W utopijnym mieście, potężne siły bezpieczeństwa i policja kontrolują życie i swobodę obywateli, ograniczając podstawowe prawa jednostki według własnych upodobań. W rzeczywistości władza przeradza się w totalitaryzm, mamiący ludzi wygodnym i bezpiecznym życiem. W czasach, gdy nie ma wolności słowa, by szybko przesłać potrzebne informacje organizacje opozycyjne posługują się Runnerami. Wcielamy się w sprinterkę o imieniu Faith, której zadaniem jest dostarczenie paczki w dosyć nietypowy sposób. Służby specjalne zaczęły posługiwać się śmigłowcami w celu tropienia i likwidowania niepożądanych kurierów. W tym niebezpiecznym fachu, konieczna jest znajomość parkour, by zwinnie i szybko przedzierać się pomiędzy przeszkodami ulokowanymi wysoko na dachach wieżowców. Podczas jednej z misji okazuje się, że siostra Faith została wrobiona w morderstwo. Naszym zadaniem jest od tej pory oczyszczenie jej z zarzutów oraz rozwikłanie tajemnicy projektu „Ikar”.
Na grę Mirrors Edge czekałem z niecierpliwością, oczekując tym samym tytułu innowacyjnego, który odświeży gatunek FPP i bezlitośnie przyciągnie mnie przed ekran na długie wieczory. Rzeczywiście – zastosowanie nowatorskiego sterowania w połączeniu z bardzo dobrym odwzorowaniem widoku z pierwszej osoby pozwoliło Szwedom z DICE uzyskać efekt dawno już nie spotykany w innych produkcjach.
Cała rozgrywka jest niesamowicie szybka i ogranicza się do ciągłej ucieczki przed policją. Podczas gonitwy nie ma czasu na odpoczynek, adwersarze depczą nam po piętach dając o sobie znać krzycząc i strzelając. W czasie takiej akcji trzeba wykazać się niesamowitym refleksem, nieustannie obserwując lokację i wybierając jak najszybszą drogę ucieczki. Pomagają nam w tym obiekty zaznaczone kolorem czerwonym. Wystarczy tylko na nie nabiec i wykonać odpowiedni trick. Oczywiście, możemy wyłączyć owe klucze, podwyższając tym samym poziom trudności i zdając się jedynie na własne doświadczenie. Jak już wspominałem, twórcy dość poważnie podeszli do tematu parkour. Areny, na których mamy okazję przebywać, to w rzeczywistości tory przeszkód, które należy pokonać w jak najszybszy i najefektywniejszy sposób. Do dyspozycji oddano nam masę przeróżnych technik. Tylko sprawne ich wykonanie gwarantuje utrzymanie płynności w rozgrywce. Dla przykładu przedstawię fragment prologu. Znajdujemy się na wieżowcu, szybko prujemy naprzód przeskakując na kolejny budynek i wykonując Dive Rolla w celu amortyzacji. Dalej przeskakujemy nad siatką, wślizgujemy się pod rurą i biegniemy. Rozpędzeni skaczemy na gruba linę, zjeżdżając na dół i pamiętając o tym, by odpowiednio wcześnie z niej zejść w celu uniknięcia zderzenia z metalowym rusztowaniem. Następnie kierujemy się wyżej i wykonujemy Tic Taca, czyli odbijamy się od jednej ściany i szybko skaczemy na drugą. W kolejnym etapie biegu balansujemy ciałem, by szybko i bezpiecznie przejść po rurze. Przebiegamy po ścianie przenosząc ciężar w lewo i zapobiegając tym samym bolesnemu upadkowi. Bierzemy duży rozpęd i skaczemy na rurę znajdująca się daleko na sąsiednim budynku. Wspinamy się i wchodzimy do budynku. Oczywiście przedstawiłem jeden z wielu możliwych sposobów na przejście tego fragmentu. Najlepszą metodą nauki jest eksperymentowanie i puszczenie wodzy fantazji. W najgorszym wypadku grozi nam jedynie wirtualna śmierć. Do pomocy mamy także bullet time, czyli efekt zwolnienia czasu. Jest on szczególnie przydatny gdy wykonujemy skok na dużą odległość. Nasze ruchy stają się wtedy skuteczniejsze i o wiele łatwiej jest nam bezbłędnie przeskoczyć na dany obiekt.
W Mirrors Edge pojawiły się także bronie palne. Jest ich zaledwie kilka rodzajów, od zwykłych pistoletów, po karabiny szturmowe i snajperki. Jedynym mankamentem prócz uproszczonej do bólu fizyki strzelania jest fakt, że w ogóle się one nie sprawdzają. Podczas pościgu zazwyczaj nie ma czasu na zabawę w Terminatora – tym bardziej, że amunicji jak na lekarstwo. Nie oznacza to jednak, że podczas łapanki nie będziemy się mogli zabawić z oponentami. Faith bardzo dobrze opanowała sztukę walki i sprawnie potrafi obezwładnić przeciwnika, unieszkodliwiając go na dobre. Niezależnie od tego, jaki rodzaj śmierci wybierzemy dla swoich adwersarzy, trzeba pamiętać, by nie przesadzać z nadmierną sieczką i dbać o zdrowie. Najczęściej bowiem ucieczka będzie naszą najskuteczniejszą bronią.
Warto powiedzieć nieco o miejscach, z którymi dane jest nam obcować. Przez całą grę przemierzymy wiele wirtualnych kilometrów. Przyjdzie nam biegać po dachach, przedzierać się po ciemnych metrach, a nawet „zwiedzać” duże centra handlowe. W gruncie rzeczy całość składa się na ogromne miasto wyróżniające się przede wszystkim wielkimi wieżowcami. Nic dziwnego, że mieszkańcy metropolii poświęcili wolność dla beztroskiego i komfortowego życia.
Czas przejść do oprawy graficznej Mirrors Edge. Tytuł prezentuje się co najmniej bardzo dobrze. Świetne oświetlenie wspaniale komponuje się z jasnymi barwami budynków. Po wyjściu z zamkniętej lokacji jaskrawe słońce wprawia w oślepienie, podobnie jak blask dobrze wykonanych tekstur. Dodatkowym atutem jest fakt, że w grze DICE nie uświadczymy efektu „sinej dali”. Miasto widać jak na dłoni, a doczytywanie leveli występuje dość sporadycznie. Czasami jednak można natknąć się na szkaradne krawędzie czy niewykończone elementy, które tak czy inaczej można potraktować jako drobne niedopatrzenie.
Ścieżka muzyczna nie pełni w grze dużej roli, raczej jest tylko subtelnym rytmicznym tłem. Praktycznie podczas rozgrywki nie słyszymy żadnej melodii, jedynie w trakcie ucieczki zaczynają przygrywać żwawsze rytmy. Na pochwałę za to zasługują fenomenalne dźwięki, które słyszymy z momentem wykonywania przeróżnych kombinacji tricków. Skok na siatkę, ślizg po dachach czy łamanie kości funkcjonariuszom bezpieczeństwa słychać bardzo realistycznie. Osobiście nie wyobrażam sobie gry o parkur bez tych właśnie dźwiękowych elementów. Aż chce się biegać…
Podsumowując. Mirrors Edge to w tej chwili, obok Free Running na PS2 i PSP, jeden z nielicznych tytułów o tematyce Le Parkour. Twórców należy chwalić za solidne podejście do tematu i odświeżenie gatunku. Nie wybaczę im jednak fabuły, która jest krótka i liniowa. Niezależnie od tego, co i jak byśmy zrobili, przez całą grę idziemy jedną i tą samą drogą, przez co – jak z pozoru mogłoby się zdawać – miejska swoboda traci na wartości. Wielbicieli dodatkowych misji i questów zawiedzie fakt, że tytuł oferuje tylko odnajdywanie paczek oraz wyścigi czasowe. Gra jest krótka, a bonusy nie wydłużają zbytnio jej czasu. Z pewnością dla wielu ponowne pokonywanie leveli na czas będzie nie lada wyzwaniem, zwłaszcza że praktycznie co chwilę pobijane są przez graczy rekordy. Niezależnie od tych małych zgrzytów, moim zdaniem wszystko wynagradza świetne i dopracowane sterowanie oraz urzekająca oprawa graficzna i dźwiękowa. Miód płynący z wykonywania akrobatycznych tricków jest nie do opisania i stanowi największy atut Mirrors Edge.
Gra jest jak duży, dorodny orzech włoski. Owoc nowego dzieła EA jest smaczny i zdrowy, jednak radość z jego obcowaniem nie trwa długo. Należy najpierw rozłupać twardą skorupę wad, by dotrzeć do prawdziwej rozkoszy, jaka jest ukryta w tej grze. Jeśli zatem, tak jak ja, lubisz orzechy, zapewniam że ten zasmakuje Ci jak żaden inny.
|
Zalety:
- ogromne i piękne miasto;
- sterowanie;
- grywalność;
- dźwięk;
- wyścigi na czas;
- innowacyjność;
- wstawki filmowe.
|
Wady:
- krótki czas gry;
- liniowość fabuły;
- brak bonusowych misji.
|
|
| Ocena ogólna |
|
8.5
|
| Grafika
|
|
8
|
| Dźwięk
|
|
9
|
| Grywalność
|
Online
Offline |
-
9
|
| Żywotność
|
Online
Offline |
-
7
|
|
Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry