|
|
DoA: Ultimate
|
|
Autor:
Nixon
Opublikowano:
13 marca 2005
Odsłon:
1719
»Skomentuj...
|
|
|
Śliczne, powabne, ładnie zaokrąglone kobietki wymieniające się seriami śmiercionośnych technik. Jeżeli komuś nie przyszła jeszcze na myśl seria Dead or Alive to wystarczy dodać do tego wszystkiego kołyszące się na lewo i prawo obfite biusty zawodniczek, by każdy już wiedział że chodzi o serię bijatyk, która rozpoczęła swój żywot i rywalizację z innymi w roku 1997 na PSXa.
Przez ten okres DOA zyskało wielu fanów. światło dzienne ujrzały 3 części tej bijatyki oraz jedna siatkówka plażowa z pannami z gry. Wszystkie te tytuły zawsze przyjmowane były przez graczy z wielkim entuzjazmem stając się tytułami kultowymi, hitami dla których ludzie specjalnie nabywali konsole.
Jak jest w przypadku DOA:Ultimate? Jeżeli ktoś tego jeszcze nie wie to nie jest to typowy sequel, lecz zestaw w którego skład wchodzą dwie pierwsze części serii. Części, które zostały odpowiednio przemodelowane by na nowo zainteresować graczy, o ile w pierwszym DOA nie ma zbyt wielu innowacji poza minimalnie poprawioną grafiką ( nadal jest kanciasta Wink, system pozostał bez zmian, nie dodano żadnych nowych postaci czy ruchów, żadnych dodatkowych stroi, bonusów czy nawet zakończeń. O tyle druga część jest dużo bardziej zmodernizowana. Już po włączeniu gry przywita nas nowe nieobecne w oryginalnym DOA2 świetnie renderowane intro, przedstawiające historię głównych postaci gry: Kasumi, Ayane i Eina. Trybów zawartych w grze jest całkiem sporo i będzie czym się bawić. Są nimi: Story, Time Attack ,Survival, Team Battle, Tag Battle, Versus, Battle Rekord, Watch, Ranking, Collection - w którym można przeglądać masę popierdółek zdobytych w Survivalu. Jest jeszcze tryb, który dla osób gustujących w bijatykach oraz rywalizacji po sieci powinien być powodem samym w sobie dla kupna tej gry - DOA on-line. W końcu bijatyk oferujący możliwość pogrania z kolegą z zagranicy jest jak na lekarstwo. Tryb oczywiście pozwala zmierzyć się z graczami z całego świata, skutecznie zwiększając przez to żywotność i grywalność gry z bardzo dużej do praktycznie nieskończonych pokładów miodnej zabawy. Grając w samotności gra wiele traci ze swojego uroku, chociaż by zaliczyć wszystko na 100% trzeba się pomęczyć przez ładne kilkadziesiąt godzin.
System gry jest jak zwykle typowy dla serii, do dyspozycji mamy cztery klawisze: cios ręką, kopnięcie, rzut, blok/przechwyt. Sterowanie jest bardzo intuicyjne i pomimo używania tylko dwóch przycisków do samej walki, każda z 15 postaci zawartych w grze posiada całkiem sporą liczbę zagrań i technik. Jak zwykle w grze jednym z najważniejszych elementów wykorzystywanych w walce są rzuty oraz przechwyty. Standardowo nie można narzekać na ich ilość. Każdy zawodnik posiada ich po kilkadziesiąt sztuk, co bardzo urozmaica widowiskowość starć. W zmaganiach dwóch na dwóch dane pary postaci (np. Tina i Bass czy Hitomi i Ein) potrafią wykonywać rzuty tagowe, które wyglądają niesamowicie efektownie i biorą przy tym niemałe ilości energii. Są także chwyty, przy których postacie korzystają do obijania oponenta pobliskich elementów otoczenia takich jak ściany, drzewa czy nawet słonia Smile. Również za pomocą zwykłych ciosów można uzyskać przepotężnie wyglądające akcje pokroju wyrzucenie oponenta przez szklaną ścianę z dziewiątego piętra, który spadając zahaczy o olbrzymi kolorowy neon ciągnąc go za sobą w dół i robiąc na ulicy niezły bałagan...! Interakcja z otoczeniem jest jedną z większych zalet serii, dopracowano nawet takie drobiazgi jak spadające liście z drzewa o które ciśnięto przeciwnikiem.
Co do jednego z najważniejszych elementów w grach video jakim jest grafika, to to, co można uświadczyć w tym tytule naprawdę potrafi zrobić niemałe wrażenie. Postacie składają się z jeszcze większej ilości poligonów niż w trzeciej części, areny są większe oraz mają lepszy design niż w jakimkolwiek innym fighterze, a wszystko to przyozdobione jest gładkimi, prześlicznymi teksturami. Pomimo niesamowitej grafiki i masy dodatkowych efektów, takich jak choćby falujące powietrze w operze trawionej ogniem, animka nawet na chwile nie zwalnia, trzymając stały poziom 60 klatek na sekundę.
Jeżeli chodzi o muzykę w grze, to po prostu jest. Nie powala na kolana, ani też nie odpycha, DOA:U nie posiada kawałków które na dłużej wbiją się w pamięć, ale są to utworki przy których całkiem przyjemnie można obijać przeciwnika. Do reszty dĽwięków zawartych w grze takich jak odgłosy przy zadawaniu ciosów także nie można mieć większych zastrzeżeń. Wszystko jest jak najbardziej zgrane i dopasowane do tego co się dzieje na ekranie TV-ka. Jedyną rzeczą, której można się przyczepić jest to że postacie wysławiają się za pomocą języka japońskiego (I bardzo dobrze. Ja bym im dal angielski. A fuu... Zawsze cenie sobie pozostawienie oryginalnych dialogów. FLIK), a jedyne co pozwala je zrozumieć to angielskie napisy wyświetlane pod postacią. śmiesznym jest jednak fakt, że ludzie choć troszkę znający ten krzaczasty język mogą zauważyć że hasełka wypowiadane przez naszych wojowników nie zawsze są przetłumaczone prawidłowo :/. Oprawa Audio działa w standardowym jak na te czasy systemie DD5.1
Na samym końcu należało by wymienić największą wadę tego tytułu, a jest nią właśnie to że nie jest kolejną, lecz wcześniejszą częścią przez co dla osób grających w DOA3 może okazać się trochę cofnięta. Brakuje postaci pijanego mistrza - Brada Wonga i ponętnej srebrnowłosej zabójczyni posługującej się stylem węża Christie. Fanów Hitomi na pewno ucieszy fakt, że postać tę akurat wrzucono do gromadki wojowników w DOA:U , by ją jednak odkryć potrzebny jest save z DOA:Extreme Beach Volleyball lub DOA3. Zabieg stosowany na graczach by wymusić kupienie jednej z gier aby móc zaliczyć DOA:U na 100%.
Zabrano także większość ciosów z trójki, a także możliwość dobijania przeciwnika po ówczesnym wklejeniu go w ścianę. Na szczęście zmieniono system reversali na bardziej wymagający, teraz ciosy zadawane nogami należy reversować z kierunkiem przodu, a ciosy rękoma standardowo z tyłem. Także mniejsza ilość ciosów zakłada różnego rodzaju stuny podczas których trzeba zgadywać czy przeciwnik zrobi kolejny cios, na jaką wysokość czy może rzut itp. System nadal opiera się na schemacie potocznie zwanym papier , nożyce, kamień, i nie należy go porównywać do fighterów ze stajni Namco.
Podsumowując tytuł jest bardzo komercyjny, wydawany dla mas, posiadający łatwy do opanowania i przy tym niesamowicie efektowny system . Jest to gra stricte multiplayerowa jak zresztą na bijatykę przystało, strasznie grywalny i żywotny tytuł z prześliczną grafiką i masą sekretów do zdobycia, w tym ponad 130 stroi dla postaci, które po prostu trzeba zdobyć. Na zachętę dodam tylko że każdy następny strój dla laseczek jest coraz bardziej skąpy Wink Po za tym jest to nadal tytuł żerujący na najprymitywniejszych męskich instynktach, ale czy to komuś przeszkadza? Bo mi jakoś nie szczególnie.
Plusy: + śliczna oprawa graficzna + bezkonkurencyjne areny + efektywność i widowiskowość starć + on-line + dwie gry w cenie jednej + oczywiście cudowne niunie Wink
Minusy:- brak postaci i technik z DOA3 - DOA1 to praktycznie tylko miły dodatek na krótką chwilę - system gry opierający się na schemacie: papier, nożyce, kamień
|
Nie napisano jeszcze żadnego komentarza. Bądź pierwszy!
Dodaj swój komentarz
|