|
|
Galleon
|
|
Autor:
tekA
Opublikowano:
26 sierpnia 2004
Odsłon:
1346
»Skomentuj...
|
|
|
Galleon - ten tytuł obił mi się o uszy całkiem sporo razy i to o ile pamiętam już spory kawałek czasu temu. I nie powinno to nikogo dziwić zważywszy na to, że gra stworzona przez studio developerskie Confounding Factor „robi się” już od prawie 7 lat! To spory kawałek czasu, trzeba przyznać, w trakcie tylu lat twórcy mogliby spłodzić niezły kawałek softu, czy tak jest? … no cóż, zdania są podzielone.
Szefem projektu jest niejaki Toby Gard … postać ważna dla rozwoju elektronicznej rozrywki, a mianowicie ojciec Tomb Raider’a. Po odejściu z ekipy odpowiedzialnej za tę grę założył własną firmę i zaczął pracę nad Galleonem. Na początku miał pojawić się na PSX, potem słuch o nim zaginał aż w końcu zapowiedziany został na naszą konsolę. Patrząc na osobę twórcy wiadomo czego można się spodziewać, gra w rzeczywiście jest bardzo podobna do swojego poprzednika, jednak z małymi subtelnymi różnicami…
Rozgrywka w głównej mierze polega na tym samym co Tomb Raider, jest dużo skakania, rozwiązywania prostych zagadek i walk chociaż częściej będzie nam dane odwiedzać rozległe tereny a zadania tez są trochę ambitniejsze od znanych nam z przygód cycatej pani archeolog skoków wyuczonych na pamięć „oby zdarzyć przed zamknięciem przejścia”.
Bohaterem gry jest kapitan Rhama Sabrier, poszukiwacz przygód do wynajęcia. Pewnego razu zaproszony zostaje na wyspę sławnego alchemika - Areliano w sprawie oględzin pewnego tajemniczego statku. Jak się niedługo okazuje staruszek znalazł na nim okaz silnego leczniczego zioła i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że owo zioło nie występuje na ziemi już od setek lat! Skuszony rządzą władzy asystent uczonego kradnie liście ( które w nieodpowiednich rękach mogą stać się przyczyną strasznych rzeczy ) i ucieka z wyspy ( przy okazji zabijając staruszka ;) ). Nasz dzielny żeglarz wraz z piękna córka uczonego - Faith wyruszają w pościg za złoczyńcą.
Już w pierwszym z siedmiu chapterów rzuca nam się w oczy rozległość światów w których toczy się nasza przygoda. Początkowe kilka godzin gry spędziłem na przemierzaniu ogromnej powierzchni wyspy sekretów a tych jest w grze sporo. W każdym levelu oprócz skarbów ( do obejrzenia w ładowni statku ) znaleĽć możemy duża ilość porozrzucanych grzybków leczniczych, mikstur zwiększających nasze umiejętności ( kolejno szybkość i siłę ), rewolwery ( co prawda jednostrzałowe, ale dobre na bossów ) i sekretne miecze. Nieodłącznym elementem rozgrywki walki, tutaj gra wypada niestety dość blado, wszystko jest bardzo chaotyczne. Nieczęsto jesteśmy atakowani przez sporą grupę przeciwników co jeszcze bardziej utrudnia kontrolę sytuacji. Rhama ma do dyspozycji zwykły atak ( możliwe kombosy, liczy się timing ), kopnięcie z powietrza ( trudno wycelować ), szarże a także atak na kilku przeciwników który zabiera bohaterowi trochę życia. Wraz z postępem w walce otrzymujemy tzw. Combat Points dzięki którym wyprowadzamy coraz silniejsze ciosy ( najsilniejsza technika wytwarza falę uderzeniową która powala wszystkich przeciwników wokół ). Nasi adwersarze nie zachwycają designem. Oprócz zwykłych rzezimieszków wymachujących mieczami i toporami spotkamy przerośnięte kraby, dinozaury albo strzelające pociskami golemy. Nierzadko zdarzają się też bossowie, ci z kolei dzielą się na dwa typy: ludzkich i przerośnięte kreatury. Ci pierwsi to nic innego jak ulepszone wersje spotykanych w trakcie gry złoczyńców, z tymi drugimi jest już większy problem. Utrudnienie polega na tym, że zazwyczaj trzeba się im wdrapać na plecy i walnąć w przerośnięta bańkę.
Oprócz skakania i machania mieczykiem gra ma do zaoferowania całkiem ciekawe łamigłówki. Ustawianie klatek tak aby można było przejść bezpiecznie po zgubiony klucz, manewrowanie wielka maszyną by odpowiednio ustawić statek w stoczni, użycie starożytnej mapy by zlokalizować zaginione miasto… jest tego trochę. Czasami przydaję się pomoc towarzyszach nam osób. I tu należałoby wrócić do wspomnianego wydawania rozkazów. Nasi kompani oprócz pomocy w walce przydają się także do kilku innych spraw. Waleczna chinka Mihoko może pomóc wspiąć się na wysoko zawieszone drabinki a piękna Faith uleczyć bądĽ otworzyć specjalnie zapieczętowane drzwi. Komendy wydaje się poprzez nalockowanie się na pożądany obiekt z widoku FPP a następnie wybranie postaci i komendy z podręcznego menu prawa gałką analogową.
Oprawa audio-wizualna to największa bolączka tej gry, widać jaka była docelowa platforma. Postacie chociaż nieĽle animowane wyciosane są z prostych brył, otoczenie jest strasznie kanciaste i pokryte słabej jakości teksturami. Wszystkie efekty takie jak rozbłyski czy ogień są po prostu żenujące, jakkolwiek z drugiej strony grafika ma pewne plusy. Rozległe wcale nie dorysowujące się lokacje, majestatyczne budowle ( wielka stocznia wybudowana we wnętrzu skały, pałac sułtana i rajd po klifach usytuowanych wysoko nad taflą morza, latający w powietrzu zamek ), to się musi podobać. Pozatym nieĽle wykonano mimikę twarzy bohaterów ( rozbrajający uśmiech Rhamy rulez! ). W kwestii dĽwięku jest bardzo dobrze, wszelkie dialogi i odgłosy zostały nagrane profesjonalnie, poza tym w tle przygrywa nam całkiem miła dla ucha muzyczka ( przede wszystkim motyw przewodni i ten z pierwszej wycieczki po wyspie ).
Cóż mogę powiedzieć na zakończenie, Galleon to gra pełna dziwnych paradoksów: z jednej strony archaiczna grafika, z drugiej ciekawe pomysły które mogłyby być lepiej zrealizowane przy trochę większym wkładzie pracy. Z jednej dziwne rozwiązania w sterowaniu i rozgrywce które już dawno „ wyszły z mody ”, z drugiej ciekawe zadania. Galleon jest grą którą polubisz, albo nie, pełna old-school’u i ciekawych pomysłów ale także niedoskonałości w wykonaniu. Mnie wciągnął i to na dobre kilkanaście godzin, mam nadzieje, że z tobą będzie podobnie.
plusy: rozbudowane lewele postacie
minusy: grafika przestarzałe rozwiązania
|
siudym
22 lutego 2007,
16:53
piekna gra, polecam. Zwlaszcza fani klasycznego Tomb Raidera powinny miec ta gre koniecznie ;)
Dodaj swój komentarz
|
|
|
|
|