XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Playtesty »

Star Wars: The Clone Wars: Republic Heroes

Autor: Kubson    Opublikowano: 5 września 2009    Odsłon: 1357    »Skomentuj...

                Jakiś czas temu na ekranach kin pojawił się film Star Wars; The Clone Wars. Nie oglądałem go, gdyż już od samego początku mnie nie przypadł mi do gustu. Opowiadanie ważnej części sagi SW w filmie animowanym z ohydnym designem graficznym jakoś mi się nie podobało. Minęły miesiące, i już dziś możemy sprawdzić demo egranizacji ww. filmu. Nie czekałem na nią, ale wydawało mi się że wspólna gra ze znajomym może być całkiem przyjemna. Dlatego od razu ściągnąłem demo. I co ujrzałem?

                Ekran startowy to kiepskiej jakości art przedstawiający wszystkie ważniejsze postacie z filmu. Po naciśnięciu A przechodzimy do cyfrowego menu, gdzie po bokach pokazywane są urywki scen. W tle cały czas leci jeden z najbardziej znanych motywów Johna Williamsa, do którego dodano jakieś egzotyczne bębny. Ogólnie nie jest źle. Po odkryciu, że w ustawieniach nie ma co zmieniać, skupiamy się na dwóch pierwszych opcjach głównego menu: "Clone Mission" oraz "Jedi Mission". Na początek wybieramy to pierwsze, po czym ukazuje się nam ekran ładowania wraz ze sterowaniem. Już tutaj widać, że zbyt wielu rzeczy naszym bohaterem nie zrobimy: LS - ruch, RS - celowanie, LT - kucanie, RT -strzał, A - przewrót, X - atak wręcz, Y - broń specjalna. Tyle. Owa misja to standard większości gier science-fiction rozgrywanych w kosmosie. Stacja kosmiczna, na której się znajdujemy, uaktywniła funkcję auto-destrukcji, więc musimy z niej uciec. Rozgrywkę widzimy w rzucie izometrycznym, dzięki czemu dwóch graczy zawsze powinno wiedzieć co się wokół nich dzieje (drugi gracz dochodzi tak jak w LEGO Star Wars).  Pierwszych dwóch wrogów z łatwością zabijamy, lecz gdy dochodzimy do potyczki z większą grupą, pojawia się jeden z największych problemów - celowanie. W tym momencie dołącza się do nas dwóch innych klonów, przez co w trakcie wymiany ognia robi się lekkie zamieszanie, ponieważ wszystkie blastery strzelają tym samym kolorem. Nie wiedziałem czy trafiam wroga, czy nie. On po prostu padał. Następnie jest jeszcze weselej, gdy kamera schodzi do poziomu ok. dwóch metrów na ziemią, a nowi przeciwnicy atakują nas z lewej strony. W tej sytuacji celowanie leży. A wystarczyło dodać zwykły celownik laserowy, dla każdego gracza o innym kolorze. To w pełni załatwiłoby sprawę. Ale nic to, jako dzielny klon biegniemy dalej. Po kilku strzelaninach odkryłem, że dopóki nie atakują nas toczące się droidy z tarczą (nie wiem jak się one nazywają), możemy spokojnie wbiec w grupę wrogów i walić ich z pięści. Chyba tylko dwóch zwróciło na mnie uwagę, lecz po chwili już byli wyeliminowani. Jednak gdyby ktoś nie był na tyle odważny, może przykucnąć za murkiem. W teorii jest mniejsza szansa na to, że oberwiemy. W praktyce jesteśmy nietykalni, gdyż ostrzał prowadzimy nie wychylając się. Jedynie z broni dodatkowej (głównie granatów) nie można korzystać w pozycji kucznej, co jest trochę dziwne. Po chwili dochodzi jeszcze potrzeba zhackowania urządzeń, np. by włączyć most. Cały zabieg polega na ustawieniu ćwiartek okręgu w rzędzie, czyli nic trudnego. I tak oto przebiega cały (krótki) poziom. Gdybym grę klonami miał do czegoś porównać, to do Killzone: Liberation na PSP. Tam także jest kamera izometryczna, lecz pod większym kątem w stosunku do podłoża, przez co lepiej widać całą akcję. Celowanie także znacznie lepiej tam rozwiązano, dzięki czemu strzelaniny są dynamiczne i wymagające. Takie miały być misje z klonami w SW TCW: Republic Heores. I tu dochodzimy do końcówki, której pokazanie w demie jest, wg. mnie, błędem. Otóż widzimy bohaterską śmierć bohatera, którym jeszcze przed chwilą sterowaliśmy. Wydaje mi się, że to jakiś duży zwrot akcji w fabule, więc pokazanie go w demie może zepsuć graczom zabawę w pełnej wersji do tego właśnie momentu. Choć może to tylko ja zrzędzę.

                Wracamy do menu głównego, lecz tym razem wybieramy opcję "Jedi Mission". Ponownie ukazuje się ekran z następującym sterowaniem: LS - ruch, LT - blok, A - skok, X - atak, Y - używanie Mocy. Jeszcze lepiej niż poprzednio. Misje z Jedi w roli głównej to już zwykła platformówka. Kamera jest podobna do tej od klonów. Tak samo jak tam, walka nie jest satysfakcjonująca. Naciskamy głównie X, lecz nie liczcie na jakieś combosy. Moc to nic innego jak Pchnięcie. Korzystałem tylko z jego wzmocnionej formy (którą otrzymujemy poprzez przytrzymanie przycisku Y) z dwóch powodów: wersja standardowa ma dosyć wąski zasięg, przez co trudno nią trafić, a kiedy już kogoś trafimy, to (jeżeli nie stoi krok od przepaści) nic mu nie zrobimy. Czasami trzeba też poskakać po półkach skalnych, ale to zostało prawie maksymalnie uproszczone. Wystarczy że wskażemy lewą gałką kierunek i naciśniemy przycisk skoku - gra sama wyląduje na następnej półce. Jedyną ciekawą rzeczą w tych misjach jest możliwość chwilowego przejęcia kontroli nad droidem (z wyjątkiem tych standardowych chuderlaków). Aby tego dokonać, wystarczy że wykonamy nad wybranym wrogiem podwójny skok i wciśniemy X. Kiedy już mamy nad nim kontrolę, możemy wcisnąć klawisz Mocy, aby przeciwnika zniszczyć, bądź klawisz ataku, by wykorzystać broń przejętego droida. Zabawne jest to, że Jedi dokonuje tego poprzez wbicie swojego miecza w głowę wroga. Według mnie wszelkie kable i krzemowe urządzenia powinny zostać poprzepalane, więc nie wiem jak on nim steruje. Pewnie nawet sami twórcy nie wiedzą. Muszę jeszcze dodać, że w obydwu typach misji jest nieskończona liczba żyć, za śmierć nie ma żadnych kar, a checkpointy są dosłownie co krok, więc można szarżować na głupa.

                No i to całe demo. Możemy jeszcze z poziomu menu głównego przejrzeć opisy bohaterów, wrogów, broni i pojazdów, ale to chyba tylko dla największych fanów sagi. Gra jest skierowana do młodszego pokolenia graczy. Dlatego też, teoretycznie, powinienem polecić ją wszystkim tym, którzy chcą wspólnie pograć ze swoim małym synem lub młodszym bratem, lecz nie mogę tego zrobić. Nie tak dawno pojawiły się podobne gry, tyle że znacznie lepsze, a na dodatek dwie z nich też są umieszczone w uniwersum Star Wars. Mowa tu o grach z serii LEGO. Przy niej nawet starsi mogą się odprężyć. Z tego wynika, że Star Wars The Clone War: Republic Heores jest grą jedynie dla prawdziwych fanów ww. filmu animowanego. A ci, którzy chcą poważną rozrywkę z rycerzami Jedi, niech lepiej włączą The Force Unleshead.

Wstępna ocena: 5.5


Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier



Komentarze Dodaj komentarz»

Adrian 30 września 2010, 17:22


$100 YOStar Wars: The Clone Wars - Republic Heroes



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot