XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Recenzje »

Soul Calibur 2

Autor: Flik    Opublikowano: 11 sierpnia 2004    Odsłon: 4136    »Skomentuj...
Soul Calibur 2 jest sequelem wielkiego hitu Namco, który już wcześniej ukazał się na na starszych konsolach. Gra posiada wielu fanów, którzy z utęsknieniem czekali na kolejną odsłonę ich ulubionej serii. Ich marzenie spełniło w roku 2003. Tym razem SC został wydany na wszystkie next geny. Czy był to dobry zabieg, czy też nie, dowiecie się z tej recki.

W grze mamy dostęp do standardowych trybów, jednak na uwagę zasługuje tylko jeden z nich - Weapon Master. To właśnie w nim rozgrywamy kolejne pojedynki i poznajemy fabułę. Dodatkowo twórcy aby zmobilizować nas do dalszej zabawy stworzyli system dzięki któremu zdobywamy doświadczenie i pieniądze. Za pieniążki możemy kupować różnego rodzaju bonusy, takie jak dodatkowe stroje, bronie, arty, czy też kata, z kolei odpowiedni poziom doświadczenia udostępnia nam ukryte chaptery. W każdym z nich walczymy w różnych trybach. Czasem jest to Survival, Team Battle lub zwykły pojedynek jeden na jednego, jednak jest to na tyle zróżnicowane że nie mamy prawa się nudzić. Raz zaczyna się z połową energii, z kolei innym naszemu przeciwnikowi odnawia się energia bądˇ jesteśmy otruci. Nowością są dungeony w których krążymy po komnatach w poszukiwaniu głównego przeciwnika. Nie jest to co prawda poruszanie się po trójwymiarowych lochach, lecz po wygranej walce mamy możliwość wybrania kolejnego kwadratu na dwuwymiarowej mapce. Nie muszę chyba mówić, że do celu często prowadzi kilka dróg, na których czekają na nas coraz silniejsi przeciwnicy. Po pokonaniu ostatniego bossa w Weapon Master uzyskujemy możliwość ponownego przechodzenia, z tym, że za drugim razem wszystko jest o wiele trudniejsze.

Wszystkie tryby posiadają swoją wersję EXTRA, która umożliwia korzystanie ze wcześniej zdobytego oręża i aren. Wracając do broni to każdy z wojowników posiada jej
dwanaście rodzajów. Dwa pierwsze wybieramy zmieniając jedynie strój. Każda następna posiada odmienne właściwości. Niektóre odnawiają energię, zwiększają siłę ciosów kosztem powolnego odbierania energii, zwiększają prędkość, przebijają się przez obronę, systematycznie odbierają energię lecz każdy trafiony cios regeneruje 20% życia, bądˇ po prostu różnią się długością. Dodatkowo ostatnia broń dla każdej z postaci jest żartem programistów. Nightmare walczący wiosłem czy też Raphael używający kija od bilarda wygląda bynajmniej śmiesznie.

System walki jest bardzo rozbudowany i dopracowany. Reversale, juggle, rzuty, guard breaki(przebicie się przez gardę), soul charge, cancele (możliwość przerwania ataków), guard impact (zbicia ataków). Praktycznie wszystko można przechwycić, ominąć lub skontrować. Dzięki takiemu stanowi rzeczy każda walka wygląda zupełnie inaczej. Do tego dochodzi jeszcze innowacyjny system 8way run, który zastępuje sidestepy. Pozwala on na swobodne poruszanie się po arenie i każda postać może z niego wykonać kilka ciosów. Niektóre postacie takie jak Nightmare czy Mitsurugi posiadają dodatkowe postawy, przez które mogą płynnie przechodzić wykonując jakiś cios. Nie mogło oczywiście zabraknąć ciosów nieblokowalnych które towarzyszą serii już od samego początku na PSX. Tym razem jednak Soul Charge (bo tak nazywa się ów system) posiada trzy poziomów. Gdy używamy Soul Charge zwiększamy skuteczność swoich ataków, ale gdy zostaniemy zaatakowani obrażenia również zostaną zwiększone. Na pierwszym poziomie jesteśmy w stanie rozbić gardę przeciwnika, z kolei na trzecim niektóre ciosy stają się nieblokowalne.

W SC2 mamy do wyboru 20 zawodników. Większość z nich pochodzi z poprzednich serii jednak Namco uraczyło graczy kilkoma nowymi. Yunsung jest uczniem Hwanga. Posługuje się tym samym stylem walki co jego nauczyciel, a jego bronią jest chiński miecz White Storm. Drugą postacią jest Cassandra. Walczy tak samo jak jej starsza siostra Sophitia tzn. krótkim mieczem i tarczą. Kolejnym nowym zawodnikiem jest monstrum zaprojektowane przez rysownika Todda McFarlanea, czyli Necrid. Jest on kompilacją wszystkich występujących w SC2 postaci. Czwarty jest Raphael, Francuz pochodzący z arystokratycznej rodziny, w walce posługujący się rapierem. Ostatnim postacią jest Talim. Urodziła się w rodzinie szamanów i została wychowana na ostatnią kapłankę wiatru. Walczy za pomocą pałek tonfa, które zostały uzupełnione o ostrza. Dodatkowo w wersji USA i PAL została dodana możliwość gry trzema niegrywalnymi w wersji jap. fighterami: Assasinem, Berserkerem i Lizardmanen. Większość z postaci posługuje się odmiennym stylem walki, jednak zdarzają się wyjątki. Np. pary Kilik i Seung Mina oraz Cassandra i Sophitia. Obie pary walczą mniej więcej w ten sam sposób. Nie mogło również zabraknąć odmiany Tekkenowego Mokujina. W SC2 zastępuje go Charade. Wybierając tego wojownika przed każdą rundą dokonuje się losowanie postaci. Jeśli chodzi o style to właściwie nie ma co narzekać, każdy jest w stanie znaleˇć postać , która będzie mu odpowiadała zarówno pod względem wyglądu jak i zagrań. Na pierwszy rzut oka postacie są dobrze wyważone, jednak po wielu godzinach gry okazuje się że niektórzy fighterzy górują nad innym. Np. bardzo łatwo można młócić wszystkich Nightmarem. Grając tą postacią wychodzi na jaw pewna ułomność konsolowych przeciwników. Stosując cios: pp Y można z łatwością przejść prawie każdy tryb. Każda konsola dostała postać niepojawiającą się na innych systemach. Nintendowcy dostali Linka z Zeldy, PS2 ma Heńka z Tekkena, a my Spawna. Nie mam pojęcia dlaczego akurat on tutaj wylądował ale po dłuższym przyjrzeniu się można stwierdzić że nawet pasuje.

Grafika w grze jest przewspaniała. Zacznę może od postaci. Wszystkie zostały bardzo starannie wykonane i wyposażenie w wiele elementów ruchomych. Każdemu
powiewa jakaś część garderoby. Takie drobne elementy jak mrugające oko na mieczu Nightmarea czy bijące serce Astarotha są na porządku dziennym. Pokazują nam,
graczom ile pracy kosztowało grafików przygotowanie tak ciekawych modeli. Jednak przy takim nasyceniu szczegółów nie sposób było uniknąć kilku błędów. Wiele razy po
skończonej walce można zaobserwować przypadłość do przenikania niektórych obiektów przez siebie. Trochę pokpiono sprawę gdyż wystarczyło trochę przemodelować
niektóre sekwencje i już efekt byłby o wiele lepszy, a tak pozostaje niesmak. Kolejnym elementem są areny. Tutaj każdy fan mordoklepek powinien być zadowolony.
Mamy duże plansze na których ring out jest niemożliwy, ale także malutkiego które wymuszają taki sposób gry. W niektórych można ustawić wielkość ringu a także ściany, które uniemożliwiają wyrzucenie przeciwnika poza arenę. Jest plansza pokryta lodem - postacie ślizgają się na niej i jeden celny cios może wyrzucić przeciwnika poza ring, inna zaś otoczona jest lawą - gdy któryś z graczy będzie stał w niej za długo zapali się i upadnie, co prawda zostanie zabrana mu energia ale będzie mógł kontynuować pojedynek. Wszystkie te efekty występują dopiero w wersji USA, w jap. gdy gra się w VS żaden z nich nie działa! To jeszcze nie wszystko. Areny nie są płaskie. Można dokładnie zobaczyć lekkie górki badˇ wybrzuszenia na niektórych z nich. Weˇmy np. planszę Cervantesa. W miejscach w których jest widoczna ziemia są małe górki. W tle widzimy statek a w wodzie co jakiś czas przepływa wielka ryba. Często słyszałem narzekania ze strony graczy i recenzentów na temat spowolnień animacji. Możliwe że w czasie bardziej widowiskowych akcji coś chrupnie, ale jest to raczej niezauważalne, a na pewno nie przeszkadza w żaden sposób w rozgrywce.

Na sam koniec zostawiłem sobie oprawę audio. Wszystkie ciosy, otarcia się broni i kopniaki zostały profesjonalnie nagrane. Utwory, którymi twórcy ozłocili swoje dzieło
znakomicie pasują do klimatu gry. mi najbardziej przypadł do gustu ten z planszy Cervantesa. Szybkie kawałki zagrzewają nas do walki, a melodia występująca w intrze jest wyśmienita i przy pierwszym spotkaniu z grą po prostu zabija. Zaczyna się dość niemrawo, póˇniej staje się szybsza aby przy kawałku w którym występuje Raphael zwolnić i znowu przyśpieszyć aż do finiszu.

Reasumując jest to obecnie najlepsza bijatyka na Xboxa. Na plus można jej zaliczyć świetną oprawę graficzną, ogromne zróżnicowanie postaci i mnóstwo bonusów do odkrycia a także miód płynący w czasie zabawy na multi. Jeśli chodzi o minusy to tyko dwa - przenikanie obiektów oraz lekkie zwolnienia animacji. Mam nadzieje że się jeszcze spotkamy:)



Komentarze Dodaj komentarz»

matej 6 marca 2007, 22:13


lepszych gier nie ma


Kusza 26 lipca 2007, 9:34


The legend will never die.... Ubóstwiam soul calibura ale tekken i tak rulz!!


martin belfast 11 września 2007, 10:30


thats grand game guys when i seen this webside first time i had problem.....where r fukin specials haha. yo for polish players soul calibur 2 rulesss.yo porno i dla ziomkow zsc.pire.bth.i dla chlopakow hehe.


sun 2 listopada 2007, 23:48


gram w to od zawsze :) kupilem psx zeby pograc w soul blade, pozniej dreama, xboxa i ps2, teraz bedzie x 360 i sc4 :D:D:D:D:D


Pelago 19 marca 2009, 18:25


najlepsza gra w jaką grałem
szczególnie jeśli gram yoshimitsu & mitsurugim


hehe 30 lipca 2010, 19:02


Najlepiej si gra Assasinem Taki i Cassandra



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot