Po około półtorej roku od premiery PCtowej produkcji studia Runic Games – Torchlight trafia na rynek Xbox Live. Mimo tego, że studio jest stosunkowo nowe, to w jego ekipie możemy znaleźć między innymi twórców kultowego już dzisiaj Diablo. Klimat tej gry jest zresztą zauważalny w Torchlight. Oczekiwania więc były spore. Moim zdaniem cel został zrealizowany perfekcyjnie, bo za 1200 MSP możecie stać się posiadaczami najczystszego z czystych hack and slasha, czyli czegoś, co praktycznie nie istniało do tej pory na rynku gier konsolowych.
Na początku gry wybieramy postać. Do dyspozycji mamy trzy klasy. Destroyer to model typowego wojownika. Walczy bronią białą, jako jedyny ze wszystkich może nosić dwie bronie jednocześnie. Alchemist to coś na kształt maga. Jest to bardzo mało odporna postać, posiada za to silny atak dystansowy. Ostatnią postacią jest kobieta – Vanquisher. Nazwijmy ją po polsku łucznikiem, choć tak naprawdę może również używać broni palnej. Oprócz tego specjalizuje się w pułapkach, które mogą przysporzyć wiele problemów naszym przeciwnikom. Naszego bohatera możemy rozwijać praktycznie dowolnie. Czterema, głównymi atrybutami naszego bohatera są strength, dexterity, magic i defense. Każdy level to pięć punktów, które możemy rozdać. Ciekawym rozwiązaniem jest dodanie do naszej postaci pupilka (pies, coś podobnego do kota, oraz krzyżówka dinozaura z… ciężko powiedzieć), który towarzyszył nam będzie przez całą podróż. Podstawową jego funkcją jest oczywiście walka, lecz oprócz tego towarzysz okaże się bardzo pomocny w handlu – możemy wysłać go do miasta by sprzedał niepotrzebne itemy, a my nie musimy się ruszać z aktualnego miejsca walk. Jest to także forma tragarza ponieważ tak jak i my, Nasz zwierzak posiada własny ekwipunek, dzięki czemu przeniesiemy ze sobą większą ilość przedmiotów, a tych w Torchlight jest od groma i jeszcze więcej. Niestety jak to w życiu bywa – musimy karmić naszego podopiecznego. Ma to jednak również swoje dobre strony. Po złowieniu i podaniu rybki nasz kompan rośnie w siłę. Zwierzaka możemy tresować, to znaczy uczyć go nowych czarów, które czasami bywają pomocne, zwłaszcza kiedy gra się na wyższych poziomach trudności. Pomimo tego, iż nie mamy bezpośredniej kontroli nad zwierzęciem, to możemy ustawić mu odpowiedni tryb reagowania na otoczenie. Do wyboru dostajemy agresywny, neutralny oraz obronny. Po kilku próbach zdecydowałem się na ustawienie trybu neutralnego. Zwierzak atakuje przeciwników lecz dopiero wtedy, kiedy my to zrobimy.
Jak wspomniałem we wstępie Torchlight to typowy hack and slash. Jeżeli chcesz się odprężyć i wyżyć lootując i zabijając kolejne hordy potworów, to dobrze trafiłeś. Oprócz ogromnej ilości przedmiotów znajdziemy również elementy znane fanom Diablo. Są to między innymi zwoje miejskiego portalu, zwoje identyfikacji, mikstury many oraz życia, kamienie do ulepszania naszego ekwipunku oraz coś na kształt kostki horadrimów. Itemy wypadają oczywiście z zabitych przez nas przeciwników ale również ze skrzynek, którym znajdziemy na swojej drodze mnóstwo. Gra mimo tego, iż nie ma praktycznie wcale rozbudowanej fabuły wciąga na długie godziny. Podziemia po jakich przyjdzie nam podróżować są wykonane perfekcyjnie. Oprócz mniejszych rywali (pająki, gnomy, trolle, jaszczury) czekają nas również starcia z tak zwanymi bossami. Często bywa tak, że całą grę tego typu można przejść praktycznie jednym, góra dwoma ciosami. Tutaj jest inaczej. Umiejętności każdej postaci są przemyślane i przydają się w różnych okolicznościach - aż chce się ich używać. Obok świetnie wykonanych lokacji podziemnych bardzo słabo wypada miasteczko, w którym znajdziemy podstawowe usługi takie jak naprawa, handel oraz osoby rozdające nam misje (polegają one oczywiście na likwidowaniu kolejnych bossów). Na całe szczęście nasz pobyt w nim nie trwa za długo i jak najszybciej chcemy przenieść się na plac boju.
Bardzo ważnym elementem każdego tytułu jest również oprawa audio wizualna. Tutaj sprawa prezentuje się naprawdę dobrze. Grafika jest po prostu śliczna. Nie chodzi tu o realizm, ale raczej coś w stylu World of Warcraft. Runic Games stworzyło grę ładną, komiksową i klimatyczną, która nawet za parę lat będzie przyjemna dla oka. Poziomy, które będziemy odkrywać są różnorodne, podobnie jak potwory, z którymi przyjdzie nam walczyć. Oprócz tego dopracowane ikonki umiejętności i przedmioty. Pełen profesjonalizm. Za oprawę dźwiękową zaś odpowiedzialny jest Matt Uelmen (World of Warcraft: Burning Crusade, Starcraft czy seria Diablo). Trzeba dodawać coś jeszcze? Myślę, że nie. Muzyka przyjemnie płynie sobie z tyłu, nie przeszkadza a nawet pomaga! Dźwięki czasami przypominają produkcję Blizzarda, ale to również uważam za plus.
Bardzo dużym minusem jak dla mnie jest brak trybu Multiplayer. Myślę, że zainteresowałby on dużą liczbę graczy Xbox Live spragnionych długich i wyczerpujących wypraw po epickie przedmioty. Warto wspomnieć, że w przygotowaniu jest już Torchlight 2. W oficjalnych wypowiedziach twórców możemy wyczytać iż ta kwestia ma być rozwiązana w sequelu. Oby tak było!
Torchlight to naprawdę dobra gra, która zapewni 12 godzin rozrywki. Po przejściu jedną postacią nie miałem jednak zbyt wielkiej ochoty na powrót do miasteczka. Jednorazowa przygoda, która dała konsolowym graczom coś nowego. Bardzo boli mnie fakt, iż nie ma tu praktycznie żadnej większej fabuł. Chodzimy, siekamy i zdobywamy kolejne poziomy. Gdyby dodać do tego wszystkiego wątek fabularny jak choćby we wspomnianym na początku recenzji Diablo, byłoby po prostu świetnie!
|
Zalety:
- Prosta i intuicyjna gral
- Duża liczba mobów i przedmiotów;
- Towarzysz podróży;
- Oprawa graficzna i dźwiękowa
|
Wady:
- Gra na jeden raz;
- Brak multiplayera
|
|
| Ocena ogólna |
|
7,5
|
| Grafika
|
|
7
|
| Dźwięk
|
|
8
|
| Grywalność
|
Online
Offline |
-
9
|
| Żywotność
|
Online
Offline |
-
7
|
|
Więcej:
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry