|
|
Call of Duty 2
|
|
Autor:
Maiden
Opublikowano:
20 grudnia 2005
Odsłon:
2934
»Skomentuj...
|
|
|
Już na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż Call Of Duty na Xbox’ie 360 nie ma nic wspólnego z Call of Duty Big Red One wydanym na Xbox’ie. Są to dwie całkiem odmienne gry. Call Of Duty 2 jest konwersją z PC. Konwersją w żadnym punkcie nie ustępującą czy to graficznie czy to pod względem gameplay’u i stanowiącą naprawdę łakomy kąsek dla miłośników wielkich shooterów.
ZSRR, Afryka, Francja gracz zostanie zabrany właśnie w te 3 rejony by przeżyć wojnę ( Rozgrywka zaczyna się w roku 1941 na przedmieściach Moskwy) z perspektywy żołnierza Radzieckiego, Brytyjskiego i oczywiście (a jakże by inaczej) Amerykańskiego. Warto tu jednak zaznaczyć, iż uzyskujemy dostęp do kampanii Brytyjskiej (zresztą w moim odczuciu nieco mniej udanej od pozostałych) już po ukończeniu pierwszej misji ( treningowej) na wspomnianych wyżej przeze mnie przedmieściach Moskwy. Niewątpliwie jest to plus, wszak jeśli gracz, poczuje się znudzony odbijaniem Stalingradu może w każdej chwili pogonić Niemców pod El-Alamein. Zanim jednak przejdę do kolejnego podpunktu postaram się wam w telegraficznym skrócie opisać czego doświadczycie w owych trzech "epizodach". Pierwszy rozgrywany jest pod Moskwą w zimie 41 roku jak i w osławionym Stalingradzie na przełomie lat ‘42/’43. Nie musze chyba dodawać, iż czekają was zażarte walki uliczne z wojskami Rzeszy nie tyle co o samo miasto, lecz o każdą ulice, dom, piętro a nawet pokój. W Afryce z kolei odeprzecie Atak Feldmarszałka Rommla pod El-Alamein by następnie pogonić go poprzez pustynie Libijską aż do stolicy Tunezji: Trypolisu. W Afryce będziecie mieli nie tylko do czynienia z terenem pustynnym, lecz także z małymi arabskimi miasteczkami przypominającymi swą architekturą labirynty. Koniec końców wylądujecie w Normandii, lecz nie na plaży Omaha co już staje się swoistym standardem w grach o tejże tematyce, lecz na innej może nieco mniej znanej, lecz również przesiąkniętej żołnierską krwią (kto widział „Najdłuższy dzień” ten wie).Wasza wędrówka zakończy się dopiero u wrót Trzeciej Rzeszy, czyli nad Renem. Na tych trzech frontach będziecie musieli stawić czoła przeróżnym niebezpieczeństwom nie pozwalającym wam nawet na chwile spoczynku. Sytuacje które będzie dane wam przeżyć są niekiedy iście filmowe.
Przyrównując grę do swej poprzedniczki nie sposób zauważyć dwóch istotnych rzeczy. Po pierwsze znaczną poprawę w designie leveli. Bardzo często zdarzy wam się (szczególnie w miasteczkach afrykańskich) odkrywać coraz to nowsze, alternatywne drogi przejścia misji (np.: ostrzeliwać nacierających Niemców z piętra parteru lub piwnicy; przebijać się lewą lub prawą stroną w miarę szerokiego frontu). I choć ogólna droga jest Wam z góry narzucona to nie raz zdarzy Wam się zaskoczyć przeciwnika od tylu korzystając z tych że właśnie alternatywnych dróg. Niewątpliwie takie drobiazgi zachęcają do ponownego przejścia Singla choćby z chęci przeżycia przygody z nieco innej perspektywy. Ponadto plansze są duże i przeciwieństwie do innych gier (np. Medal of Honor) nie ograniczają się do prowadzenia gracza przez wąski "korytarz" nie pozwalając mu choćby przeskoczyć otaczającej go przeszkody.
Jeśli chodzi o oponentów to dysponują oni całkiem przyzwoitym AI. Owszem zdarzają sie sceny, gdy przeciwnicy będą Wam tempo wbiegać pod celownik, lecz są i momenty, gdy będą szukać schronienia przed Waszymi granatami czy tez próbować Wam je odrzucić. Będą również się przegrupowywać w zależności od Waszych poczynań. Łącząc dobre AI z rozległymi levelami naprawdę można wdrażać w życie różnego rodzaju manewry taktyczne jak na przykład rozpocząć atak z jednej strony by szybko się przegrupować i zaskoczyć wroga od prawej. Efekt jest taki, ze gracz totalnie wciela się w role, w jakiej się znajduje, co jest przecież chyba jedną z ważniejszych cech shooterów. Niewątpliwie śliczna grafika i duża ilość jednostek znajdujących się na ekranie połączonych z cudowną oprawą dźwiękową ( 5.1 bardzo mile widziane) bardzo się do tego faktu przyczyniają. Gra stara się jak najbardziej odzwierciedlać wydarzenia z frontów drugiej wojny światowej (choć pojawiają się błędy gatunku historycznego), wiec celem gracza tak jak każdego innego żołnierza będzie przede wszystkim przeżycie otaczającego go koszmaru (o tak zwanym biegnięciu "na Jana" możecie zapomnieć). Wasi towarzysze nie są zwykłymi "kukłami" osłaniają Was, sami proszą o wsparcie, krzyczą, jęczą, wyzywają przeciwników, proszą o pomoc, meldują swoją pozycje, określają zaistniałe sytuacje jak i broń slangiem z epoki. Tak wiec jeśli w waszym kierunku pofrunie niemiecki granat usłyszycie "Watch out!! Potato smasher!!!" (nawiązując do stożkowatego kształtu niemieckich granatów). Do tego wszystkiego należy doliczyć naprawdę kapitalną animacje postaci jak i pojazdów (już choćby czołgowych gąsienic).
Z nowości warto wspomnieć o pojawieniu się granatów dymnych gadżetu będącego bardzo pożytecznym, bo pozwalającym Wam na sforsowanie bardzo trudnych momentów w grze. Po ich odpaleniu granaty potrzebują paru sekund by zapełnić pole walki gęstym dymem zmuszając wroga do przerwania ostrzału lub choćby strzelania na oślep. Ponownie jest to element, który nadaje niewątpliwego smaku rozgrywce tym bardziej, że jego wykonanie stoi na najwyższym poziomie. Nie muszę Wam chyba tłumaczyć, ze przedzieranie się przez taką warstwie dymu będąc pod ostrzałem CKM’ów, nie wiedząc, z czym będzie się miało do czynienia parę kroków dalej jest skutecznym sposobem na podniesienie adrenaliny we krwi tak w Singlu jak i w Multiplayerze. Warto tez tutaj wspomnieć, iż popularne "apteczki" zostały zastąpione swoistym systemem "odporności" zapoczątkowanym przez Halo. Tak, wiec jeśli dostaniecie się pod silny ostrzał i dostaniecie parę celnych trafień (a do szczęścia potrzeba wam ich bardzo mało) musicie się czym prędzej schować i poczekać aż wasz żołdak dojdzie do siebie. I choć wydaje się to banalne proste to jest całkiem inaczej, biorąc pod uwagę pokazaną liczbie przeciwników, z jaką macie de-facto non stop do czynienia.
Call Of Duty 2 jest gratką dla pojedynczego gracza, lecz ludzie preferujący granie po sieci na lanie lub na splicie nie mogą czuć się zawiedzeni. Call Of Duty 2 posiada, bowiem tryb Multiplayer nie gorszy od swego poprzednika (cały czas mowa o wersji na PC). Chętnych do gry nie brakuje (przecież to najlepiej sprzedająca się gra na terenie USA jak i będąca w ścisłej czołówce na starym kontynencie) a sam gameplay wciąga chyba bardziej niż ten, który ma do zaoferowania Perfect Dark Zero. Jest naprawdę DOBRZE! Jedynym poważnym minusem jaki zauważyłem to system hostowania. Mianowicie pierwsza osoba będąca w pokoju zawsze ma hosta niezależnie od łącza... Niebawem ma ukazać się patch eliminujący to uniedogodnienie.
GRAFIKA: 9 DŹWIĘK: 9 GRYWALNOŚĆ: 9 ŻYWOTNOŚĆ: 8 -------------------- OGÓŁEM : 8.5
|
SNAJPER-KTS
12 kwietnia 2007,
17:36
CALL OF DUTY 2 NA XBOXA 360 NAJLEPSZA STRZELANINA FTP W JAKA GRALEM A GRALEM W SETKI GIER TEGO TYPU MOJA OCENA GRAFA 9 MUZA 9 GRYWALNOSC 8 OCENA 9 POLECAM !!!
www.portalus.ugu.pl
10 stycznia 2009,
17:07
CALL OF DUTY 2 multiplayer /lan niemożna jeżdzic pojazdami a szkoda.straszny minus
Dodaj swój komentarz
|
|
|
|
|