XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Publicystyka »

Rok 2010 - wielki upadek branży gier?

Autor: Redakcja XboxSpot    Opublikowano: 13 stycznia 2010    Odsłon: 1022    »Skomentuj...

Autor: Manolito

Na wstępie wyjaśnię pewną istotną sprawę. W moim felietonie nie będę przedstawiał swojej wizji upadku całego przemysłu growego, a jedynie teorię mówiącą o nadchodzących wielkich upadkach i zwolnieniach u wielu producentów oraz wydawców. Pytanie tylko jakim cudem najszybciej rozwijająca się gałąź przemysłu rozrywkowego, która z roku na rok zwiększa swoje przychody, może tak nagle się załamać. Otóż może i nie jest to wcale tak mało prawdopodobne.

Na samym wstępie zobaczmy na katalog wydawniczy największych wydawców na ostatni kwartał 2009 roku, czyli teoretycznie okres najgorętszych premier oraz przychodów, które często muszą wyprowadzić firmę na plus po całorocznych stratach. Electronic Arts ma dla nas tylko Dragon Age: Początek, Sony Uncharted 2, Take-Two proponuje Borderlands, a UbiSoft Assassin's Creed II. Teoretycznie są to świetne gry, ale z drugiej strony mogliśmy się spodziewać czegoś więcej. Przyczyną takiej sytuacji jest Call of Duty: Modern Warfare 2, które swoją popularnością sprawiło, że większość wydawców przeniosło swoje premiery na pierwszą połowę 2010 roku. Tym samym zazwyczaj nudny w branży pierwszy kwartał będzie obfitował w takie tytuły jak Mass Effect 2, Heavy Rain, BioShock 2, czy Splinter Cell: Conviction. To oczywiście tylko najważniejsze gry, którym towarzyszyć będą inne, również ciekawe produkcje. Stwierdzenie, że jest to przedłużenie IV kwartału 2009 roku jest więc jak najbardziej trafne. W ciągu tych zaledwie trzech miesięcy pojawi się kilku faworytów do tytułu gry roku 2010, a przecież do jego zakończenia pozostanie jeszcze trzy razy tyle czasu. Ten okres również będzie obfitował w liczne premiery długo oczekiwanych gier, takich jak Alan Wake, God of War 3, Gran Turismo 5, Starcraft 2, czy Halo: Reach. Wyżej wymienione tytuły to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Liczba premier przygotowywanych przez wydawców jest jeszcze większa i obfituje w wiele ciekawie zapowiadających się gier, a ostatnia gala wręczenia nagród Spike Video Game Awards przyniosła zapowiedzi kolejnych tytułów, których większość pojawi się już w 2010 roku. Nie zapominajmy również, że w mediach coraz częściej słyszymy plotki o kolejnych częściach takich serii jak Bully, Hitman, czy F.E.A.R. Łatwo więc zauważyć, że w czasie najbliższych 12 miesięcy ciężko będzie się oderwać od konsoli lub blaszaka. Mamy się więc z czego cieszyć? Skoro zależy nam na tym, aby na rynku pojawiało się coraz więcej świetnych gier, to tak. Z drugiej jednak strony cały ten dobrobyt może wyjść nam czkawką dlatego, że wydawcom niekoniecznie będzie się opłacać tak nas rozpieszczać.

Ubiegły rok zapamiętamy głównie za sprawą wszechobecnego kryzysu gospodarczego, który nie ominął również branży gier komputerowych. Większość największych firm musi pogodzić się ze stratami finansowymi, a wielu utalentowanych programistów z koniecznością szukania nowej pracy. Mimo tego najwięksi wydawcy przygotowali dla nas sporo dużych premier, które odbędą się w 2010 roku. Owe firmy na pewno liczą, że po słabym 2009 roku ich największe hity przyniosą rekordowe zyski i wszyscy będą mogli wrócić na dawne tory szybkiego rozwoju. Niestety, nawet tak prężnie zwiększająca się grupa ludzi jaką są gracze ma swoje granice. Już w tym roku kilka wcale nie słabych gier przyczyniło się do dużych strat swoich wydawców lub producentów za sprawą niewielkiej sprzedaży. W 2010 roku takich gier może być dużo więcej, a to za sprawą zbyt dużej ilości premier. Już styczeń może okazać się bardzo zły dla niektórych. Wiele gier z datą premiery ustaloną na ten właśnie miesiąc może mieć spore problemy ze sprzedażą z powodu braku czasu na marketing oraz zbyt mocnej konkurencji. Wątpliwe jest, że Mass Effect 2, czy MAG nie sprzedadzą się w dużej ilości egzemplarzy, ale już Dark Void, czy Army of Two: The 40th Day mogą mieć pewne problemy, aby się przebić. Takich tytułów może być więcej i to nie tylko w styczniu, ale w każdym miesiącu tego roku. Najwięksi producenci na pewno zarobią gigantyczne pieniądze na swoich grach, ale mniejsi developerzy, czy niektóre wewnętrzne studia dużych wydawców mogą mieć spory problem ze sprzedaniem swojego produktu. W końcu nawet jeśli kogoś będzie stać na kupno dowolnej ilości gier to będzie ich i tak zbyt dużo, aby można było je wszystkie ograć. Łatwo więc stwierdzić, że wysyp świetnych produkcji, z którego jeszcze niedawno tak się cieszyliśmy może doprowadzić do tego, że sporo świetnych gier zostanie niezauważonych. Jeśli większość z graczy nie zagra np. w Singularity to świat się nie zawali, będziemy dalej żyć i może nawet szybko o tym zapomnimy, bo będziemy grać w coś innego. Gorzej będzie ze studiem Raven Software, które tworzy owego shootera. Już zeszły rok przyniósł w tej firmie zwolnienia (głównie za sprawą słabej sprzedaży Wolfensteina) i kolejna wpadka może być przysłowiowym gwoździem do trumny twórców legendarnych serii Soldier of Fortune oraz Quake 4. Takich developerów może być niestety więcej, a tego byśmy na pewno nie chcieli. Może przyszły rok przyniesie upadek jakiegoś mało znanego studia, o którym wszak mało kto słyszał i mało kto będzie po nim płakał, ale które mogłoby w przyszłości tworzyć jakąś genialną grę. Mało prawdopodobne? Patrząc na to, że jedną z najlepszych gier ostatniego roku jest Barman: Arkham Asylum, które stworzyły słabo rozpoznawalne studio RockSteady, można odnieść wrażenie, że twórcy dzisiejszych średniaków mogą za kilka lat stworzyć coś świetnego (jeśli oczywiście przetrwają obecny rok). Zresztą nie tylko developer odpowiada finansowo za zbierające kurz na półkach sklepowych gry, ale i wydawca, który w nie zainwestował. Kilka nietrafionych inwestycji może doprowadzić nawet największych gigantów od poważnych problemów finansowych, które pociągną za sobą zwolnienia oraz ograniczenie funduszy na produkcję nowych, ambitnych gier, a to może doprowadzić do produkcji głównie kolejnych części znanych, ale już niekoniecznie dobrych jakościowo serii.

Tak wygląda sytuacja na rynkach światowych, ale jak to będzie w Polsce? Produkcja gier w naszym kraju dopiero się rozkręca i na rok 2010 przypada kilka premier największych polskich producentów gier. Dead Island, Wiedźmin 2, Two Worlds II, czy Hellion: The Mystery of Inqusition mogą przynieść naszym rodzimym firmom wielkie zyski, ale i wielkie problemy. Przykładowo takie Reality Pump dużo zainwestowało w produkcję gry Two Worlds II, a niestety razem z ta grą do sklepów trafi Mass Effect 2 oraz Bayonetta. Kto wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku? Niestety wątpię, aby RPG z Krakowa mogło mieć duże szanse. Słaba sprzedaż tej gry może więc przynieść jej twórcom ogromne problemy finansowe, z których wyjść będzie bardzo ciężko. Niestety najbliższe miesiące mogą przynieść polskim graczom wiadomości jeszcze gorsze niż zamknięcie czasopisma „Click!” czy zawieszenie produkcji gry They. Nie zdziwmy się więc jeśli i tak niewielkie grono polskich developerów za 12 miesięcy nieco się uszczupli.

Wbrew temu co napisałem w tytule felietonu nie sądzę, aby rok 2010 był rokiem upadku branży gier. Mimo wszystko nie zdziwię się jak za rok w licznych podsumowaniach będziemy czytać to tym, że ostatnie 12 miesięcy przyniosło nam ogromną ilość świetnych gier oraz również dużą ilość finansowych katastrof, które pociągną za sobą cięcia kosztów, czyli po prostu zwolnienia. Na koniec pozostaje więc tylko zadać sobie pytanie, czy rynek zdoła wchłonąć tak dużą ilość nowych produktów? Czy będziemy świadkami jego przesycenia? Miejmy nadzieję, że nie.




Komentarze Dodaj komentarz»

Deathraw 19 stycznia 2010, 17:02


Nie rozumiem o co w tym chodzi.Jako jedyną argumentację swojego gdybania podajesz to że dobre gry wychodzą w tym samym czasie i dlatego najlepsza z nich jedynie przyniesie zyski?Rynek gier to nie tylko polska gdzie ludzi stać na 1-2 gier na miesiąc.Nie zapominaj że ludzi na zachodzie stać na to żeby kupić parę gier na miesiąc, a nawet tydzień.Druga sprawa to Raven.Nad czym tu płakać?Dali dupy i tyle.O ile wolf z sentymentu był do pogrania i całkiem przyjemnie się go przechodziło, choć nie ukrywam że byłem cholernie rozczarowany nim to i tak od Q4 dużo lepiej wypadł które było totalnym średniakiem.Nie oszykujmy się to że rynek gier wygląda jak wygląda to wina twórców bo się nie przykładają do gier tylko liczą na zysk.Artykuł czytało się ciekawie, choć się z nim nie zgadzam.Dawniej było dużo więcej dobrych gier, a posiadaczy pc i konsol było dużo mniej więc nie widzę powodów do zmartwień.Firmy upadały i tworzyły się nowe, fuzje, odłamania, zwolnienia i tworzenie nowych firm to normalne procesy rynkowe więc nie ma się czego obawiać.


Manolito 19 stycznia 2010, 18:26


Kiedyś było dużo więcej dobrych gier? Wg ciebie tak, wg innych nie. Można się spierać. Faktem jest jednak, że obecnie produkuje się dużo więcej gier niż kiedyś, a koszty ich produkcji są strasznie duże. Mimo więc tego, że sprzedaż gier stale rośnie to przy takich kosztach oraz tak dużej konkurencji ciężko jest sprzedać swój produkt. W felietonie wyraźnie napisałem, że najwięksi nie mają o co się bać. Gorzej z tymi mniejszymi. Reven kiedyś robiło bardzo dobre gry, ale teraz mają spadek formy. Może za rok, czy dwa sytuacji się zmieni? Rocksteady kiedyś zrobiło jedną średnią grę o nazwie Urban Chaos, a teraz są uznani przez niektórych za najlepsze studio 2009 roku. Zwróć też uwagę na to co się działo pok koniec zeszłego roku. Modern Warfare 2 "przeniosło" sporo ważnych premier. Jak więc widać wydawcy boją się konkurencji (co niektórzy dosłownie potwierdzili). To co mówisz odnośnie upadków i zwolnień to prawda. Takie są prawa rynku. Sytuacja jest jednak inna wtedy, kiedy upada jedno studio, a kiedy upada ich wielu. Wydawca, który przez słabą sprzedaż swoich gier tnie koszty niekoniecznie będzie chciał zatrudniać bezrobotnego programistę. Powtórzy jeszcze raz to co napisałem w podsumowaniu. Teoria opisana w felietonie wcale nie musi się sprawdzić. Może się więc okazać, że będzie zupełnie inaczej i nikt pracy nie straci, ba wręcz przeciwnie, wszyscy będą liczyć wielkie zyski. Mimo wszystko prawdopodobieństwo licznych zwolnień i upadków jest dużo większe niż w poprzednich latach, dlatego taki pomysł na tekst zrodził się w mojej głowie i został zrealizowany.


Edmund McCry 19 stycznia 2010, 21:14


Tak jak Deathraw, ja również nie zgadzam się z Twoją teorią Manolito. Rynek gier radził sobie kiedyś, gdy wychodziło dużo dobrych gier oraz teraz. Zgadzam się, iż w tym roku będziemy mieli przesyt, lecz to nie oznacza, że firmy zaczną upadać. Statystyki pokazują, że branża growa się rozwija, a ludzie wydaja coraz więcej na gry, również w Polsce. A wracając do upadków firm, to normalne w czasach kryzysu. Co do przesuwania premier, tutaj zachęcam do przestudiowania wydarzeń minionego roku. Modern Warfare 2 przeniosło aż tyle premier? Moje słowa zdaje się potwierdzać Sony, które szykuje kilka killerów na wiosnę. I nikt tu nie obawia się, że gracze zrezygnują z czegoś, na rzecz drugiego tytułu. A firmy upadały i będą upadać- taki jest ten rynek.


Manolito 20 stycznia 2010, 10:02


Pamiętajcie jednak o tym, że jeszcze nigdy w jednym roku nie było aż tyle wielkich premier. Nie można więc stwierdzić, że rynek wszystko wchłonie, bo jeszcze nigdy nie był w takiej sytuacji. A firmy, tak jka zawsze będą upadać, tyle tylko, że tym razem takich upadków może być więcej. Zresztą zobaczymy za rok, czy moja teoria się potwierdzi, czy nie.


Deathraw 20 stycznia 2010, 19:20


@Manolito daj spokój były dużo lepsze lata jak 1999:Heroes 3,UT,Planescape Torment,Counter Strike,Quake 3 wymieniać dalej?A to nie były jakieś tam tytuły jak assasin"s creed czy mass effect tylko megakillery, najważniejsze gry gatunku, prawdziwe przełomy gry wszech czasów.Przy nich premiery które teraz się szykują są jedynie dobrymi grami, a nie bardzo dobrymi czy rewelacyjnymi.


Manolito 20 stycznia 2010, 20:39


Wymieniłeś mi ledwie 5 gier. Co to jest na całe 12 miesięcy? W samym styczniu 2010 roku masz Army of Two, Darksiders, Bayonetta, czy Mass Effect 2. Nie chodzi to zresztą o jakość tych gier, a ich ilość. Nigdy nie było w jednym roku aż tyle tak dużych premier. Popatrz sobie na katalog wydawniczy największych wydawców i będziesz miał gigantyczną ilość gier. Nie możesz więc powiedzieć, że to wszystko się sprzeda, bo jeszcze nigdy rynek nie był w takiej sytuacji. Koszty gier są coraz większe, a więc i sprzedaż musi rosnąć. Rynek growy to zresztą rynek taki jak każdy innym. Tu też jest toś takiego jak konkurencja, czy przesycenie rynku. Gdyby tak nie było to w zeszłym roku pracy nie straciło by 11 tysięcy ludzi z branży. Na początku 2009 roku pan prezes takiego City Interactive mówił, że oni kryzysu się nie boją. Dzisiaj ten sam człowiek mówi, że mieli w 2009 roku wielkie problemy i muszą zmienić politykę wydawniczą. Możesz teraz powiedzieć, że oni przecież robią słebe gry, ale prawdę mówiąc nawet EA ma od jakiegoś czasu spore problemy finansowe (a takich firm wymienić można więcej). Tak więc powtarzam jeszcze raz. gdyby ktoś mi teraz powiedział, że w którymś tam roku była podobna sytuacja i mimo wszystko nic się wielkiego nie stało to bym ustąpił, ale niestety jeszcze nigdy w zalednie jednym roku nie było aż tak dużo wielkich premier. Możesz więc mówić, że twoim zdaniem nic się wielkiego nie stanie, ale nie możesz kompletnie wykluczyć takiego obrotu spraw, bo po prostu taka sytuacja to dla naszej branży nowość.


Edmund McCry 20 stycznia 2010, 20:57


Kontynuując listę gier którą przedstawił Deathraw, w 1999 roku swoją premierę miały także chociażby Gran Turismo 2, Final Fantasy VIII, Sega Rally Championship 2, Shenmue, Resident Evil 3 czy D2. To prawda, przed dziesięciu laty było gorąco, nie mniej jednak jest teraz. Ale to tak na marginesie, zobaczymy jak będzie ;)


Edmund McCry 20 stycznia 2010, 21:06


Przypomniało mi się jeszcze coś. W latach 80-tych rynek gier konsolowych miał doczynienia z kryzysem, spowodowanym zwrostem znaczenia komputerów osobistych. Upadło wtedy wiele firm, anulowano ciekawe projekty. Pracę straciło dużo ludzi, a zapaść skończyła się dopiero po wejściu na scenę konsoli NES. Efekty były odczuwane jeszcze przez wiele lat, tak naprawdę dopiero od niedawna konsole zaczęły odzyskiwać dawną popularność. Nie mówiąc już o bankructwie takich gigantów jak choćby Atari czy Commodore. Jednakże, nawet wtedy rynek sobie poradził.


Deathraw 20 stycznia 2010, 22:06


@Edmund McCry
 
No właśnie ja wogóle nie wymieniłem gier konsolowych czy też multiplatformowych.Ale dam jeszcze parę killerów:
Starcraft Broodwar,Descent Freespace,Homeworld,Alpha Centauri,System Shock 2,Kingpin,GTA 2.Coś czuję Edmund że niedługo rozwalimy premiery z 3 ostatnich lat;).1999 rok to był rozkwit.Aaaa nosz kur%a jak mogłem zapomnieć o worms armagedon?


Manolito 20 stycznia 2010, 22:40


Nikt nie powiedzial, że rynek w jeden rok upadnie. Wręcz wyraźnie napisałem, że tak nie będzie i że najwiękis przetrwają. Problemy przewiduję z tymi mniejszymi, ale niekoniecznie słabszymi. Pamiętajcie również o tym, że kiedyś gry robiło max kilkanaście osób, dzisiaj ponad 100. Ogólne koszty wynosza obecnie średnio 20-30 milionów dolarów. W owym roku 1999 wystarczyła niewielka sprzeda, aby gra na siebie zarobiła. Dzisiaj czasy są zupełnie inne i nawet sprzedaż na poziomie 1 miliona wcale nie gwarantuje wyjścia na plus. Nie ma więc co porównywac dzisiejszych czasów do tego, co było 10 lat temu.


Deathraw 20 stycznia 2010, 23:28


Rozumiem twoje obawy, ale mówię wtedy było dużo więcej lepszych gier i dużo mniej rozczarowań.Rynek był szczuplejszy, a co do tego że mniejsza kasa w nie szła to się zgodzę, lecz przyrost ilości sprzętu samego do odpalania gier wzrósł potężnie od tamtego czasu więc zbalansowały się różnice w kosztach z różnicami w sprzedaży.Zwróć jednak uwagę że 10 lat temu było na rynku konsolowym dużo ostrzej, sega nie dała rady z dreamcastem choć to był wtedy najpotężniejszy sprzęt co mnie bardzo zaskoczyło.Co do tego roku to może zapowiada się świetnie, ale tak powinny zawsze wyglądać lata gier.Same killery, a nie czekanie na średniaki.Dawniej PC czy konsola były czymś wyjątkowym a co za tym idzie to samo było z graniem.Dzisiaj jest to bardziej powszechne niż czytanie książek czy słuchanie muzyki i niestety z tego powodu mniej serca, a wiecej pieniędzy jest wkładane w gry co często wychodzi im bokiem.Co do EA to dla mnie skończyło się wraz z carbonem.To już nie jest firma robiąca gry tylko jakiś dziwny twór stworzony z wielu studiów(studii?) które przejął i to one robią dobre gry.W życiu nie powiem że dragon age czy mass effect to gry EA.Owszem wydawca ma na nie wpływ, lecz nie zmienia to faktu że to były, są i będą gry BioWare.Bardzo przykro mi z powodu upadku jednego z najpiękniejszych gatunków gier komputerowych-przygodówek point and click.


Edmund McCry 21 stycznia 2010, 11:31


@Manolito
 
Shenmue w owych czasach kosztowało około 70 milionów dolarów. Co prawda gra nie zarobiła na siebie, gdyż było to niemożliwe, by każdy posiadacz Dreamcasta zakupił kilka egzemplarzy gry. Sega straciła trochę pieniędzy, co jednak nie przeszkodziło wydać jeszcze większy sequel. Zmierzam do tego, iż już wtedy wydawano dużo pieniędzy na gry, choć oczywiście nie tak często jak dzisiaj.


Manolito 21 stycznia 2010, 12:14


Widzę, że się chyba nie dogadamy:) Cieszę się jednak, że był jakiś odzew na mój felieton, bo na tym to polega, aby wywiązała się jakaś dyskusja.



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot