Założe się, że wielu z Was nurtuje pytanie - "Warto zainwestować w Xbox 360 tuż po premierze?". Nie można już zwlekać z odpowiedzią, wszak trzy tygodnie dzieli nas od europejskiego launchu konsoli. Tak, tak, dwadzieścia jeden dni. Przecież wydaje się, że dopiero co poznaliśmy nazwę, wygląd, możliwości "three-sixty". Nadeszły pierwsze grywalne wersje gier i stanie się. "Hannibal ad portas", Xbox 360 zaczyna pukać do drzwi. Powinniśmy otworzyć mu bramy już na początku jego egzystencji?
Ponoć pierwsza myśl jest najtrafniejsza. Brać? Jasne, toż to pierwszy next-gen, prawdziwe cudeńko techniki. Przemawiają do Was następujące dane: trzyrdzeniowy procesor główny po 3,2 GHz każdy, pamięć 512MB RAM GDDR3 700MHz, DVDki o pojemności 7GB? Lub pozostałe dodatki typu: bezprzewodowe kontrolery, 20 gigabajtowy dysk twardy, pełna obsługa High-Definition Television (HDTV), WiFi, wejścia Ethernet? Czysta retoryka. High-tech z najwyższej półki. Ponadto wszelakie screeny, filmy, zwiastuny, to wszystko powoduje, że nasze dłonie chcą ścisnąć białego pada i sprawdzić, czy wszystkie nowinki ze świata Microsoftu nie są tylko pięknym snem. Artyzm Gears of War, epickie, zapierające dech w piersiach lokacje z Elder Scrolls 4: Oblivion, uderzające mocą kolorów Kameo, ultraszybki i genialnie wyglądający Project Gotham Racing 3, to najgorętsze zaprezentowane tytuły. Hmmm, nad czym się zastanawiać, przecież Xbox 360 to spełnienie marzeń, konsolowy raj. Jednak, mimo całej klasy i potencjału nowego bękarta Billa, radzę się narazie wstrzymać z zakupami!
O co chodzi temu Saunterowi?! Przyznam, gdy przeglądam oferty skelpów internetowych chciałbym kliknąć i złożyć zamówienie na pre-ordera. Ale odzyskuję trzeźwość umysłu, bo jest conajmniej kilka powodów na wstrzymanie się od zakupu. Pierwszy, typowy dla krajów o młodej gospodarce, w tym m.in. Polski - cena. Zgadzam się, sprzęt wart jest takich pieniędzy, ale czy przeciętny Kowalski rzuci ot tak sobie 1600 zł? Mówię oczywiście o Premium Packu, który, moim zdaniem, stanowi jedyną słuszną opcję, a alternatywa, czyli Core to inwestycja nieopłacalna. Nie wróżę "golasowi" wielkiej kariery, bo uważam, iż gro Graczy na całym świecie uciuła 100$, euro, czy funtów na o wiele lepszy sprzęt (hard-disk, bezprzewodowy pad, headset i inne akcesoria piechotą nie chodzą). Wracając do tematu. Ponad półtora "kafla" to dla polskiego społeczeństwa bariera trudna do przejścia. Mimo, że na naszym rynku nie jest najgorzej, cały czas idziemy w dobrą stronę, jednak trochę wody w Wiśle upłynie zanim w Polsce powstanie rynek na miarę kraju z Unii Europejskiej. O ile w przypadku PlayStation Sony Poland wykazuje jakieś zainteresowanie, tak swojski oddział Microsoftu zupełnie olewa segment konsolowy i nie ma zamiaru oficjalnie zasuppotować "Three-sixty". Taki obrót spraw powoduje następny problem, dla którego warto poczekać. W naszej Ojczyźnie Xboxy dostępne są jedynie dzięki prywatym sklepom. Do dziś nie wiemy ile przyjdzie wyłożyć nam na 360 w grudniu 2005. Rozmawiałem z osobą sprzedającą konsole Billa jak zapatruje się na sprawę ceny nowego X-klocka. Naturalną kolejnością w gospodarce jest dążenie do zysku, więc indywidualni dystrybutorzy maszyn do grania muszą doliczyć do tych 1200/1600 zł prowizję. Ciekawi Was ile może takowa wynosić? Około 200 zł... Tak, 1400/1800 PLN za Xbox 360 na starcie! Nie zapomnijcie jeszcze o tym, że każda konsola potrzebuje szpili. Dwie stówki za jeden tytuł nie powinny nikogo zdziwić. Rachując zakup Premium Packa: 1600 (cały zestaw z 360 na czele)+ 200 zł prowizji + 400 zł za 2 gry = 2200 zł!!! Niestety, matematyka jest nieubłagana.
Na tym nie koniec przeszkód na drodze do Xbox 360. Bez gier nie przetrwa nawet najpotężniejsza konsola. Owszem, launch-titles wyglądają pięknie, nasze oczy, przyzwyczajone do current-genowej grafiki chłoną z zachwytem wszelkie 360owe obrazy. Jednak spójrzmy ze strony czystego gameplay'a. Moim zdaniem, Xbox 360 nie ma system-sellera na wejście. Brak tu potężnego kopniaka, który wysłałby nas do sklepów. Mówicie PGR3? Oblivion? Dobra, jednak czy nie są kierowane do zawężonego grona odbiorców. Uważnie śledzę dyskusje na forach internetowych. Słyszałem podobne głosy, że nie ma w co grać na start. Xbox miał Halo, shootera, który potrafił trafić nawet do laika w temacie strzelanin, nieprzepadającego za gatunkiem (vide ja). Teraz nie widzę dla siebie nic godnego uwagi, co gorsze, nie jestem w tym osamotniony. Za zakupem sprzętu musi przemawiać software, bez tego ani rusz.
Zauważmy jeszcze jeden aspekt. Przywołam doskonale znany w branży przykład. Sony z POTĘŻNĄ falangą użytkowników PSXa skoncentrowało się jedynie na następczyni. Na "Czarnulę" wychodziło wiele, niezawsze wybitnych, tytułów, które mogli odpalić nieliczni w stosunku do userów PlayStation. Zaniedbanie takiego rynku było wielkim błędem Sony. Myślę, że Microsoft, nauczony doświadczeniem rywala, nie popełni tego samego błędu. Rzecz jasna, Xbox 1 supportowany będzie dużo rzadziej niż obecnie, jednak nie wierzę, aby Bill odwrócił plecy od Graczy, o których tak zaciekle walczył. Current-geny pokażą jeszcze klasę, co udowadniają zapowniedzi na okres już po launchu "Three-sixty". Black, Need for Speed: Most Wanted, Starcraft: Ghost, sequel Full Spectrum Warrior, True Crime: New York City, Painkiller, nowy Hitman, GUN to donośny głos X-pudła, o tym, że ono jest i ma zamiar być ważną częścią rynku. Jasne, powoli wygaśnie, jednak otrzyma jeszcze parę pozycji, które warto sprawdzić. Nie pozbywajcie się swoich konsol, w nich tkwi jeszcze potencjał. Druga, iście ekonomiczna sprawa, to prawo popytu i podaży. Jeśli nagle rzucicie się do sprzedaży "starych" konsol, ilość osób zdolnych zapłacić dobre pieniądze będzie niewielka, bo mają z czego wybrać. Czy za stosunkowo małą ilość "papierów" warto pchnąć dobry sprzęcior?
Łatwo mi mówić, sam doskonale zdaję sobie sprawę z pokusy jaka czeka tuż za rogiem. Mimo wszystko, uważam, iż opłaci się poczekać, nadejdą nowe killery (patrz PS2 i Gran Turismo 3, Devil May Cry), cena spadnie. Niezależnie od wszystkiego - umiera król, niech żyje przyszły sukcesor. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Xbox 360 odniesie sukces, zagości w wielu domach, w tym również w moim. "Co nagle, to po diable" mawiały babki. Słowa te są chyba prorocze, jeszcze zdąrzymy zasmakować pełni możliwości "Three-sixty". Polecam uważnie przyglądać się nowym obrazkom z gier next-genowych i pomyśleć: "To będzie jeszcze lepsze". Bo tak się stanie i my-Gracze odczujemy to najlepiej, gdy spijać będziemy miód wyciekający z przyszłych hitów. Xboxie 360 - Twój czas niewątpliwie nadejdzie!
|