XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Recenzje »

Dead Space

Autor: Farmah    Opublikowano: 7 lutego 2009    Odsłon: 2072    »Skomentuj...

Strach to trucizna, którą produkuje mózg. Jedyne znane mi antidotum na tą przypadłość to wziąć tyłek w troki i gnać przed siebie, jak najdalej. Co jeśli nie możemy uciec przed naszymi lękami? Tego właśnie dowiemy się odpalając Dead Space od EA Redwood Shores. Tak, od tego EA, które swego czasu zalewało nas śmieciowymi produkcjami, by w końcu postawić na nowe marki (skate, Army of Two).

Dead Space to rasowy surival horror, zmieszany z najlepszych składników dostępnych na rynku. Zgodnie z wytycznymi, akcja dobrego horroru musi dziać się na kompletnym zadupiu, gdzie nikt nie usłyszy naszego przeraźliwego krzyku. Ten warunek spełniony jest z nawiązką, bowiem opowiedziana historia dzieje się na planeto łamaczu USG Ishimura, miliony lat świetlnych od Ziemi, w głuchej, zimnej i czarnej przestrzeni. Ze wspomnianego statku do załogi USG Kellion dociera sygnał z prośbą o pomoc. "Niech mnie diabli, jeżeli na tej zapyziałej krypie jakiś zmutowany członek załogi nie będzie próbował mi wbić czegoś w mój żylasty tyłek" - pomyślałem mimowolnie. Faktycznie, scenariusz to dosyć oklepany schemat, wykorzystywany chociażby w genialnym "Aliens" Jamesa Camerona, czy średnim "Event Horizon" Paula W.S. Andersona. Wszystko to wymieszane i podane jest jednak w znakomitej formule, z gęstym jak smoła klimacie. Gra czerpie z w/w filmów pełnymi garściami, zahaczając odrobinę o "Solaris" S. Lema (krótkie zajawki dziewczyny naszego alter-ego) czy "The Thing" Johna Carpentera (bestiariusz). Dodaj do tego usprawnioną mechanikę z Resident Evil 4 (możemy strzelać podczas chodzenia), a otrzymasz tytuł, który w moim osobistym rankingu zasługuje na miejsce w pierwszej trójce GOTY 2008.

Wracając jednak do naszej cyfrowej zbitki wieloboków Isaaca Clarke'a i USG Ishimury, to wszystko poszło nie tak jak powinno. Lub inaczej - poszło zgodnie według schematu. Nasz statek zaliczył konkretnego dzwona, na Ishimurze poza początkowo walającymi się rozkładającymi zwłokami nie widać żywej duszy, a panaceum na panujące zło będziemy MY. Jak doszło do rozprzestrzenienia się zarazy na statku, jaki to ma związek ze starożytnym artefaktem, czy zdążymy dotrzeć do ukochanej i podlać kwiatki w doniczce? Cóż, na te pytania odpowiesz sobie wówczas, gdy wygospodarujesz ok. 12h (poziom Trudny) i spenetrujesz każdą wolną przestrzeń planeto łamacza. Roboty będzie cała masa, a mając na uwadze Wasze zdrowie psychiczne zalecam również zestaw pampersów dla dorosłych. Nie, nie ma tutaj niczego metafizycznego jak w Silent Hill (no, prawie) i jedyny zlepek słów, jaki mi do głowy przychodziło grając w Dead Space to: "Resident Evil 4 w kosmosie". Klimat wyobcowania i ogólnego zaszczucia buduje tutaj niezaprzeczalnie udźwiękowienie. Oszczędna muzyka, sample są po prostu F-E-N-O-M-E-N-A-L-N-E. Jeżeli w danym momencie nie słysz swojego oddechu, to głuchą ciszę przerywają jakieś szepty, jakieś szmery, jęki, odgłosy dobiegające z systemów wentylacyjnych. Uff, zaiste gra w nocy ze słuchawkami na uszach to wyzwanie dla prawdziwych potomków Mariusza Pudzianowskiego. Całości dopełniają w przeważającej części ciasne korytarze i pomieszczenia, choć zdarzają się sekcje ukazujące ogrom Isihmury.

Klimacik wyalienowania buduje też nasza postać. Clarke to copy-paste dr Freemana z Half - Life'a - inżynier niemowa. Dużo bardziej rozmowni są nasi towarzysze niedoli, którzy razem z nami wdepnęli w g***o po uszy. Nie będą, co prawda nas wspomagać ogniem, jeno informować o rozwoju naszej beznadziejnej sytuacji, i o tym jak z tego impasu mamy wybrnąć. Na straconej pozycji jednak nie stoimy, mając do dyspozycji całkiem pokaźny arsenał, będąc jednocześnie zakuci w klawy kombinezon RIG. Zatrzymam się tutaj na chwilę, bo kombinezon ów pociągnął za sobą całą masę ciekawych patentów. Po pierwsze HUD w standardowej formie, jako taki nie istnieje. Pasek z życiem przebiega wzdłuż naszego kręgosłupa. Po drugie, wszystkie informacje jak i nasz podręczny inwentarz wyświetlany jest w formie holograficznej bez aktywnej pauzy. Niesie to ze sobą pewne kłopoty, bowiem gdy nacierają na nas mikroby w zasadzie nie mamy czasu na grzebanie w inwentarzu. Aczkolwiek problem jest marginalny, bowiem większość rzeczy możemy zrobić nie wchodząc do inventory. Po trzecie, RIG wyposażony jest w dwa moduły - moduł kinetyczny oraz moduł stazy. Pierwszy to taki gravity gun z H-L 2, dzięki któremu możemy cisnąć na odległość różnorakimi przedmiotami, czy też utorować sobie drogę, gdy ta jest zagracona szafakmi. Moduł stazy z kolei pozwala nam spowolnić dowolny obiekt w grze. Wykorzystywany głównie przy prostych puzzlach (spowolnij szybko obracający się wirnik by przejść dalej), chociaż równie skuteczny jest przy walce z mocniejszymi pokrakami. Co ważne, każdą broń, moduł, RIG może upgrade'ować w specjalnym warsztacie używając do tego celu odnalezionych węzłów. Równie dobrze możemy je (węzły), oraz masę innych pierdół wykupić (za dostępne w grze Kredyty - "kosmiczna" waluta) w Magazynie.

Przyznam się bez bicia, że przez całą grową tułaczkę korzystałem jedynie z podstawowego oręża, Plazmowej Piły wspomagając się sporadycznie Rozpruwaczem (wirujące ostrze, które trzymamy na zasadzie kinezy). Upgrade'owana Piła Plazmowa to broń nie w kij dmuchał, dzięki której poślemy w niebyt całe gremium zmutowanych członków załogi. Naturalnie seria w klatę na mikrobach nie robi większego wrażenia, toteż najefektywniejszym sposobem jest ich rozczłonkowanie (gra premiuje nas za to achievementem). Design bestiariusza jak żywo przypomina powykręcane potwory z The Thing, chociaż chciałoby się powyrzynać nie do końca zdeformowane jednostki ludzkie (ale to tylko moje widzimisię). Na naszej drodze spotkamy też popadających w obłęd ocalałych, dokopiemy się też do osobistych zapisków ludzi pracujących przy tajemniczym wykopalisku (coś na wzór porozrzucanych po Rapture w Bioshocku nagrań). Dla ludzi chorych na obsesyjne fabularne "must-know-everything" polecam obadać anime "Dead Space: Downfall", prequel wydarzeń "Martwej Stacji", gdzie dowiemy się szczegółowo jak do tego wszystkiego doszło.

Graficznie jest lepiej niż dobrze. Powiem więcej, jest bardzo dobrze :) . Nie będę Was zasypywał oklepanymi formułkami, że tekstury są ładne, że oświetlenie daję radę, że wszystko to śmiga w stałej ramce, tylko zaproszę do obadania dema, ewentualnie trailerów, w jakości HD. Kapitalnie wrażenie robi każdorazowe wyjście w przestrzeń kosmiczną. Nakładany jest wówczas filtr niebiesko-szarawy, a dźwięk jest przytłumiony (wskoczcie do wanny wypełnionej wodą i uderzajcie rytmicznie głową o dno, to mniej więcej będzie wiedzieć, o czym mowa :). Zerowa grawitacja również występuje, i skacząc w przestrzeni pomiędzy platformami należy uważać, co by orientacji nie stracić. Ostatnia misja to prawdziwy graficzny majstersztyk, i w "Dead Space 2" życzyłbym sobie więcej akcji na otwartej przestrzeni - może jakaś opuszczona kolonia na Marsie? Warto zaznaczyć, że loadingi po zrzuceniu gry na HDD trwają ułamki sekund, a sejwowanie gry na jednym slocie nie powoduje skutków ubocznych (tak, pije do Ubi i FC2. Damn You Ubisoft).

Przez większość czasu grałem z duszą na ramieniu, jednak przyznam szczerze, że denerwowały mnie utarte schematy. Leżące na ziemi ścierwo w 99% MUSIAŁO wstać, i gnać z furią w oczach w naszą stronę. Gdzie element zaskoczenia, nerwowe podskakiwanie na fotelu i krzyki "ja chcę do mamy"? Nie powiem, klimat i napięcie są umiejętnie i stopniowo budowane, ale miejscami brakuje kropki na "i". Nie uraczyłem doznań, jakie towarzyszyły mi podczas kultowego AvP 2. Czegoś najwyraźniej zabrakło, i mam nadzieję, że developer wyciągnie prawidłowe wnioski przy sequelu, a pampersy będę musiał zmieniać częściej niż raz na godzinę (istnieje też możliwość, że jestem po prostu za stary i jedyne, czego się w życiu boję, to wizyty w ZUSie). Ot, więcej survivalu, mniej horroru. Na koniec muszę powiedzieć, że mamy sytuację doprawdy zabawną. Bo oto Dead Space wyznacza teraz nowe trendy survival horroru, a tacy tuzowi jak Capcom muszą mieć się na baczności. Szczególnie po tym, co pokazali w demie RE5, a pokazali, że są głęboko w lesie (ostatnie doniesienia z japońskiego obozu, mówią o nowej opcji - możliwości strzelania podczas chodzenia). Tak czy kwak, na tronie survival horroru zasiada nowy król, wprost spod rąk kanadyjskich programistów, a w moim prywatnym rankingu gier grozy na X360, Dead Space ląduje na drugim miejscu, tuż za Condemned.

Zalety:
  • kapitalne udźwiękowienie;
  • oprawa;
  • klimat;
  • RIG, hologramy, nowe patenty.
Wady:
  • więcej motywów straszących poproszę;
  • łatwo stracić orientacje w zerowej grawitacji (czepiam się);
  • przydałby się jeszcze jeden arcyważny pokrak do pokonania.
Ocena ogólna 9
Grafika 8.5
Dźwięk 9.5
Grywalność Online
Offline
-
9
Żywotność Online
Offline
-
8.5

Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry



Komentarze Dodaj komentarz»

El qap 8 lutego 2009, 11:53


nie no zajebiści jesteście gra wyszła z 2 miechy temu a wy tera recenzje piszecie nie no gz, tylko potem sie nie dziwcie czemu nikt na ta strone nie wchozi


el ZAX 8 lutego 2009, 16:29


@El gap - jak widzisz za możliwość wejścia czy czytania XS nie musisz nic płacić, ale konsekwencją tego jest, że nie jesteśmy w stanie publikować każdej recenzji w dniu premiery czy tuż po niej. Na razie powodów do zdziwienia nie mamy, będąc jednocześnie wdzieczni za wyrozumiałość naszych Czytelników i starając się być "na czasie" tak często jak to możliwe.


rakllen 8 lutego 2009, 17:24


Ja uważam, że wszystko jest w porządku ; ) 
z czasem różnie bywa. Wiadomo, że recenzje lepiej dodawać na bierząco, ale nic się nie dzieje, jeśli jest z dużym opóźnieniem. W moim przypadku nawet to i lepiej. Bo bym nie szukał recenzji Dead Space. A że jest jako nowa, to przeczytałem i zainteresowałem się tą gierą. Postaram się ją zdobyć w najbliższym czasie ; )
pozdrawiam.
 


majkel 9 lutego 2009, 21:59


El qap napisał:

nie no zajebiści jesteście gra wyszła z 2 miechy temu a wy tera recenzje piszecie nie no gz, tylko potem sie nie dziwcie czemu nikt na ta strone nie wchozi

 

 
To moze zaczniesz ich sponsorowac ?


Perszing31 11 lutego 2009, 9:47


El qap napisał:

nie no zajebiści jesteście gra wyszła z 2 miechy temu a wy tera recenzje piszecie nie no gz, tylko potem sie nie dziwcie czemu nikt na ta strone nie wchozi

 heheheh Ty jednak wchodzisz. Więc po co to robisz ????

Konstruktywnie kolego o grze a nie pierniczysz 3potrzy.....
DEAD SPACE wymiata - najlepszy survival horror w jaki grałem.
Prosze nie czepiać się grawitacji bo jest świetnie zrobiona.
Ale z recenzentem się zgodzę - brakuje jakiegoś mega BOSSA albo kilku....
Z tym na samym końcu trochę się męczyłem ale w trakcie większych problemów nie było.
GRA - rewelacja - w nocy na słuchawkach w ciemnym pokoju.
 


lee99 6 marca 2009, 22:28


gra bardzo dobra narazie mam zastój skończyłem 6 rozdział i odpoczywam ale wróce do niej żeby ją skończyć bo naprawdę jest niezła :)


bombardier 16 marca 2009, 10:15


witam moim zdaniem gra wymiata skonczylem calom i mam nadzieje ze bedzie kontynuacja tej serii pozdrawiam wielbicieli tego typu gier hej



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot