XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Recenzje »

Tom Clancy's Ghost Recon: Advanced Warfighter

Autor: ziooleck    Opublikowano: 2 listopada 2006    Odsłon: 4066    »Skomentuj...

Po opustoszałej ulicy przeleciała targana wiatrem gazeta. Spostrzegawczy żołnierz dostrzegłby zdjęcie dwóch, wyglądających na wysoko postawione, osobistości. Tytuł powiadamiał o niestabilnej sytuacji w Meksyku i o czyimś uprowadzeniu. Mniej sprytny wojak nie straciłby wiele, gdyby tego nie zauważył. Iloraz inteligencji, jaki musiał osiągnąć podczas testów szkoleniowych West Point wystarczał, by zdawał sobie sprawę, dlaczego jest tam, gdzie właśnie się znalazł. Drużyna Duchów przyczajona przy ścianie naznaczonej czasem kamienicy wiedziała to doskonale. Wiedziała także drugą istotną rzecz - chwila nieuwagi może kosztować życie. Gdzieś z niedaleka dobiegł do nich odgłos nadjeżdżającego pojazdu…

Ghost Recon: Advanced Warfighter miał być jedną z pierwszych gier naprawdę pokazujących moc najnowszej konsoli Microsoftu. Na premierę przyszło nam czekać prawie cztery miesiące, czyli do 10 marca kończącego się już roku. Gdy tytuł wylądował w domach graczy z całego świata, można było z czystym sumieniem osądzić, czy jest to faktycznie next generation w pełnej krasie. O tym, co zostało dopięte na ostatni guzik, a co nadaje się do kosza dowiecie się tylko w tej recenzji. ;)

Historia, rzucająca naszym oddziałem po zaznającym okropności wojny Meksyku, jest nad wyraz interesująca. Moim celem nie jest psucie Wam zabawy, więc nie będę za dużo spoilował. Wystarczy rzec, że w 2013 roku źli rebelianci postanowili wyjść z ukrycia, spokojne dotąd miasto ogarnia straszny chaos, a we wszystko zamieszany jest amerykański rząd. No i na życie prezydenta kraju hamburgerów i Coca-Coli czyha niewiasta z kosą, która dopadła już premiera Kanady. W stan gotowości zostaje postawiona elitarna jednostka Ghostów, mająca za zadanie przywrócić stabilność zaistniałym wydarzeniom. Nad wszystkim czuwał znany pisarz Tom Clancy, więc o tą cześć projektu możemy być spokojni. Fabuła prowadzi przez kilkanaście bardzo zróżnicowanych misji. Nie raz będziecie zaskoczeni nagłym zwrotem następujących sytuacji, a także ich niesamowitą realnością. Smaczku dodają puszczane co jakiś czas fragmenty znanych dzienników telewizyjnych, w których reporterzy wojenni sprawozdają nasze poczynania. Pozwala to naprawdę wczuć się w klimat. No i napawa dumą, w końcu mówią o nas w CNN. ;)

Mimo wyśmienitego wyszkolenia członków oddziału, nerwy instynktownie napięły każdą cześć ich ciała. Do krwi została „wstrzyknięta” dawka adrenaliny, co przyspieszyło puls i spowodowało lekki zamęt w mózgu. Nie było to dla nich obce uczucie, dlatego bardzo szybko u każdego zostało zepchnięte na drugi plan. Liczyła się przede wszystkim trzeźwość umysłu. Czujniki ruchu zamontowane w ich hełmach wykryły nadjeżdżający pickup i 5 rebeliantów biegnących tuż za nim. Dowódca wiedział, że ma tylko chwile na reakcje. Rozstawił drużynę po dwóch stronach szosy w pozycjach gotowości do oddania strzału. Sam przykucnął za pobliską Corvetta z naładowaną rusznicą przeciwpancerną. W tej samej chwili z za rogu wyjechał cel…

Pierwsze, co rzuca się w oczy napalonego zapewne gracza, to niesamowicie realistycznie odwzorowana grafika. Warunki atmosferyczne, ilość detali, w jakie zostały wyposażone ulice metropolii po prostu odbierają mowę. A widok Meksyku z lotu ptaka (no, nie do końca ptaka, chyba, że składna kupa blachy może zachorować na ptasią grypę) doprowadza do kołatania serca. Nie tylko widać dokładnie wszystkie szczegóły zabudowań, ale nawet łączenia płyt chodnikowych! Niewiarygodne! Bez problemu rozpoznasz zamożność mieszkańców różnych dzielnic posiadających charakterystyczną dla siebie architekturę ( slumsy included ;). Zadziwiające jest to, że nie ma mowy o żadnym doczytywaniu obrazu, a horyzont ciągnie się prawie bezgranicznie. Także animacja i wygląd postaci nie pozostawia niczego do życzenia. Żołnierzy można naprawdę bardzo łatwo pomylić z ich odpowiednikami z krwi i kości. Gwarantuje, że nie raz westchniecie z podziwu na widoku przykucniętych za rogiem i ubezpieczających teren Duszków. Z dumą (jako posiadacz X360) mogę rzec, że nie ukazała się piękniejsza gra na żadną znaną mi platformę. Kropka.

Był to zdezelowany pojazd cywilny, przerobiony na ruchomy ciężki karabin maszynowy. W oczach obsadzających go meksykańskich rebeliantów nie było widać śladu strachu, jedynie blask zdeterminowania i głuchą obojętność. Przyczynił się do tego zapewne dzienny przydział amfetaminy, który zużytkowali przed „akcją”. Przyczajone Duchy z własnego doświadczenia znały takie praktyki i zdawały sobie sprawę, że na złamanie morale wrogiego oddziału nie ma co liczyć. Szykowała się albo krótka, bezproblemowa potyczka, albo krwawa rzeźnia. Wszyscy odruchowo poprawili swoje ułożenie i mocniej przycisnęli odbezpieczoną broń do ramienia. Liczyła się przede wszystkim celność. Pokładowe działko operowane przez czujnego Meksykanina obróciło się za drogą. W ich stronę…

Trudno nie zwracać uwagi na grafikę, zwłaszcza u progu ery next generation (bo nie uważam, żeby ona już nadeszła), ale nie można zapominać, że trzon rozgrywki nie stanowią doznania audio-wizualne, a właśnie fun płynący z zabawy. I w tym miejscu GRAW również nie ustępuje miejsca nikomu w swej klasie. Od pierwszych chwil zdajemy sobie sprawę, że mamy do czynienia z produkcją, której poświęcono naprawdę sporo czasu. Nie jest to kolejny nabijacz kobzy, a pełnoprawna, wnoszącą wiele nowości i usprawnień kontynuacja. Na pierwszy ogień idzie szumnie zapowiadany (również przeze mnie) Cross-Com. Został on podzielony na dwie sekcje - downlink i uplink channel. O ile w pierwszym odbieramy tylko rozkazy oraz oglądamy wcześniej wspomniane audycje, tak drugi stanowi naprawdę krok w przód. Dzięki niemu mamy pełną kontrole nad swoim oddziałem. Wyobraźmy sobie taką sytuacje- potrzebny nam zwiad, ale ktoś musi osłaniać tyły, bądź mamy bardzo niewiele życia na „liczniku” i zależy nam na zachowaniu skóry. Wysyłamy więc towarzyszących nam komandosów lub iście MGS-owy cypher, by sprawdził, co czai się na nas dwie przecznice dalej. Wszystko, co zarejestrowała latająca kamera bądź oczy towarzyszy przesyłane jest na żywo do okienka wyświetlanego w lewym górnym rogu ekranu. Wydaje się, że jest to tylko nikomu niepotrzebny bajer, jednak taktyczne zacięcie serii dosyć często zmusi was do korzystania z tego dobrodziejstwa. Ogólnie śmiało można stwierdzić, że twórcy jeszcze bardziej postawili na strategiczne myślenie, niż w poprzednich edycjach, co podkręciło znacznie poziom trudności gry. Wystarczy powiedzieć, że na standardowym „normalu” wystarczą dwie rany, by nasza postać wróciła do domu owinięta we flagę.

Dowódca wiedział, że nie będzie miał już sposobności, by zmienić rozlokowanie swojej drużyny. Ustawienie pickup’owego działka zniweczyło jego początkowe plany, a jego położenie nie pozwalało mu go wyeliminować na samym początku starcia. Na migi przekazał swojemu asystentowi, by na razie wstrzymał ogień. Oficer ze zrozumieniem kiwnął głową i przesłał wiadomość wśród pozostałych członków plutonu. W tym samym czasie pojazd dojechał już prawie do linii ich ukrycia. Nagle kierowca zrobił coś zupełnie niespodziewanego. Zatrzymał wóz i, najprawdopodobniej targany potrzebą, opuścił go. Duchy miały już dość czekania. Na wyraźny znak rozpoczęli ostrzał.

Wszyscy ci, którzy grali w poprzednie części, wiedzą, że sterowanie oddziałem potraktowano w nich po macoszemu. Co prawda mogliśmy nakazać, by podlegli szli za nami, bądź rozlokowali się w jakimś miejscu, jednak zazwyczaj byli tylko kulą u nogi. Tutaj sytuacja prezentuje się zgoła odmiennie. Wystarczy tylko powiedzieć, że samotnie nie mamy za dużych szans ze świetnym A.I., które kieruje buntownikami. Przeciwnicy kryją się za przeróżnymi osłonami, przyciskają nas do ziemi ogniem zaporowym, flankują, a nawet potrafią uciec po posiłki. Miło też, że nie zachowują się jakby dostali od Boga metkę „nieśmiertelny” i dbają o własną głowę, czyli nie wylatują na środek placu i nie prują do nas ciągłym ogniem. Sorry Rambo, no doubt. ;) Na szczęście to samo A.I jest również sprzymierzeńcem, ponieważ opisuje także współtowarzyszy. Co z tego wynika? Koniec z blokowaniem się chłopaków po kątach, lekceważeniem rozkazów czy wystawianiem na ostrzał. Od teraz stanowią integralną całość rozgrywki. W dodatku strzelają bardzo przyzwoicie. Nie raz przyłapiesz się na tym, że wysyłasz ich na pierwszą linie, samemu pozostając w bezpiecznym ukryciu. Wzorem ostatnich shooterów taktycznych, pod naszą opiekę oddane zostały przeróżne pojazdy bojowe, w tym śmigłowce. Do nich także nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Miło, że wreszcie można polegać na postaciach sterowanych przez komputer.

W ciągu pierwszych dwóch sekund trzech biegnących za pojazdem rebeliantów oddało mózg na asfalt. Podobny los spotkał stojącego tyłem kierowcę, z tym, że on leżał z rozerwanym brzuchem. Zadziwiające było to, że nie krzyczał. Nikt nie krzyczał. W powietrzu rozbrzmiewały tylko pojedyncze, oddawane w milczeniu wystrzały. Tą wojenną ciszę po chwili przerwał operator działka zamontowanego na pickupie. Do uszu walczących doszedł pełen grozy i zdeterminowania wrzask, który po chwili zagłuszyła kanonada pocisków oddawanych w stronę Duchów. Z przerażeniem patrzyli, jak rozbierają one osłony, za którymi się kryli. Przed ich oczami latały kawałki ścian, szkła, stojących samochodów, a nawet bruku. Jeden z żołnierzy z przerażeniem zdał sobie sprawę, że z jego osłony, którą stanowiła kilkutonowa ciężarówką, wycieka benzyna. W ostatnim geście rozpaczy rzucił się przed siebie. Żaden człowiek w chwili zagrożenia nie myśli o przyszłości. Nie zastanawia się nad tym, co stanie się za sekundę, minutę czy godzinę. Walcząc o życie każda komórka jego umysłu skupia się tylko na teraźniejszości. W sytuacjach krytycznych, kiedy zda sobie sprawę, że nie ma ratunku, przed oczami staje mu przeszłość. Twarze oczekującej na niego żony i kilkuletniej córeczki, były ostatnim obrazem, jaki ujrzał. Eksplozja zbiła wszystkich z nóg. Nie ominęło to także strzelającego rebelianta…

Ty $&*@# fragstealerze!!!

Oprócz kampanii i misji na czas, w nasze ręce oddany został obszerny tryb online. Nie różni się on zbytnio od zamieszczonych w poprzednich częściach gry, został za to dopracowany do perfekcji. Będziemy mieli przyjemność zagrać w kilkunastu (sic!) różnych trybach, w tym oczywiście team sharpshooter, deathmatch czy kampanię po sieci. Tradycyjnie już dla X360 zamieszono mnóstwo tabeli prezentujących naszą światową pozycję oraz wyniki w różnych „konkurencjach”. Ciekawostkę stanowi możliwość określenia, spośród czterech możliwych, klasy postaci, którą będziemy grać. Wygląd naszego żołdaka może być dowolnie modyfikowany, co pozwala zachować indywidualność wśród innych. W praniu multiplayer prezentuje się wyśmienicie. O każdej porze dnia nie będziemy mieli problemu ze znalezieniem pełnego składu, z którym rozegramy mecz. Lagi zdarzają się bardzo sporadycznie, nawet na wolniejszych łączach. Za każde osiągnięcie uzyskujemy punkty, które pozwolą wspinać się po szczeblach kariery wojskowej, co odzwierciedlają przyznawane nam stopnie. Jedynym mankamentem są lamerzy czający się w miejscach respawnów (tarczy niestety brak). Jednym zdaniem- kawał świetnej roboty. Ale tak szczerze, czy ktoś spodziewał się, by było inaczej? ;)
Nie trzeba być geniuszem, by czytając ten tekst odczuć, że strasznie podoba mi się ta gra. Spodoba się także większości z Was. Dostajemy w łapki bardzo rozbudowaną pozycje, zapewniającą zabawę na długie godziny. Do dyspozycji oddano nam wiele rodzajów broni, przemyślaną fabułę, zróżnicowane i ciekawe misje oraz przecudowna grafikę okraszoną nieustępującym jej w niczym dźwiękiem. Posiadacze Xbox Live Gold będą mogli grać także po sieci, ale o tym więcej ramce. Wniosek, że po raz pierwszy mamy przyjemność spotkać się z pełnoprawnym tytułem next generation, jest słuszny. Jednak nawet najpiękniejszy diament posiada minimalną skazę. W tym przypadku autorzy nie zdołali na czas wyeliminować wszystkich bugów. Zdarza się, że wejdziemy w jakąś ścianę czy zablokujemy się w rogu pomieszczenia. Nie jest to częste zjawisko, ale gdy już wystąpi, potrafi naprawdę porządnie wkurzyć. Gdyby nie to, gra dostałaby w pełni zasłużoną dychę. A tak „tylko” dziewiąteczka z dużym plusem. No cóż, może zapowiedziany na marzec przyszłego roku Ghost Recon 4 pobije swoją poprzedniczkę. Jednak na razie nie pozostaje mi powiedzieć nic innego jak pełne szacunku „Ubisoft kicks ass”.

Bez wahania wykorzystał to dowódca drużyny. Wyskoczył zza Corvetty i odpalił poprędce załadowany pocisk. Mimo pośpiechu nie był w stanie chybić. Emanujący ciepłem silnik i CKM przyciągnął go jak muchę do lepu. Jeszcze nikt nie zdąrzył otrząsnąć się po poprzedniej eksplozji, gdy nastąpiła druga, nieco mniejsza. Przyniosła jednak wybawienie pozostałym członkom oddziału. Dwóch ogłuszonych Meksykanów nie stanowiło już zagrożenia i zostało szybko zabitych. Dopiero po chwili dotarło do lidera, czym zostało odkupione ich zwycięstwo. Podniósł się z ziemi i zwołał resztę Ghostów. Wiedział, że ta wojna w niczym nie będzie różnić się od pozostałych, w których brał udział. Byli bardzo dobrze wyposażeni, jednak kevlarowe zbroje i najnowsza technika informatyczna wspomagającą każdy ich ruch nie chroni ich przed śmiercią, jedynie oddala ją. Wojna pozostawała wojną. Przez najbliższe godziny będą odczuwać to samo, co ich poprzednicy w wojnie secesyjnej, podczas marszu na Berlin czy w Wietnamie. Nagle pod jego nogi upadł nadpalony kawałek papieru. Zorientował się, że jest to zdjęcie. Widniały na nim dwie uśmiechnięte twarze - dorosłej kobiety i ślicznej, małej dziewczynki…

Zalety:
  • klimat
  • zróżnicowanie rozgrywki
  • wyśmienita grafika
  • fun, fun, fun
Wady:
  • sporadyczne bugi
Ocena ogólna 9.5
Grafika 9
Dźwięk 8
Grywalność Online
Offline
8.5
7.5
Żywotność Online
Offline
10
7.5

Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry



Komentarze Dodaj komentarz»

hajo 2 listopada 2006, 21:15


fajna recka respekt za wniesioną prace


koven 2 listopada 2006, 21:17


ani razu nie udalo mi sie zablokowac w opisany sposob


Mr MARKO PL 2 listopada 2006, 22:25


Brawo i szacuneczek za włożony trud… Jedyna konkurencja dla Ghosta to nadchodzący Rainbow 6, któż to wie, może go pobije…


Lvz@k [PL] 3 listopada 2006, 7:47


Zestawiając ze sobą demka GRAW I R6: Vegas, to szczerze mówiąc GRAW je tęczę na śniadanie !! Grafika jest w nim dużo lepsza, framerate też (Ah te wspaniałe zwolnienia animacji, przy wcale nie wybitnej graafice). Grywalność tez w sumie wyższa. Jeżeli demo jest takie jak pełniak, to śmiało inwestujcie lepiej w GRAW`a


Lvz@k [PL] 3 listopada 2006, 7:48


Aha, małe wtrącenie - "Te zwolnienia animacji" to do Rainbow Six`a było :)


Spidey 3 listopada 2006, 10:29


ziooleck dobry tekst. Pozdrawiam


Misiek 20 listopada 2006, 10:22


Tylko kto mi kupi nowy komp :) A XP 1.8 i 512 plus 6600GT chyba jednak nie wystarczy :) Pozdrawiam


el ZAX 21 listopada 2006, 16:52


Misiek - nie wiem, czy GF6600GT wystarczy, ale na pewno wystarczy Xbox 360 :">


unfa 9 grudnia 2006, 18:02


Marek sadze ze gry sie znakomicie dopelniaja :D [przewyzszasz mnie stopniem w RSV, ale nie w GRAW"> :D Ale jw doskonale napisana recenzja "z GRAW usunieto stopnie w grach nie rankingowych"...


parasite 3 lipca 2007, 23:03


To j moze dodam cos od siebie na temat wymagan. Przy konfiguracji z karta Radeon 1950XT (ostatniej) z 2 GB ramu oraz AMD Athlon 64 X2 Dual gra chodzi przy 1600X1200 pieknie i plynnie. Potwierdza, bo gre posiadam jak i wyzej wspomniana konfiguracje. MIODZIO ;)


ziooleck 4 lipca 2007, 13:49


Na x36 nikt się nie musi przejmować wymaganiami:P na szczęście:P


hej 12 lipca 2007, 19:05


Zmieniając tematwymagań itpmam pytanie bo widzę że jeszcze ktoś tu zagląda. Prosiłbym kogoś kto wie o odp na pytanie: Dlaczego w misji 4 Mayday! Mayday! nie mam moich kompanów. Przez to ta misji jest strasznie trudna. Może ktoś wie jak to z nimi jest?


ziooleck 13 lipca 2007, 11:26


Z tego co pamiętam przydzielą Ci ich gdzieś w połowie. Btw- później jest trudniej ; ">


hej 13 lipca 2007, 11:50


A czy to nie jest tak że jak się w jednej misji ich straciło to w nastepnej ich i nie ma i tak do końca gry??


ziooleck 13 lipca 2007, 17:25


Nie.


hej 13 lipca 2007, 22:49


co znaczy Btw???


ziooleck 14 lipca 2007, 11:54


Btw- by the way- swoją drogą.


hej 14 lipca 2007, 12:45


no dzieki ale straszna jest ta misja


asder 6 grudnia 2007, 19:32


Czy w Ghost recon advanced Warfigter 2 jest Ramirez?



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot