|
|
Mortal Kombat: Deception
|
|
Autor:
tekA
Opublikowano:
30 listopada 2004
Odsłon:
3804
»Skomentuj...
|
|
|
Historia serii Mortal Kombat sięga 1992 r. kiedy to firma Midway wypuściła na rynek pierwszą część kontrowersyjnego cyklu. Prosty dwuwymiarowy system, ciekawie zaprojektowane postacie a przede wszystkim bijąca z rozgrywki brutalność przyciągnęła do ekranów szerokie grono graczy. Wraz z czwartą odsłoną serii gra wkroczyła w trój-wymiar. Fani nie byli jednak zadowoleni i częściej wracali do starszych części. Po dłuższej przerwie twórcy postanowili odświeżyć serię, co pod koniec 2003 r. zaowocowało grą Mortal Kombat: Deadly Alliance. Zupełnie nowy system walki, piękna grafika i wielkie obietnice skłoniły wielu graczy do kupna tego tytułu. Na dłuższa metę gra była jednak niegrywalna i nie mogła konkurować z takimi tytułami jak Soul Calibur, Tekken, czy Virtua Fighter. Nowa odsłona miała to zmienić. Czy tak jest? Przekonajcie się sami.
Na początku wita nas trochę przy nudnawe intro, które ma nas zaznajomić z historią zawartą w tej części. Wszystko zaczyna się od momentu, w którym zakończyło się Deadly Alliance. Sojusz między dwoma czarnoksiężnikami Shang Tsungiem i Quan Chi pokonuje ostatniego obrońcę Ziemi, Raidena, lecz między dwoma tak silnymi osobowościami nie mogło się obejść bez konfliktu o władze. Shang Tsung padł martwy i właśnie, gdy Quan Chi miał sięgnąć po potęgę jaką jest armia Dragon Kinga stała się rzecz niespodziewana. Powrócił prawowity przywódca Smoczej Armii i władca Outworldu Onaga. Stare konflikty straciły ważność i tak dwaj czarnoksiężnicy wraz z Raidenem stanęli ramię w ramię by stawić czoła niebezpieczeństwu. Niestety wszyscy polegli i teraz do ciebie należy uratowanie świata po raz kolejny.
Na początku zajmiemy się podstawowym trybem, czyli Arcade. Na starcie mamy do dyspozycji 12 postaci a ostatecznie po odblokowaniu drugie tyle. Są to zarówno standardowi zawodnicy tacy jak Scorpion, Sub-Zero czy Raiden, wielkie powroty (Noob-Saibot, Kabal, Baraka) jak i parę nowych facjat (Najemnik Dairou, świeży nabytek organizacji Black Dragon - Kobra, uwięziona w Neatherrealm demonka Ashrah). Poszczególni zawodnicy nie różnią się za bardzo między sobą i wszystkimi gra się podobnie. Każdy z nich posiada 3 style walki (w tym jeden z bronią), 2 fatality, jedno hara-kiri (nowość w serii, w czasie gdy chwiejemy się podczas Finish Him/Her możemy wykonać efektowne samobójstwo. Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego niż udaremnienie zrobienia Fatalisty poprzez wyrwanie sobie serca :D). W systemie wprowadzono parę zmian takich jak breakery (trzy razy podczas walki trzymając blok + przód możemy przerwać combosa przeciwnika poprzez przechwycenie ciosu) i interaktywnych aren ( coś na wzór
Dead or Alive , zrzucenie na niższą kondygnacje, przebicie przez szybę lub ścianę ). Do tego na niektórych arenach znaleĽć możemy mocniejsze bronie bądĽ wykorzystać jedną z tzw. Death Traps (efektowne zakończenie rundy, wrzucenie przeciwnika na kolce lub prasę, coś na wzór ring-outów). Niestety to nie wystarczy by rozgrywka była wystarczająco wciągająca tak, więc szybko się nudzi. Nadal to mozolny, sztywny, ale za to efektowny Mortal.
Drugim bardzo ważnym trybem w MK:D jest Konquest. Rozbudowano go znacznie w stosunku do poprzedniej części. Wcielamy się w młodego wychowanka mistrza Bo Rai Cho który marzy o wielkich przygodach i wygraniu turnieju Mortal Kombat. Po skończeniu ostatecznego treningu zostaje wybrany przez bogów do specjalnej misji. Tak, więc przemierzamy różne wymiary w poszukiwaniu mitycznych artefaktów Kamidogu przy okazji ucząc się wielu stylów walki, wypełniając poboczne questy i poznając dokładnie fabułę gry. Zadania dodatkowe, nie potrzebne zupełnie do skończenia nie są zbyt skomplikowane (przynieś coś, pokonaj kogoś), ale opłaca się je ukończyć bo właśnie za nie zbieramy najwięcej monet i kluczy do wykorzystania w Krypcie. A skoro o niej mowa to ulepszono ja znacznie w stosunku do MD:DA. Na odblokowanie czeka multum art-worków, filmików, postaci, strojów i kawałków z soundtracku. Gdyby autorzy przyłożyliby się jeszcze trochę to z tego trybu mogłaby wyewoluować całkiem ciekawa osobna pozycja.
Autorzy zaskoczyli nas umieszczając w grze dwie całkiem grywalne mini-gry. Pierwszą z nich jest Puzzle Kombat. Przypomina on mutacja tetrisa. Musimy łączyć klocki poszczególnego koloru w łańcuchy by potem je detonować i jednocześnie zdobywać przewagę nad przeciwnikiem. Wraz z naszymi postępami na dole ekranu bija się zabawne karykaturalne postacie. Po naładowaniu odpowiedniego paska możemy odpalić specjala (np. zamrożenie klocków przeciwnika). Po dwóch wygranych rundach zwycięska postać wykonuje Fatality.
Drugą mini-grą jest Chess-Kombat. Jak można się łatwo domyślić bazuje ona na jakże szlachetnym sporcie jakim są szachy. Tu jest jednak małą różnica. Kiedy w normalnej wersji następuje zbicie tutaj włącza się walka bo pionkami się żywi zawodnicy. Do tego każda ze stron dysponuje magikami którzy mogą w czasie jednej tury wykonać czar ( zamrożenie pionka, leczenie ). Rozgrywka kończy się po śmierci jednego z królów.
Czas wspomnieć coś o warstwie audio-wizualnej. Nie zmieniła się ona zbytnio od czasów poprzedniej edycji. O ile rok temu była całkiem niezła teraz prezentuje przeciętny poziom. Modele postaci nie za zbytnio rozbudowane a ich animacja wygląda śmiesznie, sztywne ciosy może i nadają się do bijatyki 2D z poprzedniego wieku, ale w dzisiejszych realiach nie sprawdzają się zbyt dobrze. Efekty fireballi też nie należą do geniuszu graficznego. Całkiem pociesznie prezentuje się krew, która podobnie jak w poprzedniej części efektownie rozpryskuje się, (ale dlaczego po każdym ciosie?) i pozostaje do końca walki na posadzce. Wygląd aren jest na nierównym poziomie. Niektóre takie jak Beatles Lair mogą się podobać, ale już reinkarnacje aren z części dwuwymiarowych to nic ciekawego.
Muzyka i dĽwięki towarzyszące rozgrywce prezentują się trochę lepiej. Utwory przygrywające w czasie gry ciekawie wkomponowuje się w walkę (kawałek z pierwszego trailera wymiata), ale ogólnie nie ma co się równać z podkładem muzycznym w innych tego typu produkcjach. Odgłosy to już tradycja w serii, są jak zawsze świetne, nieśmiertelne teksty, Get over here!i ten sam lektor oznajmiający nam o początku rundy bądĽ wykonaniu Fatality doskonale podbudowują klimat rozgrywki.
Podsumowując, Mortal Kombat Deception może się podobać lub nie. Nie spełnia większości standardów wyznaczonych przez liderów gatunku, ale jednak niektóre patenty i klimat towarzyszący serii od początków przyciąga do gry. Nowy Mortal może ukraść wam kilka godzin z życia, ale jednak na dłuższą metę nie jest zbyt grywalny i przegrywa pojedynek z wielkimi tytułami.
|
RAIDEN
2 lipca 2007,
10:17
Mam tom gre!Gierka fajna!
gerard
17 maja 2009,
23:02
fajna super gra przeszłem całą fajny jest tryb szach jest juz nowa czesc mortal kombat vs universe czy cos takiego jeszcze jej niekupiłem
Klaudia
4 sierpnia 2009,
14:08
A kto wie jak pokonać tego Dragona?? Piszcie klaudia_dusia022@o2.pl :) Czekam!
sam ja
11 września 2011,
16:28
pomocy co zrobic po wyjsciu za mury wiem ze mam cos poszukac ale nie wiem gdzie to jest
sam ja
11 września 2011,
16:29
chodzi o ta pierwsza misje
Dodaj swój komentarz
|