|
|
Pierwsze chwile spędzone z Project Natal...?
|
|
Autor:
miki77
Opublikowano:
1 kwietnia 2010
Odsłon:
900
»Skomentuj...
|
|
|
Uwaga - artykuł jest czysto fikcyjny, nie mieliśmy przyjemności testować w siedzibie Microsoftu Natala.
Gdy to czytacie powinien minąć dzień od mojego przyjazdu z Warszawy. Co tam robiłem? Razem z kolegami z XboxSpot.pl testowałem Project Natal na zamkniętym pokazie Microsoftu. Gdy Zax powiedział mi, że mamy możliwość przeprowadzenia takich testów, nie mogłem uwierzyć – polska strona fanowska może dostać możliwość przetestowania wciąż spowitego mgłą tajemniczości innowacyjnego urządzenia, mającego zdominować rynek? A jednak udało się – razem z kilkoma innymi redakcjami trafiliśmy do rodzimej stolicy.
Zaczęło się klasycznie, od PR-owej gadaniny o świetności kamerki, rewolucji jaką ma rozpocząć i wynikach kilku ankiet. Najciekawszym aspektem tej krótkiej prezentacji był pokaz kontroli xboksowego dashboardu za pomocą ruchów dłoni i głosu (na razie komendy wydawane były po angielsku, ale obiecano również polską wersję tegoż interfejsu) – wyglądało to całkiem intuicyjnie, choć wątpię, żeby ludzie woleli to od klasycznego pada. Sami niestety nowego menu (wyglądem też się różni, nie jest to jednak taki skok jak w przypadku NXE) nie mieliśmy okazji przetestować.
Następnie redaktorzy zostali dopuszczeni do kilku przygotowanych stanowisk. Warto dodać, że nie mieliśmy dostępu do sklepowej wersji kamery – MS korzystał jedynie z developerskich, mających już kilka miesięcy projektów. Czy wspominałem o wyostrzonej ochronie? Nie mogliśmy niestety robić ani zdjęć, ani filmów, a nad całością czuwały nie tylko hostessy, ale i normalni ochroniarze (na szczęście nie musieli nikogo wyprowadzać).
Skupmy się jednak na tym, co na pewno najbardziej interesuje Was, drodzy Czytelnicy, czyli gier. Tych było kilka, jednak rzucać tytułami możemy jedynie w trzech przypadkach. Pierwszym jest Yoga Natal, o którym mogliście przeczytać kilka dni temu w newsach na naszej stronie. Gra rzeczywiście powstaje i jest już skończona w około 80%. Z racji niechęci do tego typu ćwiczeń, nie podszedłem do rozgrywki zbyt optymistycznie, skutecznie odstraszył mnie już poziom „beginner”. Na pewno „gra” ta spodoba się jednak znawcom tematu, tym bardziej, że kamerka rzeczywiście świetnie odczytuje ruchy i bardzo dobrze ocenia nasze ćwiczenia.
Ruther
Wrażenia? Krótko - NIESAMOWITE. Moc, jaką czerpie w sobie Natal jest wprost ogromna. Idealnie odwzorowuje nasze ruchy, a fun z rozgrywki płynie jak rwący potok. Najbardziej podobał mi się trailer nowej bijatyki (tytułu niestety nie możemy zdradzać) - czuję, że ultra combosy będą leciały aż miło ;)
Kolejnym tytułem, o którym mogę mówić oficjalnie, jest... James Bond Racing. Gra, podobnie jak Yoga Natal, widniała ostatnio na liście sklepu Game i jak widać, naprawdę istnieje. Nad produkcją czuwa Bizzarre Creations, twórcy PGR’a i Blur. Gra bazuje na silniku tego ostatniego, dopasowanym do klimatów szpiegowskich. Z samochodu możemy strzelać, jest też nitro. Nie liczcie na karykaturalny tytuł w rodzaju Mario Kart. Co jednak z samym sterowaniem? Kojarzycie może Formułę 1 z pierwszego trailera Natala? Działa to podobnie jak w tamtym przypadku. James Bond Racing nie wymaga jednak konieczności trzymania rąk ciągle przed sobą – można je oprzeć na kolanach, a w opcjach dostosować czułość wykrywania ruchów (można grać nawet używając tylko kilkucentymetrowych wychyleń dłoni). Gazu dodajemy wysuwając lewą nogę do przodu, hamujemy przesuwając ją do tyłu. Nitro aktywujemy gwałtownie ruszając prawą nogą. Z pistoletu strzelamy robiąc kciukiem gest, przypominający naciskanie przycisku na joysticku. Niestety, na razie nie wszystkie próby strzałów są dobrze wykrywane, jednak podobno ma to zostać naprawione do premiery gry. Ogólnie rzecz biorąc, nie steruje się tak źle jak myślałem. Sądziłem, że po kilku minutach będę wycieńczony, ale okazało się, że zmęczenie było równe temu po przejechaniu kilku wyścigów w Forzy na padzie.
Kubson
Mieliśmy okazję wyprópować kilka tytułów: Yoga Natal (widok Eda próbujacego założyć nogę za głowę - bezcenne), James Bond Racing oraz zbiór kilku najsłynniejszych sportów. Ogólne wrażenia jak najbardziej pozytywne. Gry jeszcze nigdy nie sprawiały mi takiej radości. Postanowiłem sprzedać wszystkie dotychczasowo zakupione tytuły, by móc kupić jak najwięcej gier na Natala. Co tu dużo mówić - hit dekady. Mieliśmy także okazję zobaczyć trailer pewnego mordobicia, w którym wszelkie ataki postaci będą odwzorowaniem naszych ruchów. Lepiej już teraz zacznijcie oszczędzać na Natala. Warto!
Ostatnim, oficjalnym tytułem jest zestaw mini-gierek przypominający Wii Sports/Play. Mamy słynne odbijanie piłek, przystosowaną do nowego kontrolera wersję Geometry Wars, rzuty karne z wykorzystaniem Avatarów, shooter na szynach. Najfajniej grało mi się w ten ostatni tytuł – poziom jego wykonania jest naprawdę wysoki i gdyby singleplayer miałby zajmować więcej czasu, mógłby on być sprzedawany jako normalna gra. Do zestawu mają jeszcze dołączyć trzy inne produkcje, o których nic na razie nie wiemy. Paczka nie ma jeszcze własnej nazwy, ale wiemy, że będzie dodawana do każdego bundle'a z Natalem.
Widzieliśmy też kilka produkcji (w większości na trailerach lub krótkich pokazach przeprowadzanych przez osoby z MS Polska), o których mówić nie możemy właściwie nic. Spodziewajcie się wkrótce kolejnej odsłony znanej serii Petera Molyneuxa (i nie, nie mówię o Fable), oraz nowego produktu związanego z uniwersum Halo, przygotowywanego jedynie pod Natala. Funkcji ruchowych doczekają się również niektóre tasiemce od Electronic Arts. Nie zabraknie też kilku konwersji z Wii (również na Xbox Live! Arcade). Mamy nadzieję, że wkrótce będziemy mogli powiedzieć Wam trochę więcej o tych projektach.
Jak na razie jestem zadowolony z Project Natal. Gry zapowiadają się nieźle i nie będą one stawiały tylko na casuali. Najbardziej czekam aktualnie na wspomniany szynowy shooter z paczki mini-gierkowej (uwierzcie, jest świetny) i jeden z tytułów przedstawionych na trailerze. Wiem, że kamerka jednak nada się do mojego małego pokoju (choć przemeblowanie będzie konieczne) i trudności będzie mi sprawiało jedynie grania w „odbijanie piłek” oraz Yoga Natal. A teraz, po skończeniu artykułu, idę się wreszcie wyspać…
Farmah
Niby dzień jak codzień. Śniadanie, praca, podśmiechiwanie się z szefa w pracy. Jednakże tym razem było inaczej. To był dzień
pełen zawirowań - telefon od Zaxa, informujący o jakiejś dużej akcji w Warszawie. Komunikat był jasny - musisz się tam pojawić!
Szybki telefon do przełożonego, urlop na żądanie, pociąg do stolicy i po 4h ląduje w pachnącym wiosną i starymi ludźmi dworcu
Warszawa-Wschodnia. Szybko zauważam znajomą twarz. To Miki dłubiący majestatycznie swoim palcem w nosie. Nadal nie wiem czego
mam się spodziewać, aczkolwiek Mikołaj wspomina coś o tym, że spadną mi kapcie z wrażenia. Szybki kurs pod siedzibę Microsoftu, gdzie
na miejscu wita nas m.in. Kuba Mirski, wręczając cygaro i kielech szampana, krzyczący "Wreszczcie to dla Was mamy!". Co mamy? Zaczynam
gorączkowo się zastanawiać podpalając jednocześnie wręczone cygaro. XBL PL, GoW 3, 2kg sera gouda? Po wejściu na salę wszystko
staje się jasne - to Natal! Kuba zaprasza mnie do stoiska, co bym na własnej skórze obadał nowy kawałek technologii. Wrzucam
cygaro do szampana, robiąc jednocześnie głupią minę do kamery. Natal loguje defaultowo jakiegoś gogusia o aparycji Ferdynanda
Kiepskiego - podobno godzinę wcześniej na tym stanowisku urzędował Zax, co wiele wyjaśnia. Mały growy rekonesans ukazuje 3
tytuły - Yoga Natal, James Bond Racing oraz produkcja o jeszcze nie ustalonym tytule w stylu Wii Sports. Odpalam Yogę i próbuję naśladować ruchy cyfrowego odpowiednika na
ekranie. Stanie na jednej nodze tego dnia zaliczam do sportów ekstremalnych, lądując o centymetry twarzą koło telwizora. Patrzę
na szampana, prawie pełny, więc brak trzymania pionu stawiam na złą koordynację wzrokowo-ruchową. Miki z dziwnie sinym nosem
krzyczy, żebym włączył "ziobro-ziobro-siedem", bo Yoga jest dobra dla starców z reumatyzmem. Chwytam więc kielich szampana i
jednym chaustem wypijam wszystko, pośpiesznie włączając bondowskie wyścigi. Niech to szlag! Zapominiałem, że wrzuciłem tam
cygaro. Jednak o tym fakcie zapominam, gdy widzę najsłynniejszego amatora Martini. Grafika przy Yodze (gdzie głównie podziwiałem
podobiznę Zaxa w dwuznacznych pozach), zabija mnie na miejscu. Samochód do wyboru jeden - Aston Martin DB5. Początek zbija mnie
z tropu - gdzie pedały, kierownica, skrzynia biegów? Gdzieś w podświadomości odzywa się we mnie "Ty jesteś kontrolerem!".
Zaczynam więc udawać, że trzymam wyimaginowaną kierownicę, robię lewą nogą ruch do przodu i... samochód zaczyna jechać. WOW,
toż to prawie jak prawdziwa jazda prawdziwym samochodem, tylko że nieprawdziwa. Przy pierwszym zakręcie zwracam uwagę na rzekome
lagi. Nic takiego nie miało miejsca! Jestem w szoku, podobnym kiedy dowiedziałem się z Faktu, że pan Józef nie może spać
wieczorem bo przytrzymuje kredens. Nie wiem jakimi słowami mam określić to, w jaki sposób gra przenosi moje pokraczne ruchy na
ekran - mistrzostwo. Obok właśnie odbywa się przedpremierowy pokaz nowego fightera, niestety pochłonięty przez kolejną
grę (odpowiednik Wii Sports), stwierdzam, że nie będe marnował czasu na głupie walki kościotrupów i jakiś tam engine. Na obszerniejsze
wrażenia z testowania Natala musicie poczekać, omamiony nowymi możliwościami/goniony napiętymi terminami nie byłem w stanie
przedstawić całości. Musicie wiedzieć jedynie, że jest na co czekać.
Edmund McCry
Zaraz po konferencji zorganizowanej przez CD Projekt, do naszej redakcji trafiło bardzo prestiżowe zaproszenie. Była to przepustka na zamknięte testy kilku gier na platformę Natal (tytuł roboczy). Wszyscy, jak jeden mąż ruszyliśmy z powrotem do Warszawy, tym razem do siedziby Microsoft Polska. Na miejscu czekali już na nas przedstawiciel PR z firmy Edelman oraz Jakub Mirski, który wyjaśnił nam zasady testowania gier oraz ogólny regulamin. Nie było nic, co mogło nas zaskoczyć- żadnego kamerowania i robienia zdjęć.
Pewna miła pani przygotowała nam kawkę i herbatkę (można było wybrać nawet szampana), a już po chwili, zaprowadzono nas do sali, gdzie znajdowała się „magiczna kamerka”. Wyglądem nie różniła się od tej, demonstrowanej na ubiegłorocznym E3. Oczywiście, prezentujący zaznaczył, że wciąż nie jest to jeszcze ostateczny wygląd. Przedstawiono nam także poruszanie się po Dashboardzie przy pomocy urządzenia. Tak czy owak, najważniejsze były rzecz jasna gry. Do dyspozycji oddano nam w zasadzie trzy tytuły: Yoga Natal, James Bond Racing oraz gra podobna do Wii Sports. Dodatkowo, pracownicy MS zaprezentowali nam kilka informacji prasowych, danych technicznych, a także trailery, które od dawna krążyły w sieci.
Yoga Natal nie specjalnie do mnie trafiła. Obcowanie z tą produkcją wymagało bowiem pewnej sprawności fizycznej, rozciągniętego ciała, którym niestety się nie cieszę. Niechętnie, przystąpiłem jednak do „wyginania” kręgosłupa, zaczynając od prostych ćwiczeń rozgrzewających. Interfejs w grze był podobny do tego z WiiFit. Na środku ekranu widniała postać lekko-przezroczystego „ludka”, który odzwierciedlał nasze ruchy. Muszę przyznać, bardzo precyzyjnie. Przed wykonywaniem zadań, prezentowany był krótki instruktaż. My musieliśmy tylko, powtórzyć to, co ujrzeliśmy na filmie. Szczerze mówiąc, joga nadaje się jedynie dla osób, którzy poświęcą tym ćwiczeniom dużo czasu. Osobiście, nigdy wcześniej tego nie próbowałem, przez co trudno jest mi się wypowiedzieć na temat realizmu Yoga Natal. Zakwasy jednak są możliwe, tak więc coś w tym jest.
Drugą grą było James Bond Racing - remake słynnej gry wyścigowej na pierwsze PlayStation. To tutaj Natal pokazał swoje możliwości, sprawiając, iż doznałem zupełnie nowych wrażeń. Jeszcze nigdy nie kierowałem samochodem przy użyciu własnych rąk, bez jakiegokolwiek kontrolera (!). Przed rozpoczęciem gry, trzeba było przejść kilka testów i samouczek- poruszanie kierownicą, jazda do przodu i w tył. Przyznam, iż na początku było trochę trudno. Do wyboru, mieliśmy tylko jeden pojazd, dobrze znany z „bondowskich” filmów - Aston Martin DB5. Trasa na której było nam dane pojeździć, została przygotowana ze szczególną dokładnością. Jeśli mnie pamięć nie myli, była to droga nad urwiskiem, którą widzieliśmy w części „Szpieg, którym mnie kochał” (1977r.). Sterowanie, jak już wspominałem nie należało do najłatwiejszych - ale tylko na początku. Aby ruszyć do przodu, należało posunąć lewą nogę na przód, w stronę telewizora. Odsunięcie w tył dawało odwrotny efekt- jazdę wstecz. Kierownicą sterowaliśmy za pomocą ruchów rękoma. Najlepszym wyjściem, było wyobrażenie sobie kierownicy, którą obracamy na boki. Biegi zmieniało się prawą ręką, przesuwając ją w dół, na wysokości uda. Dla leworęcznych przygotowano specjalny tryb, z wykorzystaniem lewej dłoni. Trasa była zaprojektowana bardzo pomysłowo, choć liczyłem na coś bardziej wymagającego. Do samej fizyki jazdy nie mam większych zastrzeżeń - jest to normalny arcade, nic więcej. Za to przyjemność, jaką daje prowadzenie samochodu bez użycia joypada czy kierownicy jest nie do opisania. James Bond Racing, w mojej opinii, to w tej chwili numer 1, z gier na Natala.
Ostatnim tytułem, jakim nas uraczono, było coś na wzór Wii Sports - zbiór kilku dyscyplin sportowych. Tutaj znowu nie załapałem zgonu. Po prostu wszystko to było już na konsoli Nintendo, a najwidoczniej Microsoft wydaje tę kompilację jedynie po to, by wypełnić lukę i poszerzyć listę gier na premierę. Oprócz zmienionej na korzyść oprawy graficznej, praktycznie wszystko pozostało takie samo - dalej rzucamy, bijemy, odbijamy itp. Z tą różnicą, że bez żadnego Nunczako :) .
Należy wyjaśnić, że wszystkie pokazane gry, były wersjami okrojonymi, nastawionymi na krótki pokaz. W rzeczywistości jednak, przez tych kilka godzin, dane nam było zaznać czegoś zupełnie nowego. Szkoda, iż nie możemy się tym z Wami podzielić, w postaci filmów/zdjęć. Mam jednak nadzieję, że ten krótki tekst, choć trochę przybliży Wam to, o czym na własnej skórze przekonacie się już w okresie świątecznym. Podsumowując, wizyta w siedzibie polskiego oddziału MS była czymś wielkim, wydarzeniem które na długi czas zapadnie mi w pamięci. Natal spisuje się świetnie, a zapowiadane gry wprowadzą rewolucję na ten rynek- tego jestem pewny.
el ZAX
Zobaczyć na własne oczy i sprawdzić własnymi kończynami Project Natal? Zebraliśmy się wszyscy razem jak nigdy, bo przecież taka okazja nie zdarza się często. Koledzy powyżej co mogli, napisali. Niestety nie mamy dla Was żadnych zdjęć ani filmów. Ale wrażenia – zapowiada się ciekawie. Szczególnie James Bond w wersji „Natalowej” robi wrażenie, to może być jedna z pierwszych najlepiej sprzedających się gier na Project Natal. Oby do premiery.
|
Halk
1 kwietnia 2010,
13:17
bredgens na Natalu? Must have!
Deathraw
1 kwietnia 2010,
19:58
Wprost nie mogę się doczekać james bond racing.Czy będą tam astony ze wszystkich filmów?
miki77
1 kwietnia 2010,
20:04
Z tego co pamiętam, prezenter, który pokazywał nam co i jak, wspominał, że prawdopodobnie tak, ale muszą jeszcze ustalić ostatnie sprawy licencyjne, dlatego na razie mają stworzonych tylko kilka modeli.
Edmund McCry
1 kwietnia 2010,
21:38
Dokładnie Miki. Poza tym, ma być nawet Lotus Esprit z Bondów Rooger"a Moore"a czy BMW Z3 :)
Dodaj swój komentarz
|