XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Playtesty »

Red Faction: Guerrilla

Autor: miki77    Opublikowano: 15 kwietnia 2009    Odsłon: 1217    »Skomentuj...

Nastał taki czas dla gier, że każdy developer skupia się na wyjątkowym dopieszczeniu swojego tworu pod względem graficznym. Dzięki temu powstały takie tytuły jak Gears of War, Far Cry 2, czy też pecetowy Crysis. Jednak aktualnie twórcy zaczynają zmierzać również w inną stronę. Bowiem oprócz oprawy coraz częściej zapowiadają oni, iż ich produkcje będą posiadały zniszczalne otoczenie. Dla wielu przełomem w tym aspekcie jest świetne Battlefield: Bad Company. Jednak niektórzy nie zdają sobie sprawy, że ściany i inne elementy w grze można było niszczyć znacznie wcześniej – w serii znanej jako Red Faction. Gdy Volition zapowiedziało jej trzecią część, mówiąc o wspaniałym systemie destrukcji, z niecierpliwością wyczekiwałem, by przynajmniej przetestować jej demo. Liczyłem jednak, iż gra będzie czymś więcej niż tylko zniszczalnym sandboxem. Niestety, wersja testowa rozwiała moje nadzieje. Zapraszam do mojego (jakże krytycznego) playtestu.

Demko wita nas trailerem reklamującym Guerrillę. Kilka hintów odnośnie fabuły i oczywiście pokaz destrukcji, porządnie nakręcały na główną rozgrywkę. Szybkie aktywowanie opcji „Start Mission” i jedziemy. Chwila ładowania, wprowadzenie do misji i możemy ruszać w podróż po Marsie. Twórcy wrzucili do dema jedną, stosunkowo krótką misję. Polega ona na kradzieży wielkiego mecha i dowiezieniu go do konkretnego miejsca. Nasz bohater na początku posiada dwie bronie – kilof i coś na wzór min, które możemy rzucić w stronę przeciwników i w dowolnym momencie wysadzić. Test gry rozpocząłem od wypróbowania oręża. Zacząłem więc od zniszczenia pobliskich przedmiotów przy użyciu wspomnianego wcześniej kilofa. Destrukcja wygląda bardzo efektownie, bowiem odbywa się ona w czasie rzeczywistym i nie są to klasyczne skrypty. W pewnym momencie postanowiłem jednak przebić się przez pobliski kamień. Kilof wydawał się być stworzony do tego zajęcia. Jednakże skała ani drgnęła, a na jej skorupie nie pojawiło się nawet zadrapanie. Podobnie było z ziemią, na tej jednak pojawiły się przynajmniej małe ślady.

Zostawmy jednak te „drobne” szczegóły i ruszajmy wypełnić misję. Jak się okazało, niektórzy żołnierze są wyjątkowo wytrzymali. Jeden z nich otrzymał ode mnie kilka bomb w prezencie i pomimo tego dalej wstawał z powierzchni Marsa. Cóż, widać jakieś niedopatrzenie twórców, więc pozostało mi dobić oponenta kilofem. Z zabranym mu karabinem ruszyłem dalej. Rozpocząłem strzelaninę z kolejnymi obrońcami prawa. Panowie zmusili mnie do ukrycia się za ścianą. Jak podpowiedziała mi wcześniej wskazówka, programiści przygotowali cover system uruchamiany za pomocą jednego z przycisków, będącego przy okazji odpowiedzialnym za bieg. Skojarzyło mi się to oczywiście z Gears of War, więc pewnym siebie ruszyłem sprintem ku dużemu, skalnemu blokowi. Jakie było moje zdziwienie gdy zamiast „przytulić” się do ściany, bohater dalej próbował się przez nią przebić. Zadziałało ostatecznie podejście bardzo blisko „ochronki” i naciśnięcie wspomnianego przycisku.

Chcąc odprężyć się od tych trudów życia na Marsie wskoczyłem do pobliskiej ciężarówki. Sterowanie jest czysto arcadowe, dodajemy więc gazu i ruszamy ku celowi naszej misji. Przy okazji można zobaczyć, jak twórcy Guerilli wyobrazili sobie pojazdy w przyszłości. Są one tak twarde, iż mogą z łatwością rozbijać ściany i jechać po nierównościach. Po jakże przyjemnym rajdzie z nutką destrukcji, postanowiłem zająć się wreszcie misją. Przejechałem kilku wrogów i zabrałem się za niszczenie kilofem drzwi hangaru. Wreszcie przedarłem się do mecha, co zaowocowało znalezieniem przeze mnie sensu możliwości kupna testowanego tytułu. Robienie jatki wielką kupą żelastwa jest bowiem naprawdę emocjonujące i daje mnóstwo czystego funu. Można rozwalać budynki, czy podrzucać i zgniatać przeciwników – nice. Jednakże moment kierowania mecha nie jest zbyt długi, bowiem gdy tylko z niego korzystamy, rusza ku nam cała armia wrogów. Trzeba więc szybko pędzić do kumpla, który pomoże nam przewieźć robota w ustalone miejsce. Ustawiamy towar na lawecie i zajmujemy miejsce przy wyrzutni granatów. W tym momencie możemy podziwiać mnóstwo wybuchów z opancerzonymi wozami w roli głównej…

…wyglądającymi na plastikowe czołgi od ołowianych żołnierzyków. Niestety, oprawa nie jest zbytnim atutem Red Faction: Guerilla. Przypomina mi ona trochę Fracture (stawiające również w pewnym sensie na destrukcję), co raczej nie jest komplementem. Na dodatek wokół niektórych obiektów widać czarne piksele, co oznacza brak antyaliasingu. Chociaż może to wszystko zrobiono, by na ekranie mogło być w jednym czasie jak najwięcej eksplozji, bez zwolnień animacji. W końcu oprócz całkowicie otwartego świata, twórcy planują w pełnej wersji gry także tryb multiplayer dla maksymalnie 16 graczy.

Podsumowując, osobiście zawiodłem się na Red Faction: Guerrilla. Nie widzę powodu by kupić tenże tytuł, jeśli nie będzie on dostępny w cenie ok. 50PLN. Jednakże jeśli czekaliście na produkcję Volition, licząc tylko na rozwałkę otoczenia, to możecie już teraz składać pre-ordery.

Zalety:
  • mechy;
  • destrukcja.
Wady:
  • plastikowa grafika;
  • niemożliwość zniszczenia skał i powierzchni Marsa;
  • okropny cover-system;
  • bugi

Ocena wstępna: 6.5


Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier



Komentarze Dodaj komentarz»

pankracyk 15 kwietnia 2009, 16:02


całkowicie zgadzam się z recenzją :)

jednakże, możnaby jeszcze dodać AI przeciwników, którzy wprost rzucają się nam pod nogi i blokują na przeszkodach...


Edmund McCry 15 kwietnia 2009, 20:23


Szkoda, dwie pierwsze części bardzo mi się podobały, jedne z najlepszych strzelanek na PS2.


Kejos 26 kwietnia 2009, 12:29


Bzdura :)



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot