Magic: The Gathering – ktoś nie zna tego tytułu? Ta świetna gra karciana swoją prostą – a zarazem złożonością – podbiła cały świat. Chyba jedynym jej minusem są ceny decków startowych jak i Buster Pack-ów (15-kartowych zestawów „doładowujących”). Dlatego też ucieszyłem się, gdy zobaczyłem jej elektroniczną wersję na Xbox Live. Czym prędzej ją ściągnąłem i tak oto ją opiszę.
Co skłoniło mnie do wejścia w świat Magica? Na początku były to świetne ilustracje do kart. Później — proste zasady (5 — lub 10, dla mniej lotnych umysłów — minut i wiesz wszystko co powinieneś wiedzieć aby przystąpić do gry) które, przy użyciu odpowiednich kart, można było do woli naciągać. Na koniec został aspekt taktyczny oraz sama przyjemność z gry. Wszystko to zostało przeniesione na ekrany telewizorów. Gra Magic: The Gathering - Duels of the Planeswalkers (800 MS Points) pozwala nam wskoczyć w to niesamowite uniwersum, nawet jeśli wcześniej nie mieliśmy styczności z jej karcianym pierwowzorem (choć, oczywiście, będzie to na początku znacznie trudniejsze). W zapoznaniu się z niuansami gry pomoże zamieszczony słownik. W tym DUŻYM zbiorze znajdziecie wszelkie zwroty występujące na kartach, od tych podstawowych po najbardziej zaawansowane. Szalenie pomocna rzecz. Gdy już się z nim pobieżnie zapoznasz, przejdź do podstawowego trybu gry — kampanii dla jednego gracza (osobna jest dla dwóch w co-opie, ale o tym później). Przyznam, że trochę się tu zawiodłem, gdyż spodziewałem się jakiejkolwiek, nawet najprostszej fabuły która tłumaczyłaby powód kolejnych pojedynków... Jedyne co w tej sprawie mówi gra to: „Jesteś potężnym magiem, który rzuca zaklęcia i przywołuje stwory. Walcz z innymi, by zdobyć potęgę i chwałę.” Trochę mało, ale nie to się tutaj liczy. Przy pierwszym włączeniu gra zaproponuje Ci krótki samouczek przybliżający podstawy gry oraz sterowania. Po jego ukończeniu możemy przejść do głównej rozgrywki. Zaczynamy ją z dwoma deckami: Hands of Flame (czerwony) oraz Teeth of the Predator (zielony). Obydwa liczą po 36 kart, jednak po każdej wygranej w kampanii (nawet z przeciwnikiem już pokonanym) dostajemy jedną dodatkową kartę do danej talii (maksymalnie 17). Warto zebrać jak najwięcej kart na pierwszych dwóch walkach, bo dosyć szybko zaczynają się schody. Samych pojedynków w kampanii jest 16 (z niektórymi postaciami walczymy po dwa razy, jednak nigdy z tym samym deckiem), w trakcie których zyskamy 6 nowych bibliotek. W sumie są tu 424 karty w ośmiu deckach, z czego trzy są mieszane, a wszystkie pochodzą z serii Planeswalkers (na dzień 30 listopada tego roku najnowsza dostępna na rynku). Całkiem nieźle. Kiedy już przejdziesz ten tryb, na pewno zechcesz stworzyć swoją własną, unikalną talię. I tu pojawia się chyba największa bolączka gry — można operować jedynie kartami zdobytymi! 36 kart w decku jest na stałe do niego przytwierdzonych, więc gdy chcesz stworzyć sobie mieszaną talię, musisz opierać się na jednej z wspomnianych trzech. AŁA! Kiedy już jednak pogodzisz się z tym zaniedbaniem twórców, możesz pobawić się w trybie Challenge. W każdym wyzwaniu stawia on gracza w konkretnej sytuacji w konkretnym pojedynku, gdzie (będąc w krytycznej sytuacji z jednym punktem życia) trzeba pokonać wroga w jednej turze. Otrzymujemy zatem niezgorsze łamigłówki. Szkoda, ze jest ich zaledwie 8. Szczęściem w nieszczęściu, że gra się na tym nie kończy. Teraz przechodzimy do największej zalety gry, czyli trybu multiplayer. W realnym świecie gracze z okolicy szybko się kończą, a, z reguły, jedyną szansę na zagranie z nowymi są wszelakie zloty. Tutaj tego problemu nie ma. Po szczątkowej modyfikacji talii łączymy się z serwerami i szukamy ofiar naszego niebywałego talentu do tej gry. Możemy grać w deathmatchu od dwóch do czterech graczy, bitwie 2 vs. 2, oraz kampanii dla dwojga, oferującej czternaście różnych walk. W trybach multi jest także możliwość wyboru początkowej liczby punktów życia i kart w dłoni. Nic wielkiego.
Zanim zagrałem w DotP, byłem ciekaw oprawy audio-wizualnej. Jest dobrze. Wprawdzie tło menu głównego jest raczej kiepskiej jakości, a cały czas przygrywają jedynie dwa czy trzy utwory (swoją drogą bardzo do siebie podobne), jednak grafika samej rozgrywki jest zadowalająca. Karty o specjalnych zdolnościach inaczej się zachowują (np. kreatury ze zdolnością latania unoszą się nad blatem), te którymi możemy zagrać są podświetlane na złoto, a wszelkie animacje pozwalają nam się łatwo i szybko rozeznać w sytuacji. Gdy jakaś karta zadaje obrażenia, wydaje dźwięki. Niestety te nie zawsze są dobrze dobrane, np. mała wróżka wielkości motyla przy ataku wydaje dźwięk którego nie powstydziłoby się skrzyżowanie mamuta z dzikiem. Są także do wyboru dwa blaty na których będziemy grać. Jeden z nich kojarzy mi się z partyjką bogów na Olimpie, drugi jest wykuty w kamieniu i ozdobiony czaszkami oraz strumieniami lawy. Oba całkiem przyjemne dla oka. Jeżeli już jestem przy stronie graficznej, muszę przyczepić się do tekstury zdobiącej rewers kart. Jest on niskiej rozdzielczości, przez co skutecznie psuje ogólne wrażenie wizualne.
Jeżeli lubisz karty, frajdę sprawa Ci główkowanie, a kolekcjonowanie kart potrzebnych do sensownej rozgrywki za niemałe pieniądze Cię odpycha, Magic: The Gathering - Duels of the Planeswalkers jest wskazaną pozycją. Ocena końcowa na pewno byłaby wyższa, gdyby na komputery osobista nie wyszła gra Magic Online, umożliwiająca stworzenie dowolnej talii ze wszystkich wydanych do tej pory serii. Jeżeli jednak wolisz coś na swojego Xboxa, DotP będzie najlepszą (i zarazem chyba jedyną) możliwością. Miłego grania!
|
Zalety:
- Magic na konsoli;
- tryb multi;
- oprawa video
|
Wady:
- duże ograniczenia w tworzeniu własnych decków;
- oprawa audio.
|
|
| Ocena ogólna |
|
7.5
|
| Grafika
|
|
8
|
| Dźwięk
|
|
5
|
| Grywalność
|
Online
Offline |
8
8
|
| Żywotność
|
Online
Offline |
8
7
|
|
Więcej:
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry