Muszę się Wam przyznać, że mam niesamowity dylemat z najnowszą odsłoną FIFY. W zasadzie chciałem rozpocząć od tego, że znowu EA zaczyna odcinać kupony, że nic spektakularnego w FIFA 10 się nie pojawiło. Zatrzymałem jednak wirtualne pióro, pomyślałem i zadałem sobie pytanie. A cóż drogi Arturze, chciałbyś tam więcej dodać?
Odpowiedź w moich myślach pojawiła się niemal natychmiastowo. Chciałbym aby FIFA była taka jak Football Manager, a raczej aby FM miał tryb gry taki jak FIFA! No i masz, panowie z Electronic Arts dorzucili całkiem fajny tryb menadżerski do gry. Potem pomyślałem o lepszej grafice i szybszym działaniu i znów spostrzegłem, że przecież to w „dziesiątce” otrzymałem. Zrewidowałem więc swojego poglądy i napiszę szczerze. FIFA 10 to po raz kolejny najlepsza symulacja piłki nożnej na konsole!
Mam nadzieję, że przekaz wstępu jest jasny. Nawet miłościwie panujący nam Grześ Lato powinien zrozumieć, a co dopiero tak wyspecjalizowana gawiedź jak Wy. Pytanie „czy warto kupować FIFĘ 10 jeśli posiadam FIFĘ 09” możecie spokojnie wyrzucić do kosza. Oczywiście, że warto i postaram się Wam to udowodnić.
Zacznijmy od tego, że Electronic Arts na kolejny sezon zapewnił sobie mistrzostwo w kategorii producentów najlepszej gały na Xboxa 360. Owszem, na komputery nadal wypuszczają chłam, ale dla konsolek robią odstępstwo. Pełne zaangażowanie i mordercza praca wychodzi na jaw już przy sterowaniu.
Największą innowacją jest właśnie system 360 stopniowego dryblingu. Możecie wierzyć lub nie, ale dopiero w FIFA 10 możemy dryblować zawodnikiem pod dowolnym kątem. Wczesnej ograniczeni byliśmy do ośmiu kierunków. Naturalnie w branży gier nie jest to wielka nowość. Podobne rozwiązanie, dużo wcześniej wprowadziło Konami do Pro Evolution Soccer, ale mimo wszystko dla fanów FIFY będzie to ogromny skok jakościowy. Różnicę w szczególności widać, gdy przesiądziemy się na chwilęna FIFĘ 09. O matko, człowiek zastanawia się w jaki sposób udawało mu się prowadzić akcje w poprzedniej odsłonie. Tutaj na prawdę ma się poczucie kontroli nad futbolówką.
Nie ma jednak róży bez kolców, chociaż za ewidentny minus poczytać tego nie można. Skoro my potrafimy ładniejszymi zwodami mijać przeciwnika, to konsolowe AI również potrafi nam w niecodzienny sposób piłkę odebrać. Generalnie na dzień dobry, człowiek ma wrażenie, że poziom trudności urósł. Ja przynajmniej tak sądziłem, zanim zrozumiałem, że gram na poziomie profesjonalnym. Konsola wszak wczytuje nasze dane z FIFY 09 i odpowiednio dobiera poziom trudności w kolejnej odsłonie. Moje negatywne wrażenie spotęgowała również praca sędziów. Jak się teraz czepiają. Jakikolwiek ostrzejszy faul karany jest kartką. Nawet walka bark w bark często jest przez sędziów gwizdana jako faul. Nie ma co, sędziemu nie podskoczysz.
Po ustawieniu normalnych parametrów i przystosowaniu się do nowych warunków, śmiało mogę powiedzieć, że gra się bardziej dynamicznie. Na najniższych poziomach nadal można wykonać rajd bramkarzem i zdobyć bramkę, ale na poziomie średnim lub wyższym holowanie piłki w nieskończoność nie wchodzi już w rachubę. Każda akcja musi być przemyślana. Kilka podań, ostatnie na dobieg i hukniecie z pola karnego zazwyczaj załatwia sprawę.
Podupadła taktyka wrzutek ze skrzydeł. Teraz najczęstszym sposobem kończenia strzałów jest lob. Dziwne prawda? Przyczyną takiego a nie innego stanu rzeczy jest fakt, że bramkarze jak oszalali wychodzą z bramki. Zarówno bramkarze przeciwnika jak i nasi. Niesygnalizowane, czasami bezpodstawne wyjścia strasznie irytują i wymuszają na napastnikach właśnie lob.
Kolejną ciekawostką są strzały z daleka. Skoro bramkarze nie trzymają się już linii bramkowej to bardzo łatwo zaskoczyć ich bombami z dystansu. Wygląda to prześlicznie, ale z realizmem ma to niestety niewiele wspólnego. Utrudnia to trochę grę po sieci, gdyż gracze już wyłapali tą „słabość” w kodzie gry i ładują ile wlezie. Rzuty rożne oraz strzały z wolnego zdecydowanie dopracowano. W końcu doceniono stałe fragmenty gry i dodano wachlarz nowych zagrań. Ja wymienię jeden, jakim jest błyskawiczne rozegranie rzutu wolnego. Nie musimy czekać na ustawienie się muru i rozbiegnięcie kolegów. Tuż po gwizdku możemy po prostu do piłki podbiec i od razu podać ją do kolegi. Czasami wychodzą z tego piękne akcje.
Kolejnym miłym zaskoczeniem jest możliwość stworzenia swojego własnego piłkarza z wykorzystaniem naszego zdjęcia. Wrzucamy fotografię na serwery EA, potem odpowiednio profilujemy twarz i jesteśmy gotowi do pobrania naszej głowy do gry. Od teraz, każde powtórki (wyglądają lepiej niż w 09) będziemy oglądać z uwagą, gdyż to nasze wirtualne Ja będzie prezentowało się wyśmienicie. Jak by tego było mało, tak stworzonego piłkarza możemy używać w kilku trybach gry, zarówno w zostań gwiazdą, trybie managerskim czy potyczkach online. Super sprawa.
Jest jedna rzecz która przestała mi się podobać wraz z nadejściem FIFY 10. Mam na myśli projekt menu. Pojawiły się nowe tryby gry, nowe opcje i drzewko menusów rozrosło się do pokaźnych rozmiarów. Stary system działa, ale przypomina przerośniętą kobyłę. Jak na mój gust jest w tej chwili zbyt dużo kliknięć oraz przewijania. Wypadałoby w kolejnej odsłonie poprawić również i ten element.
Wybaczcie, ale każdego nowego trybu nie opiszę, gdyż niniejsza recenzja przerodziłaby się w niepotrzebny esej. Jak odpalicie grę to z łatwością znajdziecie nowe rzeczy do przetestowania. W moim odczuciu tryb menadżerski prezentuje się całkiem sympatycznie. Możemy wybrać ukochany klub i w 15 sezonów stworzyć z niego markę europejskiego formatu. Wyeliminowano nierealne transfery, budżety klubów jak również ich przychody są bardziej realne. Gra się przyjemnie. Zupełnym nieporozumieniem jest za to nowy tryb Zostań Gwiazdą, który najprościej można określić przymiotnikiem nudny. Owszem, jak ktoś lubi może się katować. W zasadzie wystarczy biegać i pilnować swojej pozycji na boisku.
Bardzo podoba mi się cały pakiet multiplayer, który dostarcza wiele niezapomnianych wrażeń. Do tego chodzi dużo płynniej. Sama gra wczytuje się dużo szybciej. Czyżby optymalizacja kodu? Nawiązanie połączenia nie stanowi żadnego problemu. Wszystko dzieje się o wiele, wiele sprawniej aniżeli w części poprzedniej. Kolejnym moim odkryciem było stwierdzenie, że ruch rozgrywania meczów po sieci przeniósł się z meczy rankingowych oraz szybkich pojedynków do Mistrzostw Wirtualnych Klubów. Wspomnianego piłkarza z naszą twarzą możemy zapisać do wirtualnego klubu. Kluby stworzone przez graczy biorą udział w rozgrywkach pomiędzy sobą. To właśnie tam zawiązują się wirtualne przyjaźnie i trwają najzacieklejsze walki. Polecam przyłączać się do Anglików, nasi rodacy grają bardzo mało. Ja dla przykładu utknąłem w takim klubie w którym po kilku dniach zaprzestano rywalizacji.
Oprawa audiowizualna nie powaliła mnie na kolana. To znaczy nadal trzyma bardzo wysoki poziom, ale jakiś znaczących rewelacji nie ma. Tu i ówdzie podrasowano to i owo, dodano kilka nowych animacji dla piłkarzy, dopieszczono powtórki, ale nadal gramy na tym samym zielonym boisku z tym samym ustawieniem kamery. Z drugiej jednak strony nie jestem pewien co można by jeszcze w tej materii zdziałać. Poza kibicami na trybunach chyba niezbyt wiele.
Ścieżka dźwiękowa chociaż pozbawiona jest wielkich nazwisk może przypaść do gustu lub kogoś odstraszyć. Trochę mało urozmaicona jak na produkt o światowym zasięgu. Mnie osobiście jednak przypadła do gustu. Pozostałe rzeczy takie jak odgłos kopanej futbolówki, pokrzykiwania zawodników czy też przyśpiewki kibiców nadal prezentują się całkiem przyzwoicie. Nawet hymn Polski jest wyraźnie słyszalny.
Niezastąpiony duet Szpakowski & Szaranowicz odwala kawał solidnej roboty. Bez nich FIFA 10 dla nas Polaków nie miałaby takiego smaku. Pojawiły się nowe komentarze oraz śmieszne powiedzonka. Szkoda tylko, że tak mało. Gracze, którzy znają FIFĘ 09 z pewnością zauważą multum kwestii powtórzonych z poprzedniej wersji. Tradycyjnie zdarzają im się wpadki i przekłamania, ale taki jest przecież futbol – gra błędów i przypadków!
Na plus zaliczyłbym również pracę lokalizatora, który w sposób elegancki spolszczył grę. Wszystko jest bardzo ładnie opisane w naszym ojczystym języku. Załączona do gry instrukcja również spełnia swoją rolę. Oby więcej tak profesjonalnego podejścia do gier.
Przedstawione powyżej argumenty które przemawiają za zakupem FIFY 10 są tylko namiastką tego co czeka na was w produkcji Electronic Arts. Wiele ciekawostek i nowości nie zostało przeze mnie tutaj opisanych. Pozostawiam Wam jednak przyjemność z odkrycia ich samemu. Jestem przekonany o tym, że jeśli jesteście fanami piłki nożnej to z spokojnie będziecie zadowoleni z zakupu FIFY 10. Innego wyboru na sezon jesienno-zimowy po prostu w tej chwili nie ma. Wszyscy już tam są, musisz do nas dołączyć!
Za udostępnienie gry dziękujemy firmie Electronic Arts Polska.
|
Zalety:
- Sterowanie 360;
- Polski komentarz;
- Nowe tryby i grywalność.
|
Wady:
- Wychodzenie bramkarzy;
- Zbyt rozbudowane menu;
- Pomniejsze braki w składach.
|
|
| Ocena ogólna |
|
9
|
| Grafika
|
|
9
|
| Dźwięk
|
|
9
|
| Grywalność
|
Online
Offline |
9
9
|
| Żywotność
|
Online
Offline |
9
9
|
|
Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry