|
|
Assassins Creed II
|
|
Autor:
miki77
Opublikowano:
7 lutego 2010
Odsłon:
1997
»Skomentuj...
|
|
|
Większość osób z ogromną chęcią obrzucała pierwsze Assassin’s Creed pomidorami, łajnem i czym tam jeszcze się dało. Narzekano w szczególności na monotonność, choć zdarzały się też głosy oburzenia wobec sterowania czy systemu walki. Moje nastawienie do gry Ubisoft Montreal było jednak zgoła inne i „dwójka” była dla mnie GotY 2009 jeszcze przed oficjalną zapowiedzią. Jeśli ktoś czytał moje krótkie wypociny w xboxspotowym podsumowaniu ubiegłego roku, to zapewne już wie, że na grze się nie zawiodłem i z wywieszonym jęzorem czekam na dodatki. Recenzja tego dzieła trafia do Was z mocnym opóźnieniem, jednak są zapewne jeszcze osoby, które dalej nie są stuprocentowo pewne co do zakupu asasyńskich przygód. Mam nadzieję, że ten kolejny pozytywny głos namówi ich do kupna Kreda Zabójcy 2.
Fabuła gry zaczyna się w teraźniejszości. Do pokoju Desmonda Milesa wbiega Lucy, która ujawnia mu, że należy do sekty Asasynów i musi zabrać go w bezpieczne miejsce. Droga do wyjścia nie jest długa, a przy okazji dowiemy się kim jest osoba, która zostawiła nam tajemniczy znak pod koniec pierwszej części produktu Ubisoftu. Gdy wreszcie docieramy do tajemnej kryjówki Lucy, poznajemy jej dwóch znajomych – naukowców również należących do grupy starożytnych zabójców. Na miejscu czeka na nas także Animus w wersji 2.0, dzięki któremu ponownie będziemy mieli okazję wcielić się w przodków Desmonda.
Tym razem trafiamy do Włoch, skąd też szybko nie wrócimy. Desmond poddaje się bowiem dłuższym sesjom, dzięki czemu nie wraca po ukończeniu każdej kości pamięci do teraźniejszych. Nie licząc zakończenia, do kryjówki powracamy tylko raz, w okolicach połowy gry. Kolejnym po Altairze Asasynem jakiego poznajemy jest pochodzący z ważnej we Włoszech rodziny Ezio Auditore z Florencji. Nasze pierwsze spotkanie z nim odbędzie się od razu po narodzinach, co pozwoli nam zasmakować jednego z najdziwniejszych tutoriali w historii gier (ruszamy głową, nogami i rękami małego szkraba). Następnie przenosimy się kilkanaście lat do przodu i kierujemy poczynaniami nastoletniego, rozkapryszonego bohatera. Chłopak nie zachowuje się może jak przyszły zabójca, ale bić się i biegać po dachach potrafi całkiem nieźle. Na szczęście charakter Ezia zmienia się już po godzinie gry, kiedy jesteśmy świadkami powieszenia ojca i dwóch braci głównego bohatera. Następnie świetnie poprowadzona fabuła prowadzi nas przez Wenecję i Toskanię, by wreszcie doprowadzić nas do ostatecznego, trochę naciąganego finału. Osobiście jednak bardzo spodobał mi się wątek po walce z głównym bossem, przypominający na myśl mocną fantastykę. Żeby jednak nie spoilerować, przejdźmy do kolejnej kwestii.
A tą jest oczywiście sam gameplay, który w Assassin’s Creedzie prezentuje się jako ciekawa kompilacja kilku gatunków. Podobnie jak Altair, Ezio jest wybitnie zręczny dzięki czemu szybki freeruning po dachach i ulicach włoskich metropolii nie jest dla niego trudną rzeczą. Sterowanie nie zmieniło się zbytnio w porównaniu z pierwszą częścią tworu Ubisoftu. Dalej najlepszą metodą na szybkie przemieszczanie się jest przytrzymywanie RT i przycisku A – dzięki temu nasz bohater biegnie szybciej niż ktokolwiek inny, przy okazji automatycznie przeskakując rozpadliny, utrzymując równowagę na wysoko położonych kładkach, czy przeskakujac po wbitych w wody Wenecji słupkach. Równie dobrze kombinacja ta spełnia swą rolę podczas wspinaczek po ścianach budynków. Opanowanie szybkiego i dokładnego biegania jest niezbędne by pokonać kilka przygotowanych przez twórców zamkniętych poziomów, umiejscowionych we wnętrzach włoskich bazylik. Ich ukończenie nie jest co prawda konieczne, ale daje dostęp do bardzo fajnego bonusu.
W drugim AC utrudniono z kolei walkę, na której niski poziom trudności w jedynce narzekali gracze. Duża w tym rola różnorodnych przeciwników, którymi teraz nie są już tylko zwykli żołnierze. Na wielkich strażników z lancami nie działa popularna w pierwszej odsłonie gry kontra, gdyż z łatwością ją przebijają. Ba, teraz potrafią ją blokować nawet zwyczajni piechurzy. Wzrosło więc znaczenie klasycznych uderzeń mieczem oraz uników, które podobnie jak kontry mogą doprowadzić do efektownego finishera, często uwiecznionego stosownym zbliżeniem. Na dodatek postarano się o zwiększenie ilości i różnorodności broni oraz zbroi w naszym ekwipunku. Teraz możemy kupować coraz lepsze elementy uzbrojenia w sklepach, które stały się ważnym elementem gry. Możemy w nich bowiem również nabyć środki lecznicze, truciznę czy amunicję do ukrytego w rękawie prototypu pistoletu. Najbardziej efektowne w użyciu jest jednak chyba odnowione, ukryte ostrze, które teraz mamy „zamontowane” w obydwu rękach. Możemy dzięki temu np. wbić się w czteroosobowy patrol i przebić gardła dwóch żołnierzy jednocześnie.
Twórcy nie zapomnieli także o obiecanym zróżnicowaniu rozgrywki. Ta bowiem w „jedynce” była, mimo wszystko, rzeczywiście schematyczna – każda kolejna misja opierała się na dotarciu do informatora, wypełnieniu kilku subquestów i zabiciu konkretnej ofiary. W dwójce pozbyto się tej powtarzalności i system głównej linii akcji przypomina teraz bardziej free-roamingi w rodzaju GTA. Fabuła ma swoją ciągłość i zawiera w sobie wiele wątków pobocznych, które spotkamy na naszej drodze do zemsty. Postarano się także o większą ilość subquestów, których zaliczenie nie jest już konieczne do ukończenia podstawowej fabuły. Mamy między innymi zlecenia zabójstw (niektóre naprawdę trudne do wykonania), prośby od żon o przywołanie do porządku niewiernych mężów przy pomocy pięści, czy wyścigi. Podczas zwiedzania Italii napotkamy również czasem na uciekających w popłochu kurierów, którzy w saszetkach noszą zawsze sporą ilość złotych monet. Nie zabrakło i zbieractwa – tu w postaci piór, skarbów oraz glyphów, czyli specjalnych znaków na ścianach widzianych jedynie podczas korzystania z Orlego Wzroku. Pomaga on nam również w znalezieniu innych „znajdziek”, a także rozróżnia przeciwników i kluczowe dla misji osoby.
Zmiany dosięgły też reszty gameplayu. Na pierwszy ogień wysuwa się możliwość pływania we włoskich wodach. Jak zapewne wiele osób pamięta, nurkowanie w pierwszej części skutkowało szybką desynchronizacją i przywróceniem postaci na brzeg. Jeśli już jesteśmy przy przebywaniu w wodzie, to warto także wspomnieć o weneckich gondolach, które Ezio również potrafi się obsługiwać. Nie są może one zbyt szybkie, ale czasami mogą się przydać. Małe łódki to jednak nie jedyny „pojazd” jakim możemy się poruszać. W Assassin’s Creed 2 możemy także polatać stworzoną przez Leonarda da Vinci maszyną latającą, a także przejechać się wozem, zresztą również należącym do naszego znajomego, włoskiego myśliciela. Niestety, obydwa te urządzenia otrzymały w grze tylko po jednej misji i nie możemy z nich więcej razy skorzystać („latającym demonem” – jak nazywają maszynę latającą żołnierze pełniący wartę na dachach – możemy jednak polatać w pierwszym dodatku do gry, czyli Battle of Forli). Z innych rzeczy warto też wspomnieć o rozszerzeniu możliwości wtapiania się w tłum. W przeciwieństwie do Altaira, Ezio nie korzysta jednak tylko z usług mnichów, bowiem potrafi się wtopić w każdą większą grupkę ludzi. W razie trudności ze znalezieniem takowej może też wynająć porozmieszczane w różnych miejscach miast prostytutki. Przy okazji możemy je – oraz złodziei i najemników – wysłać do odwrócenia uwagi strzegących jakiegoś ważnego dla nas miejsca żołnierzy.
Assassin’s Creed 2 odznaczył się w ubiegłym roku również jedną z najładniejszych opraw audiowizualnych. Z dźwięków wyjątkowo dobrze wypada bardzo dobry dubbing, ze świetnie dopasowanymi głosami. Trochę scen mówionych jest po włosku, co zdecydowanie nadaje specyficznego klimatu produkcji Ubisoftu. Prawda jest jednak taka, że wiele osób zachwycało się w szczególności grafiką, która rzeczywiście stoi na wysokim poziomie. Miasta wyglądają oszałamiająco, także dzięki wykorzystaniu wielu autentycznych budowli jak kościół Santa Maria del Fiore czy Bazylika Św. Marka. Tekstury wszystkich obiektów wyglądają naprawdę świetnie i rzeczywiście jest się czym zachwycać – podobnie zresztą jak design linowych misji platformowych. Framerate spada bardzo rzadko, co jest w szczególności ważne w tak szybkiej, nastawionej na ciągły ruch grze.
Podsumowując, Assassin’s Creed 2 to zdecydowanie jedna z lepszych gier nie tylko na tej generacji konsol, ale i w historii. Na sukces produkcji Ubi Montreal składa się wiele czynników, takich jak dopracowanie systemu z „jedynki”, ciekawa fabuła (która jednak ma wg wielu osób zbyt zahaczające o sci-fi zakończenie), oraz oczywiście fenomenalna grafika. Czego można chcieć od trzeciej części gry? Ponownie – wszystkiego tego co w poprzedniczce, ulepszonego i polanego świeżym sosem. No i wyjaśnienia „o co cho” w kwestii fabularnej oczywiście.
|
Zalety:
- wciągająca fabuła;
- świetny gameplay;
- czas gry (nawet do 20h);
- design;
- grafika.
|
Wady:
- - hmm… brak? No może po za tym zakończeniem, które rzeczywiście nie wszystkim może przypaść do gustu.
|
|
| Ocena ogólna |
|
9,5
|
| Grafika
|
|
9,5
|
| Dźwięk
|
|
9
|
| Grywalność
|
Online
Offline |
-
10
|
| Żywotność
|
Online
Offline |
-
9
|
|
Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry
|
Farmah
15 lutego 2010,
21:36
Taka swietna gra, z koncowka ktora zostawila mnie z mina typu O_o. SuperPapiez i fanaberie o dziurze ozonowej? Kaman. Z tym gejmplejem to bym nie przesadzal, dychy bym nie dal - miejscami kamera ustawiala sie tak, ze ladowalem se glowa na betonie, bo "ecjo" robil co innego niz nakazalem mojej galce analogowej
gimi
15 lutego 2010,
22:15
swietna gierka i dobra recenzja ;D
majkel
16 lutego 2010,
15:17
brak wad? nawet szepard nie jest pozbawiony wad :/, bo nigdy nie wie, na co sie porywa...
miki77
16 lutego 2010,
17:08
@Farmah: Ja większych problemów z kamerą nie miałem, a jeśli już jakieś były to pewnie bardzo mało, gdyż ich nie pamiętam :)
@majkel: Jako takich wad nie znalazłem, a nie lubię szukać czegoś na siłę - nie jestem betatesterem, który musi przejść grę kilkadziesiąt razy, aby znaleźć jeden, mało ważny błąd.
Co do Sheparda - Mass Effect 2 miałoby u mnie GotY gdyby wyszło w tamtym roku. W grze znalazłem co prawda więcej wad niż w Assassinie, ale w tak cholernie wciągający tytuł nie grałem od dawna. Wg mnie ważniejsze jest jak mocno dany produkt wciąga użytkownika, a nie to na ile procent jest perfekcyjnie zrobiony.
budzik
19 lutego 2010,
19:06
a ja sie zgodze z Farmach kamera czasami zle sie ustawia i te sterowanie takie samo jak w poprzedniej czesci proste ezio leci jak przecinak i sie w ogole nie meczy
gimi
20 lutego 2010,
16:57
dobra sa te wasze recenzje tylko prosze dajcie jakiegos screena miedzy teksty bo czasami to az nie chce sie czytac takiego ciaglego tekstu. odrazu sie bedzie lepiej czytac ;D
Deathraw
24 lutego 2010,
21:43
Skończyłem, zobaczyłem, uwierzyłem.Tytuł cholernie pozytywnie mnie zaskoczył.Jednak zgodzę się z poprzednikami.Momentami kamera na prawdę dawała dupy i nie wiem Miki jak mogłeś nie zwrócić na to uwagi.Najgorsze były grobowce pod tym względem.Czułem się jak bym był w Prince of Persia SoT:).Do wad dodałbym to, że za łatwo kasę się zbiera, no i ogólnie wyzwania to ta gra jakiegoś nie stanowi, a walka opiera się dalej na kontrach.Mimo to ta gra to solidny sequel, który pokazał że można wykorzystać ten potencjał, jaki drzemał w AC I.
miki77
25 lutego 2010,
19:21
Kamera - tak jak wspomniałem, ja aż takich problemów z tym nie miałem, nie było nigdy tak, że bym spadł z jakiegoś wysokiego punkt podczas przechodzenia grobowców.
Walka - muszę przyznać, że tym razem jest o wiele trudniej niż w AC1. Oczywiście dałoby się grać w większości na samych kontrach, ale jest to bardzo żmudne, bo czasami Ezio wali tylko pięścią przeciwnikowi w twarz i dalej musimy z nim walczyć. Czasami zdecydowanie lepiej sprawdzają się uniki, a nawet mashowanie X"a.
BTW. Grając w DLC (recka obydwu już wkrótce tak btw) przypomniała mi się jedna głupia, mała, ale mimo wszystko dezorientująca wada - co za dureń rozwiesza plakaty na balkonach? ;)
Deathraw
25 lutego 2010,
23:03
Aaa co do błędów do technicznych błędów, to zapomniałeś dodać, że żołnierze byli głusi i wystarczyło od tyłu ich zajść i bez zabijania skarb tuż za ich plecami ukraść.Zawiodłem się na ostatnim bossie.W jedynce jednak stanowił wyzwanie.Jeszcze jedna rzecz, jakiej można się czepić z tych które pamiętam to to, że kasa za łatwo wchodziła i po rozbudowie willi czyli po 8 godzinach nie było co z kasą już robić;).Miałem też jeden bug z przenikaniem.Wpadłem na balkon zamknięty ze wszystkich stron i musiałem resetować wspomnienie, bo nie mogłem wyjść z niego;P.
Farmah
26 lutego 2010,
0:26
Jak na Ubi, to i tak malo bugow uswiadczylem.... czyzby w koncu nastapila zmiana? Can"t be
EZO
13 marca 2010,
19:08
mam problem z misją "KRYJÓWKA" jak gram altairem to na wierzy nie mogę się na nią wdrapać ratujcie!!!
miki77
14 marca 2010,
12:12
Musisz stanąć po jednej ze stron balkonu i skoczyć, ale bez wychylania gałki analogowej.
raper
19 marca 2010,
17:29
Ja tez mam ten sam bład niemoge wejsc na balkon co zorbic????? tam trzeba wejsc bo widzialem film hm moze jakis path?
miki77
19 marca 2010,
19:52
Podałem przecież co trzeba zrobić.
4ZTEC
25 marca 2010,
17:22
Ja tez mam z tym problem:[ wchodze na balkon i skacze altair nie chce wejsc na belke znajdujaca sie nad nim. Co robic?
4ZTEC
25 marca 2010,
17:28
Udalo sie!:p
ja
15 marca 2011,
20:04
jak ty o zrobiles ?
Kris
27 maja 2011,
17:05
Spoko skaczesz bez wychylania gałki
Dodaj swój komentarz
|