XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Recenzje »

Gears Of War

Autor: Spidey    Opublikowano: 20 grudnia 2006    Odsłon: 6427    »Skomentuj...

Zawsze zastanawiałem się - czy ciężko sprostać własnej legendzie?

Nie jest łatwo obiektywnie ocenić grę której oceny od dnia premiery nie schodzą poniżej poziomu 94 procent.
Bo jak obiektywnie ocenić grafikę, która według wielu jest najpiękniejszą grafiką na konsole w historii gier?!

Musiałem tego się podjąć i z oczyszczonym umysłem napisać recenzje gry-legendy. Legendy, która powstała zanim jeszcze odbyła się premiera Gears of War. Cholernie ciężkie zadanie.

Na dobry początek należy napisać, o czym w ogóle jest GoW.
Pewnie czytaliście to w czterdziestu ośmiu innych recenzjach, ale z redaktorskiego obowiązku pokrótce nakreślę linię fabularną.

Gra opowiada wycinek z życiorysu niejakiego Marcusa Fenixa, dopiero co wyciągniętego z więzienia przez swojego przyjaciela.
Główny bohater to kawał „pudzianopodobnego” osobnika, dezertera i bezwzględnego drania, na którego twarzy rzadko gości uśmiech. Nie jest łatwo go polubić, jednak z czasem i mi się to udało.

Historia gry toczy się na, zbliżonej wyglądem do Ziemi, pięknej planecie Sera. Mieszkańcy planety pochłonięci są niezwykle wyniszczającą walką z rasą Locustów, którzy stworzyli pod powierzchnią ziemi setki kilometrów tunelów.
Marcus wraz ze wspomnianym przyjacielem – Domem – wyrusza na front, by z pieśnią na ustach rozprawić się z najeźdźcami. Akcja przedstawiona jest znad ramienia Fenixa i obejmuje większość jego postaci. Trzeba przyznać, że takie przedstawienie gry sprawuje się wyśmienicie i wreszcie na ekranie nie widzimy jedynie smętnej spluwy, ale „żywego” bohatera. Fani kultowego Resident Evil 4 poczują się jak w domu.
Naprawdę dobrą sprawą jest to, że przez większość gry nie jesteśmy sami. Towarzyszyć nam będzie czteroosobowy oddział świrów, podobnych aparycją i gabarytami do głównego bohatera.
W późniejszych rozdziałach gry będziemy mogli nawet wydawać naszym kompanom proste rozkazy.
Gears Of War to gra, w której raczej nie będziemy się nudzić. Co minutę wywiązuje się nowa strzelanina – a to bronimy pozycji oddziału, a to znowu atakujemy ufortyfikowanych Locustów, by zaraz czaić się się ze snajperką w jakimś rowie. Na jednym z poziomów będziemy mogli nawet prowadzić ciężki pojazd bojowy. Niestety jest to tak krótki epizod, że szkoda o nim wspominać – w tym miejscu zdecydowanie nie wykorzystano potencjału.

Chociaż gra jest stosunkowo krótka, to na pewno intensywne doznania i różnorodność rozgrywki zrekompensują wam tę niedogodność.

Wielu twierdzi, że Gears Of War to najpiękniejsza gra na konsole. Fakt – nie są w błędzie. Także dla mnie ta gra jest piękna, wręcz onieśmielająco piękna, i to nie tylko w sprawie jakości grafiki, ale również w kwestii stylu tejże. Tutaj na każdym rogu czuć klimat, a gra ma ten pewnego rodzaju niepowtarzalny artyzm, tak namacalny i zarazem przygnębiający. Piękne, zniszczone uliczki, gruzowiska w jakich znalazły się długie ich odcinki. Wraki zardzewiałych aut, urzekające rzeźby czy obdrapane ściany. Idąc taką uliczką jest nam naprawdę przykro, że to piękno zostało zniszczone.
Oczywiście grafika pod względem technicznym to również małe arcydzieło. Zachwycają wysokiej jakości tekstury, piękne i szczegółowe modele postaci nie mają porównania z żadną inną grą.
Rozmycie obrazu podczas biegu czy też efekty towarzyszące eksplozjom i wymianie ognia to najwyższa liga światowa, która od teraz będzie wyznaczać standardy.
Autorzy zadbali również, by scenki przerywnikowe na silniku gry prezentowały się niebywale pięknie, i aby zostały zrealizowane w iście amerykańskim stylu i duchu. Podniosła muzyka i ujęcia kamery przywołują skojarzenia hollywoodzkich produkcji, co trzeba zapisać jako zdecydowaną zaletę tej produkcji.
Bez dwóch zdań Gears Of War to najpiękniej zrealizowana i zarazem najpiękniejsza gra na Xbox 360.
Na tą okazję napisałem nawet wierszyk:

Kto nie zobaczy tej gry w akcji nie będzie mógł powiedzieć, że widział dzieło nowej generacji.

W parze z oprawą wideo idzie również warstwa audio. Odgłosy broni, krzyki rozwścieczonych hord Locustów czy odgłosy eksplozji robią piorunujące wrażenie i mocno budują atmosferę rozgrywki. Równie oprawa muzyczna nie zostaje w tyle, a w czasie gry dynamicznie dopasowuje się do akcji widzianej na ekranie. W tej kwestii zdecydowanie mocny punkt gry.

Każda szanująca się gra akcji (do jakiej zaliczany jest GoW) powinna oferować kilka rodzajów broni do wyboru. Chociaż Gears Of War nie oferuje w tej kwestii raju dla fetyszystów gnatów, i tak jest dobrze. Broni jest w sumie tylko kilka rodzajów, jednak najlepszą rzeczą jest to, że podstawowa, stanowiąca fuzję karabinu z piłą, wystarcza w większości akcji i autentycznie czuć drzemiącą w niej moc. By nie było zbyt nudno, możemy wspomagać się granatami, łukami z eksplodującymi ładunkami, pistoletami, fajnie sprawującą się snajperką czy też zabójczym na krótkim dystansie shotgunem.
Od czasu do czasu będziemy mogli skorzystać z mocarnego Hammer Of Dawn, czyli pewnego rodzaju namierzania, które sprowadza na wrogów promień niszczący wszystko na swej drodze.
Nie da się ukryć, że gra jest dosyć brutalna. Krew leje się gęsto i często, a sekwencja z piłowaniem Locusta na pół jest wręcz sugestywnie bolesna. Muszę przyznać, że właśnie ta brutalność w dużym stopniu buduje klimat tej produkcji.

W grze odnajdziemy trzy tryby trudności, i co faktycznie istotne, wpływają one znacząco na przyjemność płynącą z gry. Na najprostszym trybie Casual gra się lekko i przyjemnie – to takie strzelanie na niedzielne popołudnie po obiedzie. Przeciwnicy niby coś tam starają się zrobić, chowają się za załomy i osłony, czasem oflankowują, ale na ogół bezmyślnie lecą wprost pod rozkręconego chainsawa.

Poziomy trudności Hardcore i Insane to już zupełnie inna bajka i spore wyzwanie dla maniaków strzelanin.

Oczywiście bardzo trudno o to, aby tak wielka produkcja, jaką jest dzieło firmy Epic, obeszła się bez pewnych zgrzytów. Wyobraźcie sobie następującą sytuację: widzicie w oddali grupę Locustów czekających na wielkich schodach pięknego gmachu. Musicie podejść bliżej, by zwiększyć skuteczność strzału i tym samym móc nawiązać z nimi walkę. Jednak wy macie inny pomysł – chcecie podejść do nich od tyłu i pobawić się w „piłką do Locustów”. I co?! Niestety, takie rzeczy to tylko w Erze. Gra pozwala na podobne sytuacje niezwykle rzadko, kilka razy podczas całego storyline mamy możliwość kreatywnego tworzenia takich ataków, na jakie mamy ochotę.

Autorzy nie zostawili wiele miejsca na inwencję graczy. Wolność w grach jest magiczną rzeczą, która przyciąga najbardziej, a tutaj po prostu jej brakuje. Cały czas czujemy się, jakbyśmy byli prowadzeni za rączkę. Jakbyśmy szli w „rynnie”, bo każde zejście ze szlaku wybranego przez autorów nie wchodzi w rachubę. Sami twórcy dodatkowo ograniczyli graczy wycinając z umiejętności Marcusa zdolność do... skakania.
Oczywiście możemy przeskoczyć przez przeszkodę, ale dopiero wtedy kiedy gra nam na to pozwoli.
Kolejna rzecz, która nie ma może większego wpływu na przebieg rozgrywki, ale mimo to trochę boli, to mocno ograniczona interakcja z otoczeniem. Niby mamy możliwość poćwiartować szafkę, ustrzelić krzesło czy lekko uszkodzić jakieś skrzynki, ale jednak chciałbym trochę większej swobody w niszczeniu okolicy.
Fizyka ciał Locustów, szczególnie po ich śmierci, to taki mały żart deweloperów. Wielkie, na oko ważące po 150-200 kilogramów, potwory po śmierci nabierają wagi pluszowego misia, który po wejściu na jego ciało odlatuje na odległość dwóch metrów. Doprawdy, dziwne niedopatrzenie producentów i testerów gry.
Sama historia gry również nie jest najwyższych lotów. Niby bierzemy udział tylko w jednej, niewiele znaczącej w obliczu całej wojny, misji, ale nadal możemy poczuć się jak w filmie z serii Rambo, gdzie czteroosobowy oddział niszczy ze dwa tysiące krwiożerczych Locustów, od czasu do czasu rzucając powiedzonkami jakby był na wakacjach w tropikach.

Do listy wad, które prześladują Gears Of War dodać muszę jeszcze długość rozgrywki, która to, łagodnie mówiąc, nie satysfakcjonuje. Na najprostszym trybie trudności Casual gra pęka po około 8-10 godzinach. Oczywiście na wyższych poziomach czas gry może się nawet podwoić, jednak zdecydowanie Gears Of War w trybie singleplayer nie zalicza sie do gier długich.

O ile większość przypadłości o których wspominałem powyżej dręczy rozgrywkę w trybie dla jednego gracza, o tyle gra wieloosobowa, szczególnie po sieci, to już inna para kaloszy. Multiplayer to moim zdaniem największa niespodzianka in plus tej pozycji.
Kiedy gra powstawała, wiadomości o trybie multiplayer pojawiały się sporadycznie i wielu uważało, że ta opcja będzie dołączona na tak zwaną przyczepkę. Na całe szczęście tak się nie stało i multiplayer wciąga jak dobrej marki odkurzacz. Oferuje dwie, idealnie wyważone nacje, którymi możemy walczyć, i niespożyte tony miodu.
Natomiast sam tryb kooperacji jest jednym z najlepiej zrealizowanych i wyważonych w dzisiejszych grach.
Na pewno – nawet dla samej radości płynącej z multiplayera – warto posiadać Gears Of War.
Więcej dowiecie się z materiału el Zax’a.

Gears Of War jest bardzo dobrą, a nawet świetną, grą. Dla milionów graczy na całym świecie jest wręcz synonimem produkcji nowej generacji. Gra pełna akcji, piękna i zarazem pełna urzekającego klimatu nieporównywalnego z niczym innym.
Niestety tej grze zaszkodził niezdrowy „hype”, wytworzony jeszcze przed jej premierą. Oczekiwania były olbrzymie i wręcz rozdmuchane, ale dla niektórych okazały się zbyt wielkie. Niestety po trosze także dla mnie.
Gears Of War w moich oczach jest piękny jak blondynka, o której urodzie słyszałem od kolegów. W skąpym i wyzywającym ubranku, strasznie mnie intryguje i chcę ją bliżej poznać, ale po dłuższej chwili obcowania zauważam, że nie ma ona wiele do zaoferowania. Jest głupia i mówi jedynie na temat ciuchów, a ja jakoś nie mam ochoty wrócić do niej następnego dnia. Właśnie taki dla mnie jest GoW.

Multiplayer okiem el ZAXa

Tryb dla pojedynczego gracza to jedno, ale osobną kwestią w Gears of War jest tryb multiplayer. W grze możemy pojedynkować się zarówno przez split screen, System Link jak i Xbox Live. Oczywiście nie muszę dodawać, że to ten ostatni jest najbardziej pasjonujący, prawda? Nim właśnie zajmę się dokładniej. Do wyboru będziemy mieli mecze rankingowe oraz zwykłe. Te ostatnie możemy przeprowadzać ze znajomymi z friendlisty, jednak nie mają one żadnego wpływu na nasza pozycję w ogólnym rankingu. Natomiast rankingowe mecze odbywają się tylko z losowo wybranymi hostami (konsola wyszukuje odpowiednio dopasowane do naszego poziomu) i to one są na Xbox Live najpopularniejsze. Maksymalnie w grze może wziąć udział ośmiu graczy: czterech COG-ów i tylu samo Locustów.

Liczba trybów gry jest niewielka, gdyż mamy do dyspozycji zaledwie trzy, ale paradoksalnie i tak najczęściej wybierany (i najmiodniejszy, przynajmniej dla mnie) jest jeden z nich – Warzone mianowicie. Na czym on polega? Otóż jest to zwyczajny deathmatch, w którym jeden team stara się wyeliminować drugi. Mamy jeszcze Execution, który opiera się na tych samych zasadach, co Warzone, z tą różnicą, że przeciwnika musimy wykończyć jednym ze specjalnych ataków (melee, wysadzenie, headshot czy rozszarpanie piłą mechaniczną). Z kolei w Assassination naszym zadaniem jest zabicie przywódcy drugiego teamu. W momencie dokonania tego, automatycznie my stajemy się liderem swojej drużyny.

Nie wspomniałem jeszcze o jednej istotnej rzeczy, a mianowicie cooperativie. Za pośrednictwem Xbox Live możemy przejść całą grę z innym graczem (my Marcusem, kumpel jako Dominic Santiago). Obaj gracze są w każdym levelu rozdzieleni i muszą stawiać czoła innym częściom danego poziomu. Jeśli jednemu z nas „powinie się noga” (czyli zginiemy), obaj musimy zaczynać od ostatniego checkpointu. Na pewno jest to fajny sposób na przejście gry.

Multiplayerowych map jest dziesięć i na razie w zupełności taka ilość wystarcza. Mamy więc m.in. ponure kanały, gdzie z dwóch stron można otoczyć przeciwnika znajdującego się w centralnej części mapy, Gridlock z ulicami zawalonymi wrakami samochodów, gdzie przeciwnicy prą na siebie z przeciwnych stron a także War Machine z centralnie położoną wieżyczką. Jak to zwykle bywa, bez odpowiedniego doświadczenia i doskonałej znajomości każdej miejscówki nie ma mowy o zaskoczeniu wroga.

O ile tryb single jest „tylko” świetny bądź bardzo dobry (hi Spidey :), tak zabawa na Xbox Live dostarcza rewelacyjnych wrażeń i emocji. Szczególnie warto grać z kumplami - znając taktykę swojego teamu możemy korzystać z chyba najistotniejszego elementu rozgrywki: gry zespołowej. Hasła w stylu „ my idziemy od tyłu, wy odwróćcie ich uwagę” są na porządku dziennym. Szkoda, że w ten sposób nie da się zdobywać online’owych achievementów (przypominam – ze znajomymi pogramy tylko w zwykłych meczach), ale przynajmniej będą one stanowiły jakieś wyzwanie w rozgrywkach rankingowych. A w tych ostatnich ważna jest umiejętność „dostosowania się”, wszak zaczynamy grę z obcymi ziomkami. Trzeba skupić się na samej grze i zadbać o własną skórę. Choć oczywiście zdarzają się (i to wcale nierzadko) gracze, którzy pomogą nam w chwili bliskiej śmierci. Kiedy zginiemy, możemy patrzeć oczyma jednej z dalej walczących osób z naszego zespołu, lub też obserwować z góry fragment mapy. Jeszcze słówko o stronie technicznej – lagów na łączu 512/128 kbps nie uświadczyłem (no, jedynie raz, przez kilka sekund, zdarzyło się…). Pod tym względem gra się bardzo komfortowo - jak na stricte „onlajnowy” tytuł przystało.

