Jakiś czas temu na
ekranach kin pojawił się film Star Wars; The Clone Wars. Nie oglądałem go, gdyż
już od samego początku mnie nie przypadł mi do gustu. Opowiadanie ważnej części
sagi SW w filmie animowanym z ohydnym designem graficznym jakoś mi się nie podobało.
Minęły miesiące, i już dziś możemy sprawdzić demo egranizacji ww. filmu. Nie
czekałem na nią, ale wydawało mi się że wspólna gra ze znajomym może być
całkiem przyjemna. Dlatego od razu ściągnąłem demo. I co ujrzałem?
Ekran
startowy to kiepskiej jakości art przedstawiający wszystkie ważniejsze postacie
z filmu. Po naciśnięciu A przechodzimy
do cyfrowego menu, gdzie po bokach pokazywane są urywki scen. W tle cały czas
leci jeden z najbardziej znanych motywów Johna Williamsa, do którego dodano
jakieś egzotyczne bębny. Ogólnie nie jest źle. Po odkryciu, że w ustawieniach
nie ma co zmieniać, skupiamy się na dwóch pierwszych opcjach głównego menu:
"Clone Mission" oraz "Jedi Mission". Na początek wybieramy
to pierwsze, po czym ukazuje się nam ekran ładowania wraz ze sterowaniem. Już
tutaj widać, że zbyt wielu rzeczy naszym bohaterem nie zrobimy: LS -
ruch, RS - celowanie, LT - kucanie, RT -strzał, A - przewrót, X -
atak wręcz, Y - broń specjalna. Tyle.
Owa misja to standard większości gier science-fiction rozgrywanych w kosmosie.
Stacja kosmiczna, na której się znajdujemy, uaktywniła funkcję auto-destrukcji,
więc musimy z niej uciec. Rozgrywkę widzimy w rzucie izometrycznym, dzięki
czemu dwóch graczy zawsze powinno wiedzieć co się wokół nich dzieje (drugi
gracz dochodzi tak jak w LEGO Star Wars).
Pierwszych dwóch wrogów z łatwością zabijamy, lecz gdy dochodzimy do
potyczki z większą grupą, pojawia się jeden z największych problemów -
celowanie. W tym momencie dołącza się do nas dwóch innych klonów, przez co w
trakcie wymiany ognia robi się lekkie zamieszanie, ponieważ wszystkie blastery
strzelają tym samym kolorem. Nie wiedziałem czy trafiam wroga, czy nie. On po
prostu padał. Następnie jest jeszcze weselej, gdy kamera schodzi do poziomu ok.
dwóch metrów na ziemią, a nowi przeciwnicy atakują nas z lewej strony. W tej
sytuacji celowanie leży. A wystarczyło dodać zwykły celownik laserowy, dla
każdego gracza o innym kolorze. To w pełni załatwiłoby sprawę. Ale nic to, jako
dzielny klon biegniemy dalej. Po kilku strzelaninach odkryłem, że dopóki nie
atakują nas toczące się droidy z tarczą (nie wiem jak się one nazywają), możemy
spokojnie wbiec w grupę wrogów i walić ich z pięści. Chyba tylko dwóch zwróciło
na mnie uwagę, lecz po chwili już byli wyeliminowani. Jednak gdyby ktoś nie był
na tyle odważny, może przykucnąć za murkiem. W teorii jest mniejsza szansa na
to, że oberwiemy. W praktyce jesteśmy nietykalni, gdyż ostrzał prowadzimy nie
wychylając się. Jedynie z broni dodatkowej (głównie granatów) nie można korzystać
w pozycji kucznej, co jest trochę dziwne. Po chwili dochodzi jeszcze potrzeba
zhackowania urządzeń, np. by włączyć most. Cały zabieg polega na ustawieniu
ćwiartek okręgu w rzędzie, czyli nic trudnego. I tak oto przebiega cały
(krótki) poziom. Gdybym grę klonami miał do czegoś porównać, to do Killzone:
Liberation na PSP. Tam także jest kamera izometryczna, lecz pod większym kątem
w stosunku do podłoża, przez co lepiej widać całą akcję. Celowanie także
znacznie lepiej tam rozwiązano, dzięki czemu strzelaniny są dynamiczne i
wymagające. Takie miały być misje z klonami w SW TCW: Republic Heores. I tu
dochodzimy do końcówki, której pokazanie w demie jest, wg. mnie, błędem. Otóż
widzimy bohaterską śmierć bohatera, którym jeszcze przed chwilą sterowaliśmy.
Wydaje mi się, że to jakiś duży zwrot akcji w fabule, więc pokazanie go w demie
może zepsuć graczom zabawę w pełnej wersji do tego właśnie momentu. Choć może
to tylko ja zrzędzę.
Wracamy
do menu głównego, lecz tym razem wybieramy opcję "Jedi Mission".
Ponownie ukazuje się ekran z następującym sterowaniem: LS - ruch, LT -
blok, A - skok, X - atak, Y -
używanie Mocy. Jeszcze lepiej niż poprzednio. Misje z Jedi w roli głównej to
już zwykła platformówka. Kamera jest podobna do tej od klonów. Tak samo jak tam,
walka nie jest satysfakcjonująca. Naciskamy głównie X,
lecz nie liczcie na jakieś combosy. Moc to nic innego jak Pchnięcie.
Korzystałem tylko z jego wzmocnionej formy (którą otrzymujemy poprzez
przytrzymanie przycisku Y) z dwóch
powodów: wersja standardowa ma dosyć wąski zasięg, przez co trudno nią trafić,
a kiedy już kogoś trafimy, to (jeżeli nie stoi krok od przepaści) nic mu nie
zrobimy. Czasami trzeba też poskakać po półkach skalnych, ale to zostało prawie
maksymalnie uproszczone. Wystarczy że wskażemy lewą gałką kierunek i naciśniemy
przycisk skoku - gra sama wyląduje na następnej półce. Jedyną ciekawą rzeczą w
tych misjach jest możliwość chwilowego przejęcia kontroli nad droidem (z
wyjątkiem tych standardowych chuderlaków). Aby tego dokonać, wystarczy że
wykonamy nad wybranym wrogiem podwójny skok i wciśniemy X. Kiedy już mamy nad nim kontrolę, możemy wcisnąć
klawisz Mocy, aby przeciwnika zniszczyć, bądź klawisz ataku, by wykorzystać
broń przejętego droida. Zabawne jest to, że Jedi dokonuje tego poprzez wbicie
swojego miecza w głowę wroga. Według mnie wszelkie kable i krzemowe urządzenia
powinny zostać poprzepalane, więc nie wiem jak on nim steruje. Pewnie nawet
sami twórcy nie wiedzą. Muszę jeszcze dodać, że w obydwu typach misji jest
nieskończona liczba żyć, za śmierć nie ma żadnych kar, a checkpointy są
dosłownie co krok, więc można szarżować na głupa.
No i to
całe demo. Możemy jeszcze z poziomu menu głównego przejrzeć opisy bohaterów,
wrogów, broni i pojazdów, ale to chyba tylko dla największych fanów sagi. Gra
jest skierowana do młodszego pokolenia graczy. Dlatego też, teoretycznie,
powinienem polecić ją wszystkim tym, którzy chcą wspólnie pograć ze swoim małym
synem lub młodszym bratem, lecz nie mogę tego zrobić. Nie tak dawno pojawiły
się podobne gry, tyle że znacznie lepsze, a na dodatek dwie z nich też są
umieszczone w uniwersum Star Wars. Mowa tu o grach z serii LEGO. Przy niej
nawet starsi mogą się odprężyć. Z tego wynika, że Star Wars The Clone War:
Republic Heores jest grą jedynie dla prawdziwych fanów ww. filmu animowanego. A
ci, którzy chcą poważną rozrywkę z rycerzami Jedi, niech lepiej włączą The
Force Unleshead.
Wstępna ocena: 5.5
Więcej:
» Zamów ten tytuł w
sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w
Bazie Gier