Zielona Góra, gdzieś na parkingu przed Netto… Jakby na złość, czwartkowe popołudnie było tego dnia nadzwyczaj upalne. Zacząłem się zastanawiać czy na pewno jestem we właściwym czasie, na właściwym miejscu. Szybko jednak przypomniałem sobie, że na lewym ramieniu wisi w torbie cztero-kilogramowy sprzęt, w tym X360 na czele. Dla mojego Xboxa oznaczało to kolejnych kilka ciężkich dni, wśród kumpli i smażących się zasilaczy. Dla mnie natomiast, nadchodzące godziny zapowiadały nieziemską zabawę we Wrocławiu, gdzie dnia 15-17 maja odbyły się VI Dni Fantastyki.
Bar7h przyjechał po mnie na parking, po dość długiej chwili oczekiwania - remont wiaduktu na Sulechowskiej dał się we znaki w całej Zielonce. Jako, że jego brat Raz, czekał w szkole na wyniki maturalne, pojechaliśmy wcześniej do ich domu, gdzie zdążyliśmy obejrzeć prawie cały film Ghost Rider na HBO. Po godzinie 18:00 wyruszyliśmy do Wrocławia, zabierając po drodze Komucha - kumpla Raza. Z pozoru to pospolity warchoł o poglądach, że się tak wyrażę, nieco odmiennych :P . Cała podróż upłynęła bardzo sympatycznie - rockowa muzyka, bezsensowne paplaniny oraz zapierające dech w piersiach, dolnośląskie krajobrazy. Jedynym zastrzeżeniem był natłok radarów oraz denerwujące remonty dróg oddalone od siebie co kilkanaście kilometrów. Jakby tego było mało, spotkaliśmy się z totalną ignorancją prawa drogowego ze strony kierowców. Jeden z nich przejechał „pod prąd” przez niewyremontowany odcinek drogi, a numeranci, którym bardzo się spieszyło, próbowali przejechać na czerwonym świetle… Na szczęście po 23:00 dotarliśmy cali na miejsce.
Tegoroczna impreza odbywała się w Zamku Leśnickim. Budowla powstała najprawdopodobniej już w 1132 roku i przez długi czas pełniła funkcję rezydencji wielu książąt śląskich. Jak każdy zamek, tak i ten, wrocławski, ma również własną legendę. Podobno hrabia von Forno, ówczesny pan zamku, był bardzo złym człowiekiem. Swoją służbę traktował jak zwierzęta, a z korytarzy nieustanie słychać było jego przekleństwa i wrzaski. Pewnego razu, pod wpływem furii, ugodził nożem jednego ze swych poddanych, po czym wyrzucił go przez okno. W komnacie pozostały plamy krwi, których nie w sposób było zmyć. W następnych latach, w zamku dochodziło do przeróżnych zdarzeń, o których nie będę dalej opowiadał. Warto jednak wspomnieć, że całe zdarzenie miało ponoć miejsce na drugim piętrze, gdzie akurat było nam dane spać…
Przy wejściu powitał nas ochroniarz, który wskazał nam drogę do naszego Games Roomu. Przyjechaliśmy dzień wcześniej, tak też byliśmy chyba pierwszymi z organizatorów. Nie pozostało nam nic innego, jak tylko wypakować sprzęt oraz oczekiwać na przyjazd TroniCa i Adama z ekipą (ok. 0:00). Okazało się, że utknęli gdzieś przy wjeździe do Wrocławia, co doskonale obrazował SMS od Ostiego- „fucking Deutschland…”. W końcu chłopaki przybyli i wnet rozstawiliśmy kolumny, perkusje i gitary, rozpoczynając nocną imprezkę. Niestety radość z szarpania nie trwała długo, banda z Krakowa zabrała nam Rock Banda i rozstawiła w sąsiednim pokoju, podpinając dodatkowo rzutnik i kolumny. Ja i Raz postanowiliśmy więc zmierzyć się w Halo 3, do czasu gdy nie zjawił się rozwścieczony pan ochroniarz. Widząc po jego wyrwanej ze snu twarzy, odniosłem wrażenie, iż chłopcy koncertowali trochę za głośno… Przekazaliśmy więc wywody pana gospodarza do sąsiedniego pokoju, a sami odpaliliśmy Lipsa. Śpiewaliśmy do 3:00 nad ranem, mając gdzieś bolące gardła i baterie w mikrofonach. Pochwalę się, że lepiej zaśpiewałem Duran Duran - „Hungry Like the Wolf” od mojego redakcyjnego kolegi- Mikiego (pozdrawiam) :) . Po trzech godzinach totalnej głupawki przyszedł Bar7h i oznajmił, ze trzeba iść spać, gdyż jutro (dzisiaj) wstajemy o 8:00. Niestety nawet groźby Raza nie ostudziły wciąż pobudzonego Komucha, który zaczął pogrywać na pianinie. Po kilkudziesięciu minutach ignorowania go, uciszył się i dał nam wreszcie zasnąć… :P
Poranek… TroniC wali do drzwi (jak zwykle). Oznajmia czterem całkowicie niewyspanym, śmierdzącym i nieubranym organizatorom, że za kilka minut rozpocznie się festyn, a w pokoju zjawi się kupa ludzi. Cóż było robić… postawił nas w trudnej sytuacji, tak więc wszyscy poszliśmy się doprowadzić do stanu używalności. Warto wspomnieć, że moja pasta do zębów służyła całej naszej czwórce, jeśli nie więcej osobom, których przeoczyłem. Po powrocie z łazienki zjawili się pierwsi goście, a my szybko sprzątnęliśmy cały bajzel w postaci porozwalanych ubrań i śpiworów. W ciągu następnych kilku minut, wszystko prócz nas, było w idealnym stanie, gotowe do pracy przez kolejne dni.
Przed południem w nasze skromne progi, zawitała grupa fanów PlayStation, którzy przywieźli ze sobą trzy czarne chlebaki oraz cudne telewizorki. Impreza nabierała tempa, a przez nasz Games Room przewijała się coraz większa ilość ludzi. Ja, Bar7h i Raz postanowiliśmy pograć w StarCrafta, na wcześniej rozstawionych pecetach. Jako, że od kilku lat nie grałem na blaszaku, mój Parkinson na myszce przełożył się na jakość gry… Po skończonej potyczce, poszliśmy coś wszamać. Przed zamkiem rozstawiony był bar, z różnego rodzaju przysmakami - kiełbaska, hamburger, hot-dog, bigos… Przemierzając korytarze budynku, nie można było przeoczyć masy fanów Star Wars przywdzianych w przepiękne stroje. Z niektórymi można było sobie zrobić nawet zdjęcie, z czego najczęściej korzystał Komuh, który koniecznie chciał zaistnieć na różnych portalach (u nas też ma fotki) :) . Niewątpliwie, najciekawszymi atrakcjami Dni Fantastyki były liczne prelekcje. Sami wybraliśmy się na jedną, poświęconą science-fiction w grach RPG, którą prowadził prawdziwy nestor w tym temacie, nasz znajomy - Adam Wieczorek :P . Niestety prócz mnie i Raza, na spotkaniu było tylko dwóch zapaleńców, którzy z zaciekawieniem słuchali Adama. Osobiście, do dziś nie mogę rozszyfrować ich języka… settingi, K6, KX, systemy (???). Jak się później okazało, ta prelekcja miała w nadchodzących dniach nie małe znaczenie, ale o tym później.
Wywiad z FiL4’em
Witaj, przedstaw się proszę naszym Czytelnikom i powiedz coś o sobie.
Nazywam się Filip Weznerowicz, mieszkam w Bydgoszczy i mam 23 lata. Właśnie dzisiaj (19.05) straciłem status osoby bezrobotnej. Ah i jeszcze /me <3 Kasia z Bydzi, hehe.
Na ostatnim turnieju Polish Gaming League w Halo 3 we Wrocławiu, zdobyliście z chłopakami 2 miejsce. Trochę zawiedzeni?
Z jednej strony oczywiście, ale z drugiej strony nie AŻ tak, jak np. po PGA 2008. Po porażce trzeba się podnieść i pokazać, że wszyscy sie mylili.
Cała sala z zaciekawieniem oglądała Wasz mecz CTF na mapie Pit, gdzie trwała zażarta walka o flagi. Mecz z drużyną Flahy nie należał do łatwych, nawet był Sudden Death. Jakie wrażenia?
To był na pewno zwariowany mecz, gdzie 3 osoby od nas miały ponad 50 fragów, a dwie ponad 40 asyst. Dla mnie zdecydowanie najbardziej emocjonujący mecz turnieju!
Jak oceniasz organizację turnieju?
Jak na polskie warunki i to całe zamieszanie to bardzo dobrze. Jedyne zastrzeżenie jakie mogę mieć to żeby tryby przynajmniej dla finału WB/LB/turnieju były znane przed turniejem, a nie żeby ludzie sobie wybierali co chcą grać.
Często bierzesz udział w turniejach. Jak oceniasz stan polskiej sceny Halo?
Bywało z naszą sceną dużo gorzej (praktycznie brak sceny przy Halo 2), ale na pewno może być lepiej. Wszystko zależy od ludzi i to nie tylko tych co wygrywają, bo oni też tworzą tą scenę.
Na tegorocznym Xbox Fun Day oczywiście możemy liczyć na Twoją obecność. Typujesz już jakichś faworytów (prócz siebie)?
Jeżeli Robert (Bobek) będzie miał dalej pożądanie żeby grać w tą grę i rywalizować (czytaj: jeździć na turnieje) to na pewno skleimy jakiś ciekawy team na PG(Fi)L4. Ach, i powinniśmy zagrać w finale z Nowym Last Hope (?), czyli Kerlo, Bieniu, Insiak/Bartek i mój ulubiony (bez kitu) mózg graczpospolitej FLAHA! Oczywiście jeśli taki team powstanie.
Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć szczęścia w kolejnym turnieju. Dzięki za wywiad.
Spoko luz, jak to mawia Barth. Do zobaczenia na następnych growych imprezach w tym kraju! I pamiętajcie dzieciaki: PGL > all.
Po południu, rozegraliśmy mały turniej Halo 3, w którym nagrodą był kubek BenQ. Ze względu na dużą ilość ludzi całkowicie niezwiązanych z tą grą, ja, Bar7h, Raz i TroniC nie włączyliśmy się w rywalizacje o nagrodę, grając jedynie for fun. Mecz Slayer, wedle życzenia naszych wspaniałych graczy, rozegraliśmy na Sandtrapie (tak, dobrze przeczytaliście). O mało nas nie pozabijali za to, że wyłączyliśmy pojazdy, ale chęć zdobycia takiej nagrody, powstrzymała ich od niecnych zamiarów i mogliśmy rozpocząć mecz.
Wyniki mini-turnieju Halo 3 o kubek BenQ:
1. Raz
2. Edmund McCry
3. Bar7h
4. TroniC
5. ??? – ZWYCIĘZCA
Niewiele jest do komentowania. Cieszy jednak fakt, że praktycznie non stop, na stanowiskach z Halo, rozgrywano jakieś mecze. Być może kilku z tych graczy, w przyszłości na poważnie zainteresuje się tą grą… Scena musi się w końcu rozwijać :) .
Nadszedł wieczór. Chłopaki z PlayStation zaproponowali nam seans filmowy, do późnych godzin nocnych. Na deser wyemitowany został film „Sarnie żniwo, czyli pokusa statuetkowego szlaku” - rodzima, dość amatorska komedia. Po filmie, wyciągnąłem swoje PSP i razem z Bar7hem i jego bratem obejrzeliśmy wspólnie parodie Star Wars - Robot Chicken (wspaniałe). Seans zakończył się po 3:00 i wypadało iść spać, po ciężkim dniu.
Sobota, godzina 7:00 rano. Chwila na wspólną toaletę (pasta do zębów dla wszystkich) i marsz na trzecie piętro, gdzie miała się odbyć szumnie zapowiadana prelekcja Halo, autorstwa TroniCa i Bar7ha. Na wykładzie zjawili się prawie wszyscy z Games Roomu, a także Flaha z dziewczyną, który przyjechał w tym dniu na turniej Halo 3. Chłopaki zapoznali nas dogłębniej z uniwersum Halo, opowiadając historię, ciekawostki oraz puszczając wiele filmików, w tym nawet nagranie z meczu FiL4’a. Całe spotkanie ubiegło w bardzo swojskim klimacie, a dodatkowo czas urozmaiciły ciekawe materiały, w tym legendarny hełm jednostki ODST, sklejany własnoręcznie przez Bar7ha.
Po południu rozpoczęły się zapisy na turniej, które przez chwile zmuszony byłem prowadzić osobiście wraz z Raz’em, którego brat poszedł na kolejną prelekcje (StarGate). Jednoczesne osługiwanie zapisów, wymienianie porysowanej płyty DoA 4 na Lego Indiana Jones oraz odpowiadanie na pytania typu: „Jak się na tym gra”, nie należało do łatwych zadań. Zwłaszcza że Raz gdzieś przepadł, a sytuacja się pogarszała… Jednak najgorsze miało nadejść. Chwilę później wystąpiła awaria prądu, z którą tymczasowo poradził sobie pan techniczny. Szybko więc rozpoczęliśmy turniej, podczas którego jeszcze raz doszło do przykrych problemów z napięciem. Na szczęście, później było już tylko dobrze ;) .
Na turnieju zjawiła się cała śmietanka polskiej sceny Halo, w tym: Flaha, FiL4, Bobek, Zimol, Pchela, Matek i wielu, wielu innych. Osobiście postanowiłem wziąć udział w turnieju, grając razem z Bar7hem, Razem i Pingu. Odpadliśmy w półfinale, po tym jak lanie spuściła nam drużyna Matka, ostatecznie kwalifikując się na czwartym miejscu … cóż, tak bywa. Congrats chłopaki! :D . Warto zaznaczyć, że nagrody w turnieju były tym razem wręcz kosmiczne. Na zwycięzców czekał bowiem zestaw Guitar Hero: Aerosmith + Gitara Les Paul + gra Resident Evil 5. Za drugie miejsce można było wygrać kierownice Logiteh DriveFX + PGR4, a do tego Fable 2. Na trzecim miejscu czekała kamerka Live Vision oraz gra You’re In The Movies. Wszystko to, dzięki zawiązanej niedawno współpracy z Allegro.pl, o której więcej opowiedział sam TroniC, w udzielonym dla XboxSpot wywiadzie.
Wyniki turnieju Halo 3:
1. The Failtastic 4 (Flaha, Insiak, Zielony, Kerlo)
2. On LAN YE? (Boczek, Bobek, Konrados, FiL4)
3. Polish Vodka Team (Pchela, Heero, Matek, Paqito)
Niestety nie byłem świadkiem finału, gdyż razem z Komuchem i Razem wybraliśmy się na koncert symfoniczny, odbywający się obok zamku. Nie było czego żałować, koncert był niesamowity, a chwilami wręcz bardzo efektowny. Wrocławska Orkiestra Młodzieżowa wykonała wszystkie największe utwory z serii Star Wars, a słynny Legion 501 zademonstrował się w spektakularnych walkach w rytmie muzyki.
Po koncercie dostałem natchnienia (albo szajby), by zgłosić się do konkursu wiedzy o RPG, prowadzonym przez Adama. Początkowo, w skład naszego teamu - „Gejs Rum”, wchodziłem ja, Komuch, kolega z PlayStation oraz Raz, czyli osoby znające RPG tylko z gier wideo (a nie o to chodziło). Jednakże, ktoś zesłał nam z niebios człowieka, który na ten temat wiedział praktycznie wszystko i chciał być z nami w drużynie. Od tego momentu, nasze szanse wzrosły od 0 do 90% :) . Ku zaskoczeniu wszystkich, zdobyliśmy pierwsze miejsce, wygrywając ciekawe nagrody - oryginalną figurkę Star Wars, koszulkę i torbę BenQ oraz jakąś kostkę do RPG :) . Gdyby ktoś mi powiedział, że jednego dnia będę siedział osłupiony na prelekcji RPG, a drugiego, wygram konkurs, wyśmiałbym go. Los chciał jednak inaczej :) .
Po powrocie do Gejs Rumu, wszyscy bawili się wyśmienicie. Dzień się skończył, a my mieliśmy konsole na wyłączność. Po kilku godzinach wariactwa, czas było iść spać. Rano, w składzie w jakim przyjechaliśmy na festiwal, zwinęliśmy swój sprzęt i wyjechaliśmy z Wrocławia. Dla nas, Dni Fantastyki dobiegły końca i nadszedł czas podsumowań.
Trzy dni spędzone na Zamku Leśnickim zapamiętam z pewnością na długo. W klimatach Star Wars można było zaszaleć, odrywając się od codziennych perypetii. Ciekawe prelekcje, koncerty, pokazy cosplay czy możliwość zrobienia sobie zdjęcia z prawdziwymi Jedi była tylko namiastką atrakcji, dla jakich warto było się zjawić we Wrocławiu. Przede wszystkim okazja do spotkania starych kumpli, a także poznania nowych oraz wspólnego grania do białego rana, jest na takich imprezach zawsze najlepszym punktem programu. I choć nie wszystko wyszło tak jak chcieliśmy (problemy z Wii, awaria prądu), wszyscy bawili się doskonale, nie żałując weekendu. Nie przesadzę mówiąc, iż Dni Fantastyki 2009 były istnie kosmiczną rozrywką :D . Na kolejną edycję imprezy polecam przyjazd każdemu. Niech moc będzie z Wami :) .
Pozdrawiam wszystkich chłopaków z Gejs Rumu: Adama, Bar7ha, Raza, TroniCa, Lucka, Ostiego, Komucha, fanów PlayStation oraz wszystkich innych których w wyniku mojej sklerozy pominąłem. Well done :)
Wywiad z TroniCiem
Witaj, przedstaw się proszę naszym Czytelnikom i powiedz coś o sobie.
Cześć! Mam na imię Mariusz, ale w świecie konsolowym bardziej jestem kojarzony ze swoim nickiem: TroniC. Z grami związany jestem od bardzo dawna, a z konsolami od premiery PSX-a. To moje główne hobby, któremu (jak wszyscy gracze) poświęcam masę czasu. Prócz grania na obecnej generacji sprzętu zbieram również starsze konsole.
Razem z Bar7hem jesteście znani z organizowania profesjonalnych turniejów w Halo 3. Skąd wzięła się ta pasja?
Z tym profesjonalizmem to lekka przesada. Obaj z Barthem uważamy serię Halo za jedną z najlepszych gier multi. Uwielbiamy uniwersum Master Chiefa. Obaj stwierdziliśmy, że turniejami konsolowymi rozpieszczani w naszym kraju nie jesteśmy. Postanowiliśmy to zmienić. Skoro nikt nie chce nam organizować turniejów to sami się o nie postaramy! Od dłuższego czasu jesteśmy związani z polska sceną graczy skupionych wokół tej gry. Scena turnieje organizowała od czasów pierwszej części (np. legendarny cykl PHN czy masa innych imprez). W czasach H2 trochę to przygasło. Ale od premiery trzeciej części nie jest źle. Pierwszy turniej odbył się na targach Level_01 w Krakowie. Potem był Xbox Fun Day 2008. Tam nawiązaliśmy współpracę z Microsoftem. Potem już z górki: na PGA 2008 wystartowaliśmy z własnym cyklem pod banderą PGL. Wrocławski turniej to czwarty odcinek Polish Gaming League.
Jak układa się niedawno zawiązana współpraca z Allegro.pl?
Zobaczymy. Z turnieju Wrocławskiego jesteśmy bardzo zadowoleni. Fajne nagrody, ufundowanie brakujących monitorów do setapu scenowego (teraz możemy się pochwalić 16 monitorami 22 cale FullHD Benq). Co z tego wyniknie dalej? Trudno powiedzieć. Trwają rozmowy nad organizacją turnieju na PGA 2009. Ale czy Allegro jest zainteresowane wejściem w turnieje na dłużej, nie wiem. Za wcześnie na jednoznaczne stwierdzenie, ale namawiać na pewno będziemy.
Jak wygląda poszukiwanie sponsorów, czy trudno jest nawiązać współpracę z dużą firmą, która może ufundować cenne nagrody?
Cholernie trudno. Na tysiąc wysłanych maili odpowie może dziesięciu potencjalnych zainteresowanych. Z tych dziesięciu poważny jest jeden. I ostatecznie dostaniemy jedną dziesiąta tego czego się można po nim spodziewać. Wracając do Allegro: na pewno nie złapalibyśmy tego kontaktu gdyby nie polecenie nas przez ludzi z polskiego oddziału MS. Konsole to w naszym kraju wciąż nisza która mało interesuje potencjalnych sponsorów. Organizując turniej na konsole nie możemy liczyć na przykład na zainteresowanie producentów sprzętu , akcesoriów i oprogramowania komputerowego, a to oni jak wiadomo są głównymi sponsorami rozgrywek turniejowych na PC. Halo jest grą drużynową, co generuje spore koszty. Jeśli by chcieć nagrodzić czołowe trzy zespoły przynajmniej grą, to są to już spore pieniądze. Nawet nie wspominam o opłatach za miejscówki na zorganizowanie turnieju , czy kwestie transportu szesnastu stanowisk po rożnych miastach Polski. Na szczęście scena jakoś daje sobie rade i wspólnymi siłami pchamy to dalej.
Turniej Halo 3 na Dniach Fantastyki we Wrocławiu został oceniony przez graczy bardzo pozytywnie. Niestety nie obyło się bez małych problemów technicznych :) . Powiedz co teraz planujecie?
Problemy są zawsze. My staramy się je tylko zminimalizować. Sam widziałeś, że trudno przewidzieć takie rzeczy, jak wybijanie bezpieczników (choć uczulaliśmy organizatorów DF na ten aspekt), czy przegrzewanie jednego ze switchy (tu trzeba będzie znaleźć sponsora na markowy sprzęt). Plany? Turniej na Xbox Fun Day i kolejny na PGA w Poznaniu. Po drodze jakieś lan party. Potem zobaczymy.
Co myślisz o polskiej scenie Halo?
Żyje i ma się dobrze. Przydałoby się trochę świeżej krwi. Graczy jest sporo, niestety Live rozleniwia ludzi i nie widać tego na turniejach. Szkoda, bo nie ma jak spotkanie offline i sprawdzenie się na żywo. Ogromne pokłady emocji, gdy można zmierzyć się z przeciwnikiem twarzą w twarz, przy żywiołowym dopingu publiczności i kolegów nic nie jest w stanie zastąpić. Dlatego korzystając z okazji zapraszam wszystkich na kolejne edycje PGL!
Wyjaśnij dlaczego we Wrocławiu nie odbył się turniej w Gears of War 2?
Niestety chłopcy od GoW zrezygnowali z organizacji. Szkoda, że dowiedziałem się o tym już po rozesłaniu informacji o turnieju. Musiałem się tłumaczyć kilku osobom. Inna sprawa, że zainteresowanie tą grą wyraziły ledwie cztery osoby... Skończyło się luźnymi rozgrywkami dla dzieciaków.
Co sądzisz o scenie GoW, jaka jest jej przyszłość?
Z tego co wiem scena GoW leży. Nie znam szczegółów, zamieniłem w tej sprawie ledwie kilka zdań z Cichym (jednym z czołowych graczy GoW w naszym kraju). Według mnie ta gra nie ma u nas (niestety) turniejowej przyszłości. Jeśli na organizowanym podczas Fun Day turnieju nic się nie zmieni i nikt ze sceny GoW nie zgłosi chęci pomocy w organizacji to gra wyleci z PGL. Nie mamy czasu i środków by zajmować sie czasochłonnym szukaniem sponsorów dla GoW. Oczywiście nie wykluczam całkowicie turniejów, ale tylko jeśli ktoś ze sponsorów zgłosi taką potrzebę. Zresztą tyczy sie to wszystkich tytułów na platformie X360. Przy okazji turniejów H3 jesteśmy w stanie promować każdy tytuł.
Planujecie przygotowywać turnieje w Street Fighter IV?
Planujemy. Jak mówiłem wcześniej - nie chcemy się ograniczać do jednej gry (choć Halo zawsze będzie priorytetem), choćby z tego powodu , że obaj z Barthem jesteśmy za przyciąganiem jak największej liczby osób do konsoli. SF4 jest do tego zadania idealny. Szybki, widowiskowy, turnieje przeprowadza się błyskawicznie i są one dużo łatwiejsze w kwestii organizacyjnej. No i jest to gra multiplatformowa co poszerza grono potencjalnych zainteresowanych.
Podobno chcesz założyć stowarzyszenie?
Występowanie jako osoba prywatna podczas starania się o sponsorów jest bardzo uciążliwe. Choćby wystawienie faktury jest niemożliwe - trzeba kombinować z przekazaniem funduszy na organizację np. poprzez podpisywanie umów o dzieło, itp. Kosztuje to masę czasu, nerwów i kupę papieru. Stowarzyszenie rozwiązuje te problemy i dodatkowo pozwala starać się o dodatkowe środki np. z funduszy unijnych. Na razie to luźny pomysł - muszę porozmawiać z kimś mądrzejszym o tym, jak to wygląda w praniu.
Wielkie dzięki za wywiad. Powodzenia!
Dziękuję - powodzenie bardzo się przyda.