Zalety:
  • zachwycający klimat
  • piękna grafika
  • świetny multiplayer
  • gra pełna akcji
Wady:
  • mała swoboda i niewielka interakcja z otoczeniem
  • mdła historia
  • długość rozgrywki singleplayer
  • singleplayer na jeden raz
Ocena ogólna 8.5
Grafika 10
Dźwięk 9
Grywalność Online
Offline
9.5
8
Żywotność Online
Offline
10
7

Więcej:
» Zamów ten tytuł w sklepie AGARD.pl
» Zobacz ten tytuł w Bazie Gier
» Sprawdź, jak oceniamy gry



Komentarze Dodaj komentarz»

dmx 21 grudnia 2006, 10:01


ogolnie dobry opis ale ta ocena offline czyli 8 i koncowa 8,5 to troche za mało :)


KryMas 21 grudnia 2006, 15:14


Ej 3 razy już przeszedłem tę grę...nie jest na jeden raz.


Trabik 22 grudnia 2006, 8:41


Niestety zgadzam się ta gra nie jest warta tak zawyzonych ocen w sieci. Rzetelna ocena.


Prude 22 grudnia 2006, 17:05


Również popieram ocenę, gra aż tak rewelacyjna nie jest :)


Liba 25 grudnia 2006, 2:07


ojjj zła cena... ja mimo wszystko bym wydal jej conajmniej 9 oczek.. POPRAWIC!!:D:D ;)


gracz 25 grudnia 2006, 14:21


no raczej offline 8?? co?? te wszystkie filmiki, akcja q*** miardza , to piewrwsza gra ktora chce sie przechodzic ze 3 razy na wsztskich poziomach:) ,niestety zle oceniliscie ta gre;/;/;/


el ZAX 28 grudnia 2006, 17:30


Spidey, a mówiłem Ci żebyś olał prawdę i wystawił tą dychę, pisząc, że GoW całkowicie Cię wciągnął i że grasz w niego całymi dniami ;) A na serio - wszystkim, którzy nie zgadzają się z oceną, proponuję uszanować zdanie Redaktora. GoW jest grą co najmniej bardzo dobrą, ale nie idealną - wszystko jest wypunktowane w recenzji. Ocena jest, jaka jest, ale chciałbym przeczytać jakieś konstruktywne uwagi odnośnie zawartości merytorycznej tekstu...


szadok 29 grudnia 2006, 19:07


No wiecie ,co jak co ale ja poleciałem do sklepu z wywieszonym ryjem po GEARS OF WAR jak bym nie jad przez miesiac.Ta gra zasługuje na 10- minus taki mały po prostu MISTRZOSTWO ŚWIATAAAA!!!!!


ROBERT 30 grudnia 2006, 20:24


CZY KTOS WIE JAK GRAC W PES6 W DWOCH


dmx` 1 stycznia 2007, 17:27


hahaha ale ty inteligent :P Ty serio pytasz czy udajesz debila ??


Macio 1 stycznia 2007, 22:21


Cóż... mimo że sam nie grałem, to jednak po zamieszczonych filmikach, które obejrzałem kilka razy, wydawało mi się że GoW jest wspaniały. No i było to widać po recenzjach. Jednak po tym co tu czytam, jestem po prostu zaskoczony. to jest SHOOTER nastawiony na rąbanke. Tu nie ma głównej roli odgrywać fabuła, tu liczy się grafika, potwory i mnóstwo rąbanki. A pod tym względem GoW rządzi. Nie da się ukryć. KAŻDY, kto grał w Gears"ów, twierdzi że jest to tytuł który przechodzą już po któryś tam raz na wyższym poziomie trudności. Nie zgadzam się z oceną, która jest szokująco niska.


Spidey 2 stycznia 2007, 15:22


Moi drodzy, tak jak pisał el ZAX jest to moja decyzja i po prostu tak uważam. Ta gra jest świetna a ocena ogólna 8,5 jest oceną wyśmienitą. Ocenę 10 lub 9,5 może otrzymac produkcja wybitna, mistrzostwo świata itp itd. Pod wieloma względami ta gra to mistrzostwo świata np grafika i udźwiękowienie, ale nie tylko z tych rzeczy składa się cała pozycja. Jesli uważacie że ta ocena jest za niska, to wasze święte prawo, rzeczy które mi w GOW"e nie odpowiadają są dość czytelnie umieszczone w recenzji. HOWGH !!!! :D PS. Pozatym chill out panowie, kaądy ma pewien gust, widocznie ta gra w mój nie trafiła.


Żuraw 6 stycznia 2007, 14:16


Rzeczywiście zgadzam się z redaktorem, że gra jest liniowa i prowadzi nas za rączkę. Owszem brakuje możliwości rozwalania otoczenia i siania demolki. Zgadzam się w zupełności. Jednak moim zdaniem te wszystkie rzeczy to drobnostka przy tym co oferuje nam GoW. W tej grze można przymnknąc na to oko poniewaz w zamian oferuje nam tony miodu pod innym względem: chowanie się za przeszkodami, ostrzał na ślepo, bieg w pozycji schylonej, no i oczywiście sama rozgrywka. Takie właśnie innowacyjne detale sprawiają, że gra się z usniechem na twarzy i zapomina się o tych drobnych uchybieniach. Oczywiście w seqelu brak tych rzeczy będzie już niewybaczalny ale teraz moim zdaniem można Cliffy"emu te drobne niedociągnięcia wybaczyć. Ja osobiście nic nie mam nic przeciwko fajnym blondynkom w skąpych ubrankach i chętnie wróciłbym do takiej nastepnego dnia, żeby się jeszcze trochę pobawić :).


Bender 7 stycznia 2007, 14:13


"przypominam – ze znajomymi pogramy tylko w zwykłych meczach, ale przynajmniej będą one stanowiły jakieś wyzwanie w rozgrywkach rankingowych. A w tych ostatnich ważna jest umiejętność „dostosowania się”, wszak zaczynamy grę z obcymi ziomkami" Ze znajomymi pogramy takze na rankingowych, a metoda jest prosta. Umawiamy sie na towarzyskim, ustalamy liczbe rund, tryb i kto bedzie hostowal, pozniej tylko wyszukiwarka i 8 Polakow jest na rankingu ;"> "singleplayer na jeden raz" Z tym się nie zgodzę, przeszedłem 3 razy i wcale singleplayer mi się nie znudził, pewnie jeszcze do niego wrócę, a muszę przyznać, że chyba żadnej gry nie przeszedlem w singlu 3 razy. Ocena Gears of War jest tu wg mnie za niska, o ile single player jest powiedzmy bardzo dobry, trzyma poziom i klimat, to multi jest genialny i mozna zapomniec o innych grach, a gra, ktora sprawia, ze inne przestaja sie liczyc zasluguje wg mnie na wiecej niz 8.5, ale ok kazdy ma swoje zdanie. Rzeczywiscie moze gra nie trafila w gust redaktora, ale to swiadczy raczej, ze nie przepada za grami z tego gatunku. To tak jakby specjalista od fpsow ocenial Vive Pinate :D "Ocenę 10 lub 9,5 może otrzymac produkcja wybitna, mistrzostwo świata itp itd." GoW to produkcja wybitna, to gra, ktora odrywa od codziennego, szarego zycia i daje tony swietnej zabawy, a multi wydluza zywotnosc niemalze w nieskonczonosc. minusy: "długość rozgrywki singleplayer" Oczywiscie mozna przejsc gierke w kilka godzin, pomijajac wszystkie smaczki i nie zbierajac ukrytych tagow. Mozna, tylko po co? Wlaczcie insane i szukajcie tagow, a wowczas czas spedzony z gra wzrosnie nawet do ok. 13-15 godzin, a to raczej wynik, ktory oferuje wiekszosc gier i w przypadku wielu z nich nikt nie narzeka na długosc gry. A przechodzenie gry na casualu to totalna lipa, zabija sie caly miod i dawke adrenaliny. Dla poczatkujacych polecam od razu wlaczyc hardcore, a pozniej insane. No chyba, ze ktos 1 raz trzyma w reku pada, wtedy powinien odpalic casual :) Troche sie rozpisalem, sam nie wiem po co :P, ale sami widzicie, ze to chyba zbyt niska ocena wywolala u mnie odruch obronny mojej kochanej gierki :D


Spidey 7 stycznia 2007, 15:49


Do Bender: Ale ja bardzo lubię gry w stylu GOW"a i nie jest tak że jestem fanem fify albo tetrisa :) Widocznie oczekiwałem czegoś więcej niż dał mi GOW. Każdy gracz recenzuje dla siebie grę kiedy po prostu w nią gra, żadna recenzja którą przeczytasz, czy to u nas, czy też w psxextereme, albo w neoplus, nie będzie obiektywna. Takie są po prostu uroki recek. Pozatym jak pisałem wcześniej: troche dystansu panowie (i panie) zagrajcie i oceńcie GOW"a sami. Pozatym 8,5 to wyśmienita ocena, wiele gier by chciało taką otrzymać :)


Fosy PL 7 stycznia 2007, 16:34


aaaaaaaaaaaaa. tych komentarzy to więcej niż Gears Of War :)


el ZAX 8 stycznia 2007, 15:32


@Bender - odnosnie tej moetody na granie z friendsami - owszem, znam ją, ale jak dla mnie nie jest to zbyt wygodny sposób (delikatnie mówiąc), poza tym gdy tego próbowałem, to albo hosta nie moglem znaleźć albo ktoś się wbijał przede mną, zajmując mi ostatnie wolne miejsce ;"> Aczkolwiek masz rację, da się tak zrobić.


Xenus 25 stycznia 2007, 11:19


Siemka!!! Mam problem z Grą; Gears of War na Xbox-a 360 a mianowicie w jednym etapie: Jesteśmy na końcu pociągu i mamy za zadanie rozwalić boos-a RAAM-e (taki gość w czarnym z wielką giwerą i mówiący łamaną angielszczyzną) mianowicie wale w niego ze wszystkiego ale nic go to nie rusza, kiedy podbiegam do niego po chwili zabijają mnie jego słudzy (takie czarne, małe ptaki\latające stwory) co mam zrobić?


SNAJPER-KTS 12 kwietnia 2007, 17:47


GRAFA NA 32 CALOWYM HD ZABIJA NA MIEJSCU STRACILEM WZROK KIEDY TO ZOBACZYLEM W AKCJI !!!


SNAJPER-KTS 12 kwietnia 2007, 17:50


MOJA OCENA GRAFA 10 MUZA 9 GRYWALNOSC 8 OCENA 9-


nes 24 kwietnia 2007, 11:21


Warto dla niej kupić XBOXA360 - pierwsza next genowa prawdziwie gra.


kurwik 1 grudnia 2007, 14:56


Kto wystawiał tą ocene ??? !!


IIIOOOPPP 5 czerwca 2010, 17:43


kupiłem tę grę w 2008 i do dzisiaj w nią gram zajebista kurwaa zajebista !



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2011 XboxSpot