|
|
Test konsoli Xbox 360 Slim
|
|
Autor:
Farmah
Opublikowano:
30 sierpnia 2010
Odsłon:
1871
»Skomentuj...
|
|
|
Swoimi niewielkimi gabarytami i drapieżnym designem ujął mnie podczas pierwszego spotkania. Bardzo odpowiadał mi jego nowy image - że nie jest zbyt "gadatliwy" oraz posiada sporo wolnej przestrzeni, na której mogę frywolnie pozostawiać swoje ulubione tytuły. X360 Slim proszę państwa - stare graty, w nowych ciuchach. Nasz podręczny odkurzacz doczekał się nowej wersji, którą nabyłem kilka dni po premierze. Co mogę powiedzieć po ponad miesięcznym molestowaniu odchudzonej wersji? Na pewno to, że nie będę musiał odwiedzać mojego laryngologa.
Zacznijmy, więc od samego zestawu. Za 1049PLNów dostajemy sympatycznie wyglądające pudełko z mało sympatycznymi dodatkami. W środku oto znajduje się sama konsola, pad + komplet baterii, kabel Composite z przejściówką SCART (by móc grać na wysokiej jakości radzieckich odbiornikach), zasilacz, headset oraz instrukcja. Brak kabla HDMI bądź chociażby Component dziwi równie bardzo, jak obecność delfinów butlonosych na pustyni. Cóż, pod koniec 2006 roku byłem hojniej obdarowany przez giganta z Redmond. Jeżeli chodzi natomiast o nasz nowy kawałek krzemu, metalu i plastyku, to uległ on znaczącej modyfikacji. Z pociesznego, pękatego białego grubaska wyszedł nam poważny oraz dorosły design z drapieżnym zacięciem. "Piano black" znany z pierwszej odsłony PS3 pokrył nam w całości odświeżoną wersję konsoli, którą uzupełniają chromowane wykończenia. Modyfikacji uległo rozmieszczenie wentylatora oraz dysku - pierwszy powędrował na górę konsoli (oraz został zredukowany do jednej, dużej sztuki), drugi z kolei został umiejscowiony z prawej strony, tuż za "grillowanym" elementem. Rozwiązanie samo w sobie jest nieco głupie, ponieważ aby się do niego dostać konsola z jasnych względów zawsze musi znajdować się w pozycji poziomej. Zniknęła nam także - wraz z slotami na karty pamięci - możliwość wymiany przedniego panelu, gdyż pokolorowany z ułańską fantazją faceplate zepsułby nam z pewnością doznania estetyczne. Przyciski "on/off" oraz "eject" ewoluowały, i działają teraz na dotyk wydając przy każdorazowym muśnięciu odgłos zarzynanego komara ("piiiiii"). Oprócz nich na froncie znajdziemy także przycisk do synchronizacji i dwa wejścia USB. Niestety, tak jak poprzednio są one osadzone dosyć głęboko, więc umieszczenie tam nietypowego pendrive'a wiąże się z użyciem kabla przedłużającego bądź małpich sztuczek. "Na tyłach" znajdziemy aż 3 porty USB, wyjście A/V, HDMI, S/PDIF, Ethernet oraz nowinkę, złącze zasilające Kinecta. Pad z kolei doczekał się znaczącej zmiany - chromowanego Guide Button.
W środku błyszczącej obudowy, dzięki której możemy podziwiać swe parszywe oblicze, wylądowała nowa płyta główna z zintegrowanym układem GPU/CPU, które zostały wykonane w 45nm procesie technologicznym. Co z tego technicznego bełkotu wyciągnie zwykły gracz? Błogą ciszę, mniejszy pobór energii (co zaowocowało nowym, lżejszym zasilaczem, który pożera teraz tylko 135W, i niepasującym do poprzednich modeli konsoli) i nieco mniejszymi wymiarami Xboxa. Nowy, przyciągający wzrok wygląd konsoli idealnie pasuje do nowoczesnego salonu, więc muszę przyznać, że na moim obdrapanym białym biurku aż nadto wyróżnia się z "tłumu". Oprócz przyciągania wzroku konsola posiada niesłychane właściwości przyciągania kurzu. Syf lgnie do sprzętu niczym alkoholik do wódki. Z tym wiąże się pewien problem, bowiem podczas wykonywania z największym pietyzmem czynności czyszczących, należy bezwzględnie odłączyć konsolę od zasilania. Inaczej możemy narazić się na wyjeżdżającą tackę napędu DVD, bądź przypadkowe włączanie/wyłączanie Slimki. Z racji zamontowanego 250GB dysku i nowego chłodzenia konsola jest szokująco cicha. Zaryzykuje stwierdzenie, że przy uruchomionej grze lecącej z dysku, mógłbym zasnąć bez wtykania kilograma sera w uszy. Ba, przy odrobinie samozaparcia nie straszna byłaby mi płyta wirująca w napędzie. Podczas lipcowych rekordowych upałów, wentylator nawet nie próbował wskoczyć na wyższe obroty, mimo, że góra konsoli mogłaby mi posłużyć, jako płyta do smażenia jajek i bekonu. Cieszy wbudowany adapter WiFi w standardzie 2,4 GHz 802.11n., dzięki czemu pozbywamy się upierdliwego kabla.
Pozostaje pytanie odnośnie zakupu. Jeżeli do tej pory nie miałeś X360, masz do wydania ponad 1000zł, nie układasz stosu pudełek z gier na konsoli (co czyniłem osobiście do tej pory), bierz w ciemno. Fama głosi, że owianego złą sławą RRODa w Slimce nie uświadczymy... z powodu braku czerwonych diod. Aczkolwiek, nie sądzę by Microsoft ponownie popełnił błąd przy projektowaniu konsoli. Gigantycznym plusem jest sporawy dysk twardy, który bezproblemowo wystarczy na zainstalowanie kilkudziesięciu tytułów, dem i dodatków. Nie musimy użerać się także z kablem Ethernet i zatyczkami do uszu. Boli jedynie beznadziejne wyposażenie - brak kabla HDMI/Component w zestawie to idiotyzm niesamowity. Brak gier na dysku (wcześniej dostałem Hexic HD), pominę milczeniem (jedynie 2 triale). Na wymianę konsoli mogą też zdecydować się posiadacze sprzętu objętego dużym ryzykiem wystąpienia RROD (konsole sprzed 2007/8 roku). Przy wersji Elite miałbym niemały orzech do zgryzienia, i prawdopodobnie darowałbym sobie zabawę z wymianą. Dla ludzi chcących kupić Kinecta, warto rozważyć opcję X360S Arcade 4GB+Kinect w cenie 1299zł, co w świetle ujawnionej ostatnio ceny samej kamery (649zł) wydaję się rozsądniejszym wyborem, niż nabywanie nowych pierdół z osobna.
Dla osób cierpiących na problemy z pamięcią krótkotrwałą w telegraficznym skrócie przedstawiam raz jeszcze pełen zestaw:
- Dysk 250 GB
- WiFi w standardzie 2,4 GHz 802.11n.
- Specjalny port dla Kinecta
- Pięć standardowych portów USB: trzy z tyłu i dwa z przodu.
- Zmieniony zasilacz - nadal duży, ale teraz znacznie lżejszy i cichszy
- Jeden wentylator odprowadzający nadmiar ciepła, co znacznie wycisza konsolę.
- Pad z szałowym chromowanym Guide Buttonem
- Dotykowe przyciski eject, on/off
- Kabel Composite do ultranowoczesnych odbiorników marki Rubin
- Headset
To by było na tyle. Cheers.
|
Deathraw
30 sierpnia 2010,
23:32
Farmah widzę że Ty też używasz obudowy PC jako stojaka na pady xD.Szkoda że nie ma fotek inside czy też krzemu nowego cpu/gpu.Prawda jestest taka, że jak ktoś ma elite czy nawet Arcade na Jasperze to nie ma czego tutaj szukać, a opisany przez Ciebie fakt braku kabli component i HDMI uważam za poniżej krytyki.Dużo bardziej wolałbym to niż headset.Lakierem to chyba zaprzyjaźnili ze sobą twórcow płynów antystatycznych i mikrofibry;).Ogólnie przyjemny tekst.
BTW wentylator, a nie wiatrak.Wiem czepiam się;).
Farmah
31 sierpnia 2010,
1:05
No tak, obudowa PC ma kilka różnorakich zastosowań, aczkolwiek brakuje mi już miejsca na umiejscowienie gdzieś słuchawek (z tyłu mam jeszcze stos pudeł z grami). Ogólnie samymi dodatkami w zestawie byłem mocno rozczarowany. O ile brak kabla Ethernet rozumiem (mamy WiFi), tak nie rozumiem kastrowania zestawów z kabli HD. Musiałem też odzwyczaić się od opierania o konsolę, bowiem momentalnie atakował mnie napęd, domagający się włożenia płyty.
Tydzień temu przeżyłem też chwilę grozy. Biegając po Tokio w Ninja Blade, dostałem po oczach dużymi czarnymi trójkątami, które skutecznie utrudniły mi rozgrywkę. Do tej pory nie mam pojęcia, czy wina leżała po stronie gry, czy jednak nowy układ się przegrzał, i zaczął mi strajkować (stawiam na pierwszą opcję, bo od tej pory nie widziałem żadnych niepożądanych fajerwerków graficznych). Raz też konsola mi zgłupiała, kiedy to po wyjściu z cyfrowej przebieralni odpaliłem grę (płyta już była w napędzie) - pojawił się czarny obraz, a Slim zaczął "chrumkać".
Odnośnie "wiatraka" - będę musiał przycisnąć Zaxa, coby staranniej do korekty się przykładał (widzę teraz jeszcze 2 głupie zdania)
Deathraw
31 sierpnia 2010,
18:29
Ninja Blade na klocku był tragiczny jeśli chodzi o optymalizację, więc stawiam na bug w grze.Poza tym nie zwiesiła się a jakby od sprzętu artefakty szły to zwiecha by dość szybko nastąpiła.Sam do dziś nie zapomnę jak nagle postać zaczęła chodzić jak po badnie.Nie to nie był bullet time, to był spadek fps grubo pniżej 20.Co do wychodzenia z przebieralni to normalka.Na ps3 lepiej nie pytaj jak często się firmware aka dash wiesza.
Farmah
31 sierpnia 2010,
22:17
Pewnie tak, chociaż z optymalizacją NB nie jest aż tak źle - spadki framerate"u to miałem gigantyczne w N3. Tak czy kwak sprzęt póki co nie grymasi, po za tym, że mogę otwierać napęd naciskając "obudowę" 0,5mm z prawej strony od przycisku eject
Dodaj swój komentarz
|