XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Recenzje »

skate 2

Autor: miki77    Opublikowano: 16 lutego 2009    Odsłon: 1365    »Skomentuj...

Do niedawna gry skateboardingowe były uznawane za bardzo arcade’owy gatunek. A to wszystko dzięki serii Tony Hawk’s Pro Skater, która królowała na rynku. No właśnie – do niedawna. Tak się bowiem złożyło, że firma Electronic Arts postanowiła wydać innowacyjną grę Skate. Zgadza się, to ten sam wydawca, który dla niektórych ciągle uznawany jest za „odcinacza kuponów”. Dla wielu produkcja ta stała się już wręcz kultowa, zdobywając tym samym koronę króla gier traktujących o jeździe na desce i zrzucając z tronu serię sygnowaną nazwiskiem Tony’ego Hawka. Zadecydowało o tym wiele aspektów, w tym wysoka realistyczność produktu studia Black Box i świetny system czesania trików Flick-It. Rzesza fanów jeszcze długo po premierze walczyła w multiplayerze. EA dało więc zielone światło dla sequela. Jak się on spisał? Czytajcie dalej.

Wita nas świetne intro, w którym słynni skaterzy wcielają się w jeszcze zabawniejsze role, niż podczas filmiku z „jedynki”. Tym razem miejscem kręcenia wideo nie jest szpital, a więzienie. Jak się okazuje nasz bohater został zamknięty za popełnienie jakiegoś przestępstwa. Nie wiadomo o co dokładnie chodzi, bo nie jest to wytłumaczone w fabule. W każdym razie wychodzimy z celi i wita nas stary kumpel z kamerą – Reda. To on przez całą grę jest naszym „menadżerem” i opowiada nam o zmianach w San Vanelonie. No właśnie – miasto zmieniło się względem tego znanego z pierwowzoru. Jest to spowodowane katastrofą, której skutki mogliśmy „podziwiać” w Skate It na Nintendo Wii. Na szczęście wszystko wróciło już do normy, a gra obfituje w jeszcze większą ilość ciekawych miejsc. Na przykład X-Games zostało zastąpione nowym stadionem, z aż czterema (sic!) ogromnymi rampami. Oprócz wielu świeżych miejscówek nie zapomniano na szczęście o zostawieniu kilku znanych z poprzedniej odsłony. Mamy więc The Matrix, czy przemodelowane Mega Compound. Jednakże wiele części San Vanelony pozostaje pod kontrolą anty-skatowej organizacji, która próbuje zwalczać hobby fanów deskorolki. Tym samym czasami spotkamy np. raile z założonymi metalowymi blokadami…

W tym momencie dochodzimy do ciekawej opcji - Services. W zależności od sytuacji pojawiają się w niej trzy ciekawe usługi kumpli. Ochrona Big Blacka dostępna jest właściwie zawsze, oprócz wykonywania misji (możemy jednak nająć czarnego grubasa przed zadaniem). Oprócz tego mamy także możliwość zadzwonienia po Micke’a, który zajmie się wspomnianymi w poprzednim akapicie, zablokowanymi railami oraz Sammy, potrafiącej w krótkim czasie opróżnić basen. Services znajduje się w tzw. „komórce”. Dzięki niej mamy między innymi dostęp do walk z prosami, czy możliwość wybrania „team challenges”, czyli odpowiednika ulicznych filmików z jedynki.

Ok, wróćmy jednak do początku gry. Po wspomnianym intrze pojawia nam się możliwość kreacji własnego skatera. Nie jest łatwe stworzenie swojej podobizny, chociaż kreator jest dość rozbudowany. Zganić muszę jednak twórców za system kupowania nowych ciuchów i części do deski. W „jedynce” mieliśmy klimatyczne sklepiki, w których przebywali kumple. Tutaj wszystko zostało wrzucone do menu tworzenia postaci w podręcznym menu. To jednak nie koniec minusów. Choć w pierwowzorze było mniej przedmiotów, to przynajmniej tam były one posegregowane według marki. W Skate 2 wszystko wrzucono do jednego wora i można mieć problemy z odszukaniem rzeczy od sponsorów. Ci się nie zmienili. Dalej możemy otrzymywać „darmówki” butów, kółek, trucków i samych desek.

Postać zrobiona? No to ruszamy do akcji. Zjeżdżamy w dół i schylamy się by przejechać pod przeszkodą. Drzwi, przez które mieliśmy przejść są zamknięte, więc szukamy innej drogi. Widzimy wysokie schody. Czas na zejście z dechy. Zgadza się, EA Black Box wprowadziło wreszcie możliwość chodzenia. Szkoda tylko, że – delikatnie mówiąc – została ona zawalona. O obracaniu kamery nawet nie marzcie, nie mówiąc już o normalnym skręcaniu. Całe szczęście, że bieganie jest nam potrzebne bardzo rzadko.

Uff, dotarliśmy na szczyt schodów. Krótka rozmowa z kilkoma kumplami i czas na dokładniejszy tutorial. Problem, w tym, że jest to samouczek dla osób, które chcą sobie przypomnieć zasady z „jedynki”. Nowicjusze niech lepiej kupią najpierw pierwowzór, a dopiero potem wezmą się za sequel. W przeciwnym wypadku mogą być niemile zaskoczeni. Jednak znawcom pierwszego Skate również wcale nie będzie tak łatwo. Twórcy bowiem nie pokusili się o trening nowych tricków, których jest dość spora liczba. Tym samym jeśli chcemy wykonać zadanie, w którym występuje hand/foot-plant, czy no-comply, musimy najpierw zajrzeć do podręcznego spisu. Chociaż przynajmniej jest jedna nowość, którą developerzy postanowili nam wytłumaczyć. Jest to szeroko zapowiadana przed premierą, możliwość przesuwania obiektów. Po męczącym podejściu do kosza na śmieci, czy ławki, poruszanie się z przeszkodą jest zdecydowanie łatwiejsze. Lewą gałką sterujemy ruchem, a prawą obrotami.

Skoro już zaliczyliśmy tutorial, czas ruszyć na podbój San Vanelony. Czekają na nas – podobnie jak w pierwowzorze – dziennikarze z dwóch magazynów, czyli Skateboard Mag i Thrasher. Naszym głównym celem jest znalezienie się na okładkach tychże czasopism, poprzez robienie kolejnych wykręconych zdjęć. Trzeba pochwalić twórców, bowiem niektóre zadania są naprawdę świetnie zrealizowane. Wystarczy wymienić akcję w głównej „bazie” korporacji anty-skate’owej, czy przeskakiwanie ogromnej przepaści (tak pod względem wysokości, jak i długości). Gdy zechcemy odetchnąć od ciągłych błysków aparatu, możemy spróbować swych sił w dwóch rodzajach turniejów, wyścigach, czy specjalnych misjach od Roba Dyrdeka i Dany’ego Wayne’a. Nie zabrakło także licznych spotów, umieszczonych w ciekawych lokakacjach. Warto jednak zwrócić uwagę, że gra jest łatwiejsza od swojej poprzedniczki. Chociaż może to ja jestem takim prosem ;) .

Oddzielny akapit należy się oczywiście oprawie audio-wizualnej. Grafika nie zmieniła się zbytnio od premiery pierwszej części Skate. Na szczęście dalej pozostanie ona na dość wysokim poziomie i właściwie nie ma się do czego przyczepić Podobnie jest z soundtrackiem, który w głównej mierze złożony jest utworów metalowych i punkowych. Tak jak w pierwowzorze developer wprowadził ciekawy patent. Muzykę bowiem słyszymy tylko wtedy gdy jesteśmy niedaleko dobrego miejsca do skate’owania. Pomaga nam to w odszukaniu ciekawych skateparków i miejscówek podczas rajdu przez miasto San Vanelona. Gorzej jest tylko z animacją. Ta potrafi czasami bardzo mocno chrupnąć. Nie jest to bardzo częste zjawisko, ale potrafi wnerwić, gdy akurat wykonujemy jakąś trudną sekwencję. Objawów nie usuwa też w pełni instalacja na dysku twardym. Po takim procesie jest lepiej, ale nie perfekcyjnie.

Na koniec powiedzmy jeszcze trochę o trybie multiplayer. Większość trybów pozostała właściwie bez zmian. Mamy Jam, Best Trick, czy Deathrace. Większa uwaga należy się dwóm wyjątkowym opcją. Są to Hall of Fame i Freeskate Activities. Pierwszy to walka zawodników o zdobycie jak największej liczby punktów w łamaniu sobie kości. Łamanie kręgosłupa, rozbijanie czaszki, czy „judo kick” w powietrzu to tutaj normalka. Z kolei drugi z wymienionych przeze mnie trybów to specjalne zadania aktywowane w trybie Freeskate (dowolna jazda po lokacjach) dla kilku graczy. Wymagają one często pracy zespołowej, do czego przydają się kumple z Live’a.

Reasumując, Skate 2 to świetny kontynuator swojego pierwowzoru. Choć niektórzy mogą mówić, że wprowadzono zbyt mało nowości, dla fanów dzieła studia Black Box będzie to pretendent do miana gry sportowej roku. Osoby, dla których skateboarding jest czarną magią, mogą ominąć recenzowaną grę szerokim łukiem i spokojnie odjąć sobie od oceny jedno albo i nawet dwa oczka.

PS. Zwróćcie uwagę, że wystawiłem „dziewiątkę” jako maniak obydwu części Skate :) .

Zalety:
  • jeszcze więcej wszystkiego!;
  • nowe tricki i elementy;
  • odświeżona San Vanelona.
Wady:
  • Animacja czasami rwie;
  • dla niektórych za mało nowości.
Ocena ogólna 9
Grafika 8.5
Dźwięk 9
Grywalność Online
Offline
10
10
Żywotność Online
Offline
8
9

Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry



Komentarze Dodaj komentarz»

jaaar 19 lutego 2009, 23:28


Dobra recka:)
P.S- Animacja a nie nimacja, taka mala literowka:D nie ze sie czepiam, ale rzuca sie w oczy:)


Ja 1 marca 2009, 21:39


No fakt, chodzenie zwalone, ale jednak się przydaje. Trzeba jedank przyznać, że ajkby chodziło się bez przedmiotów tak jak i z, to byłoby super. Nowe triki się przydają, to właśnie ich brakowało w jedynce. Ubieranie bohatera aż tak nie razi, aczkolwiek w jedynce było klimatyczniej. Poza tym super gra, nieco lepsza od jedynki, gdyż ma kilka funkcji których w pierwowzorze brakowało. Ocena jak anjbardzije zasłużona, choć ja jako zapaleniec gier o tej tematyce dalbym dychę. Pozdro



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot