XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Recenzje »

Prince of Persia

Autor: Farmah    Opublikowano: 25 marca 2009    Odsłon: 766    »Skomentuj...

[Dzisiejszą recenzję sponsorują słowa "baśniowa"-"lajtowa", oraz pan Roman spod szóstki]

Czasami w życiu operatora manipulatora drążkowego (czyt. gracza) dochodzi do takiego momentu, w którym ów manipulator ląduje na ścianie, a przestrzeń pokoju rozbrzmiewa barwną, choć monotematyczną polszczyzną. Najczęściej głośno mówimy, gestykulując jednocześnie, co myślimy o danym tytule, oraz o deweloperze, który zaserwował nam ten wspaniały kawałek kodu. Sam doskonale pamiętam sytuację, w której próbowałem ogarnąć AI ludzi w Dead Rising, brak sensownego auto-zapisu, czy też checkpointów w Mass Effect. Irytacja z każdą upływającą minutą, z każdym gamoniem wesoło drepczącym w stronę grupki gnijących jegomości, czy też kolejnym restartem osiągała bardzo niebezpieczne wyżyny. Czasami pod naporem różnorakich idiotyzmów "pękałem", po czym skulony w kącie ssałem własny kciuk. Sensownej kuracji na ten drażliwy element nie miałem do czasu pojawienia się current-genowego Księcia z Persji.

Desant na konsole obecnej generacji Książę rozpoczął od całkowitego restartu. Opowiedziana historia, design, główni bohaterowie mają tyle wspólnego z poprzednimi odsłonami, co pierwsze modele Xboxa 360 z niezawodnością - czyli nic. Reszta została lekko podretuszowana - radosne skakanie, bajkowa oprawa znana z Sands Of Time, wszystko tutaj to jest. W wyniku dziwnego splotu wydarzeń, na naszego pupila zagubionego wśród piaskowej zawieruchy spada ze skarpy 45kg pięknego kobiecego ciała. Kierowani typowo samczym instynktem szybko zapominamy o Farah (naszej oślicy, którą gdzieś posialiśmy) i ruszamy za nosicielką miseczki "A" (według słownika rozmiar ów definiuje kobiety na ogół inteligentne zasypiające przy stosie książek). Dalej jest standardowo - wplątani w rodzinne waśnie pomiędzy Eliką (miseczka A) a jej ojcem, budzimy pośrednio Ahrimana, perskiego boga zła i ciemności wszelakiej. Wraz z nim na spokojną dotąd krainę zesłani zostają jego plugawi poplecznicy, a świat ginie w mroku i zepsuciu. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak odkręcić to wszystko z powrotem.

W tym wybitnie arcytrudnym zadaniu pomagać będziemy pięknej Elice. Ona rozważna, roztropna skupiająca się jedynie na przywróceniu pierwotnego ładu. My? Cóż, my jesteśmy po prostu swoistym "wiejskim gupkiem" i zależy nam początkowo jedynie na złocie i Farah - naszej oślicy. Nasze dowcipy latają nisko niczym jaskółki przed deszczem, ale niech mnie kule biją... humor wybitnie przypasował w moje niskie gusta. Z tego też miejsca apeluję, aby z Elika rozmawiać jak najczęściej, chichrając się niczym norka z kolejnych wygłupów Księcia. I tak, jeżeli pytacie czy relacje pomiędzy Księciem a Eilką są podobne do Hana Solo i Lei to trafiliście w sedno. Jednak całe te wygłupy stanowią jedynie tło (chociaż jakby nie patrzeć wesołe tło) podczas naszej dzielnej tułaczki. Kraina podzielona na 4 pomniejsze światy rządzona jest teraz przez sługusów Ahrimana, którymi musimy sobie utorować drogę do pana na najwyższym szczeblu drabinki. Brzmi to jak hektolitry wylanego potu na pad, i raczej nijak ma się do mojego ględzenia na wstępie prawda? Otóż nieprawda! Omsknie Ci się palec na klawiszu "A" podczas skoku nad wielką rozpadliną? Nie oczekuj tablicy z napisem "Game Over, you sucks", jeno Eliki, która dzięki tajemnym mocom wyrwie nas z każdej opresji. Dzięki takiemu bezstresowemu podejściu siwych włosów na głowie będziemy mieć zdecydowanie mniej. Hura!

Hołdując lajtowemu podejściu poświęcono wyrzynanie setek przeciwników na rzecz radosnego skakania. Walka jest sporadyczna, najczęściej występuje na końcu danego poziomu gdzie tłuczemy się z bossem. Zginąć tutaj także nie możemy gdyż pakiet "Elika-Assistance" cały czas jest aktywny. Co najwyżej boss odzyskuje utraconą energię po mocnym obiciu nam facjaty. Po 5 potyczce widać także, dlaczego klepanie przeciwników występuje tutaj w śladowych ilościach. To choroba, która w siedzibie Ubisoftu krąży od dawna - schematyczność. Akrobatyczne akcje rodem z najlepszych filmów akcji, przepięknie kombosy giną po chwili w oparach wyziewów z gęby. Podobna sytuacja nużyła mnie w FC2, gdzie przeciwnicy na posterunkach rozmnażali się prawdopodobnie przez podział poprzeczny, czy też okropnie smętne zadania w AC. Co więcej lwia część PoPa to zbieranie kolorowych glutów (ziarna światła), które zalewają uzdrowioną przez nas krainę - te z kolei potrzebne są nam do odblokowywania kolejnych poziomów, więc ganianie za nimi będzie nieuniknione. Jednak dzięki przyjemnemu skakaniu i odbijaniu się od ścian zbieranie niebieskich dupereli jeszcze nigdy nie sprawiło mi tyle frajdy. Zwłaszcza, że baśniowa grafika w grze zapiera dech w piersiach, a postaci wykonane są na medal. Tak wykonanym Cel-shadingiem nie zachwycałem się od czasu Zeldy Wind Waker i Linka biegającego w zielonych pantalonach. Jedynie może tekstury miejscami zawodzą, jednak jest to detal niewpływający w głównej mierze na ogólny odbiór gry (cmokas :*). Muzycznie szczerze powiedziawszy nie pamiętam jak jest. Coś na pewno gra, jednak nie jest to tak irytujące czy wspaniałe abym to odnotował w swoim kapowniku. Na uznanie zasługuje ciekawie poprowadzona fabuła z krótkimi, mało jasnymi wizjami Eliki, która jednocześnie umiejętnie wciąga nas w dalsze odkrywanie jej tajemnicy. O voice-actingu nie jestem w stanie inaczej pisać niż "rewelacyjny". By nie było żadnych wątpliwości, testowana przeze mnie gra była jedynie w angielskiej wersji językowej, toteż nie było mi dane wsłuchiwać się w popisy jednego pana z "Kryminalnych". W angielskiej wersji za głos Księcia odpowiadał Nolan North (m.in. CoD2, GoW 2, Fable 2, Uncharted) i ze swojego obowiązku wywiązał sie należycie.

Zasób ruchów Księcia zaliczył mały update, bo teraz bez problemu, dzięki specjalnej rękawicy, możemy zjeżdżać po stromych skałach. Elika także nie stoi jak słup soli, i wspomaga nas podrzucając tu i ówdzie (dosłownie). Radosne śmiganie po ścianach i najprzeróżniejsze powietrzne ewolucje posiadają również spory margines błędu, więc nie musimy się obawiać wyżyłowanego timingu jak choćby w Mirrors Edge. Przejście niektórych sekcji można zaliczyć nawet do ogromnego QTE, gdzie wklepujemy odpowiednią kombinację klawiszy (QTE w "normalnej" formie występuje podczas starć z bossami, najczęściej pod postacią jak najszybszego klepania w jeden przycisk). W żadnym wypadku to nie jest zarzut. Nowy Prince of Persia jest łatwym, przyjemnym w odbiorze relaksatorem po ciężkim dniu. Że to brzmi jak potwarz dla hardkorowców, a gra nadaje się dla grupki casuali z Wii pod pachą? Cóż, mam to w nosie, dbając o swoje zdrowie psychiczne zagrywałem się w PoPa dobre 11 godzin. Końcówka Prince of Persia to także jedno z najsmutniejszych przeżyć, jakie dane mi było doświadczyć podczas mojej przygody z "trzysta sześćdziesiątką", i gdyby muzykę do finałowej sceny skomponował Thomas Newman (Road To Pedrition, Shawshank Redmption), bądź Don Davis (The Unsaid, pomijając industrialne klimaty z Matrixa), to prawdopodobnie utonąłbym w łzach. O dodatkowym DLC, wprowadzającym "faktyczne" zakończenie gry, celowo nic nie będę pisał, bo zaczynam wątpić w sens internetowego Contentu. Napiszę za to po raz kolejny, że grę męczą miejscami głupie bugi. Zapętlone wavy, Elika teleportująca się w magiczny sposób z miejsca na miejsce, wklejenie się Księcia w teksture? Niech szlag strzeli Ubisoft i ich betatesterów. Przynajmniej sejwowanie gry na jednym slocie nie powoduje trzęsienia ziemi w Mozambiku, ani wywalania się całej gry. Tym niemniej grę polecam ludziom dbającym o swoje zdrowie psychiczne, a także osobom zaczynającym swoją przygodę z białą konsolą i padem.

Zalety:
  • łatwa;
  • lajtowa;
  • i przyjemna;
  • baśniowa oprawa;
  • voice-acting (ang. ver.);
  • humor.
Wady:
  • schematyczna walka;
  • nie dla hardkorowych geeków;
  • bugi.
Ocena ogólna 8.5
Grafika 8.5
Dźwięk 8
Grywalność Online
Offline
-
8
Żywotność Online
Offline
-
8

Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry



Komentarze Dodaj komentarz»

Nie napisano jeszcze żadnego komentarza. Bądź pierwszy!


Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot