w większości aspektów słabe. Twórcy jednak popracowali nad widokiem klasycznym poprawiając to i owo. W taki sposób dostaliśmy stare, przywołujące uśmiech na twarzy, sprite’y i zupełnie świeże tło, nadające całości bardziej nowoczesnego charakteru. Plansze zbudowane są z nieźle wyglądając figur, przypominających trochę neony. Wokół całej mapki z kolei pulsują linie o podobnych właściwościach. Całość prezentuje się nieźle (gra hula oczywiście w „Haj Definyszon”), choć bez większych rewelacji. W grze zastosowano też prosty – ale jakże świetnie się w tej produkcji sprawdzający – efekt wydobywania się światła z Pac-Mana i jego wrogów. Przydatny jest on szczególnie we wspomnianym przeze mnie Challenge Mode 2, w którym to nie widać nic oprócz postaci i punktów. Z kolei muzyka mi osobiście nie przypadła do gustu. Podczas rozgrywki wciąż słuchamy tego samego utworu elektronicznego, który jednak nie wpada zbytnio w ucho. Inaczej sprawa ma się z dźwiękami. Te wyciągnięte zostały z pierwszych produkcji z naszym żółtym bohaterem, co na pewno pozwoli wczuć się lepiej starszym graczom, pamiętającym jeszcze czasy Commodere 64.
Czas na końcówkę recenzji, więc pora odpowiedzieć na pytanie zadane pod koniec pierwszego akapitu: Czy gra wciąż bawi tak jak kilkanaście lat temu? Zdecydowanie tak. Dobrze, że wzięto się za ulepszanie grafiki 2D, pozostając jednak przy kilku elementach wizualnych wziętych z klasycznego Pac-Mana. Wielość trybów powinna wystarczyć na bardzo długo. Żywotność przedłuża dodatkowa dostępna w menu, uwielbiana przez wiele osób, opcja sieciowych rankingów, prezentujących wyniki najlepszych zawodników świata. Szkoda co prawda, że muzyka jest średnia, ale nie jest to tak bardzo uciążliwa wada, bo wynagradzają ją, znane fanom, klasyczne dźwięki. Choć cena wciąż utrzymuje się na pułapie 800 Microsoft Points, to jednak naprawdę warto je wydać. Dla fana Xbox Live! Arcade zdecydowany „must-have”.
|
Zalety:
- prawdziwy powrót do korzeni serii;
- odnowiona grafika 2D;
- klasyczne dźwięki;
- mnóstwo trybów.
|
Wady:
|
|
| Ocena ogólna |
|
9
|
| Grafika
|
|
8
|
| Dźwięk
|
|
6
|
| Grywalność
|
Online
Offline |
-
10
|
| Żywotność
|
Online
Offline |
-
9
|
|
Więcej:
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry