XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Recenzje »

Star Wars: The Force Unleashed

Autor: miki77    Opublikowano: 6 października 2008    Odsłon: 4194    »Skomentuj...
Rewolucja, hit, wspaniały następca filmowej sagi, must-have – takie słowa towarzyszyły kampanii reklamowej nowego, growego dziecka spod znaku Gwiezdnych Wojen. Twórcy obiecali niezapomnianą rozgrywkę, realistyczną fizykę i inne tym podobne rzeczy. Ja - i wielu innych fanów trylogii George’a Lucasa - z optymizmem wyczekiwałem premiery The Force Unleashed. Atmosferę podgrzewały dodatkowo wypuszczane do sieci screenshoty, trailery i gameplaye. Twórcy reklamowali też mocno wykorzystanie aż trzech, profesjonalnych silników fizyki – Havok, Euphoria i DMM. Bardzo dobra grafika i muzyka jeszcze bardziej zwiększyły przedpremierową popularność gry. Doprowadziło to do pobicia przez wersję demonstracyjną rekordu w najszybszym osiągnięciu wyniku miliona pobranych plików. Ale czy warto było czekać? Po odpowiedź zapraszam do dalszej części recenzji.

Grę rozpoczyna napis „A long time ago, in a galaxy, far, far away”. Fani gwiezdnej sagi wiedzą co się dzieje dalej – ku górze ekranu lecą napisy prezentujące ostatnie wydarzenia, a następnie na naszych oczach pojawiają się statki kosmiczne. Główna fabuła zaczyna się lądowaniem Dartha Vadera na planecie Wookiech, Kashyyyk. Zadaniem lorda Sithów jest zabicie ukrywającego się Jedi. Poziom jest swoistym prologiem, pozwalającym na przetestowanie umiejętności ciemnej strony Mocy. Przeciwnicy są słabi i można dowolnie wypróbowywać siłę Ciemnej Strony. Nikt nie zabrania nam też maltretowania sprzymierzonych Stormtrooperów. Możemy nimi spokojnie wymachiwać jednocześnie dusząc i rażąc piorunami. Epizod kończy się walką z pierwszym bossem – dość słabym Jedi. Po zabiciu oponenta rozpoczyna się cutscenka, w której Vader poznaje syna wspomnianego wojownika. Drzemie w nim tak ogromna siła, że z łatwością wyrywa miecz świetlny lorda ciemności. Sama fabuła opowiada losy właśnie tegoż młodzika. Dostaje on od swego mistrza zadanie polowania na rycerzy Jasnej Strony. Na naszej drodze stanęli generał Kota, zdesperowany Kazdan Paradus, ukrywająca się na Feluci była członkini Rady Jedi, Shaak Ti, a także jej uczennica Maris Brood. Jak się jednak okazuje, prawdziwym zadaniem naszego bohatera ma być zlikwidowania Imperatora Palpatine’a. Więcej nie zdradzę, bo scenariusz trzyma naprawdę dobry poziom i warto wszystkie smaczki odkryć samemu.

W produkcji występują także dwie, wciąż towarzyszące naszemu bohaterowi postacie. Chodzi tutaj o robota PROXY i pilotkę Juno Eclipse. Naprawdę dziwi mnie, iż twórcy nie wykorzystali ich potencjału, zostawiając jako niegrywalne postacie (co najwyżej można ubrać się w strój droida, przez wpisanie stosownego kodu). Można pomyśleć, że jednak był to dobry ruch, bo skupiono się na dopracowaniu głównego gameplayu, ale przydałyby się czasami jakieś przerywniki od walki mieczem i Mocą, jak choćby ostrzeliwanie statków imperialnych. Na dodatek, nasz mechaniczny przyjaciel potrafi zmieniać się w inne osoby, więc jego towarzystwo w podróży na odwiedzanych planetach, byłoby jak znalazł.

Poszukiwacze skarbów

W grze nie mogło zabraknąć różnego rodzaju bonusów. Tutaj przedstawione są one w postaci świecących sześcianów. Znajdźki zawierają tzw. Punkty Mocy, kryształy do miecza świetlnego i nowe kostiumy dla Starkillera. Te ostatnie można nabyć także przy pomocy kodów, zaś w niektórych przypadkach cheaty są nawet konieczne (między innymi strój Imperatora, czy Stormtroopera). Zdobycie wszystkich bonusów na jakimkolwiek etapie, liczone jest także w podsumowaniu, jako zadanie dodatkowe.


Porzućmy jednak wątek fabularny i zajmijmy się tytułową Mocą. Wraz z kolejnymi misjami, Starkiller (bo taki przydomek nadano uczniowi) szkoli się w nowych umiejętnościach. Najpierw mamy do dyspozycji tylko pchnięcie (Push), a także podnoszenie przeciwników i obiektów (Grip). Później z kolei dochodzą jeszcze porażenie piorunami, odepchnięcie stojących w pobliżu oponentów, rzut mieczem świetlnym i wytwarzanie specjalnej otoczki, dzięki której przez moment nasz oręż pokryty jest wyładowaniami elektrycznymi, a my tracimy mniej życia. Bardzo zapadła mi w pamięć pokazywana na przedpremierowych screenshotach scena, gdy nasz nieustraszony Sith ściąga z nieba wielki statek imperialny. Wykorzystujemy w tym momencie specjalnie skonstruowaną akcję z użyciem obydwu gałek analogowych, którymi ustawiamy maszynę, by w końcu z pełnym impetem wyrzucić ją z orbity. Wszystko super, tylko dlaczego twórcy wprowadzili tylko jedną taką sytuację? Na pewno wielu z Was chciałoby rzucić ku jednej z gwiazd kosmiczną fortecę, czy też nieukończoną Gwiazdę Śmierci.

W produkcie bazującym na sadze Star Wars, nie mogło także zabraknąć znaku rozpoznawczego serii, czyli miecza świetlnego. Choć głównym atutem The Force Unleashed miała być Moc, to nie zapomniano także o tym jakże popularnym orężu. Twórcom naprawdę dobrze wyszły aspekty slashera. Mamy tu między innymi różnorodne combosy (niektóre łączone, np. z piorunami, czy pchnięciem), bez których trudno byłoby wygrać walki z bossami. Ciekawe jest także opcja edycji naszego miecza. Możemy dzięki niej zmienić kolor, czy rodzaj kryształu mocy w nim zamontowany. Brakuje tylko zmiany typu „świetlówki”. Z chęcią wypróbowałbym na Stormtrooperach dwustronną broń Dartha Maula, czy przypominający trochę pałkę policyjną oręż występującej w grze Maris Brood.

Gra zawiera też elementy RPG. Nie ma tu oczywiście punktów doświadczenia, ale udostępniono możliwość zwiększania statystyk naszego bohatera. Menu upgrade’owania podzielone jest na trzy części: Moc, umiejętności i combosy. W tych dwóch pierwszych każdą z opcji możemy „dopakować” do trzeciego poziomu. Na przykład drugi level pchnięcia, pozwala na zwiększenie jego siły, poprzez chwilowe naładowanie energii w dłoniach (przypomina to trochę Kamehameha z mangi i anime Dragon Ball).

Tak jak wspominałem we wstępie, Star Wars: The Force Unleashed pracuje aż na trzech silnikach fizyki. Havok jest już tak znany, więc jego wykorzystanie raczej nie dziwi, zaś Euphorie mogliśmy podziwiać wcześniej w czwartej odsłonie Grand Theft Auto. Zupełną nowością jest z kolei DMM, czyli Digital Molecular Matter. Odpowiada on za realistyczne reagowanie wszelakich obiektów, jak choćby drzewa, czy śmieci. Jak to działa w praktyce? Dla przykładu, podchodzimy do wielkich, stalowych drzwi, a następnie przy pomocy pchnięcia Mocą wyginamy je, tworząc przejście. Choć w tekście może nie wygląda to oszałamiająco, to jednak podczas gry, naprawdę czuć trud jaki nasz bohater wkłada w odchylanie wielkich kawałów blachy, by stworzyć prowizoryczny most.

Czas na napisanie trochę o oprawie audiowizualnej. Grafika prezentuje się całkiem dobrze. Choć czasami tekstury wyglądają brzydko, to gra ma kilka swoich momentów. Szczególnie przypadł mi do gustu poziom na planecie Raxus Prime. Nie sądziłem, że kiedykolwiek zapamiętam sobie widok międzygalaktycznego śmietniska. Wspaniale wyglądają z kolei różnorodne efekty – strzały z blasterów, czy zardzewiałe obiekty stoją na naprawdę wysokim poziomie. Szkoda tylko, że animacja potrafi nieźle przyciąć, szczególnie podczas wpadania achievementów. Świetnie prezentuje się z kolei strona audio. Tak dźwięki, jak i legendarna muzyka skomponowana przez Johna Williamsa, pozwalają naprawdę wczuć się w akcję na ekranie.

Przez cały tekst karmiłem Was prawie samymi plusami, ale na koniec pozostawiłem sobie kilka ważnych wad Star Wars: The Force Unleashed. Po pierwsze, loadingi. Samo przejście do jednej z opcji menu, jak choćby edycji miecza świetlnego, zajmuje kilkanaście sekund. W tym aspekcie panowie z LucasArts po prostu dali ciała. Słabo wypada też długość rozgrywki. Gra starcza na jakieś osiem godzin, co raczej nie jest zadowalającym wynikiem. Nie spodobało mi się trochę także złe zakończenie (mamy także dobre), w którym to [SPOILER] walczymy z Darthem Vaderem. Po tej batalii ginie on, jak również Bail Organa i jego przybrana córka Leia [KONIEC SPOILERU], co nie jest zgodne z fabułą Oryginalnej Trylogii Gwiezdnych Wojen (części czwarta, piąta i szósta). Twórcy mogli popracować również nad lepszą Sztuczną Inteligencją przeciwników. Zazwyczaj oponenci idą wprost pod nasz miecz świetlny, choć czasami próbują uciec, przynajmniej na parę metrów. I wreszcie ostatnia wada – brak trybu wieloosobowego. Ja rozumiem, że to gra z gatunku slasherów, ale skoro w wersjach na konsole przenośne pojawiła się opcja multiplayer, to czemu nie wrzucono jej do edycji dla „dużych platform”? Przydałaby się przynajmniej kooperacja albo duele pomiędzy dwoma graczami, niczym podczas walk z bossami.

Jak więc ogólnie prezentuje się The Force Unleashed? Nieźle, ale nie wyśmienicie. Szczerze mówiąc liczyłem na coś więcej. Grafika jest „tylko” dobra, a fabuła choć ciekawa, trochę za krótka. Od ocen pokroju „6” ratuje grę uniwersum Star Wars, używanie tytułowej Mocy, a także świetna muzyka. Szkoda tylko, że LucasArts nie dopracowało swojego tytułu, który miał być przecież jednym z największych hitów końcówki 2008 roku. Dla fanów serii to wciąż must-have, ale reszta powinna się zastanowić przed kupnem swojego egzemplarza.

Zalety:
  • Moc;
  • uniwersum Star Wars;
  • ciekawa fabuła;
  • niezła grafika;
  • świetna oprawa audio.
Wady:
  • długość gry;
  • brak mutli lub kooperacji;
  • długie loadingi.
Ocena ogólna 7.5
Grafika 7.5
Dźwięk 9
Grywalność Online
Offline
-
8.5
Żywotność Online
Offline
-
7.5

Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry



Komentarze Dodaj komentarz»

Varped 6 października 2008, 17:55


Bardzo fajna recka jestem tego samego zdania 7.5 nie wiecej :)


pawcio 30 października 2008, 17:06


gra jest super ale nie moge zabić jedzego gościa jest niezniszczalny nic na niego nie działa jak ktoś wie to niech napisze
 


miki77 30 października 2008, 17:52


Napisz, o jakiego "gościa" Ci chodzi, to może będę w stanie pomóc.


ja 12 listopada 2008, 17:04


wszystkich zabija się tak samo LoL xD


iC3man 16 listopada 2008, 13:15


Właśnie przchodze kolejny raz na najwyzszym poziomie, spodziewałem się większych utrudnień, przeciwnicy bardziej wytrzymalsi co tylko daje na plus bo wytrzymuja lepsze kombosy :).


aki 8 marca 2009, 20:14


o jakiego gościa chodzi!!??

 


Assasin 27 czerwca 2009, 23:00


szkoda tylko ze na XBOX"a 360 ta gra jest z deka wybrakowana


neo 28 listopada 2009, 13:17


jak dostac nowy strój dla ucznia ten podrobiony .co czeba zrobic


miki77 29 listopada 2009, 19:56


Podrobiony, czyli który?


igor 18 kwietnia 2010, 18:23


jak przejść most w świątyni jedi


Eogen 21 lipca 2010, 17:15


Gra the best!!! Fajne wszystko ale niemoge znaleść żółtego kryształu do miecza. A gre przeszedlem około 12 razy z czego raz na kodach. xD


Nie twój interes!!!! 21 lipca 2010, 17:17


Gra dość fajna. Mam ją na ps2 wiem że kiepsko ale gra jest cool!



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot